Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 125 628 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Odcinek 131

czwartek, 16 października 2014 20:29

 

 

Hej! Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, przepraszam was naprawdę… Przyznam się że był to brak czasu, jak już czas był to dopadło mnie lenistwo albo brak weny… Wybaczcie :*

 

Odcinek 131

 

Więc, oficjalnie, ja i Tom przyjaciele. Hmm… Ciekawa koncepcja, ale ciężko to faktycznie widzę biorąc pod uwagę że go wciąż kocham, i póki co kochać będę… Wkurza mnie że wszyscy wciąż coś gadają że niby ja i Lukas coś tam tego… No dobra może i jest przystojny ale to nie wszystko. Nie ma w sobie tego czegoś co mnie przyciąga. Mogę sobie z nim pogadać, powygłupiać się i nic więcej, sorry memory… A co z Tomem? Zobaczymy, oby nie było gorzej niż jest, mogę z nim rozmawiać i wszystko ale na nic więcej nie ma co liczyć, to koniec i tyle! I na razie nie szukam faceta! No tyle odnośnie moich wynurzeń… W godzinach popołudniowych zadzwonił do mnie Bill i mnie zapytał, o nie, przepraszam, on mnie poinformował że mam być jutro gotowa, koncert i impreza po koncercie. Nie no fajnie, a może ja nie mam ochoty iść? Ale to nie istotne jak stwierdził… Więc rad nie rad Olka następnego dnia szykowała się. Jak się tu ubrać? Mam iść w tłum rozwrzeszczanych fanek TH a potem na balety? Więc do wujka do auta ciuchy na imprezę! Na koncert założyłam podarte jeansy, czarną bluzkę z TH i obowiązkowo trampki. Włosy związałam w kucyk żeby mi nie przeszkadzały, pojechałam z wujkiem na koncert

 

- Ale ludu, masakra… - skomentowałam jak zobaczyłam ile fanek pcha się aby być jak najbliżej sceny

- Wiesz, jednak Tokio Hotel jest znane… - powiedział wujek

- No co Ty nie powiesz? – zadrwiłam i wyszłam z auta wujka jak już byliśmy w bezpiecznym miejscu za bramką

- No tak, i Ci bracia Kaulitz którzy tak łamią serca kobiet…

- Jeden mi złamał i dziękuję, nie mam już ochoty na drugiego

- To nic z Billem nie tego? – zapytał wujek, spojrzałam na niego zdziwiona

- Czy Ty koniecznie chcesz być z Kaulitzami w rodzinie?

- O Jezu tak się z Tobą droczę… - powiedział wujek i zmierzwił mi włosy. Nie no fajnie, moja kitka już wygląda jak na po koncercie a on się jeszcze nie odbył. Poszliśmy do garderoby chłopaków, szykowali się na koncert, Bill makijaż, włosy i te sprawy, Tom coś tam brzdąkał na gitarze, Gustav bawił się pałeczkami a Georg czytał listę piosenek które mają zagrać.

- Jak tak chłopaki, gotowi? – zapytał wujek

- Pewnie a jak tam nasz fan jedyny męski chyba? – spytał Bill

- Nie rozumiem…

- No biedny Lukas, pod sceną go zgniatają fanki hehe – powiedział Bill, wszyscy zaczęli się śmiać

- To co Olka, w tłum fanek?

- Standardowo… - powiedziałam

- Ten koncert będzie dla Ciebie – powiedział Bill puszczając mi oczko, Tom nic nie powiedział tylko patrzył na mnie

- Ubrałaś się jak na fankę przystało – powiedział Gustav, jedna pałeczka wypadła mu z rąk i poleciała w moją stronę, nachyliłam się szybko a ona walnęła w ścianę, popatrzyłam na niego

- Tej, jak tak każdą fankę będziesz chciał unicestwić to Ci pałeczek zabraknie na koncercie… - powiedziałam do Gustava śmiejąc się

- Przepraszam, nie chciałem… - przeprosił szybko

- Spoko… To co, na koncert?

- Pewnie, chodź do ochroniarza – powiedział wujek, wyszliśmy z garderoby, ten sam co zwykle czyli Derek zaprowadził mnie do pierwszego rzędu i wcisnął obok Lukasa

- Siema – powiedziałam do niego

- No siema… Uważaj bo krążyły plotki jak szłaś z tym gorylem że to ta co się z młodszym Kaulitzem dla odmiany bzyka – powiedział do mnie Lukas, spojrzałam na niego groźnie

- No nie patrz tak na mnie, ja tylko cytuję

- Nie musiałeś tak dosadnie… A zresztą, niech gadają co chcą, ja wiem lepiej że z nikim się nie bzykam a oni co chcą niech mówią… - gadałam ale nagle zgasły wszystkie światła i na hali zrobiła się cisza więc też zamilkłam.

 

Zaczęły mrugać światła jakby ktoś włączył stroboskop i było widać jak Tom, Georg i Gustav zajmują miejsca. Billa na razie widać nie było, dziewczyny zaczęły krzyczeć, Lukas zatkał uszy, o ja, współczuję mu, chyba nigdy nie był w miejscu gdzie tysiące dziewczyn piszczy, i to na widok jego kuzynów… Tom zaczął grać wstęp do Ubers Ende Der Welt, taka mała solówka, jeszcze większy krzyk, no i po chwili dołączył do niego Gustav i Georg a potem Bill wyskoczył na scenę i zaczął śpiewać. I to jest dobre, takie normalne wyjście na scenę, a nie jak wiara wjeżdża na jakich motocyklach czy też zlatuje z nieba na skrzydłach, to jest żałosne moim zdaniem, muzyk grający muzykę rockową powinien po prostu wyjść na scenę i zacząć grać… Chłopaki grali same swoje hiciory, wzięli na scenę jedną laskę, dobrze że nie mnie, ona prawie tam zemdlała jak Bill ją przytulił, uśmiechnęłam się sama do siebie. Fajnie że chłopaki mają tyle fanek i odnoszą sukcesy… Nad głową latały mi staniki i misie, ha, na stanikach numery telefonów, niech Tom sobie zadzwoni wybierając kobietę po rozmiarze biustu… Koncert był niesamowity, jak zawsze zresztą, Bill co chwila puszczał mi oczka i uśmiechał się do mnie, podczas niektórych piosenek nawet kucał przede mną czy klękał i śpiewał patrząc prosto w moje oczy. Przyznam szczerze fajnie jest mieć takiego kumpla hehe. A Tom? Tom latał po całej scenie z gitarą ale niestety co chwilę na mnie patrzył, zresztą ja nie byłam mu dłużna, też nie odrywałam od niego oczu, wyglądał cudownie tak wymiatając na gitarze z zamkniętymi oczami… Stop! Nie mogę się nim zachwycać bo to świnia! Po skończonym koncercie fanki zaczęły się rozchodzić, ja z Lukasem poczekałam aż ktoś przyjdzie i wciągnie nas za scenę. Różne laski dziwnie na mnie patrzyły, co najmniej jakby wiedziały że to ja jestem ta zła co chcę mieć braci Kaulitz tylko dla siebie. Ale miałam to ogólnie gdzieś… W końcu ochroniarz wyprowadził nas z tego tłumu. Bill siedział padnięty na kanapie z ręcznikiem na szyi a reszta chłopaków oglądała staniki i misie do których poprzyczepiane były zdjęcia, numery i napisane różne propozycje

 

- Tej, a zobacz tą, ta mogłaby dostać… - powiedział Gustav pokazując na fotę jednej laski

- Ej faktycznie, jest niezła! – powiedział Georg

- To sobie zadzwońcie, ja wolę czarnule – powiedział Tom trzymając w ręku zdjęcie blondyny i patrząc na mnie, udałam że tego nie słyszałam, podeszłam do Billa i klapnęłam obok niego na kanapie, oparłam głowę o jego ramię, Lukas dołączył do podniecania się fotkami

- Tej to może ja zadzwonię i powiem że jestem waszym kuzynem!

- Byłeś genialny – powiedziałam do Billa

- Wiem – walnął,  spojrzałam na niego wielkimi oczami, on buchnął śmiechem – Oj no, żartuję, cieszę że się podobało

- Rozwalasz mnie totalnie na łopatki… - powiedziałam

- I wzajemnie, tu masz torbę, Ralph Ci przyniósł z ciuchami

- O to super, dzięki

- Jakaś kieca? – zapytał zacierając rączki

- Zobaczysz, teraz muszę się przebrać – powiedziałam no i nagle cisza… Chłopaki nagle przestali się podniecać laskami tylko popatrzyli na mnie

- No co jest? – zapytałam

- My czekamy – powiedział Gustav

- Na co? – spytałam zdziwiona

- Aż się zaczniesz przebierać

- Nie tutaj świntuchu jeden! – powiedziałam, rzuciłam w niego tą nieszczęsną pałeczką która przez dwie godziny koncertu tak sobie przeleżała nieposprzątana pod ścianą garderoby i wyszłam do łazienki.

 

Ogarnęłam się odrobinę, poprawiłam szybko makijaż, rozpuściłam włosy, postawiłam je lekko i spryskałam lakierem, założyłam białą obcisłą sukienkę na ramiączkach, na biodra założyłam czarny pasek z wielką srebrną klamrą, do tego czarne wysokie szpilki no i oczywiście srebrna biżuteria. Wyszłam z łazienki, walnęłam torbę z ciuchami na korytarzu żeby mieć lepsze wejście i weszłam do szatni zakładając jedną rękę na biodrze

 

- I jak? – zapytałam, wszyscy na mnie spojrzeli, można powiedzieć że opadły im szczęki, Tom którego było słychać przed chwilą najgłośniej zamilkł, i wlepiał we mnie gały, zresztą nie on jeden, wzrok Lukasa przeszywał mnie na wylot

- Masz gdzieś tam pod kiecką na podwiązce chusteczki? – zapytał Bill

- Nie, nie mam… - powiedziałam patrząc na Billa

- W sumie nie, chusteczki nie… To się przyda taki ssak jak u dentysty, zamontujemy mojemu bratu i kuzynowi bo tak się ślinią że aż kałuża pod nimi jest hehe – powiedział Bill.

 

On, Gustav i Georg zaczęli się zaśmiewać, Lukas się zmieszał i spojrzał w inną stronę Tom natomiast patrzył na mnie wzrokiem mówiącym że jestem tylko jego…. O nie, na pewno nie, podeszłam do gotowego już Billa ubranego w fajną czarną koszulę i szare jeansy

 

- Mogę być dziś na imprezie Twoją partnerką? – zapytałam go specjalnie zerkając na Toma

- Będę zaszczycony – powiedział z wielkim bananem

- Pasujemy do siebie strojem, elegancko jak to na imprezę przystało a nie jakieś ogromne bluzy i spodnie za wielkie… - powiedziałam to specjalnie, każdy głupi wie że styl Toma mnie kręci ale chciałam mu w tym momencie dopiec…

- Jedziemy? – zapytał mój wujek wchodząc do garderoby

- Pewnie! – krzyknęli uradowani chłopcy, wyszliśmy z pomieszczenia i udaliśmy się do auta.

 

Chłopaki rozdali kilka autografów dzielnie wyczekującym fankom kilka godzin po koncercie pod hala. Pojechaliśmy autem na imprezę, wysiedliśmy przed hotelem prosto na czerwony dywan, flesze zaczęły błyskać tak mocno że aż musiałam zamknąć oczy, chłopaki natomiast szczerzyli te swoje białe ząbki, widać że byli w swoim żywiole, ja i Lukas trzymaliśmy się z tyłu za nimi. Dookoła było słychać znów krzyk fanek… Przeszliśmy przez pokaźnych rozmiarów ochronę i byliśmy już w środku bezpieczni od fanów i dziennikarzy. No no, fajny club muszę przyznać… Mój wujek zaprowadził nas na naszą lożę a on udał się pozałatwiać kilka spraw.

 

- To co, kulturalnie, nie? Bez piwa? – zapytał Georg

- Co proponujesz? – zapytał Lukas

- Jakąś wódeczkę, drinki czy coś…

- Z parasolką – dodałam, wszyscy zaczęli się śmiać

- Spoko, zamawiamy… - powiedział i po chwili już siedzieliśmy każdy z jakimś pysznym drinkiem

- Fajne miejsce, nie? – zapytał Bill

- Ujdzie… - powiedziałam, wszyscy na mnie spojrzeli - No co, nic nie przebije mojego Terminala kochanego!

- A no tak, i prawy podest nasz, co nie? – zapytał Bill mrugając do mnie

- Oczywiście… - powiedziałam i popatrzyłam na Toma. Byliśmy w tym clubie jak chłopaki byli w Polsce na dwa tygodnie, wtedy między mną a Tomem było wszystko ok… Boże, mam totalnie ochotę dolecieć do niego i wpić się w te jego usta! Ale nie mogę, za to co zrobił jest totalnie przegrany u mnie, o tak…

- Nie myślałaś o przeprowadzce na stałe do Niemiec? – zapytał mnie Lukas po jakimś czasie luźnej rozmowy

- Hmm… Ciekawe pytanie… Raczej nie, nic mnie tu specjalnego nie trzyma – powiedziałam, Bill na to nadął usta, oj to nie był udawany foch…

- Bill, wiesz że nie chodziło mi tu o Ciebie – powiedziałam szybko do niego

- No wiem, w końcu nie jestem nikim specjalnym… - powiedział obrażony

- Billuś, oj no to nie tak… Po prostu tam mam szkołę, i w ogóle…

- A tu masz rzekomo najlepszego przyjaciela

- Tak, mam i będę Cię odwiedzać, ale wiesz że chodzi mi tu o… - zaczęłam, spojrzałam na Toma i zamilkłam

- Dokończ – poprosił Bill

- Nie mam po prostu ochoty go cały czas oglądać – powiedziałam dosadnie

- Jest moim bratem

- Ale jest też świnią i nic tego nie zmieni, i… - zaczęłam ale Tom mi przerwał

- Moglibyście nie gadać o mnie tak jakby mnie tu nie było? – spytał wkurzony

- Przepraszam – bąknęłam tylko i zapadłam się w swoją kanapę nie odzywając się już słowem.

 

Teraz dwoje Kaulitzów patrzyło na mnie jakby chciało mnie zabić… Co mam począć? Kocham Toma ale boli mnie to co zrobił i nie dam rady z nim być dalej, Billa kocham jak brata, jest mi naprawdę bliski… Ale oglądanie ciągle Toma sprawia mi ból, nie ma tu dobrego rozwiązania w tej sytuacji… Dobrze że teraz się rozluźnia, a każdym drinkiem chłopcy byli coraz bardziej weseli więc jest dobrze. Po jakimś czasie dosiadły się do nas dwie laski, jedna wyraźnie zainteresowana Billem a druga Tomem. Niech się bawią, po to jest impreza… Tom ma wolną rękę, nie jesteśmy razem. Jednak widok jak flirtuje z tą laską wprawiał mnie w kiepski nastrój

 

- Ale mamy szczęście że nam się udało dostać na tę imprezę… - powiedziała ta co kleiła się do Toma

- Nooo… Wielkie… - potwierdziła ta wtulona w Billa

- Jesteście fankami Tokio Hotel? – zapytał Lukas

- I to wielkimi! A Ty też jesteś fanką? – zapytała mnie nagle ta od Billa, Boże nawet nie wiem jak ma na imię…

- Nie, nie jestem – powiedziałam do niej i dalej się nie odzywałam, obserwowałam jak ręka Toma gładzi tą drugą szczupłą brunetkę po nodze a on sam szeptał jej coś na ucho a ona uśmiechała się bardzo. Lecz gdy zaczęła go całować po szyi to nagle wstałam

- Co jest? – zapytał Georg

- Idę do toalety

- Poczekaj pójdę z Tobą! – powiedziała ta co siedziała z Tomem i wstała

- Wolę iść sama – bąknęłam ale nikt mnie nie dosłyszał i już maszerowałam do łazienki z laską której miałam ochotę wyrwać kudły a musiałam udawać że niewiele mnie obchodzi to co ona robi z Tomem

- Boże, jaki on jest boski… - powiedziała do mnie w toalecie gdy poprawiałyśmy przed lustrem makijaż

- Kto? – zapytałam

- No Tom! To cudownie że znów jest wolny…

- Możesz się przynajmniej za niego zabrać, co nie? – zapytałam uszczypliwie jednak ona nie skumała tego

- No tak, i obiecał mi że jak się zgodzi jego menager to mnie zabierze do siebie do domu a potem jutro odwiezie… - nawijała do mnie

- W sensie zapraszał Cię na seks? – zapytałam bez ogródek

- No co Ty! – oburzyła się – Ja taka łatwa nie jestem!

- Za to on jest łatwy…

- A coś Ci proponował? – zapytała podejrzliwie

- On mi? Pomijając fakt że przez rok byłam jego dziewczyną to nie, nic mi nie proponował… - powiedziałam i podłożyłam rękę pod kran specjalnie pod takim kątem że opryskało ją wodą całą od stóp do głów

- Co Ty robisz idiotko! – wydarła się na mnie

- Ojej, przepraszam, tak przypadkiem to się stało…

- Zrobiłaś to specjalnie! Pożałujesz! – krzyczała na mnie, podeszłam do niej, chwyciłam za bluzkę z przodu i docisnęłam do ściany

- To Ty pożałujesz jak się nie odpierdolisz od Toma! Łapy od niego z daleka bo Ci wyrwę te kudły i oczy wydrapię! – zagroziłam jej i wyszłam z toalety.

 

Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam, on nie jest moim chłopakiem i już nie będzie ale nie chciałam żeby miał inną, żeby się z nią ściskał, całował, kochał… Może byłam po prostu zazdrosna? Zapewne, i zakochana w nim… Wróciłam do chłopaków do stolika, patrzyli na mnie dziwnie

 

- Co jest? – zapytałam chłopaków

- Hmm… Moja nowa koleżanka otrzymała od swojej koleżanki telefon i wybiegła z clubu – powiedział Bill

- Tak, a dlaczego? – zapytałam chodź dobrze wiedziałam że z tamtej ciekło bo nie szczędziłam na nią wody

- Podobno opryskałaś tamtą laskę całą wodą… - powiedział podśmiechując się pod nosem

- Ja? Nie….! – zarzekłam się, wszyscy bez słowa na mnie patrzeli – No dobra, może odrobinkę mi się chlapnęło…

- Podobno była cała mokra włącznie z włosami – powiedział Bill

- Duże ciśnienie jest w kranach – powiedziałam – Trochę wody i uciekła…

- Nie dlatego

- Tak…?

- Podobno zagroziłaś jej że jak się nie odczepi od Toma to pożałuje – powiedział Bill patrząc na mnie

- Ja tak powiedziałam? O nie… - zaprzeczyłam, w tym momencie do rozmowy włączył się Tom

- Powiedziałaś tak na pewno

- A po czym tak wnioskujesz? – zapytałam

- Po tym że jesteś o mnie zwyczajnie zazdrosna i zrobisz wszystko żebym nie był z żadną inną kobietą

- To nie prawda… - powiedziałam, czułam jak robi mi się gorąco

- Prawda, a wiesz dlaczego? – zapytał pewny siebie

- Dlaczego?

- Bo mnie kochasz i chciałabyś być na miejscu tej laski w moich ramionach – walnął Tom i patrzył na mnie oczekując mojej reakcji, o ja, serce mi tak biło bo powiedział prawdę, on o tym wie, mogę zaprzeczać ile chcę ale to i tak nic nie da…

- Może i masz rację ale to nieistotne bo jesteś świnia i aktualnie Cię nienawidzę! – wykrzyczałam mu i odeszłam od ich stolika, poszłam prosto do baru się napić, zamówiłam na szybko dwie kolejki. Jasna cholera, jakie to ciężkie… Ja się chyba nigdy z niego nie wyleczę…

- Nie pij tyle – usłyszałam męski głos

- Nie Twoja sprawa – burknęłam

- Będziesz pijana

- No i chuj

- Taka piękna kobieta a tak brzydko mówi i tak pije na umór, straszne…

- Słuchaj koleś – powiedziałam i spojrzałam na niego – To nie Twój interes więc się z łaski swojej nie wpierdalaj bo dostaniesz w zęby!

- Lubię takie agresywne kobiety…

- No Ty jesteś jakiś trudny, opóźniony w rozwoju czy co? Zjeżdżaj!

- Spokojnie, chcę się tylko poznać…

- Ale ja nie chcę poznać Ciebie, spadaj! – wrzasnęłam na kolesia, aż barman spojrzał na to wszystko i kilka osób obok, barman podszedł do mnie

- Jakiś problem? Pomóc może? – zapytał mnie

- Nie trzeba – powiedziałam, wstałam od baru i poszłam potańczyć.

 

Te kilka kolejek na szybko tak mnie wzięło że miałam gdzieś że tańczę sama jak taki debil… Co chwila jakiś koleś na parkiecie się kręcił ale wszystkich spławiałam, tylko jednego bym teraz chciała… Po jakimś czasie na swoich biodrach poczułam znów dłonie, chciałam je zdjąć lecz były tak silne że nie dałam rady. Ok, zobaczymy, potańczymy… Bujałam się tak z tym kimś w rytm muzyki jednak po jakimś czasie miałam dość tej nieznajomej osoby i chciałam się odwrócić lecz on przylgnął do mnie mocno całym swoim ciałem żebym się tylko nie odwracała. Kurde no! Sięgnęłam rękami do tyłu, wymacałam fajnie zbudowane ciało ukryte pod obszerną bluzką, o nie… Bez ostrzeżenia, noga do góry i szpila wbita prosto w stopę!

 

- Auuuuaaaaa….! – usłyszałam wycie z bólu, odwróciłam się a tam… Jakiś koleś kulał się po podłodze, w wielgachnej koszulce coś w stylu Toma… O ja, myślałam że to Tom…

- Przepraszam – powiedziałam i uciekłam z parkietu

- Co tam się dzieje? – zapytał Lukas gdy podeszłam do ich loży z powrotem

- Jakaś laska znokautowała kolesia… - powiedziałam

- Ostre masz te szpilki, co nie? – zapytał Bill przychodząc skądś

- Eee… Widziałeś? – spytałam czerwona jak burak, Bill pokiwał twierdząco głową – No bo ja myślałam że to Tom…

- To dobrze że to nie był on, ominęło go sporo bólu… - powiedział Bill.

 

Potańczyliśmy sobie trochę wszyscy, od Toma trzymałam się z daleka, tańczyłam z każdym z chłopaków oprócz go, nie mogę darować sobie że przyznałam że go kocham, masakra… Ale on to wie, bo za dobrze mnie zna i po prostu to czuje. Zresztą czuć jak ktoś leci na Ciebie, widać to po takiej osobie… Po zakończonej imprezie pojechaliśmy do domu, była długa droga przed nami, wujek biedny prawie zasnął za kółkiem ale nikt go nie mógł zmienić bo każdy pił… Trochę spałam po drodze jednak w domu padłam jak mucha do łóżka w makijażu, bez kąpieli, tylko zdjęłam buty i mnie nie było… No cóż, czasem tak jest że człowieka tak chwyci spanie że jest koniec. Następny dzień zapowiadał się zwyczajnie, pomijając fakt że Lukas wciąż był, jakoś wczoraj mnie nie wkurzał ale ogólnie jakoś go niespecjalnie lubiłam… Jak byliśmy u nich na wsi to było inaczej, tutaj udaje takiego cwaniaczka. Zwlekłam się z łóżka i wciąż w kiecce i resztkach makijażu poszłam zrobić sobie kawę, wujek już siedział w kuchni i czytał poranną prasę

 

- Hej wujek, jak tam, jest coś ciekawego? – zapytałam

- A chcesz znów czytać o sobie i oglądać swoje zdjęcia w tej oto białej kiecce którą masz jeszcze na sobie?

- No, nie bardzo, ale jest coś złego?

- Nie no, złego nie, tylko takie tam że nie odstępujesz braci na krok i tak dalej…

- E tam, to bzdury… - powiedziałam opadając na krzesło w kuchni, nagle rozległ się dzwonek do drzwi, spojrzeliśmy w wujkiem po sobie i nim zdążyliśmy wymienić jakieś uwagi w stylu: „ciekawe kto to może być” to do kuchni wpadł uradowany Bill.

- Ale jaja, ale mam niespodziankę! – wrzasnął od progu

- A może tak dzień dobry? – zapytał mój wujek

- I nie patrz na mnie bo mam resztki wczorajszego melanżu na sobie… - powiedziałam

- Nie istotne, mam dla Ciebie niespodziankę!!! – krzyczał, jego głos dudnił po całej kuchni, byłam niewyspana i nie miałam zbytnio ochoty na jego schrei…

- Jaką niespodziankę? – zapytałam

- Oto ona! – powiedział i położył białą kopertę na stole

- Eee… Łapówek nie przyjmuję – powiedziałam patrząc na kopertę, kojarzyło mi się takie coś tylko z kasą

- To nie pieniądze, otwórz – powiedział, wzięłam kopertę, zajrzałam do środka, a tam….

 

 

 

C. D. N…

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

Fani Tokio Hotel (3) | Bądź fanem, wpisz się!

Oddcinek 130

środa, 09 lipca 2014 20:39

 

 

Hej! Przepraszam was za taką przerwę i za krótki odcinek ale nie mam czasu do kompa usiąść:( ale myślę cały czas o was o o nowych odcinkach :* 

Kto jeszcze nie był to zapraszam na mój drugi blog www.patrz-w-serce-th.blog.onet.pl pozdrawiam :*

 

Odcinek 130

 

Ciężko było mi iść do domu o własnych siłach, nie z powodu tego że wypiłam sobie czy coś… Z tego smutku, żalu… Ale muszę żyć dalej, sama wybrałam życie bez Toma odtrącając go teraz. Choć to bardziej on wybrał życie beze mnie idąc z Nicole do łóżka. Bill odprowadził mnie do domu, długo nie mogłam zasnąć lecz w końcu zmęczona ciągłym płaczem zasnęłam. Obudziłam się w niezbyt dobrym humorze ale postanowiłam się nie łamać. Nie będę z Tomem a muszę żyć dalej, jakoś sobie poradzę… Poszłam na dół do kuchni, wujek pił kawę i czytał gazetę, spojrzał na mnie jak weszłam

 

- Jak się spało? – zapytał

- Dobrze

- Płakałaś, słyszałem…

- To nic, tylko tak

- Znów przez Toma?

- Wujku, po prostu no… Ach, nie ważne…

- No powiedz proszę co się stało – dopytywał się wujek

- Spotkałam go po prostu wczoraj i chciał żebym mu wybaczyła, powiedziałam mu dosadnie że go już nie kocham i tyle…

- Dlaczego tak powiedziałaś? Przecież to nie prawda!

- No nie, ale jakoś musiałam zrobić żeby się ode mnie odczepił, co nie?

- Ale nie w taki sposób. Oj Olka, źle postąpiłaś… - skarcił moje postępowanie wujek

- A jak miałam się go pozbyć? – zapytałam

- Powiedzieć mu że ma spadać i tyle

- Myślisz ze nie mówiłam? Nie poskutkowało więc użyłam takiego sposobu…

- I dobrze Ci z tym?

- Źle bo kocham go nad życie…

- To może przestaniesz już rzucać fochami i wrócisz do niego? – zapytał wujek, spojrzałam na niego zdziwiona

- O nie, co to, to nie… Jak go widzę to wyobrażam go sobie w łóżku z tą zdzirą!

- To nie myśl o tym!

- Ta, łatwo mówić…

- Wiem że to trudne ale wy jesteście dla siebie stworzeni!

- Ja już wujku nie wierzę w takie coś że ktoś z kimś musi być bo to jest niby zapisane, na pewno nie…

- Olka, może kiedyś to zrozumiesz i wrócisz do Toma…

- Skończ ten temat, ok? – warknęłam na wujka

- No dobra, ok…

- Idę się ogarnąć i idę do Billa

- Na niego nie masz focha?

- Nie, Bill to mój najlepszy przyjaciel

- Chociaż jednego się trzymasz… - burknął mój wujek, spojrzałam na niego takim spojrzeniem że już nic nie powiedział, poszłam do siebie do pokoju.

 

Umyłam sobie włosy i związałam w kucyk, nie mam ochoty na prostowanie i układanie… No ale makijaż musi być, wciągnęłam na siebie jeansy i jakiś T-shirt bo było chłodno i wyszłam do Kaulitzów. Zadzwoniłam do drzwi, otworzył mi Bill

 

- O, hej Olka – powiedział i dał mi buziaka w policzek – Pięknie wyglądasz… - powiedział, popatrzyłam na siebie na lustro wiszące w przedpokoju, no fakt, nie biorąc pod uwagę zapuchniętych oczu, kitki, kiepskiego makijażu i ciuchów to jest ok

- Eee… Dzięki Bill… - bąknęłam – Mogę?

- No pewnie, głupio pytasz, właśnie pijemy kawkę

- Pijemy? To znaczy kto…? – zapytałam i weszłam do salonu, tam siedział nie kto inny jak Tom… Serce mi drgnęło – Cześć – powiedziałam do niego

- Cześć – odpowiedział mi, był spokojny

- Siadaj Olka – powiedział Bill, usiadłam na kanapie – Jak widzisz pogodziliśmy się z Tomem…

- No cóż, widzę – powiedziałam

- Mam nadzieję że nasze stosunki będą takie jak dawniej…

- Też mam taką nadzieję – powiedziałam, nie chciałam w końcu żeby Bill i Tom się kłócili pomimo że taka świnia z Toma

- Straciłem kobietę to nie chciałem stracić brata – odezwał się Tom, zignorowałam jego wypowiedź

- To dobrze że jest między wami ok – powiedziałam coś w stylu co powiedziałam przed chwilą ale inaczej to ujęłam

- Powiedziałem coś… - upomniał się Tom

- Ale to było bardzo nieistotne – powiedziałam

- Może pogadacie na spokojnie? – zaproponował Bill

- Bill, to że Ty się z nim pogodziłeś nie znaczy że masz nas godzić

- Nie będę was godzić, po prostu chciałbym żebyście zaczęli chociaż normalnie rozmawiać…

- Nie wiem czy to jest jeszcze możliwe

- Jest, trzeba tylko chcieć – powiedział Tom, spojrzałam na niego

- I czego Ty ode mnie oczekujesz? – zapytałam

- Po tym co wczoraj mi powiedziałaś już w sumie niczego… - powiedział Tom, fakt, powiedziałam mu że go nie kocham… - Ale chciałbym żebyś chociaż na mnie nie warczała za każdym razem jak się odezwę

- A mam być miła i kochana? – zapytałam

- W Twojej naturze to raczej nie leży… - zaczął Tom – Wiem że między nami już nic nie będzie, ale ze względu na Billa, on jest moim bratem, Twoim przyjacielem, nasze spotkania są nieuniknione

- No niestety wiem to… - powiedziałam – Co proponujesz?

- Żebyśmy po prostu zostali… Przyjaciółmi… - powiedział, wstał, podszedł do mnie i wyciągnął do mnie dłoń, popatrzyłam na nią, coś okropnie ściskało mnie w sercu

- Przyjaciółmi? – zapytałam

- Wiem, może to głupie ale nie chcę się kłócić cały czas, wiem, schrzaniłem wszystko dlatego to ja wyciągam pierwszy dłoń na zgodę… - powiedział, wstałam, uściskałam jego dłoń

- Przyjaciele, nic więcej – powiedziałam, totalnie czułam jak coś mnie ściska w sercu i chce mi się krzyczeć… Tom uśmiechnął się do mnie, jednak nie był to ten sam uśmiech co zawsze, ten był taki zimny, bez wyrazu… Ja zmusiłam się też do uśmiechu ale wyszedł mi chyba tylko jakiś grymas

- To mamy za sobą chyba najgorsze… - powiedział Bill dla rozładowania atmosfery

- Tak mi się wydaje – powiedziałam i usiadłam na kanapie

- To co Olka, też kawki? – zaproponował Bill

- Chętnie… - powiedziałam, ale kurde pożałowałam tych słów bo Bill zostawił mnie samą z Tomem. Zapadła niezręczna cisza, nie wiedziałam co mam powiedzieć…

- Nieciekawa dziś pogoda, co nie? – zagadnęłam go, Boże, mówię o pogodzie, najbardziej standardowy ze standardowych tematów, to straszne…

- Faktycznie, nie bardzo – odpowiedział mi, no i znów cisza…

- Macie w najbliższym czasie jakiś koncert?

- Tak, będzie, za dwa dni

- Aha… - bąknęłam, ja pierdolę, chłopak z którym planowałam przyszłość a teraz nie potrafię z nim normalnie rozmawiać…

 

Nie wiem o czym, nie mam pojęcia… Po długich oczekiwaniach na tą cholerną kawę w końcu przyszedł Bill, był wyraźnie zawiedziony że siedzimy w ciszy w tych samych miejscach, a co myślał, że będę Tomowi na kolanach siedziała? O nie, na pewno nie!

 

- Z mleczkiem? – zapytałam Billa

- Oczywiście… - powiedział mrugając do mnie i podając mi kawę

- O czym gadaliście?

- W sumie o niczym… Podobno macie jakiś koncert za dwa dni? – spytałam

- Tak, gramy w Berlinie, wiesz, wielka hala, pełno fanów, potem impreza dla vip-ów… Mam nadzieję że wpadniesz?

- Oczywiście, chętnie zobaczę jak śpiewasz… - powiedziałam do Billa, w tym momencie Tom wstał, spojrzeliśmy na niego

- Ja sobie pójdę, wy sobie pogadajcie… - powiedział Tom i ruszył w kierunku schodów, w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi, Tom poszedł otworzyć skoro już stał, otworzył, chwila ciszy, i…

- Lukas! Kupe lat! – krzyknął uradowany Tom, czy to jest ten Lukas o którym ja myślę? Patrzę, idzie Tom ze swoim kuzynem ze wsi…

- No cześć wam, widzę że już wszystko ok? – zapytał Lukas

- Hej Lukas, nam też Cię miło widzieć – powiedziałam do niego

- Siema! – Bill poszedł się z nim przywitać – Co Cię do nas sprowadza?

- No jak to co… Wy posiedzieliście u mnie kilka dni a teraz pokażecie mi jak się bawicie hehe – zaśmiał się Lukas, w tym momencie Tom popatrzył na mnie

- Byliście u ciotki i wujka na wsi? – zapytał mnie

- Nooo… Tak – powiedziałam, teraz to już w sumie nie istotne gdzie była nasza kryjówka

- No byli, nawywijałeś chłopie, tacy podłamani byli… - gadał Lukas, przerwałam mu

- Nie przypominam sobie żebyś taki wygadany był – powiedziałam, jakoś nie miałam ochoty żeby Tom słuchał jaka to ja załamana byłam po jego zdradzie, jednak wiem że Lukas na pewno mu opowie…

- Oj tam Olka… A tak poza tym to nową furą przyjechałem się pochwalić! – powiedział Lukas, wyszliśmy przed dom, tam na podjeździe stało zaparkowane Audi A3 – Nie jest to wprawdzie to co Twoje R8 Tom, ale też jeździ – mówił podniecony Lukas

- Co Ty, A3 to super auta… - powiedział Tom i ochoczo ruszyli z Billem oglądać srebrne audi, poszłam za nimi, Lukas się podniecał co to ono nie ma

- Stary, silnik 1.9 TDI, nie miałem pojęcia że ropniaki mają taki potencjał! Ale mówię Ci, idzie jak głupi! Te 110 koni da się odczuć! – gadał Lukas, obeszłam auto dookoła, no auto jak auto, ładne

- Nie no, super auto, to co, przejażdżka? – zapytał Tom

- Pewnie! A może panowie kobieta dla odmiany poprowadzi? – zapytał Lukas

- Lepiej nie bo jak Cię przewiezie to zawału dostaniesz hehe – powiedział Bill

- Co, aż tak źle? – spytał Lukas

- Powiedziałbym raczej że tak dobrze… - pochwalił mnie Bill

- Nie mam prawa jazdy, nie mogę – odezwałam się

- To skąd wiecie jak ona jeździ? – zapytał Lukas

- Prowadziłam Toma auto

- Stary, lasce bez prawka dałeś furę? Podziwiam… - powiedział Lukas mrugając do mnie

- Dobra, jedź już bo ja się za kierownicę właduję – powiedziałam wchodząc do tyłu auta.

 

Bill poszedł koło mnie a Tom z Lukasem do przodu. Lukas namiętnie się popisywał za kierownicą ale jakoś mnie to nie bawiło, jednak jak Tom wsiadł za kółko i zaczął się popisywać co to on nie potrafi za kierownicą to przed oczami stanął mi nasz wypadek, a dziś też pada… Jechaliśmy prostą drogą, Tom dusił do końca, prędkość… Zacisnęłam dłonie w pięści, zamknęłam szczelnie oczy

 

- Olka co jest? – zapytał nagle Bill który zauważył że coś ze mną nie tak. Ja nie wiem dlaczego, ale sparaliżowało mnie ze strachu…

- Tom zwolnij – powiedziałam nagle

- Dlaczego? – zapytał i jechał dalej tak szybko

- Do cholery jasnej zwolnij! – krzyknęłam na niego, przed oczami miałam nasz płonący samochód – Ja Cię drugi raz mogę nie zdążyć wyjąć z auta!!! – krzyknęłam, w tym momencie Tom zwolnił, zjechał na bok, odwrócił się i popatrzył na mnie

- Ola, co jest? – zapytał

- Nie wiem. Wtedy też padało… Jedź już, ale wolno – powiedziałam do niego, czułam że się zaraz na niego rzucę z radości że on żyje, a tego zrobić nie chciałam – Albo nie jedź Ty, ktoś inny…

- Ja poprowadzę – powiedział Bill, wysiadł i poszedł do przodu a koło mnie wsiadł na moje nieszczęście Tom… Bill ruszył, Tom patrzył na mnie

- Co się stało? – zapytał

- Nie wiem, ogarnął mnie niekontrolowany lęk, przed oczami miałam nasz wypadek… - powiedziałam, Lukas patrzył zdziwiony na całą sytuację, ja nie mogłam opanować drżenia rąk, Tom chwycił mnie za rękę, wyrwałam mu ją z uścisku

- Już jest ok, ale nie pędźcie tak w deszczu – powiedziałam.

 

Wszyscy byli jakby wystraszeni tym co się ze mną stało a mnie totalnie sparaliżowało, miałam przed oczami bezwładnie obijające się ciało Toma w aucie, jęzory ognia które trawiły auto Toma… To było straszne, wspomnienie tego, nie chcę żeby to do mnie wracało. Wtedy mogłam stracić Toma… Ba, ja już go straciłam, na własne życzenie, ale nie potrafię być z kimś kogo będę sobie wyobrażać w łóżku z inną, na pewno nie! Po przyjechaniu do domu szybko pożegnałam się z chłopakami i poszłam do siebie. Nie wiem dlaczego ale czuję że ten przyjazd Lukasa nie wróży nic dobrego. Najgorsze że moje przeczucia często się zgadzają… Przez okno widziałam że Kaulitzowie długo siedzieli bo świeciło się światło, audi stało na podjeździe więc znak że Lukas cały czas jest. Ciekawe na jak długo… Poszłam spać. Rano słonko zaglądało mi przez okno, nie zasłoniłam wieczorem rolet. Zeszłam na dół do kuchni, standardowo wujek przy gazecie

 

- Jak tam, jest coś ciekawego? – zapytałam robiąc sobie kawę

- To co zawsze, rozstania, powroty, wypadki. Niejaki Tom Kaulitz rozstał się ze swoją dziewczyną, jest wolny, fanki się cieszą, bla, bla, bla…

- Już doszło do prasy? – zapytałam zdziwiona biorąc gazetę od wujka i czytając w niej na swój temat

- Widzisz, to szybciej niż nowa suknia…

- O, widzę że już mam romans z Billem… - powiedziałam schodząc w dół artykułu, zniknęłam z nim w końcu na tydzień czasu…

- Nie przejmuj się, znudzi im się temat

- A niech piszą. Moja mama będzie na pewno szczęśliwa jak artykuł dojdzie do Polski – powiedziałam oddając wujkowi gazetę i pijąc swoją kawę

- Z pewnością… - powiedział mój wujek – A jak zareaguje na Twój romans z Billem?

- A nie dbam o to…

- I dobrze. Kto przyjechał do Kaulitzów? – zapytał nagle wujek

- A ten Lukas ze wsi, tam gdzie byliśmy z Billem odstresować się od tego wszystkiego… Przyjechał odwiedzić kuzynów

- Czy aby na pewno?

- No a do kogo?

- Bill mi mówił że wpadłaś mu w oko…

- Wujek, nie pierdol, dobra?

- Olka, co za ostre słowa… Mówię tylko, tak sobie insynuuję…

- To lepiej wujek za dużo nie myśl bo się przegrzejesz, a nic mądrego nie wymyślasz…

- Ale Bill mówił… - zaczął, przerwałam mu

- O Jezu, a to co Bill mówi to świętość? Dobra może i dawał mi jakieś propozycje Lukas i jakieś teksty, ale ja mam to w dupie, nie szukam związku.

- No i takiej odpowiedzi się spodziewałem, Ty masz Toma, co nie? – popatrzyłam na wujka groźnie

- Tom i ja zostaliśmy wczoraj oficjalnie przyjaciółmi

- Wy przyjaciółmi? – zapytał wujek patrząc na mnie jakoś krzywo

- No tak a co?

- Przecież wy przy pierwszej lepszej okazji się bzykniecie! – walnął mój wujek, popatrzyłam na niego jak na idiotę

- To żebyś się nie zdziwił…

 

 

C. D. N…

 

 


Podziel się
oceń
7
0

Fani Tokio Hotel (11) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 129

poniedziałek, 09 czerwca 2014 19:27

 

 

Odcinek 129

 

<<<pisząc cały odcinek słuchałam to>>>

 

 

Tak, tak, nasz pobyt na wsi się kończy a ja coraz bardziej się boję, nie chcę jeszcze spotkać Toma, to nie będzie łatwe… Oj tak, zdecydowanie Bill też się boi, widzę to po nim, no ale co począć, jakoś damy radę. Więc następnego dnia od rana zaczęliśmy się pakować, ciężko było mi stąd wyjeżdżać, bardzo mi się tu podobało, ale brakowało mi już wujka… Pożegnaliśmy się ze wszystkimi, ciocia nalegała żebyśmy jeszcze zostali no ale niestety czas wracać do rzeczywistości. Zapakowaliśmy się do auta wyściskani i wycałowani i ruszyliśmy do tego nieszczęsnego Loitsche.

 

- Boisz się? – zapytałam Billa

- Czego?

- Spotkania z Twoim bratem…

- Tak a Ty? – powiedział bez ogródek

- Ja też, ale mam nadzieję że nieprędko do niego dojdzie – powiedziałam to choć sama chyba w to nie wierzyłam, Bill to tylko potwierdził

- On jak zobaczy że ja jestem to poleci do Ciebie

- Niech leci, mam go w dupie

- To co Olka, czas włączyć telefony? – zaproponował Bill

- W sumie tak…

- To czekaj zjadę na bok, zapalimy sobie bo coś czuję że ta ilość wiadomości sprawi że nie dam rady prowadzić auta… - jak powiedział Bill tak zrobił, wyszliśmy z auta i zapaliliśmy sobie po fajce. Wyjęłam z dna torebki mój telefon, Bill swój też, spojrzeliśmy na siebie i włączyliśmy. No tak, Bill się nie mylił… Telefony oszalały, przyszło tyle esek że już miałam dość hałasu tego dźwięku sms-a więc wyłączyłam dzwięki

- Ile masz? – zapytał Bill

- 173 nieodebrane połączenia od Toma i 180 esek… A Ty?

- O, to ja jestem lepszy bo mam 130 nieodebranych od Toma, od Nicole 150 i od ich obu eski też po ponad stówce…

- Czy zrobisz to samo co ja? – zapytałam Billa zaznaczając opcje usuń wszystko

- Nie czytasz? – zapytał

- Po co, tam pewnie w każdym są te same pierdoły, mam to w dupie – powiedziałam i zaakceptowałam, sms-y zniknęły z mojego telefonu, Bill zrobił to samo

- Masz rację, olać ich. Chodź, jedziemy – powiedział, wsiedliśmy i ruszyliśmy dalej. Coraz bardziej się bałam jak widziałam że jesteśmy coraz bliżej Loitsche ale dam radę. W końcu dojechaliśmy, Bill zaparkował pod swoim domem, wyszłam z auta i złapałam za swoje walizki

- Zaniosę Ci – zaoferował się Bill

- Nie, ja idę bo jak on zauważy, a tak zdążę się zakluczyć – powiedziałam

- Nie możesz przed tym uciekać…

- Wiem, ale nie zapominaj że właśnie oboje wróciliśmy z ucieczki – powiedziałam, dałam mu szybkiego buziaka w policzek i pognałam do domu wujka, wpadłam do środka i od razu zakluczyłam drzwi od środka

- Kto to… - usłyszałam wujka jak idzie szybko w kierunku drzwi, spojrzał na mnie – Olka! Nareszcie! – krzyknął, dopadł do mnie i zaczął mnie ściskać

- Wujku, bo mnie udusisz – powiedziałam ledwo bo naprawdę mocno mnie ściskał

- Tak się za Tobą stęskniłem i nie marudź! – zbeształ mnie – Jak się czujesz?

- Tak wiesz, w miarę…

- No to dobrze bo bardzo się o was martwiłem

- Ale wiedziałeś gdzie jesteśmy, dobrze że mu nie powiedziałeś, dziękuję

- Było mi ciężko to ukrywać – powiedział wujek nawet nie pytając o kogo mi chodzi bo to trochę logiczne – Bo dzień w dzień tu przyłaził, zostawiał jakieś kwiaty, liściki…

- Co zostawiał? – zapytałam

- No kwiaty i tak dalej…

- Ale wywaliłeś to? – zapytałam

- Nie no, zostawiłem…

- A gdzie to niby jest?

- W Twoim pokoju…

- O nie… - zostawiłam walizki na dole i pobiegłam szybko do swojego pokoju, w środku stały trzy wielgachne bukiety czerwonych róż, moich ulubionych, w każdej był liścik, oprócz tego leżało kilka, nie wiem ile, kopert zamkniętych i pisało na nich „Ola”, wujek wszedł za mną do mojego pokoju, spojrzałam na niego i w jednej sekundzie chwyciłam jeden bukiet, podeszłam do okna

- Olka, nie rób tego… - powiedział wujek ale było za późno bo ja już wyskoczyłam na balkon i wyrzuciłam bukiet przez niego, rozpadł się w locie, część wpadła na nasz ogród a część na ogród Kaulitzów. To samo spotkało dwa pozostałe bukiety, listy też tam wylądowały

- No, teraz jest lepiej – powiedziałam, bez zbędnych pytań wzięłam puste wazony z wodą i poszłam zanieść je na dół do kuchni wylewając z nich wodę – Wujku, na przyszłość, nie marnuj wody na takie coś, oddawaj je mu albo bezczelnie wyrzucaj je przy nim

- Nie jestem tak wyrachowany jak Ty żeby mu je walnąć prosto pod nos – powiedział wujek patrząc na mnie krzywo

- O co Ci chodzi?

- On Cię kocha… - zaczął ale mu przerwałam

- Nie chcę słuchać tego, proszę Cię, nie bądź po jego stronie

- Nie jestem, ale nie widziałaś jego zachowania, widać po nim że mu zależy i żałuje…

- Szkoda że nie pomyślał o tym zanim wskoczył z tą idiotką do łóżka

- Olka, on żałuje

- Wujek! Daj mi spokój! – krzyknęłam na wujka i w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi, spojrzałam na nie niespokojnie – Jak to on to mnie nie ma – powiedziałam szeptem do wujka

- Ta, Bill wrócił a Ty nie a kwiaty same wyskoczyły przez okno… - powiedział wujek i doszedł do drzwi – Kto tam?

- To ja – usłyszałam głos Toma, o nie, nie chcę go widzieć!

- Nie otwieraj! – syknęłam do wujka ale było za późno on już otworzył drzwi i stanęłam z nim oko w oko.

 

Tak bardzo nie chciałam tego momentu a on nastał chwilę po moim powrocie. Tom spojrzał na mnie, coś mi się stało, nie wiem, nogi się pode mną ugięły, nie potrafiłam po prostu stamtąd spierdolić, stałam tam i patrzyłam na Toma. Jedno wiedziałam na pewno. Kochałam go, cały czas. Stęskniłam się za nim i z chęcią bym go przytuliła ale jednocześnie go nienawidziłam i bym go obiła. Dwa skrajne uczucia, jak można je czuć do jednej osoby w jednym momencie? A jednak można…

 

- Olka, nareszcie jesteś… - powiedział i dał krok w moją stronę

- Nie podchodź do mnie! – krzyknęła na niego

- Tak się stęskniłem, ja, tak mi ciężko…

- Ta, co Ty nie powiesz… - starałam silić się na lekceważący ton ale głos mi drżał

- Wyjechałaś, nie dawałaś znaku życia… - powiedział, Boże, jego głos, jego spojrzenie, sama obecność, działa na mnie jak narkotyk, ale nie mogę dać się złamać, o nie…

- Osoby które chciałam żeby wiedziały gdzie jestem poinformowałam, Ciebie nie powinno to obchodzić

- Ale obchodzi bo Cię kocham – powiedział patrząc wciąż w moje oczy, odwróciłam wzrok

- Mam to gdzieś, idź sobie do tej swojej dziwki

- Olka, ja nie pamiętam tego…

- Ale ja pamiętam jak przyłapałam Cię z nią w łóżku, to wystarczy – powiedziałam

- Zostawię was samych… - zaczął mój wujek ale mu przerwałam znowu

- Nie wujku, on właśnie wychodzi

- Nie, nie wychodzę, dobrze mi tutaj – powiedział i w najlepsze rozsiadł się na kanapie

- W takim bądź razie ja wychodzę… - powiedziałam i ruszyłam w kierunku drzwi, na to Tom wstał doleciał do mnie i chwycił mnie za ramię

- Nie dotykaj mnie! – krzyknęłam wyrywając mu się

- Musisz ze mną porozmawiać – powiedział

- Przecież rozmawiam – odpowiedziałam mu

- Ale nie tak, na osobności, na spokojnie

- Na osobności i na spokojnie to może pogadam z Tobą za kilka lat, na razie nie mam zamiaru

- Olka, Ty nie możesz, musisz mnie wysłuchać…

- Co, opowiesz mi jak Ci było z nią dobrze?

- Najlepiej mi z Tobą – powiedział

- Ooo dziękuję, co za łaska od wielkiego pana Kaulitza, ze mną Ci najlepiej? I co, mam Ci dziękować? – zapytałam kpiąco

- Olka, proszę, pogadaj ze mną – chwycił mnie za ramiona i popatrzył prosto w moje oczy, chwila moment i będzie po mnie

- Nie Tom, wyjdź, proszę – powiedziałam spokojnie

- Wysłuchaj mnie, to dla mnie nic nie znaczy, kocham tylko Ciebie… - mówił to i lekko mnie szarpał tak jakby chciał mi to wbić do głowy

- Nie, daj mi spokój… - powiedziałam

- Będzie lepiej jak sobie pójdziesz – do wszystkiego wtrącił się mój wujek i złapał Toma za ramię, Tom spojrzał na niego

- Wrócę tu, na pewno, a Ty musisz mi wybaczyć, wrócić do mnie… - powiedział puszczając mnie

- Zapomnij o mnie, tak będzie lepiej – powiedziałam, Tom spojrzał na mnie smutnym wzrokiem i wyszedł, spojrzałam na wujka

- Olka, proszę, nie płacz… - zaczął wujek

- Nie będę, na pewno nie. Zbyt dużo łez przez niego już wylałam… - powiedziałam i patrzyłam wciąż na drzwi którymi wyszedł. Cholera jasna jak to boli!

- On wie że źle zrobił…

- Nie broń go, błagam…

- Ok, nie będę, ale pogadaj z nim, dobrze?

- Jeszcze nie teraz, ok?

- No dobra, to siadaj i opowiadaj jak było na wsi – wujek zmienił temat, usiedliśmy sobie na sofie w salonie i zaczęliśmy gadać na luzie, powoli się uspokajałam, opowiadałam wujkowi co robiliśmy na wsi, jak Bill zaganiał krowy i takie tam. Wujek niedowierzał że Bill tak pomagał na gospodarstwie

- Mnie też to dziwiło, ale wiesz, w końcu to dzielny Bill Kaulitz hehe – powiedziałam i roześmiałam się

- W końcu się śmiejesz… - powiedział wujek

- Śmiech to zdrowie – nagle rozległ się dzwonek do drzwi, popatrzyłam z niepokojem na wujka, bałam się że Tom wrócił… Ale całe szczęście był to Bill

- Siemka, jak tam? – zapytał od razu od progu, usiadł koło mnie

- Dobrze, rozmawiamy sobie – powiedziałam do Billa

- A te latające kwiaty?

- Chciałam oddać je właścicielowi ale nie doleciały na balkon – powiedziałam

- A no tak, można się łatwo domyślić… Był tutaj, nie?

- Był…

- I co? – dopytywał się Bill

- Olka poradziła sobie z nim idealnie – odezwał się mój wujek

- Prawie idealnie… - powiedziałam

- Byłaś twarda!

- Na zewnątrz, ale a środku gotowa rzucić mu się w ramiona… - powiedziałam i spuściłam głowę na dół

- Nie możesz tego zrobić, musisz mu pokazać – powiedział Bill

- Wiem, i dlatego on nie ma na co liczyć. A z Tobą jak, gadał?

- Próbował… Ale też jestem twardy, powiedziałem mu że zranił mnie jak nikt inny i ma się ode mnie odczepić

- Ale wiecie… Nie widzicie w jakim on jest stanie? – zapytał wujek, no fakt, też mnie to trapiło bo widziałam po nim że kiepsko się czuje

- Widzę, ale co ja mam zrobić? Pogłaskać po główce i powiedzieć „braciszku nic się nie stało”?

- No nie Bill, ale chociaż Ty pogadaj z nim…

- Wujku, nie przekonuj go bo on z nim pogada i się pogodzą – powiedziałam

- Masz rację w sumie…

- A wy z mnie może nie mówcie, co? – zirytował się Bill

- O Jezu, znamy Cię i tyle, Ty bez brata żyć nie możesz…

- Może i tak, ale po takiej akcji… - zaczął Bill – Dobra, nieistotne, pogadajmy o czymś ciekawszym

- A mianowicie o czym?

- O tym że dzisiaj porywam Cię na balet!

- O nie Bill, to nie pora, i…

- Oj tam Olka gadasz głupoty, to jak najbardziej pora, popodrywasz sobie facetów, ja jakieś laseczki, odstresujemy się

- Póki co jedyny facet którego bym chciała to Twój brat… - powiedziałam

- To nieistotne. Musisz się zabawić!

- Bill ma dobry pomysł – powiedział mój wujek

- Nie mam nastroju… - jęknęłam

- Masz, ale Bill opiekuj się nią, ok?

- Tak jak Bill się mną zaopiekował w tym tygodniu tak chyba nie zrobił tego nikt – powiedziałam patrząc z wdzięcznością na Billa. Kurde, dlaczego ja się w nim nie zakochałam? Wyraziłam swój żal Na głos

- Wiecie co? Tak sobie teraz myślę że szkoda że ja się w Billu nie zakochałam… - walnęłam wujek i Bill spojrzeli na mnie co najmniej jakbym postradała zmysły

- Co Ty gadasz? – zapytał wujek

- No bo tak, Bill by mnie na pewno nie zdradził, a ja musiałam wybrać tego gorszego bliźniaka…

- Sądzę że dla Ciebie ten lepszy to Tom – powiedział Bill

- Nie, Ty jesteś lepszy, bo jesteś kochany i nie zdradzasz

- Mam Ci przypomnieć jak chciałem Cię odbić bratu? Olka ja szalałem za Tobą i byłem w stanie zrobić wszystko żebyś tylko była ze mną! Nie jestem taki święty!

- I mogłeś wtedy zrobić wszystko i teraz bym nie cierpiała przez Toma!

- Oj Olka, gadasz głupoty…

- Nie Bill, nie gadam głupot!

- Gadasz, bo kochasz Toma a takie coś opowiadasz!

- Wujku, może i kocham ale to bez znaczenia, dla niego miłość to puste słowa „kocham Cię”…

- Nie, mylisz się, to nie są puste słowa, on…

- Proszę, przestań go bronić przy mnie…

- Dobra ok, nie będę, ale musisz z nim pogadać

- Nic nie muszę!

- Dobra, bo zaraz się pokłócicie… To co na balety? – rzucił po raz kolejny Bill

- Nie, ja nie mam ochoty…

 

No ale na nic nie zdały się moje narzekania. Więc, chcąc nie chcąc Olka musiała iść na imprezę z Billem… Jakoś nie bardzo miałam na to ochoty przez jego brata w rzeczy samej no ale co zrobić, jak mus to mus, Billowi się nie odmawia bo bywa groźny jak coś jest nie po jego myśli… Bill przyszedł do mnie przed czasem no i miał nosa, bo nie wiedziałam kompletnie w co się ubrać… Nie chciałam wyzywająco ale też nie chciałam jak jakaś wieśniara czy coś

 

- Co jest Olka? Ja gotowy a Ty nie? – zapytał Bill

- Ty jak zwykle wyglądasz zajebiście… - powiedziałam patrząc na Billa który miał czarne jeansy i biały t-shirt z czarnym nadrukiem, do tego włosy lekko nie przesadnie postawione i makijaż, jak zwykle czarny, świetnie komponował się z jego włosami i ciemnymi elementami stroju

- Nie, mylisz się, to Ty wyglądasz zajebiście, zwłaszcza w takim wydaniu – powiedział z mega szyderczym uśmiechem mierząc mnie od góry do dołu, no tak, miałam krótkie spodenki takie na wygodnie w domu i byłam w samym staniku, bez bluzki…

- Świntuch z Ciebie! – pogroziłam mu palcem

- Ale za to mnie kochasz…

- W sumie… To co Bill, jak mam się ubrać?

- Jakaś kieca, co nie? – rzucił propozycję

- Nie, nie chcę wyglądać wyzywająco…

- Oj tam, nie musisz się niczego obawiać, idziesz ze mną to nic Ci nie grozi, a kobieta u mojego boku musi wyglądać pięknie

- Skoro mówisz że wyglądam zajebiście w takim wydaniu to może tak pójdę? – spytałam

- Nooo… Powiem Ci że na pewno miałabyś wtedy wieeelkie powodzenie hehe – zaczął się śmiać

- Na tym mi nie zależy, nie szukam faceta, na tą chwilę mam dość…

- To tak samo jak ja kobiet. Dobra, załóż tą tunikę – powiedział wyciągając nagle różową tunikę z mojej szafy – Do tego te czarne leginsy i te Twoje różowe szpile, pasi? – zapytał z wielkim bananem trzymając gotowy strój dla mnie

- Bill, ale… - zaczęłam ale mi przerwał

- Ubieraj się i idziemy

- No dobra… - powiedziałam, weszłam do łazienki by się ubrać

- Ej, ale za wybranie stroju w nagrodę powinnaś się przebrać przy mnie! – słyszałam jak krzyczy do mnie przez drzwi łazienki

- Zboczeniec! – odkrzyknęłam mu i zaczęłam się ubierać. Tak jak kazał, wyszłam gotowa, zaklaskał mi parę razy

- To lecimy… - powiedział, wyszliśmy z mojego pokoju, na dole spotkaliśmy mojego wujka

- No, jak wy pięknie wyglądacie… Jednak imprezka? – zapytał wujek

- Przepowiedz temu tu obok że czegoś nie chcesz. Nie da rady – powiedziałam wskazując na Billa który miał mega banana na twarzy

- Czyli jednak czujesz przede mną respekt, bo idziesz – powiedział Bill

- Przed Tobą respekt? Chłopcze…

- Dziewczynko… - przerwał mi Bill chichocząc

- Dobra, idźcie bo się zaraz pokłócicie – powiedział wujek

- Wujku, z kim jak z kim, ale nie z Billem… - powiedziałam chwytając Billa pod pachę, wyszliśmy z domu i ruszyliśmy na balety.

 

Po drodze oczywiście obowiązkowy papierosek, jakże by inaczej… Weszliśmy do clubu i poszliśmy usiąść do baru, Bill od razu zamówił dla nas po piwie, czułam spojrzenia na nas ludzi, irytowało mnie to…

 

- Co jest? – zapytałam Billa

- Chodzi Ci o to że jesteśmy obserwowani?

- No tak, rozumiem jesteś sławny, ale…

- To nie to. Mnie tu w większości znają więc mnie nie obserwują że jestem sławny. Po prostu huczy od plotek…

- Jakich plotek? – zapytałam

- Wiesz, kojarzą Cię, byłaś z Tomem, tu nagle wielkie rozczarowanie, zniknęliśmy a teraz się razem pokazujemy…

- A, kumam, czyli teraz gadają że się z Tobą bzykam? – walnęłam prosto z mostu

- No mniej więcej o to mi chodziło… Olka, za dużo przebywałaś z moim bratem, jego słownictwo Ci weszło… - powiedział Bill

- Wiem, czas się oduczyć…

- To za imprezkę? – zapytał Bill unosząc swój kufel piwa do toastu

- Za imprezkę – powiedziałam, stuknęłam się z nim i zaczęłam pić swoje piwo, oj jak dobrze wchodziło takie zimne, mmm…

 

Więc jak to z Billem bywa, jedno, drugie, trzecie i na parkiet. Miałam humorek po tym piwku więc poszłam bez oporu się bawić. Co jakiś czas tańczyłam z jakimiś facetami, jeśli jakiś zachodził mnie od tyłu wtedy Bill pokazywał mi albo kciuk w górę albo w dół. Jak był kciuk w dół to zaraz wiedziałam że się ulotnić. Oczywiście najwięcej tańczyłam z moim najserdeczniejszym przyjacielem Billem… Miałam wszystko w dupie, bawiłam się jak oszalała. W pewnym momencie ktoś złapał mnie z tyłu za biodra i przyciągnął do siebie, no zaczęłam bawić się z tą osobą lecz nie wiedziałam czy ok czy nie. Spojrzałam na Billa żeby dał mi jakąś wskazówkę ale on tylko wzruszył ramionami i zrobił dość dziwną minę. No cóż, pewnie koleś taki nijaki jest… Bawiłam się z tym kolesiem, on zaczął mnie mocniej obłapiać w pasie, popatrzyłam w dół na jego dłonie, zaraz, zaraz… W tym momencie zanim zaczęłam zareagować ten koleś odwrócił mnie do siebie przodem. O nie… Stanęłam oko w oko z Tomem. Takiego scenariusza to się nie spodziewałam… Chciałam zrzucić jego dłonie z siebie ale zbyt mocno mnie trzymał bym się mogła mu wyszarpnąć. O nie, tak to nie będzie…

 

- Puść mnie! – krzyknęłam na niego

- Nie, jesteś moja

- Twoja może być maszynka do golenia, ja jestem człowiekiem i nie jestem niczyją własnością! Puszczaj!

- Nie

- Bo zacznę krzyczeć że mnie chcesz zgwałcić! – krzyknęłam i zaczęłam mu się wyrywać, w tym momencie podszedł Bill

- Puść ją – powiedział spokojnie do Toma

- Bo co? – zapytał bojowo Tom

- Bo Ci każę, natychmiast – rozkazał Bill, nie wiedzieć dlaczego Tom go posłuchał i mnie puścił… Wściekła ruszyłam do wyjścia z dyskoteki, będąc na dworze momentalnie zapaliłam papierosa, byłam wściekła totalnie, za mną wybiegł Bill i Tom, Tom doleciał do mnie pierwszy

- A Ty to się do mnie nie zbliżaj! – wrzasnęłam na Toma, stanął kilka kroków przede mną

- Nie życzę sobie takich akcji! – powiedział nagle

- Że co…? – zapytałam w osłupieniu

- Jesteś moją kobietą i sobie nie życzę żeby jacyś obcy faceci Cię obłapiali!

- Tom, walnij się w głowę, jesteś żałosny… Ty mi nie możesz nic zabronić!

- Mogę, bo jesteś moja!

- Powiedziałam Ci przed chwilą co może być Twoje a mi daj święty spokój! – krzyczałam

- Nie! Ja… Ja nie mogę patrzeć jak Ty tańczysz z innymi, Olka, ja Cię kocham, nie możesz… - przerwałam mu

- Ja nie mogę? A Ty mogłeś bzyknąć tą zdzirę?

- To był błąd, nie pamiętam tego, mówiłem Ci… Kocham Cię…

- Tom, jakbyś mnie kochał to byś z nią tego nie zrobił, nawet po pijaku! A poza tym… Ja już Ciebie… Nie kocham… - mówiłam z przerwami nie patrząc na niego

- Że co…? – zapytał w osłupieniu – Jak to…?

- Tak to, nie chcę z Tobą być, minęło mi. Zdradziłeś mnie i tyle…

- Olka ale jak możesz mówić że mnie nie kochasz? Tyle ile razem przeszliśmy? – zapytał

- No właśnie, a Ty po tym wszystkim… - zaczęłam i urwałam

- Powiedz mi że mnie nie kochasz, prosto w oczy a wtedy odejdę i nie będę Cię już męczyć – powiedział, doszedł do mnie, chwycił mnie za ramiona i zmusił bym popatrzyła w jego oczy, mięknę totalnie jak w nie patrzę… Ale muszę być twarda!

- Odejdź Tom… - powiedziałam błagalnym tonem

- Powiedz to a obiecuję że dam Ci spokój, już nigdy nie będę Cię nękać – powtórzył swoje słowa

- Nie kocham Cię – powiedziałam patrząc mu prosto w oczy, w nich widziałam smutek, żal… Nie zająknęłam się ani odrobinkę. Puścił mnie i odszedł kilka kroków ode mnie

- Mam nadzieję że Ci się w życiu ułoży. Może kiedyś będziesz gotowa żebyśmy zostali tak zwanymi przyjaciółmi… Żegnaj. – powiedział, odwrócił się na pięcie i powoli odszedł.

 

Czułam jak drży mi broda, cała drżałam w środku. Gdy zginął mi z zasięgu wzroku to Bill wiedział co ma zrobić. Po prostu podszedł do mnie i przytulił mnie mocno. Tak mocno że myślałam że mnie udusi, ale potrzebowałam tego… Zaczęłam płakać jak dziecko. Nie wierzę że powiedziałam mu w oczy że go nie kocham co było rzecz jasna nieprawdą… Ale musiałam, żeby dał mi spokój. Kocham go nad życie i czuję że on jest tym jedynym mi pisanym, ale… Nie potrafię być z kimś kto mnie oszukuje, to za bardzo boli… A fakt iż nigdy go już nie przytulę, nie pocałuję? Boli chyba jeszcze bardziej…

 

 

C. D. N…

 


Podziel się
oceń
7
0

Fani Tokio Hotel (11) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 128

czwartek, 15 maja 2014 20:02

 

 

Hej kochani!

Przepraszam was za tak długi czas oczekiwania, ale miałam trochę problemów, nie chcę tu pisać na blogu o tym wszystkim, ale no niestety to wszystko sprawiło że nie miałam czasu a nawet ochoty włączać komputer... Także mam nadzieję że mnie zrozumiecie i jeszcze raz bardzo was przepraszam :*

 

 

Odcinek 128

 

Można by ten nasz pobyt na wsi uznać jako wspaniałe wakacje, gdyby nie nasze dwa złamane serca… Staraliśmy się zachowywać w miarę normalnie, pomagaliśmy cioci i wujowi, trochę w gospodarstwie, trochę w ogródku, robiłam przez cały dzień najwięcej jak mogłam bo wtedy mogłam zapomnieć o tym wszystkim co się wydarzyło. Jednak gdy nadchodził wieczór i nie miałam czym zająć myśli to znów pojawiał się w nich Tom… Widziałam że Billowi też było ciężko, byliśmy już tu prawie tydzień jednak ten żal wciąż dusił człowieka w sercu. Jakbym tą ladacznicę dorwała to chyba bym jej kudły wyrwała za to że śmiała tknąć mojego Toma! Hmm… Mojego… Już nie… Ale spójrzmy prawdzie w oczy, czy on kiedykolwiek do końca był mój? Tego nie wiem, już się nie dowiem i nawet nie chcę wiedzieć…

 

- Jak się czujesz? – zapytał mnie któregoś dnia Bill gdy szliśmy właśnie na pastwisko po krowy

- A wiesz, jakoś…

- Widzę że Ci ciężko…

- Owszem Bill, jest mi ciężko ale przynajmniej już każde wspomnienie Toma nie wywołuje u mnie ataku płaczu… - powiedziałam

- Cieszy mnie to, martwiłem się bardzo o Ciebie…

- A Bill Ty, jak tam? – zapytałam

- Ja? A ok…

- Widzę że jesteś strasznie przybity, nie wymyślaj że jest dobrze – powiedziałam

- No dobra no, jest kiepsko, o Nicole myślę że dam radę zapomnieć ale Tom, że zrobił mi takie świństwo to bym się nie spodziewał…

- No ja też nie, zwłaszcza po tym ile razem przeszliśmy…

- Otóż to. Oj Olka, to trudne…

- Wiem, mi też bardzo ciężko, ale tak jak już mówiłam, nie płaczę już

- Zaraz zaczniesz płakać, jak ta największa Cię nie posłucha – powiedział Bill wskazując na największą krowę która nigdy nie chciała wracać z pastwiska, mogłam ją wyganiać godzinami, podszedł Bill i od razu ruszyła. No i znowu ta sama sytuacja… Inne już dawno ruszyły a ta stała i dalej żuła tą trawę

- No dalej cholero jedno, rusz się! – wyzywałam ją

- Nie możesz tak do niej mówić… - powiedział Bill obserwując moje wysiłki z rozbawieniem

- Ale ona mnie nie słucha! – byłam poirytowana

- Mnie tam zawsze posłucha…

- Bo jesteś facetem a to jest krowa! Jakby był byk to by posłuchał mnie hehe – powiedziałam i zaczęliśmy się śmiać – No Ty głupia krowo! – krzyknęłam na nią jak nie chciała ruszyć

- Mówiłem Ci już, nie tak, bez wyżywania się na zwierzętach

- Bill, ja jej nie biję i nie mam zamiaru – powiedziałam od razu

- Ale ją wyzywasz. Popatrz na mnie – powiedział Bill, podszedł do krowy – Kochana krówko, mogłabyś już pójść do domu? – zapytał się krowy, patrzyłam na niego jak na idiotę bo kurde krowa nie rozumie, co nie? Machnął ręką w kierunku domu, patrzę, a ta krowa odwraca się i idzie do domu! No nie!

- Eee… - wymsknęło mi się

- Widzisz, tak to się robi – powiedział dumny z siebie

- Nie wiem czy wiesz, ale właśnie rozmawiałeś z krową – powiedziałam do Billa powstrzymując śmiech

- Wiesz, lepiej z nią niż nieraz z niektórymi ludźmi… - powiedział i buchnął śmiechem, no to ja z nim.

 

Ruszyliśmy za stadem, bo zaczęły się niebezpiecznie od nas oddalać. Ale wbrew pozorom to inteligentne zwierzęta i same wiedzą jak trafić do domu i do którego kojca wejść. Dlatego mogliśmy z Billem spokojnie za nimi iść… Potem jak zwykle przyglądaliśmy się jak ciocia i wuja podłączają dojarki i leci sobie mleczko. Oczywiście jak zwykle najwięcej miała ta ostatnia co nie chciała iść do domu…

 

- Bo ona tak długo zostaje i więcej zje! – powiedziałam patrząc jak zamykają kanki z mlekiem

- A co w tym złego że ktoś zostaje ostatni przy jedzeniu i najwięcej zje? – zapytał Bill

- No masz rację w sumie, bo Ty też ostatni odchodzisz od stołu… - powiedziałam, za to Bill mnie lekko pchnął czego się nie spodziewałam no i wylądowałam w kałuży na podwórku, padało dzisiaj…

- O nie, przegiąłeś pałkę… - powiedziałam do niego leżąc w tej wodzie

- To teraz się zacznie… - powiedział rozbawiony wuja patrząc na mnie jak jestem cała mokra

- Przepraszam, nie wiedziałem że tak to wyjdzie… - powiedział Bill podając mi rękę

- Nie? Oj, straszne… - powiedziałam chwytając tę jego rękę i wciągnęłam go do wody, teraz to nie wytrzymaliśmy i wszyscy, dosłownie wszyscy, ja, Bill, ciocia i wuja zaczęliśmy się śmiać, wygramoliliśmy się z Billem z tej kałuży w końcu

- Ciesz się że nie miałem ułożonych włosów! – powiedział oburzony Bill

- Ojej, a lakier z paznokcia nie odprysnął? – zakpiłam z niego

- Nienawidzę Cię – powiedział wyciągając na mnie język

- I vice versa – powiedziałam też wytykając na niego jęzor. Poszliśmy do domu się ogarnąć, dzisiaj wuja mówił że zrobi grilla, poszłam do łazienki jako pierwsza, a co, niech Bill czeka. Już ogarnięta wyszłam, pomalowałam sobie lekko oczy i wyprostowałam włosy, Bill spojrzał na mnie zdziwiony

- A Ty co? Na wsi i się stroisz na godzinę kolacji? – zapytał Bill

- Bo jestem kobietą i lubię dobrze wyglądać – odpowiedziałam

- Jak tak to spoko… - powiedział i poszedł do łazienki tym razem on. Długo nie wyłaził. Jak on w niej był to robiłam wszystko żeby nie myśleć o Tomie, sprzątałam pokój, układałam wszystkie rzeczy co chwila inaczej no i słuchałam mojego kochanego Green Day’a rzecz jasna

- Daj głośniej! – usłyszałam jak Bill krzyczy z łazienki, akurat zaczął się jego ulubiony kawałek, Boulevard of Broken Dreams, podkręciłam radio

- Aaaa, aaaa…. – słyszałam jak nuci sobie w łazience, a niech śpiewa, on ma piękny głos i może śpiewać ile chce

- Utopiłeś się tam czy co? – zapytałam go w końcu po jakimś czasie

- Tak, sedes mnie wciągnął – powiedział i wyszedł, popatrzyłam na niego

- A my idziemy na balety? – zapytałam, włosy miał postawione, zrobiony pełny makijaż

- No co, jestem facetem i lubię dobrze wyglądać – powiedział

- Oj nie zadzieraj ze mną… - powiedziałam, zaczął się śmiać – Teraz będę się źle czuła bo nie odstawiłam się tak jak Ty…

- Przecież to tylko grill… - powiedział

- Właśnie Bill, właśnie – powiedziałam rzucając spojrzeniem na jego postawione włosy, uniknęłam ciosu bo rzucił we mnie swoją mokrą bluzką od kałuży i wyszłam z pokoju, poszłam do kuchni. Ogólnie u cioci Clary i wuja Klausa czułam się jak u siebie w domu, panowała tu tak świetna rodzinna atmosfera że po prostu przekraczając próg tego domu czuło się te pozytywne wibracje

- Ale pięknie pachnie… - powiedziałam wchodząc do kuchni i wąchając piersi kurczaka w marynacie

- To moje dzieło! – powiedziała Heidi

- Zobaczymy na grillu jak będą smakować, heh – powiedziałam mrugając do niej, ona właśnie kroiła kiełbasę

- Olka, zrobisz jakąś lekką sałatkę? – zapytała ciocia

- Oczywiście! – powiedziałam, poszłam do ogródka po świeżą sałatę, pomidory i ogórki. Podarłam sałatę, polałam ją sosem sałatkowym greckim, na to pokroiłam pomidory, ogórki, i na wszystko ser feta. Niestety ciocia nie miała kukurydzy, szkoda, bo jest jeszcze lepsza z kukurydzą… No tak, kobiety w kuchni a Bill, wujek i Lukas w ogrodzie już pili piwko, wyszłyśmy z jedzeniem na dwór

- No nie, leniuchy, wy tu piwo a kto grilla rozpali? – zapytała ciotka Clara

- Zajmę się tym – powiedział Lukas i zerwał się od razu z ławki lecąc do grilla, usiadłyśmy przy stole, ja oczywiście obok Billa

- Nie mogę się doczekać tych smakołyków… - powiedział Bill patrząc na stół zastawiony jedzeniem

- Mogłeś rozpalić grilla to byłoby szybciej – powiedziałam do niego

- Jestem zmęczony… - walnął Bill, popatrzyłam na niego z politowaniem

- Proszę Cię, czym…? Układaniem włosów? – zapytałam, wujek i ciocia wybuchli śmiechem, Heidi milczała, w końcu uwielbiała Tokio Hotel hehe

- Nie pogrążaj się – powiedział do mnie Bill z przymrużonymi oczami

- Ach no tak, przecież on zaganiał największą krowę do obory, zapomniałam… - powiedziałam co wywołało jeszcze większe salwy śmiechu cioci i wuja, Heidi nie wytrzymała i też zaczęła się śmiać

- Bo Ty nie umiałaś, ha! – odgryzł się Bill

- Bo ona mnie nie słucha! I nie bądź taki do przodu bo Ci tyłu zabraknie!

- Nie potrafisz się opiekować zwierzakami ha! – nabijał się ze mnie Bill

- To mówi ten który pewnie by założył krowie dojarkę na ogon, haha! – nabijałam się z Billa, ciocia, wuja i Heidi prawie kulali się ze śmiechu po podłodze

- Ej, ja nie jestem taki zacofany!

- Nie no Billi, ja wiem że nie, jesteś właśnie bardzo do przodu… A mleko jest ze sklepu, co nie? – zapytałam go, no i Bill walnął focha a my śmialiśmy się dalej z niego

- A tutaj co tak wesoło? – zapytał Lukas podchodząc do nas, grill stał dalej i zapewne nie słyszał o czym rozmawiamy

- A tak nabijamy się z Twojego kuzyna… - powiedziałam do niego

- A ja taki śmieszny jestem? – spytał Bill z wyrzutem

- Nooo…. – zaczęła ciocia

- Jakby Ci to powiedzieć… - kontynuowałam

- Tak – zakończył debatę Lukas, zaczęliśmy się wszyscy znowu śmiać, rzecz jasna oprócz Billa

- Bo Cię stłukę! – zagroził Bill Lukasowi

- Nie no, Ciebie to się nie boję, Tom mnie już nie raz zlał, ale… - zaczął Lukas i urwał, wiedział że poruszył drażliwy temat. Powiedział to imię – TOM. Zrobiło mi się głupio i nic już nie powiedział

- To ja może włożę mięso na grilla… - powiedziałam szybko, porwałam tacę z kiełbaskami i pobiegłam w kierunku grilla, dopadł mnie tam Lukas trzymając talerz z piersiami w marynacie

- Przepraszam – powiedział w pewnym momencie układając ze mną mięso na grillu

- Za co? – zapytałam

- Bo wspomniałem o Tomie a nie powinienem, wiem…

- Lukas, Tom to Twój kuzyn, ja nie mogę mieć do Ciebie za złe że o nim mówisz…

- Wiem, no ale w tej sytuacji to trochę głupio wyszło… - zaczął się tłumaczyć

- Nie no, to że jest skurwielem to już zostawmy, to moja sprawa. Jest Twoim kuzynem i masz prawo o nim mówić także spoko

- Ale nie gniewasz się mnie? – zapytał

- No co Ty Lukas, na Ciebie? Nie da rady… - powiedziałam uśmiechając się do niego, widziałam że jemu kamień spadł z serca, no ale ja…

 

Nie dałam po sobie poznać ale wspomnienie Toma znowu wywołało u mnie nieprzyjemne skurcze żołądka i serca. Cholera jasna, ja go wciąż tak kocham! Kocham i jednocześnie nienawidzę. Nienormalne, wiem… Ale takie uczucia teraz do niego żywię. Podejrzewam że Bill takie same. Bo w końcu to jego ukochany brat, wolał wyjechać niż pobić się z nim i pokłócić na amen. Naprawdę podziwiam za to Billa…  Położyliśmy mięsko na grillu i poszliśmy usiąść do wszystkich, Lukas co chwilę chodził i obracał wszystko żeby równo się upiekło z każdej strony. A my sobie przyjemnie gawędziliśmy z rodzinką…

 

- Nowa płyta była po prostu nieziemska! – mówiła Heidi bo rozmawialiśmy o muzyce i zespole Billa

- Heh, miło mi to słyszeć… Staraliśmy się, siedzieliśmy po nocach w studio żeby wyszło idealnie – powieział Bill

- No i wyszło… - powiedziałam

- A co z trasą, nie kontynuujecie? – zapytała Heidi

- No w sumie nie, trasa się zakończyła, teraz to tylko takie małe koncerty, choć no w obecnej sytuacji jest to niemożliwe…

- Dlaczego? – zapytał wujek

- Bo ja z chęcią bym jednej osobie z zespołu wsadził mikrofon w dupę a ta osoba by mi roztrzaskała gitarę na głowie… - powiedział Bill zerkając na mnie, no tak, nie trzeba być debilem żeby wiedzieć że mówi o Tomie

- No ale jak, to teraz co, koniec zespołu? – zapytał Lukas, Heidi spojrzała na niego jakby postradał zmysły

- Nie no, bez przesady, to jest to co kocham a że mam brata debila to już szczegół… Zawsze mogę zmienić gitarzystę

- Albo gitarzysta wokalistę… - dodał Lukas

- I to już wtedy by tylko zależało od Georga i Gustava którego z nas by wybrali. Ale nie, spokojnie, nie mam zamiaru rozbijać zespołu, na razie po prostu nie chcę Toma widzieć na oczy… - powiedział Bill

- Fanki by się załamały jakbyście się rozpadli – powiedziałam

- Ale teraz są za to szczęśliwe…

- Jak to? – zapytałam Billa

- No jak, w końcu ich ukochany Tom został sam i nie ma tej okropnej, brzydkiej i głupiej laski która go im zabrała… - powiedział Bill, wszyscy na niego popatrzeliśmy w ciszy

- Jezu, nie patrzcie tak na mnie, to ich słowa a nie moje! – obronił się szybko Bill

- No, bo tak też słucham, przecież Olka jest przeciwieństwem tego co powiedziałeś – powiedział Lukas

- To znaczy…? – zapytała ciocia

- To znaczy że piękna i fajna… - powiedział Lukas – Naprawdę dziwię się mojemu kuzynowi, ja na jego miejscu… - zaczął, spojrzałam na niego i urwał. O co mu chodzi? Bill ze zmarszczonymi brwiami przyglądał mu się, widziałam jak gorączkowo myśli

- No to miło mi że tak sądzisz… - powiedziałam bo nastała jakaś dziwna niezręczna cisza

- Poznałem Cię po prostu. A Tom jest głupi, i gdybym był nim…

- Też tak sądzę, ale Olka chyba nie szuka teraz nowego chłopaka, co nie? – przerwał Bill Lukasowi patrząc na mnie pytająco

- Nooo… Nie… Dość związków na tą chwilę… - wydukałam z siebie, nie wiedziałam co tak nagle napadło Billa, znów zapadła cisza – To ja pójdę obrócić kiełbaski! – zerwałam się

- Pójdę z Tobą – powiedział Bill i poszedł ze mną, gdy już byliśmy daleko od wszystkich i nie mogli nas dosłyszeć to Bill zaczął

- Uważaj na niego

- Na kogo? – zapytałam

- Na Lukasa…

- Dlaczego…?

- Bo widzę że wpadłaś mu w oko

- A przestań Bill, naprawdę…

- Ja nie jestem ślepy. Uważaj, takie same ziółko z niego jak z Toma…

- Bill, ale ja nie jestem nim zainteresowana ani on mną!

- Nie, naprawdę gość ma tupet… - kontynuował Bill nie zważając na to co powiedziałam – Dopiero co rozstałaś się z chłopakiem a on startuje do Ciebie…

- Ej, ale Ty mnie słuchasz?

- No tak, słucham, ale Olka, ja widzę, dziś jeszcze jak wyjechał z tym tekstem…

- Nie gadaj głupot, poza tym nie szukam miłości… A jedyny facet z którym mogłabym się teraz związać bo mam do niego bezgraniczne zaufanie to Ty – powiedziałam do Billa bez ogródek

- Eee… - wymsknęło się Billowi, spojrzał na mnie zdziwiony

- Ale jesteś moim najlepszym przyjacielem i nie chcę tego zaprzepaścić. A poza tym kocham… - urwałam, spuściłam głowę w dół, Bill wziął mnie w ramiona

- Olka, musisz się trzymać i kiedyś stanąć z nim twarzą w twarz

- Bill, nie, ja nie dam rady, to za trudne…

- Wiem, mnie także to boli ale no… Musimy. I musimy być twardzi, on nie może widzieć naszego żalu

- Łatwo Ci mówić… - powiedziałam

- Nie, mylisz się, jest mi tak samo ciężko jak Tobie, ale…

- Jak tam kiełbaski? Głodni jesteśmy! – ciocia Clara krzyknęła do nas

- Już wyciągamy! – odkrzyknęłam jej, wyłożyliśmy z Billem wszystko na talerz i poszliśmy zanieść. Nie było już żadnych dziwnych rozmów, zwykła kolacja ze wszystkimi w miłym towarzystwie. Lukas już nie rzucał dziwnych tekstów w moją stronę, no i dzięki Bogu… Położyliśmy się grzecznie do łóżka wszyscy spać. Następnego dnia wstałam dość późno. Zeszliśmy na śniadanie, nagle zadzwonił telefon domowy, spojrzałam na Billa. On pomyślał to samo co ja, że dzwoni znowu Tom. Heidi odebrała

- Halo? Dzień dobry. Tak, już proszę. Olka, to do Ciebie – powiedziała do mnie Heidi

- Kto dzwoni? – zapytałam jej ruszając bezgłośnie ustami

- Twój wujek Ralph – odpowiedziała

- Dzięki bogu to nie Tom… - wzięłam od niej słuchawkę – No hej wujek! – przywitałam się

- Cześć Olka, jak tam się macie? – zapytał

- No nawet dobrze, dajemy radę…

- Obijacie się cały dzień?

- No co Ty, pewnie że nie, pomagamy w gospodarstwie, ogrodzie…

- Bill i gospodarstwo? – zapytał z niedowierzaniem wujek

- No tak, a co?

- No w sumie nic, ale on chyba pierwszy raz ma z czymś takim kontakt…

- Wujku, dobrze że on Cię nie słyszy hehe – powiedziałam i spojrzałam na Billa

- No fakt, pewnie była by obraza hehe

- A u Ciebie co tam wujku słychać? – zapytałam

- A nudno, tak smutno bez Ciebie w domu…

- Aż tak brakuje mojej obecności?

- No tak, i jeszcze… - chwila ciszy w słuchawce – Tom mnie strasznie męczy…

- Jak to męczy? – zapytałam

- Przychodzi parę razy dziennie, wydzwania i pyta o Ciebie, o Billa…

- Ale chyba mu nie powiedziałeś gdzie jesteśmy?

- Nie no co Ty, ale bardzo chce wiedzieć, ogólnie jest w ciężkim stanie…

- Jak to…? – zapytałam i pomimo że byłam na niego wściekła to poczułam niepokój

- Jest załamany, mówi że żałuje bo nie pamięta tego i nie wie jak się to stało…

- Ta, teraz załamany, a tak to mógł iść do łóżka z inną… - powiedziałam

- Olka, on naprawdę żałuje, widać że Cię kocha…

- Jeśli jesteś po jego stronie, to…

- Nie Olka, nie jestem po jego stronie bo uważam że bardzo źle zrobił ale po prostu widzę że on naprawdę żałuje

- Niech cierpi, my z Billem też cierpimy i to bardzo

- Wiem, bardzo dobrze to wiem… Opowiadałem Ci co mi się przytrafiło, prawda? Także bardzo dobrze wiem co czujecie…

- Cieszę się wujku że mnie rozumiesz

- A kiedy wracacie?

- Bill mówił że może jutro

- No to super! – słyszałam po wujka głosie że się ucieszył

- Zadzwonię do Ciebie jeszcze, dobrze?

- Dobrze, daj znać jak będziecie wracali, zrobię coś dobrego do jedzenia

- Oj wujku, tutaj to oni mnie tak karmią że jeszcze miesiąc i bym musiała poważnie pomyśleć o diecie – powiedziałam

- Przecież jesteś szczupła

- Przytyłam! – powiedziałam załamana

- Parę kilogramów Ci nie zaszkodzi…

- Wujek!

- Oj dobra już dobra. Bawcie się dobrze, pa

- No pa wujku – odłożyłam telefon na miejsce

- Coś się stało? – zapytał Bill który z napięciem przysłuchiwał się mojej rozmowie z wujkiem

- Nie, tylko… Mówi że Tom jest w ciężkim stanie, jest załamany… - powiedziałam

- Wiem, czuję to…

- Jak to?

- Czuję taki wewnętrzny niepokój, trudno mi to Tobie opisać, my bliźniacy tak mamy, po prostu czuję kiedy mu jest źle… - powiedział Bill

- To Tom powinien dostawać rozstrojów żołądka przez Ciebie w ostatnie dni… - powiedziałam

- Dlaczego…? – zapytał Bill

- No chyba mi nie powiesz że byłeś szczęśliwy przez ostatnie dni…

- W sumie nie. Ale niech on cierpi, my też cierpimy

- I to samo powiedziałam wujkowi – powiedziałam.

 

No i po zjedzonym śniadanku Bill poszedł wujkowi pomóc przynieść siano do stodoły, ja natomiast poszłam do cioci pomóc jej w ogródku. Dzień jak co dzień. Ogólnie wspaniale czuję się na wsi, taka cisza spokój… Ale z napięciem czekam jak stanę oko w oko z Tomem bo wiem że ta chwila nastąpi niebawem, bardzo się tego boję. Wiem że Bill też się boi, ale wiem też że on się z nim na pewno szybko pogodzi, oni bez siebie nie mogą żyć. Bill kocha brata ponad życie… Ja Toma także, ale za bardzo mnie zranił, wiem na pewno że to definitywny koniec nas. I tak mnie nic już nie zatrzymuje w Niemczech… No nie, nie powinnam tak mówić, jest wujek którego bardzo kocham, jest Bill mój najlepszy przyjaciel z którym nie mam zamiaru zerwać kontaktu, jest Georg, Gustav, fajni kumple, to dla nich wszystkich chcę tu być. Kiedyś najbardziej trzymał mnie tu Tom, no ale, skoro wolał Nicole to widocznie coś mu brakowało u mnie. Niech ma ją, ja jego już nie chcę…

 

 

C. D. N… 


Podziel się
oceń
13
1

Fani Tokio Hotel (11) | Bądź fanem, wpisz się!

INFORMACJA

wtorek, 01 kwietnia 2014 20:00

 

WAŻNA INFORMACJA!

 

UWAGA! UWAGA! UWAGA!

 

Postanowiłam zawiesić bloga… Skończyła mi się totalnie wena na odcinki, nie wiem co mam dalej pisać. Poza tym Tokio Hotel mnie w ogóle nie kręci, żadne piosenki, ani nowsze, ani starsze, wypaliłam się po prostu w tej kwestii. Nie potrafię pisać o kimś kogo nie lubię. Także to w sumie nie zawieszenie bloga tylko zakończenie. Żegnam was kochani moi, miło mi że byliście ze mną, czytaliście moje wypociny i żegnam was!!!

To już koniec…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PRIMA APRILIS HAHAHAHHA!!!! 

Mam nadzieję że udało mi się was nabrać choć troszkę hehe, to wszystko rzecz jasna nie prawda bo wciąż lubię TH i pisać będę dalej hehe, zapraszam na kolejny odcinek i proszę o komentarze :* Mam nadzieję że będziecie ze mną cały czas, buziaki kochani :*

 

 

ODCINEK 127

 

Przebudziłam się w nocy, strasznie mnie piekły oczy, obok mnie spał zwinięty w kulkę Bill, odkryty. Przykryłam go żeby nie zmarzł, wyszłam po cichu z pokoju i poszłam do salonu, otworzyłam barek, wyjęłam butelkę wódki, jeden kieliszek i usiadłam sobie na sofie, nalałam sobie jednego i wypiłam duszkiem. Po tym nalałam drugiego i zrobiłam to samo. Bez popitki, a co… Gdy tak wypiłam już kilka kieliszków to usłyszałam jak ktoś schodzi po schodach, nie wiele sobie robiąc z tego wlałam sobie kolejnego

                                                                     

- To nie jest lekarstwo na smutki – usłyszałam głos wujka, nie popatrzyłam na niego tylko łyknęłam ten kieliszek

- Tylko to mi pozostało… - powiedziałam nalewając kolejny, gdy chciałam go wypić to wujek wyjął mi kieliszek z ręki

- Po co to robisz, będziesz miała niepotrzebnie kaca

- Za późno, już mam w czubie – powiedziałam

- No nie dziwię się, ta butelka była cała… - powiedział wujek patrząc na butelkę w której trzy czwarte zginęły…

- No i co, trudno się mówi…

- Olka, proszę Cię, idź spać…

- Wujku, wiesz jak to cholernie boli? – zapytałam wujka

- Wiem, ale przypomnij sobie jak przespałaś się z Billem…

- Ale… On w tym samym czasie zrobił to z Milicą, więc wtedy byliśmy kwita w sumie! A teraz ja byłam z Billem u jego rodzinki, grzecznie!!! A Tom mi zrobił takie świństwo!

- To już teraz wiesz jak to boli, go też bolało…

- Bronisz go? – zapytałam bojowo wujka

- Nie, ale próbuję podać Ci przykład że Ty go tak samo skrzywdziłaś…

- No to ja Ci mówię że wtedy on też mnie skrzywdził i byliśmy kwita, a teraz Bill kocha Nicole, ja Toma a on… - głos mi się załamał, wyjęłam wujkowi kieliszek z ręki szybkim ruchem i go wypiłam, chciałam wlać kolejny ale wujek wziął mi butelkę i kieliszek

- Widocznie nie możecie być razem… - powiedział mój wujek

- Widocznie nie. Nie pasujemy do siebie z Tomem skoro on szuka innej a i ja z Billem niestety… Widocznie czas na definitywne rozstanie… - powiedziałam

- Chcesz tego? – zapytał wujek

- Tak – powiedziałam twardo

- Przecież Ty go kochasz…

- Odkocham się – powiedziałam

- Oj Olka, teraz tak mówisz… Wy pasujecie do siebie…

- Nie, nie pasujemy skoro szukamy pocieszenia u innych

- Idź spać, pogadamy jutro

- Nie zasnę…

- Po tej ilości alkoholu na pewno zaśniesz. Idź, dalej. Współczuję jedynie Billowi jak będzie wdychać teraz…

- On śpi… - powiedziałam i grzecznie poszłam do swojego pokoju, położyłam się obok Billa i niemal momentalnie zasnęłam. No i na rano obudziłam się z kacem. Bill leżał i wpatrywał się w sufit pustym wzrokiem

- Dzień dobry – powiedziałam do niego i zaczęłam szukać butelki z wodą obok łóżka

- Ty chyba całą cysternę wypiłaś, jedna gorzelnia… - powiedział Bill machając sobie ręką obok nosa

- Tylko trzy czwarte butelki… - powiedziałam pijąc łapczywie wodę, strasznego miałam kaca

- Tylko? Kobieto, ja bym padł…

- Nie padłbyś, jakbyś pił za taką, eee, okazję to byś nie padł…

- Oj Olka, nie pij przez niego, po co…

- Na smutki… - powiedziałam ocierając łzę która właśnie spłynęła mi po policzku

- Oni nie są tego warci… - powiedział Bill

- Olka, Bill, śniadanie!!! – usłyszeliśmy wołanie wujka z dołu, poszliśmy na dół, trochę kręciło mi się w głowie, wujek usmażył pięknie pachnącą jajecznicę z cebulką, zaczęliśmy jeść, zbytnio nie miałam ochoty na jedzenie ale jeść muszę…

- Czy on dzwonił? – zapytałam wujka, nie musiałam używać imienia, wiedział doskonale że chodzi o Toma

- Żeby tylko… Był tu nawet

- Ale nie wpuściłeś go chyba? – zapytałam od razu

- No nie, bo wiem że by poleciał do was na górę a jak się domyślam nie chciałabyś go widzieć…

- Ja go już nigdy nie chcę widzieć… - powiedziałam z głową spuszczoną

- Ja go też na razie nie chcę widzieć… - odezwał się nagle Bill

- Na razie? – zapytał wujek

- Wiesz, to nie dość że mój brat to jeszcze gitarzysta w moim zespole, nie jesteśmy w stanie się nie widywać… Ale na razie nie chcę go widzieć na oczy

- Czasem mogłoby się to źle skończyć… - powiedział wujek

- Tak, siniakiem na jego twarzy… - powiedziałam

- No Ty go już wczoraj mocno walnęłaś… - powiedział Bill

- Mam nadzieję że go bolało – dotknęłam swojej dłoni którą wczoraj trzasnęłam Toma

- Ja mam mu taką ochotę przydzwonić że to się w pale nie mieści… - powiedział Bill

- Szkoda wysiłku na niego… - rzekłam, no i nagle dzwonek do drzwi, wujek podszedł do nich

- Kto tam? – zapytał

- To ja, wpuść mnie – pod drzwiami stał Tom

- Nie, odejdź Tom

- Wpuść mnie, muszę porozmawiać z Olą i Billem

- Nie ma ich – skłamał mój wujek

- To skoro ich nie ma to czemu mnie nie chcesz wpuścić? – zapytał Tom

- Odejdź, proszę… - powiedział wujek

- Nie odejdę dopóki oni do mnie nie wyjdą! – krzyknął Tom, na to ja się zerwałam z krzesła, doleciałam do drzwi i je otworzyłam szybkim ruchem, Tom spojrzał na mnie z nadzieją w oczach

- Olka, całe szczęście, słuchaj, to wszystko nie tak, musisz mnie wysłuchać, ja… - zaczął gadkę

- Zamknij się! Nie rozumiesz że masz stąd spadać?! – krzyknęłam na niego

- Nie, nie rozumiem, kocham Cię i nie odejdę dopóki mnie nie wysłuchasz i nie zrozumiesz!

- Co mam zrozumieć, co? Że jeden dzień mnie nie było i już ci zbrakło seksu?!

- To nie o to chodzi, ja nic nie pamiętam, ja byłem pijany…

- To po co mi facet który mnie zdradza po alkoholu, co?! Zjeżdżaj stąd!

- Nie bo Cię kocham!

- Ty mnie kochasz? Jakbyś mnie kochał to byś mnie nie zdradził! – krzyczałam

- Ale Ty mnie z Billem też wtedy zdradziłaś! – krzyknął

- Jaja sobie robisz? Ty masz teraz czelność mi to wygadywać…?! Mam Ci przypomnieć że wtedy przespałeś się z Milicą?

- No tak, ale…

- Ja Cię zdradziłam wtedy raz, Ty zrobiłeś to drugi raz, drugi i ostatni, nie chcę Cię znać!

- Olka, ja nie pozwolę Ci odejść!

- Daj jej spokój, dobra? – do rozmowy wtrącił się nagle Bill

- Bill, braciszku, przepraszam, chociaż Ty pogadaj ze mną… - prosił Tom brata

- Braciszku? Jesteś żałosny… Nie mam ochoty na rozmowy z Tobą… Odejdź i tyle bo Ci krzywdę zrobię – powiedział Bill starając się silić na spokojny ton

- Bill, zrozum że to wyszło nawet nie wiem jak bo nie pamiętam…

- I taki Ty jesteś wierny, zarówno swojej dziewczynie jak i bratu. Dać Ci alkohol i pójdziesz do łóżka z każdą, nic się nie zmieniłeś, nawet posiadanie takiej kobiety nic Ci nie pomoże…

- Bill ja taki nie jestem, ja nie pamiętam…

- A odpuściłem, dałem spokój, pozwoliłem wam być razem, znalazłem sobie inną. Ale wiesz co? Żałuję, bo ja bym jej nie zdradził! Jesteś debilem że zdradzasz Olkę i to jeszcze z moją dziewczyną! – krzyknął Bill na brata, wypchnął go i zatrzasnął mu drzwi przed nosem.

 

Tom jeszcze się dobijał ale nikt go nie wpuścił już. Ja natomiast znów zaniosłam się płaczem. To jest tak cholernie trudne, po prostu coś mnie ściska tak mocno w sercu. Kochany Bill, sam cierpi ale mnie pociesza i stara się podnieść na duchu choć to jest teraz niemożliwe, minie jakiś czas zanim się po tym podniosę… Kurna, jakby się z nią całował to też byłoby to dla mnie trudne ale do przełknięcia, ale pójść od razu do łóżka? No śmieć no! Bill spędził u nas cały dzień, naprawił mój telefon bo był w częściach, po włączeniu go dostałam od razu pełno nieodebranych połączeń od Toma i sms-ów których nie czytałam, usunęłam od razu. Wyłączyłam telefon, nie chciałam żeby do mnie dzwonił, nie chciałam z nim gadać… Wieczorem Bill udał się do domu bo stwierdził że nie może nam siedzieć na głowie a i potrzebuje rzeczy nowych i tak dalej, w końcu od wczoraj był w tym samym… Mi nie przeszkadzała obecność Billa, przynajmniej miałam z kim pogadać, przytulić się i tak dalej… Nie mogłam zasnąć wieczorem, wciąż miałam przed oczami Toma w łóżku z tą zdzirą… Następnego dnia stwierdziłam że trzeba się ogarnąć trochę, umyć włosy bo wyglądam jak jakaś zmora… Tom przychodził parę razy ale mój kochany wujek go nie wpuszczał całe szczęście. Jakoś po południu przyszedł Bill

 

- Cholera jasna ja nie wytrzymam! – zaczął od progu

- Co się stało…? – zapytałam

- Tom za mną łazi cały dzień, ja go nie chcę teraz słuchać ani oglądać a on tego nie rozumie! Jak się zamknę w pokoju to stoi mi pod nim i ględzi, tylko słuchawki na uszy ale ile mogę słuchać tej muzyki!

- A… Nicole? Odzywała się? – zapytałam

- Dzwoniła, pisała, ale nie odbierałem, esek nie czytałem tak jak Ty od Toma, nie chcę mieć z nią nic wspólnego… Chciałbym wyjechać stąd, otrząsnąć się, nie mieć pod nosem Toma ani jej…

- Oj ja też Bill bym chciała teraz stąd się wyrwać, mam dosyć totalnie… - powiedziałam, jakoś nie miałam ochoty przebywać teraz blisko Toma

- To wyjedźmy – rzucił Bill

- Nie wiem gdzie…

- No nie wiem… A jakbyśmy tak wyjechali na kilka dni do cioci i wujka na wieś? – zaproponował

- Do tych u których teraz byliśmy? No byłoby wspaniale ale nie możemy im się zwalać na głowę…

- Co Ty, oni będą szczęśliwi, a my tam odpoczniemy od tego wszystkiego, zapomnimy…

- Bill, ja nie wiem czy jestem w stanie to zapomnieć – powiedziałam spuszczając głowę na dół

- Olka, ja wiem że Ci ciężko, mi też, ale ja nie chcę teraz tu zostać, Ty jesteś w lepszej sytuacji, ja mieszkam z Tomem i bym musiał go znosić na co nie mam ochoty. Kocham go jako mojego brata ale muszę od niego odpocząć… Dzwonię

- Ale Bill… - chciałam zaprotestować ale Bill już rozmawiał ze swoją ciotką

- Bardzo się ucieszyła – powiedział po tym jak się rozłączył

- Tobie wypada, mi nie, to nie moja rodzina…

- To Twoja niedoszła rodzina… - powiedział

- Och Bill… - jęknęłam, zaraz stanęły mi przed oczami wizje mnie i Toma na ślubnym kobiercu, po policzku spłynęła mi łza

- Przepraszam. Spakuj się, ja też się spakuję, wieczorem pojedziemy – powiedział i wyszedł. Wrócił wieczorem z torbą i Tomem na karku, mój wujek miał nas zawieźć

- Bill co Ty robisz, wyprowadzasz się? – pytał Tom wciąż brata

- Nie Twoja sprawa – powiedział Bill, ja wyszłam z domu też z walizką, za mną mój wujek

- Co Ty, też wyjeżdżasz? Olka, nie możesz, zostań, proszę… Gdzie wy jedziecie? – pytał Tom, doleciał do mnie i chwycił mnie za ramiona – Nie zostawiaj mnie!

- Ja już Cię zostawiłam, zejdź mi z drogi – powiedziałam do Toma

- Olka, nie możesz mi tego zrobić…

- A Ty mogłeś mi zrobić takie świństwo? – zapytałam patrząc prosto w jego oczy, tak bardzo mi ich brakowało, tego spojrzenia ciepłego…

- Ja Cię kocham i kochać będę, zostań!

- Ale ja już Cię nie kocham – powiedziałam zimnym tonem.

 

Wyminęłam zdezorientowanego Toma, szybkim ruchem wrzuciłam walizkę do bagażnika i wsiadłam do auta bo nie chciałam żeby widział moje łzy. Bill usiadł z przodu, wujek ruszył. Obejrzałam się do tyłu, Tom stał i patrzył za nami. Znów mnie coś ściskało w sercu, Boże jakie to trudne… Zajechaliśmy późnym wieczorem na miejsce. Oczywiście ciotka nas wyściskała i wycałowała ciesząc się że tak szybko ich odwiedziliśmy, namawiała wujka żeby został na noc ale się wywinął

 

- A gdzie macie Toma? I Twoją dziewczynę Bill? – zapytała ciocia gdy siedzieliśmy przy gorącej herbacie

- No właśnie, mieliście z nimi przyjechać… - przytaknął wujek Klaus

- Oni nie mogli – powiedział zdawkowo Bill

- No ale dlaczego? Tak samych ich zostawiacie, nie boicie się że coś zmajstrują? – zapytała ciocia i zaczęła się śmiać sądząc że powiedziała świetny żart, byłoby to śmieszne gdyby nie to że oni coś zmajstrowali…

 

Ja po tych słowach wstałam i wyszłam na dwór, nie wytrzymałam. Usiadłam w altanie i zaczęłam płakać. Tom do jasnej cholery dlaczego? Dlaczego Ty mi to zrobiłeś? Ja nie wytrzymam, nie dam rady, to za trudne… Po chwili wyszła do mnie ciocia Clara, usiadła obok mnie i mnie przytuliła

 

- Nie płacz dziecko, przepraszam, ja nie wiedziałam, Bill nam teraz powiedział… - powiedziała

- To ja przepraszam że tak szybko wyszłam ale ja nie wytrzymałam po prostu tego napięcia…

- Ja nie powinnam tak mówić, wybacz…

- No nie wiedziała pani, także…

- Nie pani, mówiłam Ci ciocia – poprawiła mnie

- No dobrze, także ciocia nie wiedziała że zaistniała taka sytuacja… - mówiłam przez łzy

- Nic się nie martw, wszystko się ułoży. Możecie zostać u nas z Billem tak długo jak chcecie

- Dziękuję, bardzo dziękuję, to dobrze nam zrobi… - porozmawiałam jeszcze chwilę z nią i poszliśmy wszyscy spać, było już dość późno. Ja poszłam z Billem do tego jednego pokoju, Bill dostał materac ale oczywiście po zamknięciu drzwi i wykąpaniu się bez pytania wskoczył do mnie do łóżka

- A Ty co? – zapytałam

- No wiesz, na podłodze jest zimno, a zresztą teraz mi to wisi czy ktoś nas przyłapie czy nie… - powiedział Bill

- Masz w sumie rację Bill… Kładź się i przytul mnie bo mi smutno – powiedziałam, wtuliłam się w niego i tak zasnęliśmy.

 

Liczyłam na to że kolejnego dnia jakoś minie ten żal ale nie, wciąż przed oczyma miałam Toma, to było straszne… Mieliśmy wyłączone telefony z Billem, wujek wiedział że żeby się z nami skontaktować to wystarczy zadzwonić na domowy do wuja i cioci Billa. Tom nie wiedział gdzie jesteśmy, i święty spokój… Po dwóch dniach przy obiedzie zadzwonił telefon, ciotka odebrała

 

- Halo? A dzień dobry… - powiedziała do słuchawki i popatrzyła na mnie i Billa przestraszona

- Coś się stało? – zapytałam po cichu bo wystraszyłam się mówiąc szczerze

- A co u Ciebie słychać Tom? – zapytała do słuchawki dając nam do zrozumienia że Tom dzwoni, popatrzeliśmy z Billem po sobie, ciocia kontynuowała rozmowę z Tomem

- Ola i Bill? A dlaczego mieliby być u nas? – zapytała Toma, zaczęliśmy z Billem machać do niej żeby powiedziała że nas tu nie ma

- Ach pokłóciliście się troszkę… No ale nie Tom przykro mi, nie ma ich u nas… - skłamała dla nas ciocia, pogadała jeszcze chwilę z Tomem i się pożegnali, usiadła przy stole

- Oj dzieci, ja nie mam nic przeciwko temu że jesteście u nas ale długo macie zamiar się ukrywać?

- Ciociu, jeszcze kilka dni, musimy się jakoś otrząsnąć… - powiedział Bill

- No ja wiem, ja rozumiem, to straszne co oni zrobili…

- Co mówił Tom? – zapytałam

- Że macie małe spięcie i gdzieś wyjechaliście z Billem i on nie wie gdzie i myślał że może tutaj jesteście…

- Dziękuję że ciocia nie powiedziała prawdy – powiedziałam

- Nie powiedziałam i źle mi z tym, nie lubię kłamać… - powiedziała

- Jeszcze trochę – poprosił Bill.

 

No tak, zarówno on jak i ja potrzebowaliśmy trochę czasu żeby móc stanąć twarzą w twarz z Tomem i, tak jak w moim przypadku, nie zacząć płakać. A Bill żeby po prostu nie dał mu w zęby… Choć ja Tomowi dłuższy czas w oczy nie spojrzę, zresztą nie chcę go znać! Zobaczymy, posiedzimy kilka dni u ciotki i wuja i może jakoś wszystko wróci do normy…

 

 

C. D. N… 


Podziel się
oceń
22
0

Fani Tokio Hotel (18) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 126

poniedziałek, 17 marca 2014 21:33

 

 

Hej kochani!!!

Ten odcinek chciałabym zadedykować Nataśce która dała mi kopa w dupę i przekonała mnie do wstawienia odcinka Billowym "Und... Ehm... Ja", każdy wie o co chodzi a Ty kochana najlepiej :)

 

Proszę was o komentarze bo załamuje mnie taka mała ilość ich :(((

 

Odcinek 126

 

Coś o godzinie 6 rano obudziły mnie hałasy w domu, ja nie mogę, ale wcześnie… Odwróciłam się na drugą stronę żeby spojrzeć na Billa, też już nie spał i patrzył na mnie

 

- Dzień dobry – powiedziałam do niego

- No hej…

- Co to, wszyscy już nie śpią? – zapytałam

- No wiesz jak to jest na wsi, zwierzaki rano się budzą i chcą jeść…

- No racja, nie pomyślałam…

- Wstajemy?

- Już? Tak fajnie się leży… - powiedziałam zatapiając się w poduszkę

- Wiem, mi też, ale im prędzej wstaniemy to dojedziemy do domu i Ty wpadniesz w ramiona swojego Toma hehe

- Dobra Bill, przekonałeś mnie – powiedziałam ale jeszcze i tak poleżeliśmy w łóżku i pogadaliśmy trochę.

 

O ja, jakby teraz tu wszedł Tom to żadne przekonywania by nie zdały egzaminu, uznałby że uprawialiśmy seks i tyle… A my tylko grzecznie spaliśmy w jednym łóżeczku. W końcu wstaliśmy, Bill dzielnie stał odwrócony gdy ja się ubierałam a ja się odwróciłam gdy on się ubierał, żeby nie było hehe. Poszliśmy do kuchni, tak jak stwierdził Bill śniadanko było już na stole, cała rodzinka siedziała już i zajadała

 

- O Olka, Bill, myśleliśmy że pośpicie dłużej… - powiedziała ciotka Clara

- Taka ładna pogoda, żal spać… - powiedział Bill

- I to mówi największy śpioch świata hehe – zażartował Lukas, wszyscy zaczęliśmy śmiać się z Billa, udał że ma focha i usiadł przy stole i zaczął jeść śniadanie

- Chyba przesadziłeś, bo wielki pan Kaulitz się obraził – powiedziałam do Lukasa mrugając do niego, znowu wszyscy wybuchli śmiechem

- Ooo nie moja droga, teraz to Ty przesadziłaś – powiedział Bill i zaczął mnie łaskotać

- Nie, Bill, proszę, przestań… - prosiłam go a on mnie trzymał mocno bym nie mogła mu uciec i mnie łaskotał, jednak po chwili przestał, dokończyliśmy jeść śniadanie no i przyszła pora pożegnania

- Ale obiecajcie że wpadniecie w najbliższym czasie – powiedziała ciocia ściskając nas

- Zabierz Bill swoją dziewczynę a Ty Ola Toma – powiedział wujek

- Z pewnością nie zapomnimy ich zabrać – powiedziałam, wszyscy wyściskali mnie i Billa, zapakowaliśmy się do audi, pokiwaliśmy i ruszyliśmy do Loitsche

- Dziękuję Bill – powiedziałam do Czarnego po jakimś czasie

- Za co…? – zapytał

- Za to że mnie tam zabrałeś, strasznie pozytywni ludzie, aż dziwne że Tom mnie nigdy tam nie zabrał…

- Tom, no wiesz, ja też tam nie byłem dawno, ostatnio byliśmy razem w końcu, trochę czasu minęło…

- Nie rozumiem dlaczego ich nie odwiedzacie, są świetni

- Wiem, dlatego śmiało tam Cię zabrałem, Ty jesteś też świetna i wiedziałem że się polubicie

- No już nie przesadzaj bo się rozpłynę… - powiedziałam

- Ale taka prawda, jesteś zajebista

- I wzajemnie

- Co, ja też jestem „zajebista”? – zapytał Bill śmiejąc się

- Haha… Zajebisty Billuś jesteś, po prostu zajebisty

- O jak miło… - no i tak gadaliśmy sobie całą drogę. Ogólnie byliśmy w bardzo dobrych humorach, i on i ja, szkoda że ta podróż tak szybko minęła bo fajnie się tak jechało z Billem i gadało… Wjechaliśmy na podjazd domu Kaulitzów, wysiedliśmy z auta

- Ciekawe czy Tom zauważył że przyjechaliśmy… - pomyślałam na głos

- Raczej nie, jest przed 10:00, na pewno jeszcze śpi śpioch jeden

- Ohoho, ranny ptaszek się odezwał, mam Ci przypomnieć co powiedział Lukas? – droczyłam się z nim

- Może lepiej nie… - powiedział, odkluczył dom i weszliśmy do środka – Oj Tom na pewno jeszcze śpi… - skomentował Bill rozglądając się po całym domu. Wyglądał jakby przeszedł przez niego tajfun. Ale jak się nie trudno domyślić ktoś tu urządził „małą” libację alkoholową, a kto to mógł zrobić jak nie mój inteligentny Tom…

- Wasza mama zawału dostanie jak to zobaczy – powiedziałam do Billa

- I zmusi Toma do sprzątania, ale raczej prędzej on sam wstanie i to ogarnie właśnie dlatego żeby tego zawału nie dostała hehe – zaśmiał się Bill

- To ja idę go obudzić, pewnie ma mega kaca…

- Coś gadał że zaprosi Georga i Gustava… Ja idę wprowadzić auto do garażu- przypomniał sobie Bill

- No i jak widać zaprosił. Ok, to idę do niego – powiedziałam do Billa i jak na skowronkach pobiegłam do swojego Toma.

 

Obudzić go pocałunkiem, mocnym szarpaniem czy wiadrem wody na głowę? Hmm, kusi mnie to ostatnie ale chyba zrobię to pocałunkiem a jak nie zareaguje to poszarpię, woda w ostateczności hehe. Weszłam do góry po schodach, otworzyłam drzwi od jego pokoju, i… Zamurowało mnie, totalnie mnie zamurowało. Stałam tak i patrzyłam nie wierząc własnym oczom. Po całym pokoju były porozrzucane ciuchy Toma łącznie z damskimi ciuchami, w swoim łóżku spał Tom i przytulona do niego Nicole. Nago. Oboje. Stałam tak i patrzyłam nie wiedząc co zrobić, czułam jak we mnie narasta adrenalina, w końcu się odezwałam…

 

- Co tu się do jasnej cholery dzieje?!!! – wrzasnęłam na całe gardło, oboje drgnęli, Tom przetarł oczy i spojrzał na mnie nieprzytomnie, chciał coś powiedzieć ale spojrzał na Nicole obok niego i totalnie zbladł, ona spojrzała tak samo nieprzytomnie na niego

- Pytam się po raz kolejny, co tu się dzieje?! – zapytałam trochę ciszej

- Olka, to nie tak, ja nie wiem co się stało, ja nic nie pamiętam… - powiedział Tom łapiąc się za głowę i patrząc z przerażeniem na Nicole i na mnie

- Ty nie wiesz kurwa co się stało?!!! Bzykałeś zapewne całą noc Nicole i nic nie pamiętasz???!!! – krzyczałam na niego

- Ale my naprawdę nic nie pamiętamy… - odezwała się nagle Nicole

- Z Tobą nie rozmawiam dziwko!!! Co Ty sobie wyobrażasz, co?!!! Mi wmawiasz jak to wielce mnie kochasz a tylko czyhasz żeby poruchać inne?!!! – krzyczałam

- Olka, ale daj mi wytłumaczyć, był alkohol wczoraj i to tak poszło, ja nie wiem co się stało, jak, nie pamiętam… - zaczął się tłumaczyć Tom

- W ogóle nie mów do mnie bo w dupie mam Twoje żałosne tłumaczenia Ty cholerny śmieciu! Jesteś zerem, totalnym zerem!!!

- Daj nam wytłumaczyć może, co? – powiedziała do mnie z jakąś pretensją Nicole, o nie, nie do mnie takim tonem…

- Nie do mnie takim tonem szmato!!! – powiedziałam na głos to co pomyślałam – Jesteś zwykłą puszczalską zdzirą i z chęcią bym Cię wytargała za te kudły ale nie chcę oglądać Cię nago dziwko!!!

- Ola, proszę, porozmawiajmy… - powiedział Tom i szukał na podłodze swoich majtek by się ubrać i wstać

- Nie mam o czym z Tobą gadać gnoju jeden!!! Nie chcę Cię znać!!! – krzyknęłam i wybiegłam z jego pokoju, wpadłam na schodach na zdziwionego Billa, gotowało się we mnie totalnie

- Co jest Olka, kto jest taką szmatą i dziwką? Słyszałem jak krzyczałaś… - zapytał mnie Bill

- Kto? Twoja zasrana Nicole!!! Dla mnie jest zwykłą dziwką, rozumiesz Bill? Dziwką!!!

- Ej, Olka, ale bez przesady, rozumiem że jej nie lubisz ale nie pozwolę Ci tak obrażać mojej dziewczyny… - powiedział oburzony nie na żarty

- Tak, nie jest dziwką? To chodź! – złapałam Billa na rękę i pociągnęłam do pokoju Toma, stanęliśmy w progu w momencie gdy Nicole chciała wciągnąć na siebie spódniczkę, poza tym to była w samej bieliźnie a Tom przewijał na prawą stronę swoją koszulkę akurat. Billa zamurowała tak samo jak mnie, zresztą ich też bo zastygli w bezruchu

- Że co…? – zapytał Bill z niedowierzaniem

- Bill, posłuchaj, daj mi wszystko wytłumaczyć… - pierwsza odezwała się Nicole, wciągnęła na siebie tę spódniczkę i zaczęła podchodzić do Billa, cofnął się gwałtownie jak oparzony

- Co Ty mi chcesz tłumaczyć? Że pieprzyłaś się z moim bratem…? – zapytał Bill, jego głos był niby spokojny bez krzyku jednak cały drżał, czułam że zaraz wybuchnie

- Bill, to nie tak, my nic nie pamiętamy… - odezwał się Tom, Bill spojrzał na niego powoli

- Ty masz jeszcze czelność się do mnie odzywać? – zapytał Bill – Ty? Mój ukochany brat…?

- Bill, to nie tak jak myślicie, pogadajmy wszyscy, wytłumaczymy…

- Że niby co? Że bzykacie się wzajemnie? Chcecie mi kurwa relację zdać jak było fajnie??!!! – Bill stopniowo zaczynał coraz bardziej krzyczeć

- Nie! My nie pamiętamy, nie wiemy jak się to stało… - odezwała się Nicole

- Co, taki kurwiszon jak Ty już nie wie z iloma się bzykało?! – krzyknęłam na Nicole

- Olka kochanie, posłuchaj… - zaczął Tom

- Kochanie? Nie waż się tak do mnie więcej mówić!!! – krzyknęłam na Toma

- Ola, proszę, daj mi powiedzieć… - powiedział Tom i chwycił mnie za ramię, nie zdążyłam go odtrącić bo Bill był szybszy, odepchnął go

- W ogóle jej nie dotykaj! – krzyknął Bill na brata, Tom odsunął się posłusznie – Czy wy wiecie… Jak… Jak wy to mogliście nam zrobić? Największe świństwo jakie mogliście!!!

- To tak samo jakoś poszło, nawet nie wiemy jak to się zaczęło… - odezwała się Nicole, Bill popatrzył na nią

- Olka nie myliła się co do Ciebie, nie jesteś tego warta… - powiedział, wyjął pierścionek zaręczynowy który dla niej kupił i rzucił nim ją, pudełeczko odbiło się od jej piersi, spadło i otwarło się, widniał w nim przepiękny pierścionek

- Udław się nim – powiedział Bill do niej, ona patrzyła na niego i oczy otwierały się jej coraz szerzej

- Bill, ale to jest… - zaczęła

- Gówno to jest w tym momencie!!! Wiesz co chciałem zrobić? Największą głupotę życia! Oświadczyć się takiej puszczalskiej szmacie jak Ty!!! W tym momencie to ja nie chcę Cię znać!!! – krzyknął Bill na nią, ona w tym momencie zaczęła płakać, Tom natomiast patrzył na mnie

- Olka, ale Ty… Nie możemy tak stracić tej miłości… - powiedział do mnie Tom, spojrzałam na niego najbardziej zimnym spojrzeniem jakie byłam w tym momencie zrobić

- Straciliśmy ją w momencie gdy poszedłeś z Nicole do łóżka – powiedziałam, czułam że muszę stąd jak najszybciej wyjść

- Ola, proszę… - zaczął Tom i zbliżył się do mnie, w tym momencie bez zastanowienia trzasnęłam go mocno w twarz z otwartej, ale to tak mocno że aż mnie zapiekło, jego policzek był cały czerwony, złapał się na niego

- Zapomnij o mnie, ja nie chcę Cię znać – powiedziałam i wyszłam z pokoju

- Poczekaj, porozmawiajmy!!! – krzyczał za mną i wybiegł z pokoju, płacząca Nicole za nami, Bill ich zatrzymał

- Wracajcie do łóżka na poranny seks – powiedział Bill do nich bardzo drżącym głosem

- Bill, przestań… My przecież… - zaczął Tom ale Bill mu przerwał

- Zamknij się, nie chcę Cię znać a na pewno nie słuchać! – krzyknął Bill i poszedł za mną, widziałam że Nicole i Tom idą za nami więc zaczęłam biec, Bill też, pobiegliśmy do domu wujka i zakluczyliśmy szybko drzwi, wpadłam do salonu i zauważyłam wujka który wyszedł zdziwiony z kuchni, rozległo się pukanie i dzwonienie do drzwi

- Co jest, kto tak wali… - powiedział wujek i chciał ruszył w kierunku drzwi

- Nie! – krzyknęliśmy oboje z Billem

- To Tom, nie wpuszczaj go wujku… - powiedziałam łamiącym się głosem, dopiero wtedy emocje zaczęły mnie puszczać i do oczu zaczęły napływać łzy

- Co on znowu zmajstrował… - zapytał wujek ignorując pukanie do drzwi i krzyki Toma.

 

Ja oparłam się o ścianę i obsunęłam się po niej, kucałam opierając się o nią i zaczęłam beczeć jak dziecko ukrywając twarz w dłoniach, Bill podszedł do mnie, ukucnął przede mną i chwycił mnie za dłonie, odsunął je od mojej zapłakanej twarzy, spojrzałam w jego oczy, te piękne orzechowe oczy tak smutne jak nigdy… Były strasznie szkliste, po jego policzku spłynęła łza, zamknął oczy i mocno mnie do siebie przytulił, ja płakałam dalej, nie mogłam się uspokoić, Bill nic nie mówił tylko mnie mocno przytulał, ja przytulałam jego bo wiedziałam że on też tego potrzebuje. Był w takiej samej sytuacji jak ja. Bill położył twarz na moim ramieniu bo chciał ukryć łzy jednak ja czułam jak ramię robi mi się mokre… Może to że on płacze wydaje się być dziwne, ale zdradziły go dwie ukochane osoby, to straszny cios… Jeszcze to wołanie Toma zza drzwi i Nicole, masakra…

 

- Niech oni sobie pójdą, ja nie chcę ich słuchać… - wydukałam z siebie przez łzy – Natychmiast! – krzyknęłam, Bill podniósł głowę i spojrzał na mojego wujka

- Ralph, proszę, powiedz im że mają iść – powiedział Bill do wujka

- Dzieci, ale co się stało? – zapytał wujek, no tak, on totalnie nie wiedział co jest grane

- Proszę – powtórzył Bill.

 

Wujek poszedł i przez zamknięte drzwi przekonał ich że mają sobie pójść, Bill zmusił mnie żebym wstała i poprowadził mnie na sofę, usiadłam na niej i dalej płakałam. Boże, jak to bolało, dlaczego on to zrobił? Wyjechałam na jedną noc a on już poszedł do łóżka z inną! I on był mi wierny jak byłam w Polsce? Jasne… Totalnie czułam że serce mi pękło… Wujek usiadł naprzeciwko nas i wpatrzył się w nas pytająco. Ja schowałam twarz w Billa ramieniu i nie byłam w stanie nic powiedzieć, szlochałam cichutko, nawet nie patrzyłam na wujka

 

- Więc… - zaczął Bill drżącym głosem – Tom przespał się z Nicole

- Że co…? – zapytał mój wujek z niedowierzaniem – To niemożliwe!

- A jednak… Ja nie wiem jak oni… Jak oni mogli to zrobić… - powiedział Bill, głos mu się na chwilę załamał

- Bill, ja nie wiem co mam powiedzieć… - zaczął mój wujek

- Nie mów nic, po prostu nie wiem jak to skomentować… Zdradziła mnie dziewczyna którą kochałem, chciałem jej się oświadczyć, ale to jest nic… Zdradził mnie mój ukochany brat, bliźniak, mój Tom, mój braciszek. Zrobił mi takie świństwo, i to podwójne, bo nie dość że skrzywdził mnie to jeszcze moją najlepszą przyjaciółkę – mówił Bill i zrobił pauzę, wiedziałam że w tym momencie spojrzał na mnie

- Ja nie mogę patrzeć jak ona cierpi… Ja też cierpię ale serce mi się kraja jak na nią patrzę…

- Bill, to straszne, ja nie wiem jak oni mogli tak postąpić… Boże, jak mi was żal… - wujek podszedł i nas przytulił, bardzo mocno.

 

Dobrze że z nami teraz jest. Bill widzę że potrzebuje się wygadać, ja nie jestem teraz odpowiednim towarzystwem do rozmowy. Ja nie mogę wydusić z siebie słowa, jestem totalnie załamana… Coś tylko tak mocno mnie ściska w środku… To serce? Wątpliwe, serca nie mam, Tom wyrwał mi je i podeptał… Tak się czuję w tym momencie… Po jaką cholerę on gadał bzdury że tak mnie kocha, co? No po co? Skoro tylko czekał na to aż będzie mógł przelecieć Nicole! Nagle rozdzwonił się mój telefon, spojrzałam na wyświetlacz, pisało na nim „Tomuś :-*”, odrzuciłam, zaczął dzwonić po raz kolejny i kolejny, za którymś razem zamiast odrzucać cisnęłam telefonem o ścianę, rozpadł się, wyleciała bateria, tylna klapka. Nieważne że rozwaliłam swój telefon. Ważne że przestał dzwonić. Wujek wstał, pozbierał go i położył na szafce niezłożony, bylebym go nie widziała. Bill swój wyjął i wyłączył bo też mu wibrował cały czas, do niego na zmianę dzwoniła Nicole i Tom.

 

- Zabije tę małą dziwkę – odezwałam się nagle

- Co…? – zapytał wujek

- Zabije, totalnie zabiję. Jak ją spotkam, i jego też, gnoje cholerne… - wydukałam z siebie i znowu zaczęłam beczeć, nie było w tym momencie ze mną jakiejś mądrej konwersacji. Pogrążyłam się w bólu, nie wiedziałam co mam z sobą zrobić. Cholera jasna jak to boli!!!

- A wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? – zapytałam po jakimś czasie milczenia

- Co? – zapytał po raz kolejny wujek

- Że ja go tak cholernie kocham… - powiedziałam no i znowu płacz w Billa koszulkę, niedługo będzie ją miał całą mokrą.

 

Trzymał mnie za dłoń, czułam totalnie jak mocno mnie za nią ściska. To była ta dłoń którą trzasnęłam Toma. Piekła mnie, ale nie żałowałam tego że go uderzyłam, zrobiłabym to z chęcią jeszcze raz za to co mi zrobił. Mi i Billowi, tak, bo skrzywdził mojego najlepszego przyjaciela, a Bill to złoty człowiek… Nie można go krzywdzić…

 

- W takich chwilach żałuję – powiedziałam po jakimś czasie

- Czego żałujesz? – spytał tym razem Bill

- Że was poznałam, że tu przyjechałam… - powiedziałam, Bill mnie mocno przytulił

- Nie mów tak, nie miałbym teraz Ciebie, mojej najlepszej przyjaciółki…

- I ja bym tu był sam… - powiedział mój wujek

- Ale on by mnie tak nie skrzywdził! – użyłam formy „On” bo nie chciałam w ogóle wspominać jego imienia, nic co jest z nim związane… No tak, a tulę się do jego brata… Ale to jest Bill, niby bliźniacy a zupełnie inni…

- Olka, ja wiem że to boli, ale zapomnisz… - zaczął wujek, przerwałam mu

- Proszę, nie mów mi teraz o takich rzeczach, to oczywiste że chcę zapomnieć, nie chcę znać tego śmiecia!!!

- Ok Olka, spokojnie…

- Jak ja mam być spokojna?! Chłopak którego kocham zdradził mnie bo widocznie mnie nie kocha i ma mnie w dupie!!!

- Masz coś na uspokojenie? – zapytał Bill wujka ignorując mnie, wujek wstał i poszedł do kuchni, po chwili wrócił z tabletkami i szklanką wody

- Nie chcę żadnych tabletek, nie jestem jakąś wariatką!

- Weź to proszę – powiedział Bill podając mi dwie tabletki

- Nie chcę, sam je sobie weź!

- Weź, proszę – poprosił mnie Bill, w końcu po jego namowach je wzięłam. Powyzywałam jeszcze trochę ale poczułam jak robię się jakaś senna po jakimś czasie i nieobecna…

- One działają usypiająco, są dość mocne – powiedział mój wujek, ale jego głos słyszałam jakby z oddali

- Położę ją do łóżka – powiedział Bill, poczułam jak mnie wziął na ręce ale byłam jakaś taka nieobecna. Wszedł ze mną do góry po schodach i położył mnie na łóżku

- Zostań ze mną, proszę… - powiedziałam do niego – Nie odchodź…

- Zostanę, obiecuję – powiedział i położył się obok mnie głaszcząc mnie po głowie, nawet nie wiem kiedy zasnęłam…

 

 

 

 

C. D. N… 


Podziel się
oceń
20
0

Fani Tokio Hotel (12) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 125

środa, 05 marca 2014 20:22

 

 

 

 

 

 

Hejka, po raz kolejny przepraszam za długi czas oczekiwania, staram się ogólnie poprawić... W odpowiedzi na komentarze to po prostu bardzo chciałam przedstawić rodzinkę Billa i Toma w pozytywnym świetle, nie chciałam żeby wypadli przesadnie mili, po prostu chciałam aby każdy kojarzył ich sobie z osobami bardzo przyjaźnie nastawionych do życia :) A co do nierealistyczności tego opowiadania... Czyż to wszystko nie jest nierealistycznie, nie do spełnienia? Właśnie, bo to wymyślone opowiadanie, czasem trzeba trochę posłodzić hehe :D Pozdrawiam was i zapraszam do czytania kolejnego odcinka i proszę oczywiście o komentarze :)

 

 

Odcinek 125

No i stało się, śpimy u rodzinki Billa. Ale oni są tacy sympatyczni że nie sposób im odmówić… Ale do Toma muszę zadzwonić bo kurde on sobie naprawdę pomyśli Bóg wie co. Po kilku kieliszkach wstałam i wyszłam na dwór zapalić i zadzwonić do Toma

 

- Halo?

- Hej kochanie, słuchaj no bo jest taka sprawa… - zaczęłam

- Coś się stało? – zapytał

- No bo spotkaliśmy w mieście Twoją ciotkę Clarę i wuja Klausa i właśnie u nich jesteśmy…

- Łe kurde ale wam zazdroszczę, oni są po prostu rewelacyjni… - usłyszałam zawód w jego głosie

- Hehe wiem, zdążyłam to zauważyć. No ale Twoja ciocia ma taki dar przekonywania, że no…

- No co, mów – ponaglił mnie

- Oj, Twój wuja po obiedzie wyjął naleweczkę no i zostajemy u nich na noc… - nie wiem dlaczego ale bałam się reakcji Toma, w słuchawce zabrzmiała cisza – Tom, ale nie bądź zazdrosny, my nic nie robimy ze sobą z Billem, naprawdę…

- Heh, wujek Klaus i te jego słynne nalewki… - zaśmiał się – Ale śpicie osobno, tak?

- No co Ty Tom, oczywiście że tak! – oburzyłam się

- Oj Olka, Olka, co ja z Tobą mam… I co ja mam teraz zrobić?

- Podejrzewam że mnie zwyzywasz…

- Nie, nie zrobię tego bo wiem jaka ciotka z wujem jest przekonująca i nie można im odmówić…

- Jezu a nie jesteś zły?

- Jestem – odpowiedział bez ogródek

- Ale o co Tom? Mówiłam Ci już że z Billem mnie już nic nie łączy!

- Jestem zły o to że wy tam jesteście a ja nie… - powiedział załamany, no nie, ale mnie wziął a ja się wystraszyłam że on sobie coś wyobraża że ja i Bill!

- Oj Tom, a ja już się bałam że jesteś zazdrosny o Billa!

- No co Ty, ma swoją Nicole, wiem że już mi Ciebie nie zabierze…

- I dobrze kochanie że w końcu o tym wiesz. A co Ty teraz biedny będziesz sam robić?

- A nie wiem, zaproszę może Georga i Gustava, dawno u mnie nie byli, wypijemy sobie może…

- No, no, żeby się to tylko źle nie skończyło…

- Nie, spoko, najwyżej będę latać w staniku po Loitsche

- Tom!

- Hehe żartowałem, nie gramy w butelkę bez kobiet. Ok bawcie się dobrze…

- Ty też. To pa – pożegnałam się z nim, wyrzuciłam papierosa i chciałam wejść do domu gdy…

- Zazdrosny chłopak? – usłyszałam pytanie, ale się wystraszyłam, podskoczyłam i odwróciłam się szybko. Za mną stał Lukas i też palił papierosa

- Boże Lukas, ale mnie przestraszyłeś… - powiedziałam łapiąc się za serce

- Przepraszam, nie chciałem… Zapalisz? – poczęstował mnie fajką

- W sumie dopiero skończyłam ale w obecnej sytuacji zapalę jeszcze – wzięłam od niego papierosa

- To jak, mój kuzyn Tom zazdrosny?

- Eee… No wiesz, jak chyba każdy o swoją drugą połówkę… - powiedziałam zaciągając się dymem tytoniowym, ech, płucko dostaje

- No, ale z tego co słyszałem to on jest zazdrosny o Billa…

- Długo tu stałeś? – zapytałam od razu

- No dość długo… - powiedział i walnął zabójczy uśmiech – Romansik z Billem?

- Ej, nie bądź bezczelny, dobra? – zapytałam go, wkurzył mnie trochę

- Jezu przepraszam, pytam tylko czy to prawda że miałaś z Billem romans…

- Nie Twoja sprawa a poza tym nie ładnie tak podsłuchiwać! – no nie, przesadził, nie będę obcemu człowiekowi się spowiadać z mojego życia intymnego z Kaulitzami

- Oj Ola, nie obrażaj się, ja tylko tak pytam i przepraszam że podsłuchiwałem, po prostu przechodziłem i tak raz na jakiś czas wpadło kilka słów do mojego ucha…

- To niech lepiej one wypadną i zapomnij o nich

- Ej, nie chciałem Cię urazić, ok? Tak tylko chciałem zapytać, wszystkie fanki Tokio Hotel ogólnie Cię nienawidzą… No, może oprócz Heidi bo Tom i Bill to jej kuzyni i nie buja się w nich jak większość populacji damskiej…

- Nienawidzą mnie?

- No wiesz, wyszło że jesteś dziewczyną Toma a dziewczyny w nim zabujane i już Cię nie lubią, no a jak potem prasa wyskoczyła z rewelacjami że masz romans z Billem to te zabujane w nim też Cię zaczęły nie lubić…

- Wiesz, ja nic na to nie poradzę… Nie zależy mi żeby mnie nie lubiły, ważne żeby dalej lubiły chłopaków bo Tokio Hotel bez fanów by nie istniało

- I słusznie…

- Tylko żeby mnie nie dopadły gdzieś w ciemnej uliczce – mrugnęłam do niego

- No racja… I no sorry Olka, tak jakoś niefartownie wyszło to, nie chciałem żebyś myślała że jestem wścibski…

- Jesteś ale ok, spoko, chodźmy do domu – wyrzuciłam kipa i weszłam do domu, Lukas za mną

- A wy gdzie byliście? – zapytał wuj Klaus, ciotka właśnie robiła zdjęcie Billowi z Heidi

- Nie czujesz? Dokarmić raka – powiedziała ciocia

- Ej, mendy i mnie nie zawołaliście? – zapytał Bill z fochem

- Bill, nie strzelaj min bo brzydko na zdjęciu wychodzisz! – powiedziała ciotka

- A co to za sesja zdjęciowa? – zapytał Lukas

- Bo mi w szkole nikt nie wierzy że Bill i Tom to moi kuzyni, myślą że to sobie wymyśliłam, a jak im pokażę zdjęcia z Billem w moim domu to mi uwierzą! – powiedziała podekscytowana Heidi

- Siostra, to dziwne – powiedział Lukas

- Ale co? – zapytała

- Że taka jesteś zafascynowana muzyką Tokio Hotel, kurde no, znasz ich od dziecka…

- Sam jesteś dziwny! – powiedziała Heidi

- Nie, to Ty masz jakieś urojenia, bo…

- Dzieci, mamy gości, opanujcie się! – skarciła ciocia swoje dzieci, przestali się kłócić ale tylko rzucali sobie spojrzenia zawistne

- Ok, siadajcie kochani… - powiedział wujek.

 

Usiedliśmy przy stole, już po sesji zdjęciowej, ha, Bill lubi zdjęcia, no i rzecz jasna rewelacyjnie na nich wychodzi. Był wykonać krótki telefon do Nicole, chyba była wściekła że jest ze mną gdzieś sobie bez jej wiedzy ale miałam to gdzieś, nie zależało mi na jej sympatii. Po jakiejś godzince wujek i ciotka wstali

 

- A teraz wybaczcie, obowiązki wzywają… - powiedział wuj i wyszli z pokoju

- Co się stało? – zapytałam

- Gospodarstwo, wiesz, zwierzaki nakarmić, pooprzątać… - mówił do mnie Lukas – Eee, pooprzątać to znaczy…

- Jezu, wiem co to znaczy, nie jestem panienką z miasta z długimi tipsami która nie wie jak zająć się świniami i tym podobne… - powiedziałam bo byłam tym cholernie zdziwiona że on chce mi tłumaczyć co to znaczy

- A no wybacz, myślałem że no…

- Spoko, nie jestem taką pustą lalką

-  I za to Cię uwielbiam. Ale w mieście mieszkasz… - powiedział Bill

- No w sumie tak…

- A gdzie mieszkasz? – zapytała Heidi

- No aktualnie w Loitsche na czas wakacji no ale na stałe mieszkam w Poznaniu, dość duże miasto w Polsce

- Oooo… Jesteś polką? – zapytała podekscytowana Heidi

- Tak

- No widzisz, to dlatego Twój akcent wydał mi się jakiś inny! – powiedział Lukas

- Fakt, Olka świetnie mówi po niemiecku ale jednak akcent pozostaje polski – powiedział Bill

- A powiedz coś po polsku! – poprosiła mnie Heidi

- A co mam powiedzieć? – zapytałam po niemiecku, resztę już powiedziałam po polsku – Może to że Tokio Hotel jest najlepszym zespołem pod słońcem i cieszę się że ich poznałam. A poza tym to chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie o

- Ja pierdole, co Ty powiedziałaś? – zapytał Bill

- A takiego łamańca językowego… Powiedz „chrząszcz” – powiedziałam do Billa żeby powtórzył po polsku chrząszcz

- Eee… Jak?

- No chrząszcz, bardzo łatwe słowo

- Chąszcz… Cząszc… Kurde, za trudne!

- Haha, widzisz Bill jaki polski język jest trudny?

- Umiem powiedzieć coś po polsku, słuchaj… Eee, zaraz, jak to leciało… Ahoj Waszawa, jak leci!!! Haha, widzisz, umiem! – powiedział Bill, no to ja nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać, ale to taki atak śmiechu dostałam że masakra…

- No Bill, muszę przyznać, rewelka, jeszcze trochę i możesz zostać rasowym Polakiem

- Ej no co, a źle? – zapytał z oburzeniem

- No mówię że dobrze, na koncercie fankom się bardzo podobało

- A Tobie nie…?

- No mi też, zwłaszcza że was widziałam od jakiś 8 miesięcy pierwszy raz…

- Jak to…? – zapytał Lukas

- No wiesz, mieszkam cały rok szkolny w Polsce, tylko na wakacje tutaj przyjeżdżam, z chęcią bym nie wracała po Polski w ogóle…

- A nie kochasz swojej ojczyzny? – spytał Lukas

- Kocham i to bardzo. Ale jeszcze bardziej kocham Toma… - powiedziałam, tak, byłam tego pewna bardzo, kochałam Toma ponad życie… Nagle do pokoju wpadła ciotka Clara

- Heidi, Lukas, szybko, króliki pouciekały! – krzyknęła, no to Heidi i Lukas zerwali się na równe nogi i wybiegli z pokoju, ja popatrzyłam na Billa, Bill na mnie, dosłownie ułamek sekundy, zerwaliśmy się i pobiegliśmy za nimi na dwór. Ukazała nam się strasznie zabawna scena, wujek szybko zmykał bramę a ciotka, Heidi i Lukas zaczęli ganiać po ogrodzie i łapać małe króliczki, o ja, dawno nie widziałam takiej ilości królików…

- Chyba nie będziemy tak stać i patrzeć, co nie? – zapytałam Billa

- No jasne że nie! – krzyknął i rzucił się nagle szczupakiem na jednego bezbronnego małego króliczka który biegł sobie w naszą stronę.

 

Ja pierdzielę, one były młode, więc szybkie i zwinne. No to ja nie czekając długo także zaczęłam ganiać po podwórku i łapać małe króliczki, musiałam wyglądać komicznie bo miałam buty na obcasie, widziałam jak Bill się z mnie zaśmiewa, no to długo nie czekając ściągnęłam jednego buta i cisnęłam nim w Billa, on chciał się zasłonić więc niestety umknęły mu dwa króliczki które trzymał już na rękach, ha, a masz! No i Olka zaczęła ganiać po ogrodzie i po podwórku boso, po prostu boso. Pogoda była piękna, gorąco, miałam tylko nadzieję że nie wdepnę w nic niefajnego… No nie, można uznać to za świetną zabawę gdy tak biegaliśmy i łapaliśmy te króliki! Super! O, jest kolejny! Zapuściłam się za małym króliczkiem, zwinnie mi umykał, biegłam za nim pochylona po trawie w ogromnym sadzie i nagle… Bam!!!

 

- Ała! – krzyknęłam i obaliłam się na plecy, popatrzyłam przed siebie z kim strzeliłam barana, patrzę a naprzeciwko mnie leży Bill i też masuje sobie zapewne powstającego wielkiego guza, w jednym momencie oboje zaczęliśmy się śmiać

- No nie, ładnie widzę, haha! – usłyszałam śmiech wujka który przemknął obok nas za króliczkiem

- Nic Ci nie jest? – zapytał Bill, wstał i podał mi rękę żebym wstała

- Nie no co Ty… O, patrz, skubany! – nachyliłam się szybko i złapałam małego szaraczka, ale był słodki!

- Zobacz Bill jaki słodki! – powiedziałam do niego

- No faktycznie, ten jest wyjątkowo śliczny… - powiedział Bill i pogłaskał tego małego króliczka

- Idę go zanieść do klatki, a Ty łap dalej – powiedziałam do Bill i udałam się żeby wrzucić go do innych. Po jakiejś godzince wszystkie króliczki były złapane i siedziały grzecznie w klatce zajadając sałatę, mlecz i trawkę. Ja usiadłam w ogrodzie na trawce po turecku

- A teraz panie Kaulitz poproszę o coś do picia – powiedziałam do Billa, ale nie musiałam długo czekać, w naszą stronę już zmierzała ciotka z tacą na której były szklanki i dzbanek soku

- Dziękuję wam bardzo za pomoc, naprawdę nie było trzeba! – powiedziała ciotka

- Ale naprawdę to nic takiego, a dla nas to była świetna zabawa, prawda Bill? – zapytałam Billa

- Prawda, nigdy tak się nie ubawiłem!

- Zwłaszcza chyba jak się zderzyliście, co nie? – zapytał wuj Klaus siadając obok mnie na trawce

- No, barana totalnego strzeliliśmy haha – powiedziałam pijąc sok

- A gdzie Ty masz buty? – zapytał nagle Lukas

- A, wiesz… - powiedziałam i spojrzałam na swoje stopy totalnie czarne od spodu

- Jezu, coś Ty zrobiła z tymi nogami! – zaczęła się śmiać ciotka

- Biegałam boso… - powiedziałam, wszyscy wybuchli śmiechem – No co, miałam w korkach biegać?

- No w sumie trochę niewygodnie… - powiedziała Heidi.

 

No i tak sobie siedzieliśmy na tej trawce, ciotka z wujem poszli dokończyć tam ze zwierzakami, poszliśmy z Billem sobie zobaczyć trochę jak pracują. Heidi dała mi jakiejś swoje klapki żebym nie chodziła boso a przedtem poszłam do łazienki wyszorować stopy bo miałam dosłownie czarne haha. Popatrzeliśmy trochę jak ciotka z wujem karmią zwierzaki, heh, aż mi się przypomniało jak to było jak ja w Polsce jeździłam do rodzinki na wieś, uwielbiałam biegać w zbożu jak wyrosło takie długie a oni mnie zawsze wyzywali żebym tego nie robiła bo je połamię i nie będzie chleba, ciotka powiedziała mi że tam jest dużo pająków a ja biegałam dalej aż pewnego dnia wybiegłam ze zboża na drodze i na bluzce miałam ogromnego pająka a że mam arachnofobię także zaczął się krzyk, trzaskanie siebie gdzie popadnie żeby tylko zabić tego pająka bądź zwalić go z siebie, skończyło się na tym że pająk w końcu poległ rozduszony przeze mnie na ziemi butem na miazgę a ja już nigdy nie weszłam w zboże. Pająk? Po co to cholerstwo w ogóle istnieje, dostaje zawału jak je widzę!

 

- A co powiecie na grilla? Jest taka piękna pogoda… - zaproponowała ciotka

- Świetny pomysł! – ucieszył się Lukas

- Ale trzeba iść do sklepu, nie mamy kiełbasy… - powiedziała ciotka

- Ja pójdę! – powiedziała Heidi

- O, możemy iść z Tobą? – zapytał Bill

- No pewnie!

- O super, to kupicie jeszcze piwo, lubię tak sobie do grilla wypić… - powiedział wujek

- Mi nie sprzedadzą – powiedziałam od razu

- I od tego masz mnie smarkulo haha – ucieszył się Bill

- Dorosły się odezwał… - burknęłam do Billa. Wzięliśmy kasę i poszliśmy do sklepu. Pojechalibyśmy autem ale no każdy z nas sączył nalewkę także sorry memory… Gdy szliśmy ulicą z Heidi to wszyscy dziwnie na nas patrzyli. To zapewne za sprawą Billa, cóż był sławny w końcu…

- Hej Heidi! – usłyszeliśmy krzyk, odwróciliśmy się, tam stała jakaś dziewczyna na oko w wieku Heidi i właśnie patrzyła oniemiała na Billa – Bill Kaulitz!!!! – krzyknęła

- A nie mówiłam Ci że to mój kuzyn? – zapytała dumna Heidi z tego że może się pochwalić że zna Billa

- No mówiłaś, ale myślałam że ściemniasz… O Boże, Bill… - przeżywała tamta dziewczyna

- Spoko, ja nie gryzę – powiedział Bill z wielkim bananem na twarzy.

 

Jak się okazało było to koleżanka z klasy Heidi, dostała autograf, zrobiła sobie fotę z Billem, na mnie popatrzyła jakbym jej ojca skarpetką zabiła (jak potem się okazało jest zakochana w Tomie) i poszła sobie. W sklepie oczywiście nie obyło się bez spojrzeń na Kaulitza. No cóż, takie życie… Dziwię mu się że on tak daje radę jak każdy na niego patrzy. No ale od jest do tego przyzwyczajony w sumie… Zrobiliśmy zakupy, kiełbasa, przyprawa do grilla, piwo, musztarda, ketchup. Piersi z kurczaka nie braliśmy ani żadnej karkówki bo wiadomo, gospodarstwo, Heidi powiedziała że pewnie już się moczy w marynacie no i nie myliła się. W kuchni pachniało niesamowicie marynatą z mięskiem, ja pokroiłam pomidory i ogórki w plasterki na talerz a następnie pomogłam Heidi zrobić lekką sałatkę, trochę podartej sałaty, kukurydza, pomidorek, ogórek, rzodkiewka, sos sałatkowy… Jednym słowem pycha, Lukas i wuj niechętnie spoglądali na zieleninę i stwierdzili że królikami nie są, ale no ja bardzo lubię zielone, Heidi, ciotka Clara no i Bill oczywiście który woli zielone niż mięso… Wynieśliśmy wszystko na tył domu do ogrodu. Świetne miejsce, altanka z drewna postawiona, w środku drewniany stół i ławki a obok wymurowany grill, taki z prawdziwego zdarzenia. Lukas już stał przy nim i rozpalał ogień. Świetny klimat tu jest, naprawdę, oni są tak pozytywnymi ludźmi że przy nich chce się żyć…

 

- No, to siadajcie – zaprosiła nas do stołu ciotka Clara, ja stanęłam trochę z boku z Billem bo paliliśmy

- Wiesz co Ci powiem? – zapytałam

- Co?

- Zajebistą masz rodzinkę – powiedziałam, na Billa twarzy pojawił się ogromny uśmiech

- Tego się mogłaś spodziewać patrząc na dwóch zajebistych bliźniaków Kaulitz…

- Bill, mówiłam Ci już że jesteś mega skromny? – zapytałam

- Oj tak, i to nieraz… - powiedziałam

- Dalej, nie palcie tego świństwa, chodźcie do stołu! – zawołała nas ciotka, no to posłusznie z Billem skończyliśmy palić i poszliśmy usiąść ze wszystkimi do altanki.

 

Ale było super, Lukas piekł kiełbaski i mięsko, rozkoszny zapach roznosił się po całym ogrodzie, sączyliśmy sobie wszyscy piwko, oprócz Heidi rzecz jasna bo ona miała w końcu dopiero 14 lat… Ale tu było pięknie, tyle kwiatów wszędzie, krzewów, drzewka, ta zieleń totalna, super…

 

- Mocno spieczone? – zapytał Lukas

- Oczywiście! – powiedziałam, po jakimś czasie już pałaszowaliśmy na kolację pyszności z grilla i sałateczki.

 

Mmm, to jest klimat… Gdy się trochę ochłodziło i ściemniło to Heidi mi przyniosła swoją bluzę a Lukas dał swoją Billowi  i tak dalej siedzieliśmy na dworze cały czas. Ostatni żarek wypalał się w grillu a my gadaliśmy o wszystkim, dosłownie. Oczywiście był temat że jestem z Polski bo wujek i ciocia nie wiedzieli o tym, temat trasy, koncertów, fanów no i oczywiście planowanych oświadczyn Billa. Nie podobało mi się to, za każdym razem gdy wchodził ten temat to rzucałam Billowi ostre spojrzenia ale on je ignorował. Widział je i wiedział że jestem niezadowolona z jego decyzji ale nie dał tego po sobie poznać. Chciał żebym zaakceptowała tę wydrę, no sorry, Nicole, ale ja nie potrafiłam, no nie i tyle… Gdy zrobiła się nieprzyzwoicie późna pora to ciotka oznajmiła że pora spać

 

- No tak, ale… Hmm… Bill, możesz spać z Lukasem a Ola z Heidi bo mamy tylko jeden wolny pokój, albo Ty Heidi z Lukasem a wy w osobnych… - zaczęła ciotka

- Ja nie będę spać z tym idiotą! – burzyła się Heidi

- Ani ja z tą gówniarą!

- Lukas! – skarciła matka syna

- No co? – zapytał niewinnie

- Ale ciociu, to wystarczy jakiś materac i możemy z Olą spać w jednym pokoju bez problemów, w tym wolnym, ja mogę iść na materac – zaproponował Bill, spojrzałam na niego z totalnym wytrzeszczem oczu. Ale musiałam chyba wyglądać totalnie bo wszyscy na mnie spojrzeli

- Spokojnie, nic Ci nie zrobię – powiedział szybko Bill, wszyscy zaczęli się śmiać

- Ja o tym wiem – powiedziałam

- Ale no nie wiem, nie wypada żebyście razem spali…

- Ciociu, spokojnie, jesteśmy dorośli. A poza tym jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi także nieraz spaliśmy w jednym pokoju – powiedział Bill.

 

Ciotka się zgodziła no i zaczęła z Heidi szykować nam pokój, mi ścielić łóżko a Billowi na materacu na podłodze, ja natomiast zastanawiałam się kiedy to ja spałam z Billem w jednym pokoju ale jakoś nic nie mogłam sobie przypomnieć, i w mojej pamięci była jedynie scena z pokoju na imprezie gdy myślałam że się z nim przespałam, i tylko wtedy chyba spaliśmy w jednym pokoju… Powiedzieliśmy wszystkim ładnie dobranoc i poszliśmy spać. Poszłam do łazienki się ogarnąć, trochę wykąpać, Heidi mi dała ręcznik, Bill też się wykąpał. Wróciłam z łazienki, Bill już leżał i patrzył na mnie jak weszłam do pokoju.

 

- Ok Kaulitz, a teraz zamkniesz ładnie oczy a ja się rozbiorę i pójdę do łóżka

- Sama? To tak pięknie zabrzmiało że aż nie mam ochoty zamykać tych oczu… - powiedział Bill bezczelnie i zaczął się śmiać

- Bill… - jęknęłam

- Oj no żartowałem, dalej rozbieraj się – zasłonił sobie oczy, ja ściągnęłam stanik spod bluzki, spodenki i szybko wskoczyłam do łóżka – A tak poza tym to ja przecież widziałem Cię nago więc…

- Bill, zaczynasz się robić bezczelny

- Jezu Olka, żartowałem…

- Wiem, haha! – zaczęłam się śmiać, pogadaliśmy chwilę i postanowiliśmy zasnąć. Jakoś nie mogłam, Bill chyba też nie bo słyszałam jak się wierci na tej podłodze cały czas… Po jakiejś godzinie

- Śpisz? – zapytał

- Nie a Ty?

- Też nie. Zimno mi – powiedział

- Sam wybrałeś podłogę to teraz cierp… - powiedziałam bez ogródek

- Bardziej się spodziewałem jakiejś propozycji że mam przyjść do Ciebie czy coś… - powiedział śmiejąc się

- No i co jeszcze, co? – zapytałam rozbawiona

- Oj Olka, mi naprawdę zimno…

- To chodź tu zmarzluchu – powiedziałam odkrywając lekko kołdrę, Bill od razu wyskoczył z materaca i wskoczył do mnie pod kołdrę, położył się obok mnie bez ruchu, wstrzymał oddech

- Czuję się dziwnie – powiedziałam

- Ja też… - powiedział, buchnął śmiechem, ja także

- Dobra Billosław, to idziemy spać naprawdę, wpuściłam Cię do łózka żebyś mi nie zmarzł a teraz spać

- Tom i Nicole by nas zabili – powiedział Bill po chwili

- Wiem, dlatego lepiej żeby nic nie wiedzieli bo my nic nie robimy a oni by sobie wyobrażali Bóg wie co…

- Masz rację…

- To dobranoc Bill – dałam mu buziaka w policzek, odwróciłam się tyłkiem do niego i postanowiłam zasnąć, a on? Czuję a on nagle przytula się do mnie od tyłu obejmując mnie ręką! – Nie przeginasz? – zapytałam

- Nie. Zimno mi, grzeję się – powiedział bezczelnie

- Ok, ale śpij już, dobranoc – powiedziałam i tak zasnęliśmy przytuleni do siebie. Heh, fajnie tak ze swoim najlepszym przyjacielem przytulić się i sobie zasnąć. O ja, Tom i Nicole by zawału dostali hehe…

 

 C. D. N... 

 


Podziel się
oceń
12
0

Fani Tokio Hotel (5) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 124

poniedziałek, 17 lutego 2014 19:21

 

Hej! Przepraszam ze zawalam z terminami odcinków i dziękuję Wam że tak wytrwale czekacie na kolejne :* I oczywiście dziękuję za komentarze :*

 

Odcinek 124

 

No tak, z Kaulitzami już tak jest że ciągle coś się dzieje, te akcje nad jeziorem… Choć muszę przyznać że od czasu tego nic takiego się nie wydarzyło, wręcz bym powiedziała ze jest spokój. Od kilku dni Nicole mi nie docina, raczej bardziej milczy w moim towarzystwie… Bill mówił że jej powiedział o akcji nad jeziorem a ona jest zbyt dumna żeby mi podziękować, woli milczeć i po prostu mi nie docinać. Ale mam w dupie jej podziękowania, ważne że Bill jest z nami… Tom też się uspokoił, na dobre przestał mnie podejrzewać o romans z Billem, dzięki Bogu bo już miałam tego po dziurki w nosie! Także kilka dni upłynęło przyjemnie jak nigdy na ciągłych spotkaniach z Tomem i Billem...

 

Dzwonek do drzwi, wcześnie coś? Dobrze że jestem już wyszykowana… Poszłam otworzyć i się uśmiechnęłam. No bo kto inny mógł przyjść do mnie jak nie Kaulitz?

 

- Cześć Bill – przywitałam się, fajnie dziś wyglądał, bez makijażu, czapeczka i włosy niepostawione

- Hej Olka, mam sprawę…

- Jaką?

- A mogę wejść?

- Pewnie, wbijaj – zrobiłam mu miejsce aby wszedł do środka

- Więc… Nicole ma urodziny… - zaczął, no i co, mam lecieć ją wycałować?

- I co w związku z tym…? – zapytałam

- Organizuję jej imprezę niespodziankę u nas w domu no i chcę kupić jej jakiś fajny prezent… - aha, już się domyślam czego ode mnie oczekuje

- Kiedy chcesz jechać? – zapytałam od razu

- No najlepiej zaraz, pożyczyłem auto od Toma…

- No co ty, pożyczył Ci swoje audi? Normalnie nie wierzę… - zakpiłam z Toma

- Widzisz, mam ten swój dar przekonywania – powiedział z wielkim bananem

- Owszem… To poczekaj, zostawię wujkowi wiadomość – poszłam do kuchni, napisałam do wujka kartkę i przypięłam do lodówki. To możemy jechać! Wyszliśmy z domu, poszłam tylko jeszcze na chwilę do nich powiedzieć Tomowi

- Hej kochanie – przywitałam się z moim skarbem który myszkował w lodówce, dałam mu buziaka

- No hej, co tam, tak wcześnie na nogach? – zapytał Tom

- Zapytaj brata…

- Porywam Twoją Olkę – powiedział Bill

- Dałaś mu się namówić na te zakupy? Chciał mnie wyciągnąć ale nie mam ochoty myszkować po sklepach, to dobre dla bab… - skomentował Tom

- Yhm! – odchrząknął Bill

- Wiesz, biorąc pod uwagę Twój image… - powiedział Tom i się schylił bo Bill cisnął w niego widelcem który bezwładnie kulał się na szafce

- Świnia – skomentował Bill – Olka, jedziemy

- Nie zapomnij że ta świnia pożyczyła Ci swoje autko. Dbaj o nie. A, i nie puszczaj jej za kierownice bo jeździ jak wariat – dodał Tom teatralnym szeptem do brata

- Haha, bardzo śmieszne… - powiedziałam – To pa – dałam Tomowi buziaka i wyszłam z Billem z domu, patrzę a Tom za nami

- A Ty gdzie…? – zapytał Bill jak już byliśmy na dworze

- Zobaczyć jak dbasz o moje auto – odpowiedział Tom

- Idealnie – powiedział Bill, wsiedliśmy do środka – Zapnij pasy

- No dobra, już zapinam – powiedziałam do Billa zdziwiona że tak nagle martwi się o pasy

- Tylko na pewno. Pokażę mu jak dbam o jego auto – rzekł Bill, widziałam na jego twarzy cwaniacki uśmieszek, jak najprędzej chwyciłam się drzwi i siedzenia bo wiedziałam co za chwilę nastąpi.

 

Bill ruszył z piskiem opon i wystartował z bramy na pełnym bucie. W lusterku widziałam jak Tom coś tam wykrzykiwał ale szybko zniknął mi z zasięgu wzroku bo Bill w końcu szybko wyjechał. O ja, normalnie Tom by mi robił wyrzuty że jadę gdzieś z Billem a tu proszę, spokój… Pojechaliśmy do Magdeburga. Przez całą drogę Bill jechał już spokojniej niż tak jak zrobił na pokaz dla brata. Zabrał mnie do dużego centrum handlowego. Wow, tu by można poszaleć z zakupami… Ha, ale ten kto ma kasę ten ma! Ja przyjechałam goła i wesoła, bo skąd mam mieć kasę? Mieszkam z wujkiem, nie potrzebuję pieniędzy na jedzenie a rozrywki to z Kaulitzami no i nie oszukujmy się, nie płacę za nie praktycznie… Szliśmy sobie przez to centrum Bill jak zwykle obserwowany, zdjęcia, autografy…

 

- A Ty wiesz co chcesz jej kupić czy tak w ciemno? – zagadnęłam Billa gdy tak szliśmy przez centrum

- Coś z biżuterii – odpowiedział

- O, a co? Naszyjnik? Bransoletkę?

- Pierścionek… - odpowiedział Bill, stanęłam jak wryta

- Ale to pierścionek jako zwykły prezent?

- No niekoniecznie… - powiedział patrząc gdzieś w bok, wiedział że nie będę zadowolona z tego

- Bill, czy Ty to dobrze przemyślałeś? Jesteś jeszcze młody…

- Wiem, ale Olka, kocham ją no to w czym problem…

- Ale Bill, możesz z nią być, nie musisz się od razu zaręczać… - powiedziałam do niego, nie ufałam jej, nie widziałam jej totalnie u boku Billa

- Kocham ją, ufam jej

- Bezgranicznie? – zapytałam

- Tak, czuję że to ta jedyna, mogę jej wierzyć…

- Ok Bill, to Twoja decyzja… - powiedziałam, przytuliłam go.

 

Nie byłam zadowolona. Na pewno nie. Zaręczyny w sumie nie oznaczają jeszcze ślubu… Nagle wyobraziłam sobie Toma klękającego przede mną z wielkim bukietem kwiatów i pierścionkiem. Ech, byłoby to piękne… Ale za piękne aby było prawdziwe… Tom nie należy do romantycznych. Muszę powiedzieć Billowi aby bratu podsunął ten pomysł. Ale czy w sumie Tom chce być ze mną na zawsze? Mówił że tak… Weszliśmy z Billem do jubilera. Podczas gdy sprzedawczynie były zajęte innymi klientami to my rozglądaliśmy się w witrynkach z pierścionkami

 

- Bill, przede wszystkim, złoto? – zapytałam

- Białe złoto, Nicole nie lubi żółtego

- No, to mam z nią pierwszą wspólną cechę, też wolę srebro i białe złoto… - powiedziałam, nie powiem, nie sprawiło mi radości to że coś lubię to co ona

- W czym mogę państwu pomóc? – zagadnęła nas po jakimś czasie pani

- Szukamy pierścionka z białego złota z diamentem – powiedział Bill, spojrzałam na niego, z diamentem, białe złoto? Ja pierdolę, on naprawdę ma kasę… Mój najdroższy pierścionek jest ze srebra z cyrkonią, dostałam od rodziców na urodziny, o diamentach mogę zapomnieć…

- To zapraszam państwa tutaj, mamy coś idealnego dla państwa, pokażę kilka modeli – powiedziała ekspedientka, poszliśmy za nią do innej gablotki – Jaki rozmiar państwa interesuje?

- 14 – powiedział Bill, o ja, ta małpa ma taki sam rozmiar pierścionka jak ja!

- Tu mam kilka modeli w tym rozmiarze – wyjęła nam kilka pierścionków. O boże, co za cuda! Chciałabym taki mieć… Najróżniejsze, z jednym oczkiem, wysadzane kilkoma diamencikami…

- A tu mam nowość, kilka dni temu dostaliśmy przesyłkę – powiedziała babeczka i wyjęła najpiękniejszy pierścionek jaki widziałam w życiu. Miał jedno duże oczko a z dwóch stron był wysadzany małymi diamencikami co było tak ładnie pozawijane.

- Podoba Ci się ten? – zapytał mnie Bill

- Myślę że narzeczonej się spodoba – powiedziała sprzedawczyni i podsunęła mi pierścionek pod nos

- Jest wspaniały, ale ja nie jes… - chciałam sprostować ale Bill mi przerwał

- Przymierzysz? – zapytał mnie Bill

- Tak, oczywiście… - powiedziałam

- O tak, najlepiej prezentuje się na dłoni kobiety – powiedziała sprzedawczyni, Bill na to wyjął pierścionek z pudełeczka, chwycił moją prawą dłoń i wsunął mi go powoli na palec. Nie wiem dlaczego, ale zaczęłam totalnie drżeć, czułam się jakoś tak głupio ale zarazem wyjątkowo, pierwszy raz chłopak wsuwał mi pierścionek na palec…

- Pasuje idealnie – powiedział Bill i przyjrzał się pierścionkowi na mojej dłoni – Podoba Ci się?

- Jest idealny – powiedziałam patrząc na Billa

- Bierzemy – powiedział Bill, ściągnęłam go delikatnie z palca i podałam sprzedawczyni. Ona poszła go zapakować w ładne pudełeczko itd. Bill zapłacił, nie będę już wspominać ile bo aż włos się na głowie jeży, niektórzy tyle przez rok nie zarobią… Wyszliśmy ze sklepu

- Jak myślisz, Nicole się spodoba? – zapytał mnie Bill

- Jakby jej się nie podobał to musiałaby być naprawdę idiotką – powiedziałam

- I nie stresuj się tak – mrugnął do mnie

- Bill, jak mam się nie stresować? Zakładasz mi na palec pierścionek warty tyle ile mój dom!

- Ej no, bez przesady, taki drogi to nie był…

- No ok, ale zakładasz mi go na palec, to takie było no… - powiedziałam i zastanowiłam się przez chwilę – Fajne – dokończyłam

- Ha, widzisz? Mam nadzieję że mój brat Ci wkrótce taki założy na palec! – powiedział Bill z wielkim bananem

- Ta, i będą dwa śluby w rodzinie… Tylko wiesz, ja kończę w tym roku dopiero 18 lat

- Wiem, na wszystko jest czas, a… - mówił Bill ale nie dokończył

- Bill!!!! – jakaś niska pulchna kobieta rzuciła mu się na szyję, o dziwo Bill nie protestował tylko zaczął ją ściskać

- Ciocia Clara! – krzyknął Bill

- No nie wierzę Bill, tak dawno Cię nie widziałam!

- Wiesz ciociu, teraz dużo pracy, koncerty i tak dalej… No i dziewczyna, tak? – zapytała owa ciotka Billa, spojrzała na mnie z uśmiechem na twarzy i mnie zaczęła ściskać

- Witaj kochana, ale Bill to szczęściarz, taka piękna dziewczyna!

- Dzień dobry… - bąknęła zmieszana

- Ciociu, to Ola, dziewczyna Toma

- Ooo… - było widać że ciocia Billa jest zmieszana – W takim bądź razie wybacz kochana, nie chciałam…

- Nic się nie stało – powiedziałam szybko

- Moja ma na imię Nicole, jest bardzo podobna do Oli – powiedział Bill do cioci – Olka a to moja ciocia Clara, kuzynka mojej mamy

- Bardzo miło mi poznać

- Niech no tylko powiem wujowi! O, Klaus! – ciotka pomachała do swojego męża i po chwili już ściskał Billa i mnie

- Nie no nie wierzę, musicie do nas wpaść! – mówił wujek Klaus

- Wujku, ale może innym razem… - powiedział Bill

- Żadne innym razem! Jak nie przyjedziecie to się obrazimy, Heidi i Lucas tak się stęsknili za wami! – powiedziała ciotka

- Dobrze, to przyjedziemy na kawkę – powiedział Bill

- No, i na obiad, przecież pora się zbliża! – powiedziała ciotka, no to poszliśmy za nimi na parking, my do swojego auta oni do swojego i pojechaliśmy za nimi

- Ja ej Bill, nie znam ich ale już ich lubię… - powiedziałam w aucie do Billa, taka była prawda, rodzina Billa wzbudziła we mnie bardzo pozytywne wrażenie

- Bo oni są świetni! Clara to kuzynka mojej mamy, Klaus to jej mąż, Heidi i Lucas to ich dzieci, Heidi ma teraz 14 lat a Lucas 21, dość duża różnica wieku między nimi ale no cóż…

- Wiesz Bill, zdarza się, a różnica nie jest wcale taka duża… A gdzie oni mieszkają?

- No to uwaga… Mieszkają w małej wsi obok Magdeburga, mają gospodarstwo, wiesz, kurczaki, świnie, krowy…

- Oj Bill, wiem co to jest gospodarstwo, spokojnie – powiedziałam rozbawiona do łez bo Bill chciał mi tłumaczyć co to jest gospodarstwo

- Ale mówię Ci, oni są zajebiści totalnie, kiedyś utrzymywaliśmy lepsze kontakty ale odkąd mamy nasz zespół kontakt się trochę urwał… - no i tak Bill dalej mi opowiadał całą drogę o swojej rodzinie. Ja byłam pozytywnie nastawiona, ciotka Clara i wuj Klaus od razu przypadli mi do gustu. Wjechaliśmy za nimi na podwórko, kilka kur uciekło spod naszych kół

- Bill, bo kurczaki rozjedziesz – powiedziałam do niego, zaczął się śmiać, wyszliśmy z auta. Przed moimi oczami stanął piękny dom ale taki typowy jak na wsi. Pełno kwiatków, roślin, drzewek, za domem widać jakie jest wielkie gospodarstwo. Tutaj były dwa psy uwiązane do budy, szczekały na nas.

- Chodźcie kochani, do środka – powiedziała ciotka, weszliśmy za nimi do domu

- Heidi, Lukas, chodźcie zobaczyć kogo z tatą przywieźliśmy! – krzyknęła ciocia, z góry zbiegła niska dziewczynka z długimi blond warkoczami i wysoki chłopak, też blondyn, dopadli do Billa

- A my się zastanawialiśmy kto podjechał tą R8! – powiedział chłopak ściskając Billa, spojrzał na mnie, dziewczynka uściskała Billa i też popatrzyła na mnie

- Kochani, to jest Ola, dziewczyna Toma – przedstawił mnie Bill

- Lukas – powiedział chłopak i uścisnął mi dłoń

- Heidi – niska dziewczynka także uścisnęła moją dłoń

- Miło mi was poznać – powiedziałam do nich

- Nam ciebie też! – powiedziała Heidi uśmiechnięta od ucha do ucha

- Jak tam obiad? – zapytała ciotka

- No prawie gotowy, tylko muszę dostrugać ziemniaczków…

- Oj, nie chcielibyśmy robić pani kłopotów… - powiedziałam szybko, głupio mi tak że muszą doszykować obiadu dla nas

- To żaden kłopot, a tak poza tym nie pani, ciocia, ok? W końcu jak jesteś z Tomem to prawie rodzina! – powiedziała do mnie ciotka Clara

- Dobrze… - powiedziałam zmieszana

- Chodźcie kochani do kuchni! – powiedział wuj Klaus, no to poszliśmy za nim, usiedliśmy przy dużym stole. Nie no, kosmiczna atmosfera tu panuje, wszyscy tacy życzliwi… Super!

- A co robiliście na tych zakupach? – zapytała ciotka

- Kupiłem prezent do mojej dziewczyny na urodziny – powiedział Bill

- O, a co kupiłeś? – zapytał Lukas

- Zobaczcie… - Bill wyjął z torby którą miał przy sobie piękny pierścionek, wszyscy się zachwycali

- Jeju, jest śliczny, czy to…? – zaczęła Heidi

- Tak, to diament – powiedział Bill

- Musisz ją bardzo kochać… - powiedział wujek

- Tak owszem, kocham i to bardzo… - powiedział Bill, spojrzałam na niego, boję się o to jest ślepe zaufanie do niej, naprawdę…

- A wam jak się układa? – zapytała mnie ciocia

- Mi i Tomowi? Świetnie, jesteśmy ze sobą od roku… - odpowiedziałam

- Od zeszłych wakacji, tak? – zapytał Lukas

- Tak – odpowiedziałam

- No i jak Ci się udało ujarzmić mojego drogiego kuzyna? – zapytał Lukas z bananem na twarzy, o tak, każdy wie jaki jest Tom…

- Wiesz, Olka ma ten swój urok osobisty – powiedział Bill, nagle w tym momencie rozdzwonił się czyiś telefon, Durch den Monsun…

- Przepraszam… - bąknęła Heidi i wyszła z telefonem

- Świetny ma dzwonek – powiedział Bill, wszyscy zaczęli się śmiać

- Heidi bardzo lubi wasz zespół i słucha na okrągło waszych piosenek. W szkole ciągle się chwali że Bill i Tom to jej kuzyni – powiedział wuj Klaus

- To się zna na dobrej muzyce… - powiedziałam i się uśmiechnęłam do Billa

- Zdecydowanie… - powiedział Bill

- Kochani, zapraszam, częstujcie się – powiedziała ciotka która zaczęła wyciągać talerze z jedzeniem, zaczęliśmy zajadać obiad.

 

Przyznam że byłam już głodna, ten obiad smakował doskonale, taki domowy obiad, z wujkiem sobie często takich nie robimy. Po obiadku wszyscy poszliśmy do dużego pokoju, usiedliśmy się na kanapce wygodnie. Heidi zrobiła nam wszystkim po kawie, no i tak siedzieliśmy rozmawiając o wszystkim i o niczym aż wujek Klaus przyniósł z piwniczki butelkę nalewki swojej roboty i wina swojej roboty, postawił na stole

 

- Oj… - wymsknęło się Billowi, wlepił wzrok w butelki

- Przykro mi, ja nie mam prawa jazdy… - powiedziałam bo widziałam jak Billowi leci ślinka

- Ale co za problem, możecie spać u nas! – powiedziała od razu ciotka

- Nie no, gdzie, nie wypada… - powiedziałam od razu

- Jak to nie wypada! Spać jest gdzie! – powiedział wujek Klaus

- Nie no co Ty wujku, nie mamy nawet rzeczy… - powiedział Bill

- Ale tam, przecież jutro pojedziecie do domu, jak raz nie będziecie mieli świeżych ubrań to nie umrzecie, a wiesz jakie moje trunki są dobre, co nie? – zagadał wuja Billa

- No wiem, też dlatego żałuję że nie mogę ich spróbować… - jęknął z żalem Bill

- Możesz, dalej, śpijcie u nas! – powiedziała Heidi błagalnym tonem

- Olka co Ty na to? – zapytał mnie Bill

- Wiesz, bym musiała zadzwonić do Toma… - powiedziałam, Tom pewnie pomyśli że się bzykam z Billem…

- Oj tam, nie mów że pytasz go o zdanie? – zapytała ciotka

- Nie no, broń Boże… - powiedziałam od razu, niech nie myślą że tak się boję Toma

- To w czym problem? – zapytał wuj Klaus który już polał wszystkim do kieliszka swojej nalewki

- W sumie w niczym… - powiedział Bill i wypił pierwszy kieliszek wiśniówki, mmm, pyszna była…

 

 

C. D. N…. 


Podziel się
oceń
17
1

Fani Tokio Hotel (8) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 123

poniedziałek, 10 lutego 2014 23:54

 

 

Odcinek 123

 

No tak, i Tom mnie teraz wkopał, ja w sumie też nie miałam za bardzo ochoty iść z Nicole nad jezioro, z Billem i Tomem to tak ale nie z nią, nie lubię jej, naprawdę staram się ale nie potrafię pałać do niej sympatią… Skoczyłam do domu, przebrałam się w strój kąpielowy a na to założyłam letnią błękitną sukienkę na ramiączkach. Do torby włożyłam ręcznik i jakieś tam kosmetyki. Powiedziałam wujkowi że wychodzę i poszłam do Kaulitzów. Zadzwoniłam do drzwi, otworzyła mi Nicole, bez słowa odsunęła się i wpuściła mnie do środka. Boże święty, przecież jej Billa nie zabiorę!

 

- Hej chłopaki, jestem! – powiedziałam wchodząc do salonu, chłopaki się właśnie kłócili

- Kurde debilu mówię Ci że to był mój ręcznik! – krzyczał Tom

- No co Ty pieprzysz, to jest mój i nie przesadzaj – powiedział Bill

- Jasna cholera, ja sobie nie życzę żebyś Ty wycierał tyłek w mój ręcznik a ja może mam w niego potem wytrzeć twarz?!

- Tom, ręczniki się pierze – powiedział Bill z politowaniem do brata

- To co, ale i tak sobie nie życzę żebyś wycierał się moim, to niehigieniczne!

- Wrzuć na luz, mój, Twój, mieszkamy razem…

- Ale wiesz że ja mam swoje ręczniki, Ty też!

- No dobra, no może i mam… - jęknął zrezygnowany Bill

- No to po jaką cholerę zabierasz mój?! – krzyknął Tom

- Boże, masz!!! – Bill sięgnął do swojej torby i wyjął ręcznik – Ej, miałeś rację to faktycznie jest Twój… - powiedział Bill, spojrzał na Toma i w jednym momencie oboje wybuchli śmiechem, spojrzałam na nich jak na takich idiotów

- Ej, wy coś braliście? Cokolwiek to było to więcej tego nie bierzcie… - powiedziałam do nich

- Chcesz numer do dilera? – zapytał Tom wkładając ten swój ręcznik do swojej torby

- Nie, lepiej nie, bo będę ryć się tak samo jak wy bez sensu… - powiedziałam

- Idziemy? – odezwała się nagle donośnym głosem Nicole

- Tak kochanie, już idziemy – powiedział Bill i od razu doleciał do niej i wziął jej torbę w kwiatki i swoją, ona wyszła pierwsza z domu niezadowolona

- Pantoflarz, w dodatku spedalony – burknął Tom do brata

- Że co?! – Bill odwrócił się wściekły na pięcie do brata – Kogo nazywasz pedałem?!

- Boże Bill, popatrz, ona Ci dała torbę w kwiatki – szepnął Tom

- No i co z tego, Ty też powinieneś nieść swojej kobiecie torbę – powiedział dumny z siebie Bill

- Ja mam tyle siły żeby nieść ręcznik i kosmetyki, a poza tym nie chcę żeby Tom niósł torbę w kwiatki… - odezwałam się

- Oj Olka… - jęknął Bill i wyszedł z domu, my z Tomem wyszliśmy za nim, Nicole czekała przy furtce, ruszyli przodem

- Tom, to jest straszne, zobacz jak oni wyglądają! Bill w tych długich włosach z tą torebką od tyłu naprawdę wygląda jak baba! – mówiłam szeptem do Toma

- No wiem, widzę, nigdy w życiu bym tego nie niósł… Muszę przemówić bratu do rozumu

- Będzie trzeba…

- Co tak z tyłu się trzymacie? – zawołał do nas Bill

- A wiesz, Olce ciąży ręcznik ale ja jej torby nie wezmę…. Ola, mówiłem Ci, weź tą czarną a nie różową, różowej nie poniosę! – powiedział do mnie z oburzeniem Tom, ja wiedziałam o co mu chodzi dlatego tego nie skomentowałam

- Masz rację, idźcie tyłem – burknął Bill i odwrócił się z powrotem

- Tom, to było bezbłędne – powiedziałam do Toma

- Wiem, do niego trzeba sposobem…

- A co ogólnie myślisz o tej całej Nicole?

- Wiesz, ogólnie ją lubię, jest w porządku, jest ładna, zgrabna…

- No to ostatnie to akurat mogłeś sobie darować – powiedziałam oburzona

- Jezu pytasz to odpowiadam. Te kobiety, nie rozumiem was…

- Nie rozumiesz? A chciałbyś żebym Ci teraz opowiadała jaki to Bill ma zgrabny tyłek?

- Ej, nie pozwalaj sobie! – powiedział tym razem on z wyrzutem

- No właśnie, więc proszę Cię nie mów mi jak to Ci się podoba Nicole!

- Nie lubisz jej, nie? – zagadnął Tom

- No… Jest ok

- Powiedz prawdę

- Dobra, nienawidzę jej, zadowolony?

- Dlaczego? Co Ci zrobiła…?

- Jest głupia, pusta, rozkapryszona, nie pasuje do Billa, z poza tym… - Tom mi przerwał

- Jest podobna do Ciebie, tak?

- Wiesz, nie powiem żebym była zadowolona że Bill ma laskę która jest moim sobowtórem…

- Bo on chce Ciebie a że nie może, to…

- A ten swoje… Nie zaczynaj Tom, dobra? Patrz, dochodzimy już, jak to szybko mija czas przy tak miłych pogawędkach… - powiedziałam ironicznie i zdjęłam japonki bo wchodziliśmy już na plażę.

 

Podobało mi się nad tym jeziorem bo nawieźli tu dużo piasku znad morza, jeszcze tylko wyobrazić sobie szum fal, pana który idzie przez plażę i krzyczy: „Gotowana kukurydza, popcorn” i można poczuć się jak nad morzem… Bill i Nicole już byli rozłożeni, doszliśmy do nich

 

- Można? – zapytał Tom

- Jeśli nie będziesz rzucał głupich komentarzy to tak – powiedział Bill

- Ale Ty mnie za nie kochasz… - powiedział Tom i rozłożył swój ręcznik.

 

Ja rozłożyłam swój obok Toma, na samym końcu, daleko od Nicole, rozebrałam się do stroju, Nicole też to zrobiła. Widziałam jak Tom rzuca na nią spojrzenia, idiotka mogła ubrać jeszcze bardziej skąpe bikini! Zresztą mogła nie zakładać go wcale, to jest takie że wszystko jej prawie widać! Poczułam totalne ukłucie zazdrości, nie cierpię jak Tom patrzy na inne, ale on taki jest i ja dobrze o tym wiem, muszę to jakoś przeboleć… Ale za każdym razem jak dochodzi do takich sytuacji to mnie cholera jasna bierze! Położyłam się

 

- Kto mnie posmaruje? – zapytał Bill leżąc na plecach i unosząc swój olejek do opalania w górę

- Ktoś chętny się na pewno znajdzie – powiedziałam do żartu do niego, na to Nicole wstała

- Co niektórzy dosyć się już Ciebie namasowali, pozwól że ja to zrobię – chwyciła ten olejek i zaczęła go smarować.

 

W tym momencie po raz pierwszy ugryzłam się w język. Chciałam to skomentować bo wiem że to było do mnie ale napotkałam spojrzenie Toma i nic nie powiedziałam. Założyłam okulary i położyłam się na plecach. Ogólnie nie uczestniczyłam w ich rozmowach… Jakoś ogólnie nie miałam humoru. Nicole go psuła samą swoją obecnością. No totalnie nie potrafię się cieszyć ze szczęścia Billa! Co jakiś czas do chłopaków podchodziły jakieś dziewczyny z prośbą o autografy i zdjęcia, gdy odeszła któraś z kolei to Nicole jęknęła

 

- Och Bill, powiedz kolejnej żeby dała spokój, ile można…

- Ale ta kolejna nie wie że jest kolejną a taką mam pracę kochanie – powiedział Bill dając jej całusa

- Ja rozumiem Twoją pracę, nie wcinam się gdy rozdajesz autografy – powiedziałam do Toma

- A Ty tu w ogóle jesteś? Od godziny Cię słyszę po raz pierwszy… - powiedział do mnie Nicole

- Nie miałam ochoty uczestniczyć w waszych rozmowach

- To szkoda że ta ochota Ci naszła – no co za szmata! Chciałam jej odwarknąć ale po raz kolejny widziałam jak Tom na mnie patrzy proszącym spojrzeniem żebym nie robiła gnoju więc dałam spokój. Tom wie jaka jestem wybuchowa i wkurza mnie to że nie pozwala mi pokazać swoich pazurków

- Idziemy się kąpać? – zapytał Bill – Popływamy trochę?

- Nie mam jakoś ochoty na pływanie, może później… - powiedział Tom, no to Bill spojrzał na Nicole

- Oj głuptasku dobrze wiesz że nie umiem pływać… - odezwała się Nicole

- To chociaż w wodzie będziesz miał spokój, lecimy! – krzyknęłam, zerwałam się szybko chwyciłam Billa za rękę i pociągnęłam za sobą do wody, wbiegliśmy do niej i zaczęliśmy płynąć na środek jeziora, dopiero jak byliśmy na środku to się zatrzymaliśmy i dopłynęliśmy do siebie

- Dlaczego tak jej nie lubisz? – zapytał Bill

- Kogo? – zapytałam chodź dobrze wiedziałam o co mu chodzi

- Mojej Nicole

- Och Bill… Po prostu nie przypadła mi do gustu i tyle…

- Ale docinasz jej ciągle…

- Jak na razie to ona docina mi dzisiaj a ja milczę

- I jestem Ci za to wdzięczny bo wiem jaka jesteś wybuchowa…

- Och jak Ty mnie dobrze znasz Bill… Ale uważaj na nią, ok?

- Dlaczego?

- Nie podoba mi się ona i tyle… Nie ufam jej

- Ale ja jej ufam…

- Oj Bill, tylko proszę, nie ufaj bezgranicznie. Wracamy? Mam dość machania tymi nogami w bezczynnej pozycji, wolę pływać… - powiedziałam, Bill się uśmiechnął

- No to płyniemy… - powiedział, zaczęliśmy płynąć do brzegu, wysunęłam się na prowadzenie, ha, jestem szybsza!

- Ola! – usłyszałam nagle dość stłumionym głosem jak ktoś krzyczy moje imię i głośne chlupanie wodą, odwróciłam się, nikogo nie widziałam, co jest, kto mnie woła? Ale zaraz, gdzie jest Bill?!!!!

- Bill!!!! – wydarłam się na całe gardło, jasna cholera!!!

 

Jak on sobie jaja robi to nie jest to śmieszne! Zanurkowałam, rozejrzałam się w tej cholernie mętnej wodzie, zobaczyłam w oddali jak jakaś postać idzie bezwładnie na dno!!! O nie! Wynurzyłam się na chwilę, wzięłam porządny łyk powietrza i zanurkowałam, popłynęłam w kierunku tej postaci. To był Bill, nieprzytomny! Byłam totalnie przerażona! Złapałam go szybko i zaczęłam go ciągnąć do góry, byle do tego jasnego, żeby przebić tą taflę wody… Czułam że opadam z sił ale muszę dać radę! Jeszcze parę kopnięć, i… Tak, jestem na górze!!! Przebiłam jasną taflę wody i od razu nabrałam powietrza, brakowało mi go już pod wodą, nie potrafię na aż tak długo wstrzymać oddechu… Bill był nieprzytomny, do brzegu daleko, nikt nie widzi że coś jest nie tak! Przyłożyłam ucho do jego piersi, mam wrażenie że on nie oddycha, nie!!! Poczułam się jak w panice, ale nie, nie mogę teraz stracić głowy! Nabrałam dużo powietrza i przyłożyłam swoje usta do ust Billa, wdmuchnęłam mu swoje powietrze, raz, drugi… Boże, nie każ mi robić masażu serca, jestem na środku jeziora, wdmuchnąć powietrze to nie problem, ale nie masować serca… Bill, dawaj, zachwyć powietrza, oddychaj… Nagle Bill zaczął kaszleć, w ust wypłynęło mu pełno wody, odwrócił głowę na bok. Jest!!!

 

- Bill, słyszysz mnie? – zapytałam w panice

- T-tak… - powiedział słabym głosem jąkając się lekko

- Co się stało…? – zapytałam

- Złapał mnie skurcz w nodze i zacząłem tonąć, zdążyłem krzyknąć i w tym momencie wziąłem kilka łyków wody i było po mnie…

- Jezu Bill, nie rób mi tak więcej! – powiedziałam i przytuliłam go mocno do siebie, ciężko mi było bo w tym momencie unosiłam nas obu na wodzie, on tak sobie był bezwładnie w tej wodzie

- Ale ja nie chciałem… Już jest ok… - powiedział i znów zaczął kaszleć

- Bill, ja tak się bałam… - poczułam jak do oczu napływają mi łzy, dopiero teraz zaczęły mi puszczać emocje

- Ja nie wiedziałem co się ze mną dzieje…

- Jak ja zobaczyłam ze Ciebie nie ma to myślałam że zawału dostanę…

- I teraz uratowałaś życie drugiemu Kaulitzowi, jak my Ci się odwdzięczymy?

- To nie jest temat do żartów, ja naprawdę myślałam przez chwilę że Cię stracę…

- Ale jestem tu… Ale, Olka… Nie mów nic Nicole ani Tomowi, ok?

- Jak to…? – zapytałam zdziwiona

- Nie chcę ich martwić, po co, wszystko jest ok…

- Bill jak to ok, mogłeś zginąć! – krzyknęłam na niego

- Ja się tylko zakrztusiłem wodą, nic poza tym…

- Ale nie oddychałeś!

- Nie wiem, może… Proszę, nie mów im, ok? – prosił mnie

- No ok, nie powiem… - powiedziałam zrezygnowana

- A teraz dziękuję, daj buziaka – powiedział, chciał dać mi buziaka w policzek, jednak ja w tym momencie nieświadomie odwróciłam głowę i tak wyszło że musnął delikatnie moje usta… Zapadła niezręczna cisza

- Eee… Przepraszam… - bąknął

- To ja przepraszam, odwróciłam głowę… - zaczęłam

- Nie, to ja, no bo…

- Dobra Bill, dajmy sobie siana, płyńmy do brzegu bo jestem wykończona…

- No ok, chodź… - powiedział, zaczęliśmy płynąć do brzegu, tym razem płynęłam obok Billa i płynęliśmy bardzo powoli.

 

Ja byłam wykończona a on no cóż, prawie się utopił. Ale mi było głupio mega, że też musiałam odwrócić tą głowę no! Ale teraz skupiam się na tym żeby dopłynąć do brzegu. Opadałam z sił, całkowicie. Najpierw płynęliśmy ot tak sobie, rozmowa na środku jeziora, potem ratowanie Billa, znowu rozmowa gdzie ja go utrzymywałam na wodzie… A woda męczy… Dopłynęliśmy do brzegu, idąc po płyciźnie czułam że zaraz padnę, no i nie zdążyłam dojść całkiem do suchego piachu i stało się, padłam… Normalnie się przewróciłam opryskując wszystkich dookoła wodą.

 

- Olka! – Bill do mnie doleciał – Co jest…?

- Nie mam siły… - jęknęłam, na to Bill bez słowa wziął mnie na ręce, oplotłam swoje ramiona wokół jego szyi. Gdy tak zbliżaliśmy się do naszego legowiska to widziałam już wściekłe spojrzenia Toma i Nicole, Bill położył mnie na moim ręczniku i wrócił na swój, też był zmęczony

- Że niby co to miało być…? – zapytał Tom

- Olka była bardzo zmęczona i nie miała siły dojść tutaj – powiedział spokojnie Bill

- O proszę, a taka wielka pływaczka a tu proszę, brak kondycji… - bąknęła Nicole

- O co Ci kurde chodzi?! Dowalasz się do mnie dzisiaj cały dzień?! – nie wytrzymałam, wybuchłam. Gdybyś Ty wiedziała że jestem taka zmęczona bo ratowałam Twojego chłopaka…

- Bo tak się chwalisz że umiesz pływać a tu nie masz nawet siły dojść do plaży!

- Dziewczyno, weź w ogóle zejdź ze mnie bo mam już Ciebie totalnie dosyć!

- Ty mnie?! To pomyśl sobie jak ja mam dosyć Ciebie jak podrywasz ciągle Billa! – wykrzyczała Nicole

- Ja podrywam Billa? – zapytałam z politowaniem – Weź nie wiem, kup sobie okulary bo źle widzisz. Albo nie, lepiej idź do jakiegoś egzorcysty bo to już są omamy…

- Nie mam żadnych omamów! Widzę jak na niego patrzysz i się przytulasz!

- Nicole, Bill to mój najlepszy przyjaciel i będę się na niego patrzeć i go przytulać czy to się Tobie podoba czy nie! A jak nie to spadaj, do szczęścia mi potrzebna nie jesteś! – wykrzyczałam jej i opadłam na swój ręcznik, muszę wyschnąć…

- A Ty… - zaczęła ale Bill jej przerwał

- Daj już spokój! – skarcił ją, ona się zamknęła. Po jakimś czasie, dość szybkim zwinęli się z Billem i poszli, zostałam sama z Tomem

- Dlaczego Bill Cię przyniósł? – zapytał mnie od razu Tom gdy oni sobie poszli

- Bo byłam zmęczona – odpowiedziałam

- Czym…?

- Eee… Pływaniem? – zapytałam ironicznie

- Tylko…? Powiedz, dlaczego on Cię przyniósł…?

- Zapytaj go, jak Ci powie to spoko, ja nie mogę bo mi nie kazał

- Jak to nie kazał, co wyście tam robili, bzykaliście się w wodzie?! – zapytał wściekły Tom

- Czy Tobie się wszystko z seksem kojarzy? Tom błagam!

- A co innego?! Ty zmachana, on też... Ja mam dość dorabiania mi rogów!

- Nikt ci rogów nie dorabia!

- Nie, wcale, tylko Ty się bzykasz z Billem na boku!

- Jeszcze trochę to żadna by się z nim już nie bzykała gdybym nie ja i byś nie miał już brata! A zresztą daj mi spokój… - powiedziałam zrezygnowana, wrzuciłam byle jak swoje rzeczy do torby, zarzuciłam sukienkę i ruszyłam do wyjścia z plaży.

 

Tom za mną coś tam krzyczał ale zignorowałam go. No nie, mam dość oskarżania mnie o romans z Billem! Czy to że kiedyś z nim romansowałam oznacza że musimy robić to cały czas?! Wkurza mnie to i to konkretnie! Szłam do domu takim tempem że Tom nie był w stanie mnie dogonić. Oj Bill, co ja z Tobą mam, same kłopoty… Ale na pewno nie zrezygnuję z Twojej przyjaźni, o nie, co to, to nie… Doszłam do domu, rzuciłam moją torbę w kąt i poszłam się wykąpać. Długo siedziałam w wannie, musiałam trochę porozmyślać. Wyszłam z niej, założyłam turban na głowę bo umyłam włosy a drugim ręcznikiem owinęłam swoje ciało. Usłyszałam dzwonek do drzwi no ale wujek jest w domu więc nie musze iść otwierać drzwi w negliżu. Weszłam do pokoju z łazienki. Nagle do moich drzwi rozległo się pukanie, no kogo tu niesie?

 

- Kto tam? – zapytałam, ta osoba nie czekając na odpowiedź otworzyła drzwi, w progu stał Tom – A Ty czego tu?! – warknęłam – Billa nie ma w łazience, kąpałam się sama

- Wiem że go tu nie ma, przed chwilą z nim rozmawiałem – powiedział spokojnie Tom

- Wow, to chociaż raz mam dobre alibi… - powiedziałam ironicznie, Tom na to bez słowa podszedł do mnie i mnie przytulił, co jemu? Odwaliło już totalnie czy co?

- Dziękuję – powiedział do mnie po chwili

- Za co…? – zapytałam zdziwiona

- Gdyby nie Ty… Bill mi wszystko opowiedział jak się prawie utopił… - powiedział Tom do mnie

- A, czyli dotarło że przyniósł mnie bo byłam zmęczona ratowaniem go a nie bzykaniem się z nim…? – zapytałam wkurzona nadal

- Oj Olka, z mojej perspektywy tak to wyglądało…

- To zmień tą perspektywę bo z tej źle patrzysz – powiedziałam

- Z tej mi dobrze, mam moją piękną kobietkę okrytą tylko ręcznikiem – powiedział zadowolony z życia

- Tom, daj spokój, nie weźmiesz mnie tak…

- Hmm… Masz rację, wolę bez ręcznika – powiedział i bez ceregieli zdarł ze mnie ręcznik, stałam przed nim naga

- Powaliło Cię?! – zapytałam

- Tak… - powiedział i mnie pocałował. No to ja nie potrafiłam mu się długo opierać… Jak się to skończyło? Oczywiście w łóżku…

 

 

 

C. D. N… 


Podziel się
oceń
13
0

Fani Tokio Hotel (6) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 122

środa, 15 stycznia 2014 0:53

 

Przepraszam za przerwę tak długą w opowiadaniu ale no nie mialam czasu... Ale  cały czas myślę o nim, wymyślam nowe wątki, spokojnie, daje radę :D Proszę o komentarze bo z każdym odcinkiem jest ich coraz mniej :-(

 

Odcinek 122

 

Uwielbiam spędzać z nimi czas, jest tak wesoło wtedy że naprawdę… Wieczorem chłopaki się zmyli, Tom nalegał żebym poszła z nim ale mówiąc szczerze czułam się zmęczona także odmówiłam. Zostałam z wujkiem, sprzątaliśmy z pokoju szklanki, butelki, talerzyki bo zrobiłam kolację dla wszystkich.

 

- Wujek, a właściwie dlaczego nie masz kobiety? – zapytałam po chwili

- Oj Olka… - westchnął zrezygnowany – Siadaj – wskazał na kanapę, usiadłam, on wyjął butelkę kolejną i wlał mi i sobie

- A my jeszcze pijemy? – zapytałam zdziwiona

- Dla rozmowy, może i będzie ciekawa dla Ciebie, mi to sprawiało ból przez dłuższy czas aczkolwiek teraz już potrafię o tym mówić – spojrzałam przerażona na wujka

- Jezu, co się stało…? – spytałam zmartwiona

- Teraz nic, kiedyś… Więc pytasz dlaczego nie mam kobiety? Chłopaki o tym nie wiedzą, nie chcę im gadać o tym bo po co, to było jak jeszcze nie byłem ich menagerem

- No dobrze, ale co się stało?

- Więc… - wujek podniósł swój kieliszek, wypiliśmy, polał po raz kolejny – Sparzyłem się. Oj sparzyłem się i to nieźle…

- Ale jak?

- Twoi rodzice o tym wiedzą ale nie wspominają. Więc miałam pewną dziewczynę, no narzeczoną, poznaliśmy się na jakiejś dyskotece…

- Wujku, Ty i dyskoteka? – zapytałam zdziwiona

- Oj, młody byłem wtedy. Więc poznaliśmy się, dała mi swój numer, zaczęliśmy się spotykać, kilka randek i byłem w niej zakochany po uszy, zresztą od pierwszego wejrzenia już dostałem strzałą amora…

- I co było dalej? – zapytałam

- Spokojnie, już mówię. Byliśmy razem 5 lat, wtedy też zacząłem się interesować branżą muzyczną. Było wspaniale, zaczęliśmy planować ślub, wesele. Wszystko było już ustalone. Data ślubu, ja miałem już garnitur, ona sukienkę. Jednak ona zaczęła wyciągać ode mnie coraz więcej pieniędzy…

- Jak to…?

- No tak to, ciągnęła ode mnie równo. Kumple mówili mi że ona jest tylko dla kasy ale ja ślepo zakochany w niej nie widziałem tego. A to na bluzeczkę, a to do mamy na lekarstwa, wiesz, kochałem ją to jej dawałem, dobrze mi się wtedy też powodziło.

- Teraz przecież też jest dobrze… - powiedziałam

- No teraz jest najlepiej, no wtedy było odrobinkę gorzej no ale było ok. Lecz niestety gwiazda muzyczna w którą wpakowałem tyle poświęcenia nie wypaliła i skończyła się po jednym kawałku, minęło pięć minut i koniec. I ja zostałem bez pracy, wytwórnia stwierdziła że nie nadaję się do tej pracy…

- To straszne… - powiedziałam

- To nic, przyjęli wtedy mojego najlepszego przyjaciela. Cieszyłem się jego szczęściem bo on zaczął odnosić sukcesy a ja byłem bez pracy. Kwota na koncie zaczęła topnieć w zastraszającym tempie… A tu wesele za pasem, wszystko przygotowane

- A co na to Twoja narzeczona?

- Nie wiedziała…

- Nie powiedziałeś jej? – spytałam zdziwiona

- Nie od razu, nie chciałem jej martwić. Starałem poszukać się szybko innej pracy no ale mi nie szło… W końcu odważyłem się powiedzieć jej prawdę

- Wściekła się?

- Oj tak, i to bardzo, krzyczała że nie będziemy mieć za co żyć, że miało być takie piękne wesele i tak dalej, że jej obiecałem… Więc ja postanowiłem słowa dotrzymać.

- Bez kasy robiłeś imprezę…?

- Można tak to nazwać. Wydałem ostatnie oszczędności na księdza, na salę… Byłem spłukany. Ale moja ukochana miała takie wesele jakie sobie wymarzyła. No i nadszedł dzień ślubu.

- Nie pamiętam tego…

- To było dużo lat wstecz, możesz tego nie pamiętać, byłaś małą dziewczynką. Więc nadszedł dzień ślubu. Zawiozłem moją narzeczoną do fryzjera moim autem którego wiedziałem że będę musiał się pozbyć niedługo no i pojechałem sam się szykować. Miał ją odebrać mój najlepszy przyjaciel, ten który zaczął odnosić takie sukcesy

- No i co się stało potem? – dopytywałam się

- Co się stało? Już mówię. Więc przywiózł ją do jej rodzinnego domu gdzie się miała przygotować, ja chciałem jej zrobić niespodziankę i pojechać wcześniej po nią. Wszedłem do domu, do jej pokoju a tam ujrzałem najgorszą rzecz jaką mogłem w dniu swojego ślubu. Moja ukochana stała w białej ślubnej sukni i w welonie a mój najlepszy przyjaciel ją… Po prostu bzykał. Nie potrafię tego inaczej nazwać…

- O mój Boże… - zasłoniłam sobie usta dłonią, to straszne! – Wujku, to okropne!

- Nie przejmuj się, ja mam teraz to już gdzieś… No i wtedy oczywiście ją zwyzywałem od szmat a jemu dałem w pysk a wiesz co ona na to powiedziała?

- Nie wiem…

- Że ten ślub i tak nie ma sensu bo ja nie mam kasy a on ma i woli być z nim. Rozumiesz to? Nie przepraszała mnie, nie błagała żebym jej wybaczył tylko powiedziała bezczelnie że jestem biedny i mnie nie chce. A ja myślałem że mnie kocha, obojętnie czy mam kasę czy nie…

- I co wtedy się stało? – zapytałam

- Wyszedłem z jej domu trzaskając drzwiami i tyle mnie widzieli. Ślubu oczywiście nie było. Zaszyłem się w jakimś małym obskurnym barze i chlałem do upadłego… Oj tak, zdecydowanie był to mój najgorszy okres w życiu, straciłem wszystko. Ukochaną, najlepszego przyjaciela, pracę, pieniądze. Byłem goły i wesoły…

- Boże wujku, to jest straszne, jak można być tak cyniczną świnią jak ona!

- Widzisz, można… - wujek podniósł swój kieliszek, wypiliśmy po jednym

- Ale jak Ci się udało wyjść na prostą?

- Otóż zerwałem z nimi całkowity kontakt, ze wszystkimi. Z rodziną też. Tak, z Twoimi rodzicami też… - powiedział patrząc na mnie i przewidując moje pytanie

- To dlatego Ciebie nie bardzo znałam bo nie utrzymywałeś z nami kontaktu…

- Dokładnie, stwierdziłem że jestem nieudacznikiem i po co komu ktoś taki. Byłem załamany, no ale kiedyś w jakimś barze gdy topiłem znów swoje smutki w alkoholu pogadałem z przypadkowym facetem

- Jakim facetem?

- Siedział w barze, był chory, umierający, niewiele mu zostało. Powiedział mi że powinienem się cieszyć że jestem młodym silnym mężczyzną i wziąć się w garść a nie użalać się nad sobą. I wtedy postanowiłem to zrobić… On umierał i nie mógł zrobić nic, a ja miałem całe życie przed sobą. I to był przełom, wziąłem się za siebie i zacząłem szukać pracy

- Dalej w branży muzycznej?

- Oczywiście. Żadna wytwórnia nie chciała mnie przyjąć dopóki im nie znajdę jakiejś dobrej gwiazdy która ma szansę się wybić. A skąd ja miałem wytrzasnąć taką osobę? Więc zacząłem się wbijać na jakiejś festiwale, do barów gdzie śpiewały takie właśnie osoby. No i pewnego dnia na takim występie spotkałem czterech chłopaków którzy grali, świetnie grali…

- Kogo? – zapytałam

- Oj Olka, pytasz? Devilisch jeszcze wtedy, a później już Tokio Hotel

- O ja! I co wtedy?

- Zaproponowałem im współpracę, poszedłem do wytwórni która kupiła i mnie bo miałem zawsze gadanego i chłopaków i zaczął się wielki sukces Tokio Hotel i mój zarazem…

- Wujku to wspaniale!

- Owszem, a wiesz co mi jeszcze wtedy sprawiło radość?

- Nie…

- Tego mojego już byłego przyjaciela zwolnili a ta idiotka przyszła do mnie błagać mnie żebym do niej wrócił…

- No chyba… - zaczęłam oburzona

- Tak, przyszła. Bo stałem się sławny, Tokio Hotel odnosiło pełno sukcesów. Stałem się znów bogaty, miałem to czego ona pragnęła, pieniądze. Lecz ja już nie pragnąłem jej… Zatrzasnąłem jej drzwi przed nosem, odrzuciłem, potraktowałem ją jak śmiecia, tak samo jak ona m nie wtedy. I już jej więcej razy nie zobaczyłem…

- No po prostu nie wierzę że tyle przeszedłeś…

- A no. Wtedy też odbudowałem kontakt z rodziną, już się nie wstydziłem, nie byłem wyrzutkiem. A potem przyjechałaś do mnie na wakacje i resztę już znasz hehe

- Oj tak, bardzo dobrze znam… - powiedziałam śmiejąc się

- Także odpowiadając na pytanie dlaczego nie mam kobiety? Bo nie chcę, nie potrzebuję, nie chcę kolejny raz cierpieć. Jest mi dobrze tak jak jest, nie ufam kobietom i tyle…

- Oj wujku, wujku, ta historia jest naprawdę straszna…

- Wiem, i mogłem Ci ją opowiedzieć wcześniej bo z pewnością by Ci dała do myślenia

- Do myślenia…? – zapytałam

- Pomyśl sobie jak się czuł Tom jak dowiedział się że go zdradzasz z jego ukochanym bratem. Tak samo jak ja gdy przyłapałem moją narzeczoną z najlepszym kumplem, dlatego dobrze wiem co Tom przeżywał…

- Faktycznie… Ale ja już go nie zdradzę, na pewno nie! – wstałam i przytuliłam wujka, zrobił się bardzo późny wieczór – Cieszę się że odniosłeś taki sukces, naprawdę, jestem z Ciebie dumna

- Ja jestem dumny z chłopaków że są tak dobrzy

- Ale odkryłeś ich talent!

- Nie musiałem go odkrywać, oni go mieli, zrobiłby to ktoś inny…

- Ale byłeś to Ty i dzięki Tobie mogłam ich poznać – przytuliłam po raz kolejny wujka

- Dobra Olka, do łóżka, zobacz która jest godzina – powiedział wujek ojcowskim tonem

- Dobrze, idę – ruszyłam w kierunku schodów ale odwróciłam się – Jak ona miała na imię?

- Margaret – odpowiedział wujek.

 

No to ja poszłam do siebie, nie pytałam o nic więcej. To było cholernie przykre że on tyle przeszedł, naprawdę. Dostał tak w dupę od życia że bardziej chyba nie można… Ale trzeba go podziwiać że się podniósł po tym wszystkim. Bo naprawdę nie każdy potrafi tak odbić się od dna jak on. Naprawdę jestem z niego bardzo dumna! W takich rozmyślaniach zasnęłam. Miałam różne głupie sny typu że Margaret przyjechała Toma Audi a Tom wyszedł ze swojego domu i powiedział że chce być z nią bo ona jest bogata i tak dalej… Wujek nawet mi nie opisał jej wyglądu, lecz w śnie była szczupłą piękną blondynką. Obudziłam się, podeszłam do okna, widziałam jak Nicole wychodzi od Kaulitzów z domu. No to chyba była na noc więc się pogodziła z Billem. Wyszykowałam się, zjadłam śniadanie i poszłam do Kaulitzów. Otworzył mi Bill

 

- No hej, Tom jest? – zapytałam

- Jest ale jeszcze śpi…

- Jezu co tak długo?

- A siedzieliśmy do późna, gadaliśmy… Ale Ty i Ralph też! Bo było światło, widziałem!

- Jakiś ty spostrzegawczy… No dobra, ale zaprosisz mnie do środka?

- Jasne, chodź! Zapraszam do siebie – poszliśmy do Billa pokoju, walnęliśmy się na łóżko

- A jak wejdzie Nicole i nas przyłapie że leżymy razem? – zapytałam Billa

- Nie wejdzie

- Wiem, bo właśnie wyszła – powiedziałam, Bill spojrzał na mnie zdziwiony

- No Ty cholerna Ty! A na mnie mówisz że jestem taki spostrzegawczy!

- No cóż… I jak, pogodzeni?

- Nooo… Tak, ale dostałem warunek którego nie dotrzymam…

- Jaki warunek? Wiesz, lepiej go dotrzymaj bo się znów obrazi, takie są kobiety i nie okłamuj jej lepiej już

- Ale tego warunku nie chciałabyś żebym dotrzymał… - powiedział spokojnie

- Dlaczego?

- Bo dostałem zakaz spotykania się z Tobą…

- Że co?! – krzyknęłam – Czy ona jest nienormalna?! Przecież Ty jesteś moim najlepszym przyjacielem, ja sobie nie wyobrażam życia bez Ciebie!

- No to ja mniej więcej jej to samo powiedziałem…

- I co ona na to wtedy?

- Że mam wybierać, albo ona albo Ty

- No chyba sobie jaja robisz… I co Ty na to? – zapytałam już na serio zmartwiona, nie chcę stracić Billa!

- Powiedziałem jej coś że złagodniała. Powiedziałem jej że prawdziwego przyjaciela trudniej znaleźć aniżeli dziewczynę… I złagodniała

- Ty jej tak powiedziałeś…? – zapytałam zdziwiona. On by wybrał… Mnie? Nie wierzę…

- Tak, a co miałem zrobić, na pewno bym nie zrezygnował z Twojej przyjaźni… - powiedział, na to wszystko ja go mocno przytuliłam, po policzkach pokulały mi się łzy, nie chciałam żeby je widział, jednak zdążył zauważyć zanim je wytarłam

- Dlaczego Ty płaczesz…? – zapytał zmartwiony

- Och Bill, to takie… Piękne… Że Ty mnie tak traktujesz, jako tak ważną osobę dla Ciebie…

- Bo jesteś, tak ważna jak Tom. Nicole kocham i jest też ważna, ale to jest coś innego, Ty i Tom jesteście dla mnie przyjaciółmi i to jest naprawdę inne uczucie…

- Nie spodziewałabym się tego, naprawdę…

- Olka, ja wiem, to znaczy domyślam się że to samo czujesz do mnie, tak? – spojrzałam na niego jak na idiotę

- No jeszcze głupie pytania zadajesz! Oczywiście że tak! Moja sympatia do Ciebie jest inna niż do jakiś koleżaneczek, my razem naprawdę wiele przeszliśmy i znamy się jak łyse konie…

- Otóż to, to chodź tutaj do mnie Ty mój koniku – powiedział i mnie przytulił

- Bill debilu gadasz sam do siebie…? – w tym momencie do pokoju wszedł Tom, spojrzał na nas wściekły, no i masz babo placek, my się potrafimy z Billem pakować w kłopoty…

- To nie tak jak myślisz… - powiedziałam szybko, Jezu co za banalny tekst, jeszcze mogłam dodać „To nie tak jak myślisz kotku…”

- A jak?! Przed chwilą jedna wyszła a Ty się z drugą teraz gzisz?! A ze mnie potem debila robicie że nic nie jest między wami! – krzyczał Tom, wstaliśmy z Billem szybko

- Brat, nic nie ma między nami, wiem że to wygląda dwuznacznie… - zaczął Bill

- Dwuznacznie? Ty jesteś chory?! Gołym okiem widać że macie romans!

- Tom, my nie mamy żadnego romansu, Bill jest moim przyjacielem, rozmawialiśmy… - powiedziałam

- Rozmawialiście przytulając się na łóżku?!

- Jezus czy Ty nie rozumiesz kurde że Olka to moja przyjaciółka?! Mam chyba prawo z nią pogadać sam na sam i ją przytulić czy nawet się położyć na tym cholernym łóżku! – krzyknął Bill na brata

- Ale wy mieliście romans i wasza przyjaźń wykracza poza lubienie się!

- Tom no mam już dość! Rozumiem że możesz być zazdrosny bo miałam z Billem romans, ale miałam! I nie mam i mieć nie będę! I albo Ty to w końcu zrozumiesz albo koniec z nami! – krzyknęłam, spojrzał na mnie wystraszony

- Co Ty gadasz…? – zapytał już spokojnie

- To co słyszysz! Mam dość tej Twojej zazdrości! Między mną i Billem nic nie ma oprócz przyjaźni i albo to zaakceptujesz albo poszukasz sobie innej dziewczyny! – krzyknęłam na Toma, powiedziałam coś czego nie zrobię bo go nie zostawię bo go bardzo kocham ale muszę być twarda, pokazać że nie dam sobie bo inaczej on nigdy nie przestanie być zazdrosny o Billa

- Olka ale ja się nie chcę z Tobą przecież rozstawać… - powiedział spokojnie

- Ale nie dajesz mi wyboru powoli! – powiedziałam twardo, spojrzałam na Billa i mu mrugnęłam, on miał buzię szeroko otwartą ale w tej chwili ją zamknął i pokazał mi tak żeby Tom nie widział uniesiony kciuk w górę

- Nie no przestań, ja po prostu Cię kocham i jak widzę Cię w takiej sytuacji z Billem to mnie cholera bierze… - powiedział i podszedł do mnie

- Wierzysz że między nami nic nie ma? – zapytałam twardo

- No wierzę…

- A pozwolisz nam się spotykać nawet sam na sam? Mamy też swoje tematy jako przyjaciele więc…

- Pozwolę ale już mnie nie strasz rozstaniem… - powiedział i mnie mocno do siebie przytulił, ha, udało mi się, coś osiągnęłam, mały sukces! – Chodź do mnie – wyciągnął mnie z pokoju Billa i pociągnął do siebie

- Dlaczego taki jesteś zazdrosny o Billa? – zapytałam jak już byliśmy sami

- Oj no a jak Ty byś zareagowała jakbym się przytulał z Nicole?

- Wydrapałabym wam oczy – powiedziałam spokojnie, spojrzał na mnie zdziwiony – No co? Mówię co myślę

- A do mnie masz pretensje że jestem zazdrosny…

- Bo Bill to mój przyjaciel a przyjaciele czasem się przytulają a Nicole to dziewczyna Twojego brata więc za bardzo nie powinno dochodzić między wami do czułości

- A może ją bardzo lubię…?

- Lepiej za bardzo jej nie lub… - powiedziałam i dałam mu buziaka – A teraz jako grzeczny chłopiec chodź ze mną… - złapałam go za rękę

- Jezu a gdzie…? – zapytał jakiś taki zszokowany

- Do łóżka… - popchnęłam go na łóżka a sama położyłam się na nim i zaczęłam go całować jak szalona.

 

On długo nie czekając odwzajemnił moje pieszczoty, całowaliśmy się i rozbieraliśmy a potem? Wiadomo, uprawialiśmy wspaniały seks, no ba, z Tomem zawsze jest wspaniale… Po wszystkim wtuliłam się mocno w niego, dał mi delikatnego buziaka w usta. Oj Tom, ale mi dobrze z Tobą, nawet nie masz pojęcia jak bardzo…

 

- I taki mi się podobasz, kochający mnie a nie robiący sceny zazdrości – powiedziałam do niego

- To nie była żadna scena!

- Nie, a co?

- Po prostu byłem wściekły że Bill Cię obłapia!

- Tom, on mnie przytulał a nie obłapiał a to jest chyba różnica, co nie?

- No jest… Oj no dobra, była to cholerna scena zazdrości – powiedział

- W końcu się przyznałeś…

- A miałem inne wyjście?

- No wiesz kochanie, w sumie nie… - powiedziałam, zaczęłam się śmiać lecz po chwili miałam usta zamknięte pocałunkiem.

 

A pomyśleć że jeszcze jakiś czas temu zanim go poznałam to tak marzyłam żeby leżeć z ramionach Toma Kaulitza a teraz się to spełnia, i to wtedy kiedy tylko chcę… Załamałabym się jakbym go straciła, naprawdę, za bardzo mi na nim zależy. Na nim i na Billu, oboje są dla mnie ważni. A Georg i Gustav to ześwirowani kumple z którymi nie można się nudzić, zresztą z nimi też można pogadać na każdy temat. Oj tak, ich czwórka się nieźle dobrała, w sumie piątka, bo mój wujek jest tam też mega ważny. No i teraz Olka doszła, jedyna kobieta w składzie hehe

 

- Nad czym myślisz? – zapytał Tom

- A tak ogólnie rozmyślam nad naszymi relacjami…

- Zabrzmiało to dziwnie więc no jak możesz to rozwiń to… - powiedział do mnie, uśmiechnęłam się do niego

- A wiesz, tak sobie myślę co by było jakby was nie było…

- No i do czego doszłaś?

- Do tego że byłoby strasznie! Nudno! Pewnie spędzałabym wakacje z tym cholernym Michałem wysyłana ciągle przez mamę z nim gdzieś i swatana ciągle…

- A tak uprawiasz sobie namiętny seks ze sławnym gitarzystą z Tokio Hotel… - powiedział Tom zakładając sobie obie ręce pod głowę i rozkładając się wygodnie, popatrzyłam na niego

- Mówiłam Ci już że jesteś skromny? – zapytałam

- Wiele razy kochanie, wiele…

- Więc mówię Ci to znowu. To straszne, jesteś jak narcyz!

- Hej, a czy opowiadam że jestem przystojny, cudowny i najlepszy? Nie, więc nie mów że jestem narcyzem…

- Oj tam Tomuś, tak się tylko z Tobą droczę…

- No dobra, ale wracając do tematu to co, źle Ci w takim układzie jaki jest?

- Jest mi zajebiście dobrze! – wtuliłam się w niego jeszcze mocniej. Leżeliśmy dość długo aż zaczęła się zbliżać pora obiadowa i zaczęło nam burczeć w brzuchach więc nastała ta pora żeby wstać i iść coś przekąsić. Poszliśmy do kuchni, tam był Bill i Nicole

- Cześć – powiedziałam do niej

- Cześć – burknęła nie patrząc na mnie, Tom poszedł do lodówki i zaczął wyciągać jakieś jedzenie żeby coś zjeść

- Robimy zapiekankę, piecze się może zjecie z nami? – zaproponował Bill

- O chętnie, jesteśmy głodni! – powiedział Tom i usiadł przy stole, zrobiłam to samo. Panowała jakaś taka dziwna niezręczna cisza… Nicole patrzyła na mnie jakby chciała mnie zabić, masakra! Zazdrosna o faceta, no cóż, staram się ją zrozumieć… Zjedliśmy wszyscy obiad

- Piękna pogoda… - zagadnęłam wszystkich, matko no, gadam o pogodzie, najbardziej standardowy temat wszystkich którzy nie mają o czym gadać, to jest straszne!

- Tak, dziś jest bardzo ładnie, wybieramy się z Nicole nad jezioro, może pójdziecie z nami? – zaproponował Bill, Nicole spojrzała na niego z wyrzutem, no myślałam że zabije go wzrokiem!

- Wiesz, myślę że to nie jest dobry… - zaczęłam ale Tom mi przerwał

- Super, pewnie że idziemy! O której?

- Wiesz, tak za godzinkę, ogarniemy po obiedzie, uszykujemy się i możemy iść – powiedział Bill

- No dobra to ja skoczę po strój kąpielowy… - powiedziałam

- Dwuczęściowy? – zapytał Tom

- Oczywiście że tak

- Świetnie, uwielbiam Twój brzuszek… - powiedział Tom, zaczęli się z Billem śmiać, no tak, fajnie, oni są weseli a Nicole mi za chwilę wbije widelec w oko… Albo utopi nad jeziorem. Zobaczymy jak się ta wyprawa skończy…

 

 

 

C. D. N…


Podziel się
oceń
18
0

Fani Tokio Hotel (8) | Bądź fanem, wpisz się!

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 31 października 2014

Tyle osób tu zajrzało:  146 168  

Który dzisiaj mamy...?

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Wyszukaj, co chcesz...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Jak oceniasz moego bloga...?






Na ile lubią mojego bloga?

Jeśli ciekawią Cię nowe wpisy...

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione stronki...

Związane z Tokio Hotel

Co przygotowałam dla Was...

Na moim blogu znajduje się opowiadanie o Tokio Hotel, czasamy wesołe, czasami smutne :) Zapraszam :)

Troszeczke o mnie...

imię: Ola
nazwisko: po tacie :)
data urodzenia: 26.09.1990
moje adresy e-mail: ola1663@wp.pl
nr gg: 1297004
kolor włosów: granatowa czerń
kolor oczu: piwne
wzrost: 173 cm
waga: 60 kg
ulubiony kolor: czarny, niebieski, rożowy
hobby: muzyka, pisanie opowiadań, moda, imprezy
ulubiony rodzaj muzyki: house, trance, punk-rock, hip-hop
ulubione zespoły: Tokio Hotel, Green Day, Paktofonika
ulubieni wykonawcy: Eminem, Bill Kaulitz, PittBull
ulubieni dj: David Guetta, Dj Antoine, Tiesto
ulubiony aktor: Maciek Zakościelny, Filip Bobek, Will Smith
ulubiona aktorka: Anna Mucha
ulubione seriale: "Skazany na śmierc", "Na Wspólnej", "Brzydula"
ulubione filmy: wszystie cześci "Piratów z Karaibów", "Titanic", "Bad Boys"
ulubione piosenki Tokio Hotel: Der Letzte Tag, Durch den Monsun, An deiner Seite (Ich bin da), Wo sind sure Hande, Reden, Automatisch, Lass Uns Laufen, Geisterfahrer, That day

Statystycznie

Tyle osóbek mnie odwiedziło: 146168
Tyle się wpisalo
  • liczba: 163
  • komentarze: 1772
Galerie
  • liczba zdjęć: 236
  • komentarze: 482
Punkty konkursowe: 2080
Od tego czasu mam bloga...: 2740 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl