Bloog Wirtualna Polska
Są 1 132 592 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Odcinek 134

środa, 10 grudnia 2014 20:34

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Odcinek 134

 

 

 

 

Byłam tak podekscytowana jak nigdy, wiedziałam że spełnia się właśnie moje marzenie, koncert Green Day, zobaczę ich na żywo, o tak! I w dodatku będziemy pod sceną! Bynajmniej tak obiecał Bill. To trasa 21st Century Breakdown ale mam nadzieję że nie zabraknie starszych piosenek… Wyszliśmy z Billem z hotelu i poszliśmy do taksówki którą Bill zamówił pod hotel. Ruszyliśmy pod halę. Po drodze było widać pełno fanów którzy zmierzają na koncert, widać że to fani, koszulki z zespołem, zielone włosy i tak dalej… Gdy byliśmy na miejscu to moim oczom okazała się kolosalna kolejka, o matko…

 

- Bill, mogliśmy tu przyjechać o wiele wcześniej, bo teraz się nie dopchamy na pewno do przodu… - powiedziałam załamana

- Spokojnie, choć, ominiemy sobie tą kolejeczkę i zaraz będziemy pod sceną – powiedział pewny siebie Bill

- Ciekawe jak – zakpiłam

- Chodź za mną i nie marudź kochanie

- Kochanie? – zapytałam zdziwiona

- Oj tam no Olka, nie mogę tak mówić do swojej najlepszej przyjaciółki? – spytał zatrzymując się

- Nie no spoko, możesz, ale no zdziwiłam się…

- Przecież to nic takiego, co nie?

- No w sumie nie…

- Przepraszam, Bill Kaulitz? – usłyszeliśmy pytanie pewnej dziewczyny, odwróciliśmy się w jej stronę, była wpatrzona w Billa jak w obrazek, no tak, od początku zauważyłam że kilka osób dziwnie na nas patrzy

- A nie będziesz krzyczeć? Jestem tu incognito – zapytał Bill

- Nie będę ale proszę daj mi autograf i zrób sobie ze mną zdjęcie! – prosiła

- No pewnie! – powiedział Bill, podpisał się lasce w zeszycie który miała z pewnością przygotowany w razie czego jak dorwie Green Day’a, zrobiłam im zdjęcie

- Ola, prawda? – zapytał mnie ta laska nagle

- Eee… Skąd wiesz jak mam na imię? – zdziwiłam się

- Każda fanka Tokio Hotel Cię zna. Pogódźcie się z Tomem, udana była z was para – powiedziała do mnie i odeszła zostawiając mnie totalnie zszokowaną.

- No Ci muszę powiedzieć że miała rację… - powiedział do mnie po chwili Bill

- Nie miała. Ale zdziwiłam się że ona mi życzy dobrze a nie chce mi oczu wydrapać…

- Bo to była nasza normalna fanka. Ok Olka, chodź – Bill chwycił mnie za rękę i pociągnął. Podeszliśmy na sam początek kolejki, tam był zaspany ochroniarz Billa

- No nareszcie Bill bo tu śpię… - powiedział ochroniarz do Billa

- A nikt Cię nie zmienił? – spytał Bill go

- Nie no zmienił ale wiesz, weź stój sobie kilka godzin bez celu…

- Oj tam dobra, masz dwa dni wolnego – powiedział Bill do ochroniarza

- Dzięki! – powiedział zachwycony i poszedł sobie, było widać że jest mega zmęczony

- Czy mi się wydaje czy jesteśmy pierwsi? – zapytałam Billa

- Dobrze Ci się wydaje, o otwierają – otworzyli wejście na halę. Byliśmy z Billem pierwsi w kolejce, to genialne! Koleś wziął i zeskanował nasze bilety, założył nam na ręce opaski z napisem Golden Circle.

- One uprawniają do tego że możemy sobie wyjść z koncertu i wrócić na strefę golden no ale rzecz jasna zapomnij wtedy o dostaniu się pod scenę – powiedział do mnie Bill

- Zapomnij, ja nie opuszczę ani sekundy koncertu! – powiedziałam do Billa, z mojej twarzy nie znikał uśmiech, poszliśmy z Billem prosto pod scenę na sam środek.

 

Na samym środku na pewno będzie cały czas Billie Joe, a ja go uwielbiam! On fantastycznie śpiewa, ma idealny głos! O graniu na gitarze nie wspomnę… Hala zaczęła się zapełniać, trwało to zaskakująco szybko. Na trybunach zasiadało coraz więcej ludzi a i pod sceną przybywało, trzymaliśmy się z Billem kurczowo barierki aby nikt nas nie przetransportował nigdzie dalej. Rozgrzewał nas jakiś zespół, nie pamiętam ich nazwy ale nawet fajnie grali. Na środku tłumu widziałam że ludzie zaczęli tańczyć pogo. Wiedziałam że ten taniec jest dość niebezpieczny a przed wejściem widziałam tabliczki o zakazie tego ale ludzie nic sobie z tego nie robili, bawili się po prostu. W końcu suport skończył swój występ i zaczęli ustawiać scenę Green Day’a. O ja, wjechał podest z perkusją z napisem Green Day, no totalnie byłam tak podekscytowana że nie potrafię tego opisać. Ustawili trzy mikrofony, jeden na środku dla Billie’go i dwa po boku, dla Mike’a i dla Jasona. O mój Boże, nie mogę się doczekać! Nagle rozległa się piosenka Ramones - Blitzkrieg Bop i na scenę wyskoczył nie kto inny jak różowy pijany królik z flaszką w ręku i rozgrzewał tłum. O ja, już wtedy się nakrzyczałam i namachałam rękami. Już to było super. Ale kiedy zszedł ze sceny i rozległa się muzyka jakby z westernu to wiedziałam że zaraz się zacznie i chłopaki wyjdą na scenę. No i nie myliłam się. Mike, Jason i Tre wybiegli na scenę, rozległ się potężny krzyk, sama krzyczałam i klaskałam, Bill również, i w tym momencie znikąd wyskoczył Billie i wlazł na podest prosto nade mną unosząc ręce do góry dając nam znak żebyśmy krzyczeli. O ja, dopiero wtedy rozległ się krzyk, pisk i wszystko razem, krzyczałam co sił w płucach. Złapał za gitarę i zaczął grać, jak usłyszałam pierwsze takty 21 st Century Breakdown to totalnie dostałam ciarek na całym ciele. Zaczęliśmy wszyscy skakać i śpiewać razem z nim. Był niesamowity… Ha, nie wyobrażałam sobie że Bill potrafi tak się bawić na koncercie. Zaśpiewał tą piosenkę totalnie idealnie, i te jego słynne „hejo”, ech… Zagrali potem kilka innych piosenek, Billie Joe co chwila kazał nam powtarzać coś za nim albo machać rękami, a my jak takie tresowane małpki robiliśmy wszystko co nam kazał… Widziałam że Bill też miał cały czas uśmiech, nagrywał filmy i robił zdjęcia, ja nie miałam na to czasu, cały czas byłam wpatrzona w chłopaków jak dają wielkie show na scenie.

 

- Jak się czujesz pod sceną? – zapytałam Billa jak chłopaki zeszli na chwilę się napić na małą przerwę

- A jak mam się czuć? – spytał

- No wiesz, zawsze to Ty królujesz na scenie a teraz jesteś pod nią

- No przyznam trochę dziwnie, nie miałem pojęcia że tu jest aż taki ścisk ale i tak jest rewelacyjnie!

- Dobra, cicho, wracają! – uciszyłam Billa, zaczął się śmiać, no i znowu wielki krzyk bo chłopaki wrócili na scenę. No i usłyszałam pierwsze takty Know Your Enemy… Kocham tą piosenkę, jest rewelacyjna! A wiem że Billie zawsze bierze przy tej piosence kogoś na scenę, Boże jak ja bym chciała pójść… Zagrali pierwszą zwrotkę , refren, i…

- No i teraz powiedzcie, kto z was zna tekst tej piosenki? – zapytał Billie Joe, wszyscy zaraz zaczęli podnosić ręce do góry i krzyczeć że to oni chcą, ja z Billem oczywiście robiłam to samo

- No dalej, pokażcie kto chce przyjść tutaj do mnie! – krzyknął na całe gardło, no to wszyscy znowu krzyk i ręce do góry, Billie chodził po scenie i po kolei wskazywał palcem na różne osoby aż w końcu wskazał na mnie

- Może Ty znasz tekst? – zapytał mnie wskazując na mnie palcem

- Ja? – zapytałam zdziwiona palcem na siebie

- Tak, Ty!

- Taaaaak! – krzyknęłam na całe gardło kręcąc twierdząco głową

- Ok, to chodź, dalej! – powiedział i zaczął machać do mnie ręką że mam przyjść, no nie wierzę! Wspięłam się na barierkę, Bill mi pomógł, z drugiej strony wyjął mnie ochroniarz i podsadził mnie na scenę, Billie podał mi rękę i wciągnął mnie na scenę, no euforia! Rzuciłam mu się na szyję i uściskałam go ze wszystkich sił, jego gitara wbijała mi się ale miałam to gdzieś. Widziałam że Bill z wielkim bananem nagrywa telefonem. Billie chwycił swój mikrofon do ręki

- Ok, zaśpiewasz ze mną – powiedział do mnie nie przez mikrofon, chwyciłam go w pasie i się zaczęło

- Violence is an energy! – śpiewał Billie

- Ołeołe! – ja na całe gardło

- From here to enternity!

- Ołeołeee!

- Violence is an energy

- Ołeołe!

- Silence is the enemy… - Billie teraz

- So gimme gimme revolution!!! – wydarłam się na całe gardło do mikrofonu, no nie, magiczna chwila! I teraz ja i Billie przy mikrofonie, on grał na gitarze i śpiewał a ja razem z nim! Do samego końca piosenki byłam na scenie z nim! To było rewelacyjne! Po skończonej piosence wyściskała go jak nikogo nigdy

- Chcesz skoczyć w tłum? – zapytał mnie

- Nie, wolałabym zejść na dół i być dalej na miejscu pod sceną…

- Na pewno? Dawaj, skacz! – powiedział do mnie przez mikrofon z wielkim bananem

- Nie, chcę być pod sceną… - powiedziałam, wiedziałam że skok w tłum jest mega sprawą ale chciałam do końca koncertu być pod sceną a wtedy wiedziałam że mnie tłum wywiezie gdzieś w tył

- No dobra, ok, dzięki Ci, byłaś świetna – powiedział do mnie nie przez mikrofon tylko tak normalnie

- Ty jesteś świetny cały czas – powiedziałam, uściskałam go jeszcze raz, przybiłam szybko piątkę Mike’owi, Jasonowi i Tre i ochroniarz mnie sprowadził ze sceny, zaprowadził mnie tam gdzie byłam, wcisnęłam się między ludzi obok Billa, popatrzył na mnie

- I jak? – zapytał

- Bill… To było… Nieziemskie… - powiedziałam, nie potrafiłam nic więcej powiedzieć, byłam tak zachwycona, zamieniłam z nim kilka słów, on ze mną rozmawiał!

 

Przytulałam go i śpiewałam z nim! To było piękne po prostu! A teraz usłyszałam jak Billie zaczyna grać na gitarze Holiday, moja ukochana, najlepsza ich piosenka, kocham ją po prostu! Oszalałam totalnie! Skakałam i śpiewałam jak szalona! Potem podczas piosenki zgasły wszystkie światła, Billie wziął ogromną lampę i świecił po wszystkich po kolei. Było to naprawdę super! Jak wszystko zresztą… Po Holiday było Boulevard of Broken Dreams. Piosenki z płyty American Idiot, to jest moja ulubiona płyta! Podczas Longview wziął jakiegoś chłopaka na scenę który zagrał na gitarze tą piosenkę, no nawet dobrze mu szło. Nie zabrakło oczywiście wyrzutni papieru toaletowego, totalnie na mnie spadła taka ilość niego że nie mogłam się wyplątać, haha! Bill tak samo! A King For a Day? No po prostu co oni odwalali za numery to się w głowie nie mieściło… Poubierani w jakiejś czapki, okulary, Billie założył wielki szal boa z piór, czapkę i marynarkę, no mega wyglądał! W ogóle byli rewelacyjni cały czas, a jak Billie wszedł zagrać na perkusji a Tre zaśpiewał to oszaleliśmy… No ale wszystko co dobre szybko się kończy… Pożegnali się z nami szybko i zeszli ze sceny…

 

- Ej no co jest, ja chcę jeszcze! – powiedziałam smutna

- No Olka, ja też bym chciał, ale no niestety… - powiedział Bill

- Ale było tak rewelacyjnie że bym chciała jeszcze! – powiedziałam i jak tylko to powiedziałam to chłopaki wyskoczyli nagle na scenę z powrotem i zaczęli grać American Idiot.

 

Z tyłu na telebimie ukazała się ogromna flaga Ameryki, no super to było! Po tym było Jesus of Suburbia, mega długa piosenka, jest świetna, śpiewałam razem z nimi… Billie parę razy klękał przed tłumem i śpiewał patrząc po kolei na różne osoby, nawet na mnie spojrzał parę razy i puścił uśmiech, ha, pamiętał że byłam na scenie! Po tym zagrali Wake Me Up When September Ends, ta piosenka jest też mega, no i niestety ona okazała się naprawdę ostatnią piosenką… Śpiewałam z nim głośno, całą piosenkę, rewelacja, zresztą nie tylko ja, wszyscy, Bill też nie powstrzymywał gardła.

 

- Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję wam bardzo!!! – krzyczał na koniec Billie – Było rewelacyjnie! Kocham was! Wrócimy tu na pewno!!! Dziękujemy wam!!!

- Wróćcie, błagam! – krzyczałam

- Dziękujemy! Do zobaczenia! – Billie krzyknął po raz ostatni.

 

Ukłonili się, Tre rzucił swoje pałeczki w tłum, ktoś miał szczęście i je złapał. No i koniec… Koniec mojego pięknego koncertu… Było totalnie nieziemsko! Zagrali ogólnie 29 piosenek, z różnych płyt, i stare, i nowe… Wszystkie są świetne! Ludzie zaczęli wychodzić z hali. Bill popatrzył na mnie

 

- I jak było? – zapytał mnie

- Bill, co to za pytanie… Było najlepiej! To chyba najlepszy dzień z mojego życia!

- O, aż tak? – zapytał Bill

- No aż tak, aż tak, ja ich uwielbiam! Bill, kocham Cię za to normalnie!

- Wiedziałem że mnie za to pokochasz! Więc temu Cię tutaj zabrałem hehe

- No mam totalnie euforię w sobie, nie mogę się uspokoić… Ja bym chciała jeszcze raz i jeszcze raz!

- Domyślam się, ale nie da rady…

- Wiem Bill, dziękuję – powiedziałam i uściskałam Billa

- O, mamy transport – powiedział Bill gdy wyszliśmy z hali, pod nią stal Tom w taksówce

- Jak było? – zapytał jak podeszliśmy do niego

- Było… - zaczął Bill spodziewając się że ja się nie odezwę do niego ale zaskoczenie, przerwałam Billowi

- Tom, mówię Ci, było po prostu rewelacyjnie! Billie wziął mnie na scenę! – powiedziałam podekscytowana

- Tak? I jak było? – zapytał mnie Tom zdziwiony że odezwałam się do niego normalnym tonem ale odzywał się normalnie jakby nie chciał mnie wystraszyć

- Extra, super naprawdę… Nieziemsko!

- To jak zakończymy ten wieczór? – zapytał

- Może gdzieś razem wyskoczymy? – zaproponowałam, Bill z Tomem rzucili sobie spojrzenia

- Pewnie,  chodźmy do baru – powiedział Bill, no i poszliśmy, my z Billem oboje ubrani dalej jak na koncert, ale Bill zdjął swoją czapeczkę, włosy miał przyklapnięte ale i tak świetnie wyglądał. Zamówiliśmy po piwie

- A wyobraź sobie że Billie wziął mnie na scenę! – powiedziałam do Toma

- Tak? To pewnie byłaś wniebowzięta – powiedział Tom

- No i to jeszcze jak!

- Jakby Billa wziął to by czuł się jak w niebie – powiedział Tom

- A no pewnie że tak, uwielbiam byś na scenie! – powiedział zachwycony Bill – Ale mnie nie wziął…

- Wiesz, on jest facetem to woli piękne kobiety na scenie takie jak Olka – powiedział Tom i popatrzył na mnie jakoś tak… No tak że zapragnęłam go…

- No fakt… - powiedział Bill patrząc na mnie, on czaił bazę, wiedział że coś się zaczyna dziać między mną a Tomem

- To co jeszcze po piwku? – zapytał Bill

- Pewnie! – potwierdził Tom, Bill poszedł do baru a Tom momentalnie znalazł się blisko mnie

- Do twarzy ci w takich ciuszkach… - powiedział do mnie

- A dziękuję… - powiedziałam, na to on był znów bliżej mnie

- Nie za blisko? – zapytałam

- Myślę że nie… - powiedział i pogładził mnie po policzku, nawet nie zauważyliśmy że Bill wrócił z piwem

- To co, pijemy? – zapytał Bill

- Nie no, pewno, trzeba opić udany koncert! – powiedziałam i wzięłam swoje piwo

- Aż tak Ci się podobało? – zapytał Bill

- No głupie pytanie… Nie zapomnę tego do końca życia!

- Ja to bym wolał pójść na jakiś inny, bo… - zaczął Tom ale Bill mu przerwał

- Tak, wiemy, nie lubisz Green Day i bla, bla, bla…

- Nie lubię jak się mi przerywa – powiedział Tom z fochem

- A ja nie lubię jak ktoś się powtarza tak jak Ty

- Macie zamiar się teraz kłócić? – zapytałam

- Tak – odpowiedzieli zgodnie

- No to ja sobie chyba pójdę… - powiedziałam i wstałam

- Nie no, nie idź – powiedział szybko Tom i pociągnął mnie za rękę, ale tak niefartownie że znalazłam się na jego kolanach

- Myślę że to chyba nie jest odpowiednie miejsce dla mnie do siedzenia – rzekłam i chciałam wstać

- Jak dla mnie jest idealne – powiedział Tom i spojrzał w moje oczy, poczułam że cała drżę i nie chciałam aby on to poczuł dlatego szybko zeskoczyłam z jego kolan i usiadłam obok daleko od niego, Bill patrzył na mnie z mega tajemniczym uśmiechem na twarzy, oj Bill, jak Ty się potrafisz domyślić wszystkiego… Wypiliśmy sobie piwko do końca i udaliśmy się do hotelu, Bill udał się do swojego pokoju

- No to ja też pójdę spać – powiedziałam i chciałam iść do pokoju ale Tom złapał mnie za rękę

- Chodź do mnie, pogadamy – zaproponował

- Ale tylko pogadamy? – spytałam

- Słowo – powiedział chwytając się za serce i podnosząc dwa palce do góry jakby się zgłaszał

- No ok, to idę… - powiedziałam i poszłam do jego pokoju, ale czułam że nie będziemy tylko gadać… Weszliśmy do środka i usiedliśmy na łóżku

- Powiedz mi Olka, co się z nami stało? – zapytał

- To Ty mi to powiedz, poszedłeś do łóżka z Nicole i… - przerwał mi

- To był błąd, ja tego nawet nie pamiętam, Olka, musisz mi wybaczyć… - powiedział i chwycił mnie za rękę

- Będzie lepie jak sobie pójdę – powiedziałam i wstałam

- Nie idź, proszę… - powiedział, wstał i chwycił mnie za ramiona, jedna jego ręka znalazła się na moim policzku a drugą chwycił mnie w pasie

- Tom, ja nie mogę, Ty mnie zdradziłeś…

- Wiem, ale żałuję tego jak nigdy w życiu… - powiedział i zrobił coś czego pragnęłam od dawna.

 

Pocałował mnie, lekko delikatnie w usta z zamkniętymi ustami jakby bał się że ucieknę. Ale ja nie zaprotestowałam… Pocałował po raz kolejny ale tym razem usta miał rozchylone i jego język wpakował się w moje usta. Poczułam jak całe moje ciało przechodzą dreszcze. Nie wytrzymałam, w tym momencie chyba mu wybaczyłam… Zaczęłam go całować jak szalona, jakbym się całowała pierwszy raz w życiu. On bał się zrobić jakikolwiek ruch, czułam to że boi się że ucieknę. Ale ja nie miałam takiego zamiaru… Uniosłam lekko jego koszulkę tak jakbym chciała ją zdjąć i to tylko zadziałało na zachętę, Tom przejął inicjatywę. Zdjął moją bluzkę i całował całe moje ciało. Ja pozbawiłam także jego koszulki, w tym samym momencie nasze dłonie powędrowały do zamków od spodni, zaśmialiśmy się, Tom spojrzał mi głęboko w oczy

 

- Olka, kocham Cię, przepraszam jeszcze raz… - powiedział do mnie

- Tom, ja Ciebie też kocham, nigdy nie przestałam… - wyznałam mu w końcu, czułam jakby mi jakiś kamień spadł z serca, pocałowałam go znowu.

 

Rozbieraliśmy się w tempie ekspresowym, pragnęłam go jak nigdy, wiem że on mnie też… Gdy już byliśmy nago to bez wahania pchnęłam Toma na łóżko i położyłam się na niego. Całowaliśmy się jak szaleni. Tom wyjął gumki i założył jedną, bez żadnego protestu zachęciłam go do tego czego pragnęłam. Wszedł we mnie bardzo delikatnie i namiętnie, tak też się kochaliśmy, przez cały czas. To było fantastyczne uczucie, tak dawno go nie miałam a teraz był znów mój… Po wszystkim wtuliłam się w niego tak jakby miał mi za chwilę zniknąć. Nie wiem ale czułam że zrobiłam dobrze. Pomimo że Tom był jaki był to wiedziałam że on jest tym jedynym… Nie potrafiłam żyć bez niego, wybaczyłam mu. Ale to będzie jego ostatnia szansa…

 

 

 

 

C. D. N… 


Podziel się
oceń
3
0

Fani Tokio Hotel (5) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 133

środa, 19 listopada 2014 0:20

 

 

Odcinek 133

 

 

No i co ja mam teraz zrobić? Kocham go dalej jak taka idiotka a nie potrafię z nim być! Ale chcę kurde no… Sama nie wiem to mega trudne, jestem w rozsypce totalnej. Och Tom gdybyś mnie tylko nie zdradził to wszystko byłoby inaczej, bylibyśmy razem szczęśliwi jak dotychczas… A tak? Serce mnie boli jak nie wiem co… No i tak sama spędziłam wieczór, widziałam późnym wieczorem jak Lukas odjeżdża. No i dzięki Bogu bo miałam go już dosyć… Na drugi dzień myślałam już tylko o koncercie bo to w końcu jutro, jupi!!! Po południu przyszedł do mnie Bill i o zgrozo, Tom… Wujek otworzył drzwi

 

- Olka, masz gości! – krzyknął, zeszłam na dół i jak zobaczyłam Toma to jęknęłam

- Wujku, ja mam jednego gościa, Billa. Hej – podeszłam i przywitałam się z Czarnym

- A ja co, gorszy? – zapytał Tom

- Tak – odpowiedziałam i nie zaszczyciłam go nawet spojrzeniem

- Aż tak mnie nienawidzisz?

- Widzę że chyba muszę nagrać na taśmę słowo „tak” i ci puszczać

- Olka no… Ile mam się jeszcze starać?

- Nie musisz wcale bo nic Ci to nie da – powiedziałam – Chodź Bill do salonu, kawki?

- Bardzo chętnie – odpowiedział Bill

- To ja zrobię bo Tomowi pewnie nie zrobisz – powiedział wujek i pognał do kuchni

- No cóż, jak on mnie dobrze zna… - powiedziałam, usiadłam i włączyłam mtv, a niech coś tam sobie leci. Tom usiadł naprzeciwko mnie a Bill obok mnie

- Jak nastawienie przed jutrzejszym wielkim dniem? – zapytał Bill

- Oj extra, totalnie nie mogę się doczekać! A jak nam się uda być pod sceną to chyba zwariuję!

- Obiecuję Ci że będziemy prosto pod sceną na środku – powiedział pewny siebie Bill

- Tak? – zapytałam pełna euforii

- Wiesz, znajomości… - powiedział i mi mrugnął

- E tam, ja tam nie lubię tego zespołu… - to Tom próbował się włączyć do rozmowy

- Tam przynajmniej jest porządny gitarzysta – powiedziałam niby do Toma a niby do Billa

- A ja co, nie potrafię grać na gitarze? – zapytał Tom

- Jakby Cię Billie Joe podszkolił to może byś umiał…

- Nie no, jesteś teraz bezczelna…

- Wiem, ale taka już jestem – powiedziałam i popatrzyłam na niego. Ech, dobrze wiedziałam że Tom mega wymiata na gitarze ale chciałam mu dopiec

- I taką w sumie Cię lubię – powiedział Tom, spojrzałam na niego zdziwiona

- Kawka! – to wujek przyszedł z kawką do każdego z nas i do siebie też rzecz jasna, usiadł

- O jak fajnie, miałem ochotę – powiedział Bill i od razu zabrał się za swoją. Heh, zabawne, tacy alkoholicy jak my i przy kawie siedzimy… Ale no cóż, trzeba wątrobie dać odpocząć.

- Nawet nie masz Bill pojęcia jaką mi przyjemność tym sprawiłeś – powiedziałam

- Długo będzie ten koncert? – zapytał Tom

- No nie wiem, jakieś dwie godziny na pewno… - odpowiedział Bill

- To pokręcę się gdzieś sam a potem do mnie dołączycie – powiedział Tom, no prawie wyplułam kawę!

- Słucham…? Że niby Ty też jedziesz…? – zapytałam w osłupieniu

- No tak, jadę

- O nie, a miał być taki miły dzień… - jęknęłam

- A ze mną to miły nie będzie?

- Z Tobą będzie fatalny – powiedziałam – A taki miałam dobry humor…

- Olka no przestań, będzie extra no – powiedział Bill

- Byłoby gdyby Twój brat nie wcisnął tyłka na wyjazd z nami!

- Ale jedzie i to już postanowione także no…

- Bill no… - patrzyłam na niego błagalnie ale wiedziałam że nic nie zdziałam więc już nic nie mówiłam.

 

Ale co tam, dwie godziny będę tylko ja i Green Day a o Tomie na ten czas zapomnę! Nic mi nie popsuje humoru, nawet on bo to będzie piękny dzień! Oj, ale czy czasem ktoś mi nie próbuje znów popsuć humoru? Zadzwonił mój telefon, patrzę, mama…

 

- Tak słucham? – odebrałam

- No cześć córeczko, co słychać? – zapytała mama

- Wszystko ok mamo, bez zmian – powiedziałam, nie będę się zwierzać że Tom mnie zdradził i tak dalej…

- Na pewno bez zmian? – dopytywała się

- Tak, a co się miało zmienić?

- Może na przykład to że nie jesteś już z Tomem? – zapytała, popatrzyłam przerażona na Toma

- A skąd Ty wiesz takie rzeczy że ja z nim niby już nie jestem? – zapytałam, wszyscy łącznie z Tomem się wpatrzyli we mnie, wiedzieli już o co chodzi…

- Wiesz, można to w każdej gazecie przeczytać że się rozstaliście, czy możesz mi to wytłumaczyć?

- Mamo no nie możesz wierzyć każdej plotkarskiej gazecie…

- Proszę, choć raz w życiu nie kłam i powiedz mi prawdę co się stało? Co, powiesz mi że jesteście dalej razem i się kochacie?

- Nie kochamy się już… - powiedziałam i odwróciłam wzrok, nie chciałam patrzeć na Toma ale czułam że on na mnie cały czas patrzy

- To co się stało?

- Nic, po prostu się wypaliło i tyle… - powiedziałam, spojrzałam na Billa, kręcił z niedowierzaniem głową

- Napisali że Cię zdradził – walnęła moja mama, no nie, czy muszą tak wszystko wiedzieć w tych cholernych gazetach?

- Tak napisali…? – zapytałam żeby przedłużyć odpowiedź

- Tak, zrobił to?

- Mamo no… - jęknęłam

- Zrobił?

- Tak…

- No nie, niech ja go dopadnę, taki wielce zakochany, deklaracje i tak dalej a tutaj takie coś! Co on sobie wyobraża?!

- Mamo, wystarczająco już przeszłam przez to więc proszę nie każ mi od nowa tego wałkować… - powiedziałam

- Ale tak nie może być! Wielka miłość! Właśnie widzę!

- Ale on był pijany i nie pamięta tego za bardzo… - powiedziałam, sama nie wiem dlaczego ale zaczęłam go bronić

- Ty go bronisz…? – zapytała moja mama po chwili ciszy

- Nie mamo, nie bronię go ale nie chcę już więcej tego przechodzić

- Olka dziecko, to znaczy jedno… Wracasz do Polski – powiedziała jednym tchem, no prawie mi telefon wypadł z rąk

- S-słucham…? – spytałam w osłupieniu

- No tak, dla niego tam tylko byłaś a w obecnej sytuacji…

- Ale ja tu jestem dla wujka i dla Billa, to że ten kretyn mnie zdradził nie ma nic do tego!

- Tylko nie kretyn… - burknął Tom, spojrzałam na niego z politowaniem i się zamknął

- Właśnie do Billa, co Cię z nim łączy? – zapytała mama

- Przyjaźń – odpowiedziałam bez wahania

- Czy tylko…?

- Mamo a co innego może mnie łączyć z Billem? – spytałam, Bill zmarszczył czoło i popatrzył na mnie zaciekawiony w tym momencie

- No nie wiem, może po prostu uprawiacie seks?

- Mamo! Wybacz, ale nie będę Ci się zwierzać z kim sypiam a z kim nie! – powiedziałam oburzona, Bill w tym momencie złapał się za głowę

- Ale sypiasz z nim, tak?

- Nie mamo, nie sypiam z Billem a zresztą jak chcesz się czegoś dowiedzieć to kup gazetę i poczytaj, na razie! – powiedziałam i się rozłączyłam. Opadłam na kanapę wkurzona

- Co jest? – zapytał Bill

- Z Tobą to według mojej mamy się bzykam a Ty – zwróciłam się po raz pierwszy tak normalnie do Toma – To się ciesz że jej tu nie ma bo byś dostał i to nieźle

- W sumie zasłużyłem… Ale dzięki że mnie broniłaś – powiedział Tom

- Nie dziękuj mi bo zrobiłam to po to bo miałam dość wysłuchiwania jej gadania a nie dlatego że Cię bronię bo coś tam…

- Bronisz go bo go kochasz – wtrącił jak zwykle swoje trzy grosze Bill

- Bill, a Tobie na mózg padło? – zapytałam

- Nie, mówię prawdę

- Weź Bill naprawdę, lecz się albo coś…

- Olka ja mam oczy, ja widzę i znam Cię bardzo dobrze. Ty oczu od niego nie odrywasz a powiesz mi że jest Ci obojętny?

- Ok, dziękuję za kawę, wezmę na wynos – powiedziałam i wstałam z moją kawą

- Widzisz, i uciekasz bo nie chcesz stanąć oko w oko z prawdą – powiedział Bill, spojrzałam na niego – Tchórz – dodał, o nie, ja nie jestem tchórzem!

- Wiecie, chyba jednak dopiję z wami tą kawę – powiedziałam i usiadłam z powrotem

- Słuszna decyzja… - powiedział wujek

- Wiem, bo nikt mnie nie będzie nazywał tchórzem bo nim nie jestem!

- To zawsze na Ciebie działało – odezwał się Bill

- Przestań pieprzyć głupoty to nie będę uciekać, ok? – zapytałam go

- Ale to nie głupoty i dobrze o tym wiesz – odezwał się Tom

- No nie, tylko tego tu brakowało aby się wymądrzał… - jęknęłam pod nosem

- Olka no proszę Cię, nie możemy normalnie porozmawiać…

- Tom, mieliśmy pozostać przyjaciółmi ale nie potrafisz tego więc nie rozmawiajmy wcale

- Nie potrafię z Tobą rozmawiać jak przyjaciel, jak obcy człowiek, od początku jak Cię poznałem to coś do Ciebie poczułem i teraz wiem jedno że jesteś kobietą mojego życia i tak łatwo nie odpuszczę – powiedział Tom patrząc prosto w moje oczy.

 

Nie, nie wytrzymałam. Wstałam i pobiegłam do swojego pokoju, walnęłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Ja widziałam to w jego oczach że mówi prawdę, nie kłamał… Ale ja nie wiem czy potrafię mu wybaczyć. Boże, ja go tak bardzo kocham, mogę mówić co chcę ale oni wszyscy wiedzą że ja też sobie nie wyobrażam życia bez niego. Ale to tak bardzo boli… Nie wiem czy już jestem gotowa aby mu wybaczyć, naprawdę… Rozległo się pukanie do mojego pokoju

 

- Jeżeli to Tom to spadaj! – krzyknęłam

- To ja, mogę? – do mojego pokoju zajrzał Bill

- Wejdź – powiedziałam, wszedł i usiadł koło mnie

- Dlaczego płaczesz?

- A jak myślisz? – zapytałam przez łzy

- Wiem, przez Toma… Oj Olka, nie możecie się pogodzić? Ty go tak bardzo kochasz i on Ciebie…

- I co z tego że go kocham? Ja nie wiem czy będę potrafiła mu zaufać po raz kolejny…

- Musisz, wasza miłość jest warta tego

- Bill, nie mów tak pięknie bo znów się rozryczę…

- To co mam zrobić?

- Przytul mnie po prostu… - powiedziałam i wtuliłam się w Billa. On tak potrafi przytulić że od razu wszystkie troski tak jakby przechodzą.

- Bill, ale dlaczego ja nie zakochałam się w Tobie? – zapytałam nagle

- No też sobie dłuższy czas zadawałem to pytanie ale no skąd u Ciebie nagle taki pomysł?

- Bo patrz, Ty jesteś kochany i na pewno byłbyś wierny i bym nie cierpiała, a ja musiałam wybrać tego gorszego brata i widzisz…

- Wiesz, przez długi okres czasu jak byłem w Tobie zakochany to też mnie to bolało że kochasz mojego brata a nie mnie ale wierz mi, jesteście extra dobraną parą, ja to zrozumiałem i Ty też musisz…

- Jakbyśmy byli dobraną parą to by nie bzykał innej!

- Olka, Ty też się ze mną przespałaś i go zdradziłaś wtedy

- No tak ale on mnie też wtedy zdradził i byliśmy kwita…

- To zdradź go teraz też i znowu będziecie kwita – powiedział i mrugnął do mnie

- Eee… Bill, to propozycja? – zapytałam uśmiechając się przez łzy

- Hehe, zinterpretuj to jak chcesz. Ja bym nie miał nic przeciwko temu, jakiś mały seksik…

- Bill, no co Ty? – zapytałam go w osłupieniu

- Oj tam, żartowałem tylko – powiedział i się roześmiał

- No bo już myślałam że znowu mnie chcesz przelecieć – powiedziałam i też się roześmiałam

- Wiesz, kusisz i to bardzo ale no nie, nie mógłbym znowu tego zrobić mojemu bratu

- Heh, znowu, fajnie się to słyszy, co nie? – zapytałam, już nie płakałam całe szczęście

- No fajnie, i fajnie wtedy było, nie? – spytał Bill z tym swoim błyskiem w oku

- No nie ukrywam że było ok… Ale Ty mnie wtedy kusiłeś, masakra, nie mogłam się oprzeć – powiedziałam przypominając sobie jak Bill mnie przywitał wtedy w progu swojego domu ubrany w czarną koszulę odpiętą od góry, czarne jeansy, jak te włosy mu opadały na twarz i te tajemniczo wymalowane oczka, no dosłownie wtedy ociekał seksem i nie mogłam się mu oprzeć, zresztą która by się oparła takiemu Billowi…  

- No i się nie oparłaś

- No nie Bill bo takiemu jak Ty chyba żadna nie potrafiłaby się oprzeć – powiedziałam to co przed chwilą pomyślałam – Jeszcze jak mnie ciągle podrywałeś, no masakra…

- Wiesz, teraz mam sobie za złe to że tak na maksa próbowałem odbić bratu dziewczynę… - powiedział Bill

- Ja wtedy miałam wielkie wyrzuty sumienia ale jak się dowiedziałam ze on mnie wtedy zdradził też to od razu mi odeszły w siną dal…

- Więc po prostu musisz go teraz też zdradzić i tyle – powiedział i zaczął się śmiać

- Oj Bill, co ja z Tobą mam… Nie zdradzę go teraz bo z nim nie jestem, zerwałam z nim przecież

- Wierz mi że zabolało by go to jak zdrada bo on waszego rozstania nie przyjął w ogóle do wiadomości

- To niech przyjmie bo to koniec!

- Jeszcze będziecie razem…

- Nigdy Bill, nigdy! – zarzekłam się

- Nigdy nie mów nigdy. Ok ja spadam muszę się przygotować na jutro na koncert, rano wyjeżdżamy

- No ok Bill, to do zobaczenia, do jutra – dałam mu buziaka w policzek.

 

Obserwowałam przez okno jak wraca z Tomem do domu. O ja, jutro mój wielki dzień! Starannie przygotowałam sobie rzeczy na jutro, z rana pojadę ubrana normalnie, na miejscu przebiorę się w ciuchy na koncert. Pytanie czym pojedziemy, do Toma śmiesznego R8 nie zmieszczą się trzy osoby i bagaże… Więc padło na to że Bill pożyczył auto od mamy

 

- Mógłbyś sobie w końcu kupić swoje – powiedziałam do Billa gdy pakował moją torbę następnego dnia do bagażnika

- Oj tam no, nie mam czasu na takie coś! – powiedział Bill

- Ja znalazłem – powiedział Tom

- Bo Tobie to tylko chodziło aby było szybkie i ładne a mi też chodzi o komfort – powiedział Bill

- A moje to niby niekomfortowe? – zapytał Tom z fochem brata

- Dla dwóch osób może tak… Dobra, kto prowadzi? – zapytał Bill

- Ja! – krzyknęłam razem z Tomem, popatrzyłam na niego, no ja logiczne, nie mogę bo nie mam prawka

- Dobra, przegłosowani, ja prowadzę – powiedział Bill i bez wahania wskoczył na miejsce kierowcy, ja wsiadłam do tyłu a Tom z bratem z przodu

- Ale ja się cieszę że jedziemy, no normalnie nie mogłam dziś spać w nocy z wrażenia! – powiedziałam, o ja, byłam taka podekscytowana

- Ciekawe czy przed naszym koncertem byłaś taka podniecona – powiedział Bill

- Nie tak bardzo bo was już znałam. Ale za to jak was poznałam oj to wtedy była podnieta…

- Pamiętam ten krzyk, aaaaaaaaaaaaaa Biiiillll, aaaaaaaaaaaaa Tooooooom!!! – Bill zaczął piskliwym głosem naśladować mnie  jak ich pierwszy raz zobaczyłam

- Nie prawda, nie zareagowałam tak… - powiedziałam udając wielkie oburzenie

- No nie, było jeszcze głośniej… - odezwał się Tom, ja postanowiłam go zignorować no ale Bill się odezwał jak zwykle do niego

- Ta, a ten – tu Bill wskazał głową na Toma – To myślałem że w pierwszy dzień poleci i Ci się oświadczy

- No i co Ty jeszcze nie powiesz… - powiedziałam z przekąsem

- Powiem że Ty jak go zobaczyłam pierwszy raz to byś go zjadła

- Zjadłabym wtedy was obu Bill a pozostało w tym momencie że jednego z was uwielbiam a drugiego nienawidzę

- Dobra, zmiana tematu bo widzę będzie zaraz jakaś kłótnia albo płacz… - walnął Bill, no niech on się cieszy że nie widział teraz mojej miny bo chyba bym go zabiła wzrokiem totalnie

- Chciałabym tak teraz poznać Billie’go Joe… - powiedziałam po jakimś czasie

- Jego byś też zjadła tak jak nas? – zapytał Bill

- Oczywiście – odpowiedziałam bez wahania

- Ale on jest stary do Ciebie…

- To tylko 18 lat różnicy, nie dużo hehe – powiedziałam śmiejąc się na maxa

- No fakt, co to jest, kilka lat…

- A jaki on ma głos, nieziemski! Nie mogę doczekać się jak go usłyszę na żywo! I jak wymiata na gitarze! – podniecałam się

- Dobrego wokalistę i gitarę masz na co dzień przy sobie – powiedział Tom

- Wokalistę tak, gorzej z gitarzystą – dogryzłam mu po raz kolejny

- Ok, jesteśmy na miejscu – powiedział Bill przerywając nam bo byliśmy już pod hotelem. Wyszliśmy z auta, każdy złapał za swoją torbę i poszliśmy do środka. Bill wynajął trzy pokoje, jedynki

- A Ty z bratem nie śpisz? – zapytałam zdziwiona Billa

- Wolałbym z Tobą ale no… - zaczął Bill, Tom spojrzał na niego jakby chciał go zabić – Ale no nie było dwójek z dwoma łóżkami to każdy ma jedynkę

- No i gitara! – powiedziałam uradowana.

 

Bill podał mi kartę od mojego pokoju, mieliśmy na tym samym piętrze wszyscy ale trochę oddalone od siebie. I dobrze, nie chcę mieć blisko do Toma! Weszłam do swojego pokoju i od razu zaczęłam przygotowania do koncertu, w końcu trzeba być tam trochę wcześniej. Założyłam fajne wytarte jeansy z paskiem z ćwiekami, do tego czarno białe trampki, czarną koszulkę Green Day’a. Włosy miałam rozpuszczone, wezmę gumkę do włosów w kieszeń. Poprawiłam sobie makijaż aby był piękny czarny i mroczny, biżuteria i byłam gotowa. Obejrzałam się dookoła w lustrze. No i tak mogę zwojować koncert Green Day’a! Ciekawe jak tam Bill… Idę zobaczyć do niego. Złapałam za telefon, bilet i poszłam do jego pokoju zapukać. Otworzył mi już całkowicie gotowy. On był cały czarny! Czarne jeansy, trampki, koszulka z Green Day, makijaż miał ale włosy ukrył pod czapką, wyglądał jakby miał krótkie

 

- I myślisz że nikt Cię nie rozpozna? – zapytałam patrząc na jego mocno podkreślone oko na czarno

- Tam będą fani Green Day a nie Tokio Hotel, damy radę

- Nie wątpię, to Bill, na koncert!!! – krzyknęłam, no i ruszyliśmy…

 

C. D. N…


Podziel się
oceń
5
0

Fani Tokio Hotel (3) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 132

czwartek, 06 listopada 2014 0:26

 

 

Odcinek 132

 

A tam, co tam było… Wyjęłam dwa białe bilety z akcentami zieleni, na fotce było trzech kolesi, sobota, godzina 20:30, bilet strefa Golden Circle, pod sceną na… GREEN DAY!!!!!!!!

 

- AAAAaaaaaaaaa!!! – zaczęłam krzyczeć i rzuciłam się Billowi na szyję – Green Day, bilety, na tą sobotę! Nie wierzę! Aaaaa! – krzyczałam z radości, zawsze marzyłam żeby pójść na ich koncert…

- Bo mnie udusisz… - powiedział Bill ale ja go ściskałam dalej

- Skąd Ty wytrzasnąłeś te bilety?! – zapytałam po chwili ściskania go

- No ogólnie był problem, bo były tylko bilety na trybuny już… Ale wiesz, trochę znajomości i udało mi się załatwić w strefie golden

- Bill jesteś wspaniały po prostu! Jak ja marzyłam żeby zobaczyć ich na żywo… Boże to wspaniałe!!!

- Lubisz ich, nie? – zapytał Bill

- Po prostu ubóstwiam! Bill kocham Cię normalnie!

- Ha wiem! Ja też ich lubię, nie byłem jeszcze na ich koncercie…

- To pewnie będzie dziwne uczucie być pod sceną a nie na niej, co nie? – zapytał wujek Billa

- Pewnie tak, ale zawsze jakieś ciekawe doświadczenie… Zobaczę co oni wyrabiają na scenie, może coś podpatrzę hehe

- No i na kolejny koncert wyskoczysz z wyrzutnią papieru toaletowego jak Billie Joe hehe – zaśmiałam się do Billa

- Kto wie… - powiedział – To jak, zadowolona?

- Zadowolona? Bill jestem zachwycona! Ale jedziemy jak, we dwóch?

- Tak, bo chłopaki nie bardzo tam ich lubią… Ale ja bardzo

- No i ja też! Boże, ale w co ja się ubiorę? – zapytałam i zaczęłam gorączkowo myśleć – Nie mam koszulki z nimi!

- To walimy na zakupy! – powiedział Bill

- No ba! Ty masz koszulkę z nimi?

- Jakieś tam mam ale chcę nową

- No tak, ale no… - bąknęłam i pomyślałam sobie że nie mam kasy

- Ok, masz – powiedział wujek, otworzył portfel i wyjął sto euro, dał mi

- Wujku, no co Ty? – zapytałam zdziwiona

- Masz kochana, kup sobie piękną koszulkę z nimi i baw się dobrze

- Wujku kocham Cię – ucałowałam wujka – Bill poczekaj ja się ogarnę i jedziemy

- No fakt, w tej białej kiecce nie bardzo na zakupy… - powiedział Bill

- No nie, a o resztkach makijażu nie wspomnę… - powiedziałam i poleciałam na górę do swojego pokoju.

 

Ale ja byłam szczęśliwa! Tak mi się ręce trzęsły że normalnie nie mogłam zrobić sobie makijażu, masakra! Zobaczę na żywo Green Day’a, to jest totalnie niemożliwe i wręcz nierealne! Wyszykowałam się w zaskakująco szybkim tempie i już byłam na dole, Bill siedział w salonie z moim wujkiem.

 

- Gotowa widzę? – zapytał Bill

- Jasne, chodźmy już! – ponagliłam Billa, on się roześmiał. Wyszliśmy z domu, patrzę a Bill wyciąga kluczyk i otwiera centralnym zamkiem audi Toma – O nie… - bąknęłam

- Co o nie? – spytał Bill

- Na pewno nie pojadę autem tego idioty!

- Idioty o którego prawie wczoraj się tłukłaś z inną laską? – zakpił Bill

- Bo to było no… Ona mnie wkurzała i nie pasowała do niego a on leciał na nią!

- Nie wiem czy pamiętasz ale wyznałaś mu miłość

- Nie, nie powiedziałam tego dosadnie!

- Ale dałaś mu to do zrozumienia… Oj Olka, kochasz go, on Ciebie, dlaczego nie możecie być razem? – zapytał Bill

- Może dlatego że poszedł do łóżka z Nicole? On już taki jest i się nie zmieni, nie chcę mieć z nim nic do czynienia

- Chcesz, wierz mi, chcesz

- Bill skończ już i wsiadajmy do tego pieprzonego auta! – powiedziałam i usadowiłam się na miejsce pasażera.

 

Dlaczego tak się wkurzyłam? Bo Bill trafił w mój czuły punkt, miał rację że chcę mieć z nim cały czas do czynienia… Cholera jasna jakie to trudne! Jak się odkochać? No nie potrafię! Bill z miną zwycięscy wsiadł na miejsce kierowcy i ruszył.

 

- A Tobie jak się układa z Tomem? – zapytałam Billa po jakimś czasie podróży

- No jak na razie nie ma takich extra stosunków jak były kiedyś ale jest coraz lepiej…

- Boli Cię to, nie?

- Tak, i to bardzo… - przyznał mi rację Bill

- A z Nicole jak?

- O niej nie chcę słyszeć

- Ale taki byłeś w niej zakochany…

- Może i tak, ale ja potrafię się odkochać. Od Ciebie też się odkochałem – powiedział i zerknął na mnie

- No fakt… - powiedziałam bo jakoś nie potrafiłam nic innego mądrzejszego powiedzieć

- A łatwo nie było

- Bill, nie wracajmy do tego

- No dobra, nie będę. To jak, którego z Green Day’a najbardziej lubisz? – zmienił temat Bill

- Mi chodzi i ich muzykę, grają zajebiście, no i cali są zajebiści. No choć nie powiem Billie’go Joe bym przeleciała haha – powiedziałam i zaczęłam się śmiać

- A jednak, wiedziałem że nie chodzi Ci o muzykę hehe

- Bill, no nie, źle mnie zrozumiałeś, chodzi jak najbardziej, ich piosenki są rewelacyjne, w ogóle Billie ma tak idealny głos że nic lepszego nie trzeba…

- Bo stanę się zazdrosny – powiedział Bill z fochem

- Dlaczego? – spytałam

- Bo wolisz jak on śpiewa niż ja hehe – zaczął się śmiać

- Oj tam, nie że wolę, po prostu oboje jesteście najlepszymi wokalistami świata dla mnie i tyle o

- No zaraz się lepiej słyszy…

 

Zajechaliśmy pod galerię handlową. Bill oczywiście czapeczka, ciemne okulary zasłaniające mu pół twarzy ale i tak został rozpoznany przez kilka fanek i podeszły po autograf i z prośbą o zdjęcie. Ciekawe jak on chce być niezauważony na koncercie… No ale w sumie tam będą fani Green Day’a a nie jego także myślę że powinniśmy dać radę. Poszliśmy do sklepu muzycznego z gadżetami dla fanów, koszulkami, bluzkami, butami, kubkami, no wszystko co sobie fan wymarzy. No i tak zaczęliśmy szperać.

 

- Ej, ale na tym zdjęciu wyglądam wyjątkowo kiepsko! – powiedział Bill i pokazał mi koszulkę z Tokio Hotel na której miał nieciekawą minę

- He, faktycznie, dziwnie tu wyszedłeś… - powiedziałam, w tym momencie podeszła do nas sprzedawczyni, młoda dziewczyna

- Dzień dobry, w czym mogę pomóc? Szukają państwo coś z zespołem Tokio Hotel…? – zapytała i spojrzała na koszulkę którą Bill miał w ręku ze swoim zdjęciem, następnie na niego i znów na koszulkę, Bill założył szybko okulary

- Nie, nie, to tak przy okazji. Szukamy koszulek z Green Day’em – powiedział Bill do niej

- A czy pan… - zaczęła ale jej przerwałam

- Damskiej i męskiej – powiedziałam, zignorowała mnie

- Jest pan strasznie podobny do Billa z Tokio Hotel – walnęła ta babka do Billa

- Widzi pani, wszyscy mi to mówią, ja tam podobieństwa nie widzę – walnął Bill, zaczęłam się po cichu śmiać.

 

Babeczka zaprowadziła nas do raju fanów Green Day’a, było tam dosłownie wszystko co dusza zapragnie… Oboje kupiliśmy czarne koszulki z wielkim zdjęciem chłopaków. Zadowoleni z zakupów wyszliśmy ze sklepu

 

- Ale byłaby wtopa, nie? – zapytałam Billa

- No i to niezła… Ja tam nie widzę podobieństwa, haha! – Bill się śmiał

- Ten tekst Ci wyszedł… - powiedziałam i mój wzrok padł na lodziarnię – To co, może loda? – zapytałam Billa bez zastanowienia, on popatrzył na mnie jakimś takim dziwnym spojrzeniem

- No wiesz, może być… Ale tak tu przy wszystkich? – zapytał z wielkim bananem na twarzy

- Bill Ty świnio! Chcę zjeść loda, zimnego, nie possać ciepłego! – powiedziałam ale na nic zdały się moje teksty i wynurzenia bo Bill się prawie kulał po podłodze ze śmiechu

- Jesteś okropny! – powiedziałam do niego

- Wiem, ale za to mnie kochasz

- W sumie… No w sumie tak

- No dobra, to chodźmy na tego loda i wracamy do domu – powiedział.

 

Poszliśmy, ja wybrałam sobie czekoladowego a on truskawkowego, zjedliśmy i pojechaliśmy do domu. No normalnie nie mogę się doczekać tego koncertu. Ten bilet stanie się moją relikwią! Bill odwiózł mnie zachwyconą do domu i zaprosił pod wieczór do siebie. Poszłabym z chęcią, ale Tom… Nie chcę go oglądać. No dobra, chcę, ale nie chcę żeby między nami się co wydarzyło a ja tak za nim tęsknię że boję się że się coś wydarzy… Ale muszę być twarda! Więc pochwaliłam się wujkowi koszulką, zjadłam obiad razem z nim, posprzątałam i poszłam do Kaulitzów. Było ciepło więc krótkie spodenki, japonki i jakaś tam bluzeczka na ramiączkach. Zadzwoniłam na dzwonek, otworzył mi… Tom. Zmierzył mnie z góry do dołu

 

- Cześć – powiedziałam do niego – Jest Bill?

- Tak, jest, wejdź proszę – powiedział i zrobił mi miejsce bym mogła wejść. Czułam totalnie jego spojrzenie na sobie ale nie dawałam tego po sobie poznać. W salonie siedział już Georg, Gustav i Lukas. No i Bill oczywiście

- Hej chłopaki, a co to za zgromadzenie? – zapytałam

- Czekamy za Tobą – powiedział Georg

- Tak? A w jakim celu? – zapytałam

- A tak posiedzieć, pogadać… - powiedział Bill, wstał i dał mi buziaka, ja dałam buziaka Georgowi, Gustavowi, a Lukasowi podałam dłoń choć nie omieszkał nie nadstawić pyska. Z Tomem w ogóle się nie przywitałam.

- Słyszałem że wybieracie się z Billem na koncert – zagaił Gustav

- O tak, najlepszego zespołu na świecie – powiedziałam, wszyscy chłopaki z Tokio Hotel zaczęli prychać i strzelać miny – Ha, wiedziałam że tak zareagujecie!

- A jak mamy zareagować jak nas obrażasz? – zapytał Gustav, Tom milczał jak zaklęty cały czas i tylko mnie obserwował

- Ja was nie obrażam, ja tylko mówię że jesteście tak dobrzy jak oni

- A myślałem że oni są tak dobrzy jak my, to jest różnica – powiedział Georg

- Może… Ale normalnie, nie poznaję was, wy tak na trzeźwo? Jestem w szoku!

- Dobra, rozgryzłaś nas, chłopaki wyciągamy – powiedział Bill i każdy z nich wyjął skądś schowane piwo, spojrzałam na nich z politowaniem

- Wiedziałam… - powiedziałam tylko

- No co, wakacje są w końcu. Chcesz też? – zapytał Bill

- Pytanie retoryczne – powiedziałam na co on podał mi otwarte piwko, piliśmy i gadaliśmy tak w sumie i wszystkim i o niczym, była bardzo miła atmosfera aż Lukas nie zadał idiotycznego pytania

- A tak w ogóle Olka, Tom, jak tam wasze sprawy miłosne? – spojrzałam na niego wzrokiem który zabija, Tom patrzył na mnie w tym momencie

- Tom i ja nie mamy żadnych wspólnych spraw miłosnych – powiedziałam, widziałam i czułam wzrok Toma na sobie, ale nie mogłam n niego spojrzeć w tym momencie bo będzie po mnie

- Powiedziałaś wczoraj że go kochasz

- No to było… Nie wiem, tak jakoś głupio wyszło – bąkałam pod nosem

- To co, nie kochasz go? – zapytał Lukas

- Lukas do jasnej cholery, książkę piszesz czy co? – zapytałam wkurzona

- To proste pytanie, odpowiedź

- No właśnie, popatrz na mnie i powiedz mi w twarz że mnie nie kochasz – nagle odezwał się Tom

- Nie kocham Cię – powiedziałam błąkając spojrzeniem po pokoju

- Takie coś to wiesz, popatrz w moje oczy i powiedz że nic do mnie nie czujesz – powiedział Tom, cholera jasna, nie mogę spojrzeć w jego oczy bo rzucę mu się na szyję

- Nie mam takiej potrzeby, powiedziałam raz i wystarczy – powiedziałam

- Nie wystarczy, Olka popatrz na mnie proszę – powiedział Tom, spojrzałam na niego, w te jego orzechowe oczy i czułam że się rozpływam totalnie – I teraz to powiedz… - powiedział przeszywając mnie spojrzeniem

- Daj mi spokój – powiedziałam

- No co, takie to było łatwe gdy patrzyłaś sobie na szafę a jak patrzysz na mnie to nie potrafisz tego powiedzieć? – zapytał Tom, zaczęły mi drżeć ręce

- Tom, wystarczy – powiedział Bill patrząc na mnie

- Nie, nie wystarczy! Bo ona kłamie, zależy jej na mnie a udaje taką twardą a tak wcale nie jest!

- Tom! – krzyknął Bill ale mnie już nie było.

 

Wybiegłam do ogrodu i rozpłakałam się, nie mogłam tego wytrzymać. To takie trudne… Tom wie jak bardzo go kocham pomimo tej zdrady… Nie potrafiłam się pozbierać i wciąż jeszcze nie potrafię, to za trudne… Płakałam w ogrodzie aż poczułam na ramieniu czyjąś dłoń, byłam pewna że to Bill. Odwróciłam się i stanęłam oko w oko z Tomem. Patrzył na mnie jakimś takim spojrzeniem że zachciało mi się płakać jeszcze bardziej

 

- Po co tu przyszedłeś za mną? – zapytałam przez łzy

- Aby Cię przeprosić – powiedział na spokojnie

- Wiesz, moje życie byłoby o wiele łatwiejsze jakbym Cię nie poznała! Teraz tylko cierpię i nic poza tym!

- Cierpisz bo nie jesteś ze mną a pragniesz tego…

- A skąd Ty możesz wiedzieć czego ja pragnę a czego nie?! Cierpię bo mnie zdradziłeś Tom!

- Wiem bo Cię znam na wylot. I poza tym kocham Cię jak nikt i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie…

- To wyobraź sobie bo nie będziesz mnie już nigdy miał! – powiedziałam do niego

- Olka, jeśli mnie nie kochasz to powiedz mi to i odejdę a jeśli kochasz to po prostu bądź ze mną i tyle

- Obiecałeś mi że zostaniemy przyjaciółmi a Ty znowu z miłością mi tu wyjeżdżasz… - powiedziałam

- Nie zmieniał tematu. Olka, proszę powiedz prawdę

- Chcesz znać prawdę? – zapytałam

- Tak, chcę

- Kocham Cię najmocniej na świecie – powiedziałam patrząc prosto w jego oczy – Ale nie potrafię być już z Tobą, więc albo przyjaciele albo obcy sobie ludzie… - powiedziałam do niego, w jego oczach widziałam smutek – Przemyśl to. Pożegnaj ode mnie resztę chłopaków – powiedziałam i wyszłam z ich ogrodu udając się do swojego domu.

 

Jakie to cholernie trudne, kocham faceta ale nie potrafię z nim być bo wciąż go widzę w łóżku z tą lafiryndą… I znów płakałam. Ja się przez tego faceta totalnie odwodnię! Wujek nic nie mówił, wystarczyło jedno spojrzenie i już wiedział że znowu Tom… Ale nie będę się łamać, teraz będę żyć tylko myślą o moim wymarzonym koncercie! Następnego dnia miałam już lepszy humorek, nie mogę doczekać się soboty a tu jeszcze tyle czasu…

 

- Hej wujku – przywitałam się z nim schodząc na śniadanie

- No cześć, jak tam dzisiaj humor? Wczoraj widziałem był nie bardzo…

- A bo Tom… - jęknęłam

- Wiedziałem że to o niego chodzi. Co znowu zrobił? – zapytał wujek

- Przeprosił mnie, powiedział że mnie kocha najmocniej na świecie i nie wyobraża sobie życia beze mnie – wyrzuciłam z siebie jednym tchem, wujek popatrzył na mnie zdziwiony

- I to jest powód do płaczu?

- No tak, bo ja nie mogę z nim być…

- Bo co…?

- Bo mnie zdradził?

- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie – powiedział wujek

- No bo jak zadajesz takie głupie pytania to jak mam odpowiedzieć

- Olka, kochasz go, wybacz mu i wróć do niego w końcu!

- Możemy w końcu przestać wałkować ten temat? Mam tego dość! – zirytowałam się

- Przestaniemy jak wrócisz do niego

- Ach tam, mam dość, idę do Billa – powiedziałam i wyszłam z domu.  

 

Udałam się do Kaulitzów, zadzwoniłam na dzwonek nie zważając na wczesną porę bo oni w sumie śpią jeszcze o godzinie 10:00 rano no ale cóż… Długo nikt mi nie otwierał i już chciałam zrezygnować aż w końcu drzwi się otwarły i żałowałam że nie zrezygnowałam. Otworzył mi Tom w spodniach bez koszulki. Zawiesiłam wzrok na jego klacie i nastała niezręczna cisza. W końcu jakoś doszłam do siebie i wybąkałam kilka słów

 

- To ja przyjdę później…

- Nie no poczekaj – powiedział Tom

- Ja do Billa tylko ale jak go nie ma to mogę przyjść później

- Jest ale śpi jeszcze, ja też w sumie spałem jeszcze ale tak się dobijałaś że poszedłem zobaczyć kto to…

- To przepraszam że jaśnie pana obudziłam – powiedziałam, nawinęłam się na pięcie i chciałam odejść ale w tym momencie Tom złapał mnie za rękę i wciągnął do środka. Zatrzasnął drzwi i przyparł mnie do nich, zbliżył swoją twarz do mojej na niebezpieczną odległość

- Co Ty odpieprzasz? Puść mnie! – rozkazałam mu

- Nie – odpowiedział spokojnie i jeszcze bardziej przybliżył swoją twarz do mojej

- Co Ty chcesz zrobić? – zapytałam, serce w tym momencie biło mi jak szalone, Jezu mam wrażenie że on zaraz to poczuje jak ono mi bije!

- Nie domyślasz się? – zapytał spokojnie

- Domyślam ale nie masz prawa tego zrobić

- Mam i tylko ja mam to prawo, żaden inny facet

- Tom, nie jestem Twoją własnością i nie będziesz decydował kto ma mnie całować a kto nie!

- Będę, bo tylko ja to mogę zrobić… - powiedział.

 

No i już chciał mnie pocałować ale ja odwróciłam głowę to on swoją też i ja znowu w drugą stronę, ogólnie tak kilka razy próbował pocałować moje usta ale nie dawałam mu za wygraną bo wiem ze jakby mnie pocałował to byłoby totalnie po mnie, już jego taka bliska obecność działała na mnie jak narkotyk…

 

- O, widzę pogodzeni w końcu? – usłyszałam głos Billa, Tom zdziwiony spojrzał w jego stronę a ja wykorzystałam okazję i wyrwałam się z jego objęć

- Dzięki Bill, Twój brat próbował się do mnie dobierać – powiedziałam do Billa patrząc wściekła na Toma

- Ale co, źle to robił czy jak? – zapytał Bill

- Co? Weź się kurde puknij! On nie ma prawa tego robić! – krzyknęłam

- Jeszcze i tak dopnę swego – powiedział do mnie Tom

- To żebyś się czasem nie przeliczył – syknęłam do niego, poszedł do góry po schodach

- Ok Olka, Olka, oszukujesz samą siebie… - Bill pokręcił głową i podszedł bliżej mnie

- Bill, byłabym zachwycona jakbyś zarówno Ty jak i mój wujek dali mi święty spokój bo ja tego idioty nie chcę znać!

- Ale…

- Żadnego ale! Idę do siebie myśleć o koncercie a nie o Twoim bracie! Nara!

 

Tak jak powiedziałam tak zrobiłam. Jednak w tym momencie nie miałam zamiaru myśleć o koncercie. W głowie miałam tylko Toma, on bez koszulki tak blisko mnie, to było totalnie nieziemskie… Ja się łamię ale najgorsze jest to że Tom o tym wie…

 

 

 

C. D. N…

 

 

 


Podziel się
oceń
5
0

Fani Tokio Hotel (3) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 131

czwartek, 16 października 2014 20:29

 

 

Hej! Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, przepraszam was naprawdę… Przyznam się że był to brak czasu, jak już czas był to dopadło mnie lenistwo albo brak weny… Wybaczcie :*

 

Odcinek 131

 

Więc, oficjalnie, ja i Tom przyjaciele. Hmm… Ciekawa koncepcja, ale ciężko to faktycznie widzę biorąc pod uwagę że go wciąż kocham, i póki co kochać będę… Wkurza mnie że wszyscy wciąż coś gadają że niby ja i Lukas coś tam tego… No dobra może i jest przystojny ale to nie wszystko. Nie ma w sobie tego czegoś co mnie przyciąga. Mogę sobie z nim pogadać, powygłupiać się i nic więcej, sorry memory… A co z Tomem? Zobaczymy, oby nie było gorzej niż jest, mogę z nim rozmawiać i wszystko ale na nic więcej nie ma co liczyć, to koniec i tyle! I na razie nie szukam faceta! No tyle odnośnie moich wynurzeń… W godzinach popołudniowych zadzwonił do mnie Bill i mnie zapytał, o nie, przepraszam, on mnie poinformował że mam być jutro gotowa, koncert i impreza po koncercie. Nie no fajnie, a może ja nie mam ochoty iść? Ale to nie istotne jak stwierdził… Więc rad nie rad Olka następnego dnia szykowała się. Jak się tu ubrać? Mam iść w tłum rozwrzeszczanych fanek TH a potem na balety? Więc do wujka do auta ciuchy na imprezę! Na koncert założyłam podarte jeansy, czarną bluzkę z TH i obowiązkowo trampki. Włosy związałam w kucyk żeby mi nie przeszkadzały, pojechałam z wujkiem na koncert

 

- Ale ludu, masakra… - skomentowałam jak zobaczyłam ile fanek pcha się aby być jak najbliżej sceny

- Wiesz, jednak Tokio Hotel jest znane… - powiedział wujek

- No co Ty nie powiesz? – zadrwiłam i wyszłam z auta wujka jak już byliśmy w bezpiecznym miejscu za bramką

- No tak, i Ci bracia Kaulitz którzy tak łamią serca kobiet…

- Jeden mi złamał i dziękuję, nie mam już ochoty na drugiego

- To nic z Billem nie tego? – zapytał wujek, spojrzałam na niego zdziwiona

- Czy Ty koniecznie chcesz być z Kaulitzami w rodzinie?

- O Jezu tak się z Tobą droczę… - powiedział wujek i zmierzwił mi włosy. Nie no fajnie, moja kitka już wygląda jak na po koncercie a on się jeszcze nie odbył. Poszliśmy do garderoby chłopaków, szykowali się na koncert, Bill makijaż, włosy i te sprawy, Tom coś tam brzdąkał na gitarze, Gustav bawił się pałeczkami a Georg czytał listę piosenek które mają zagrać.

- Jak tak chłopaki, gotowi? – zapytał wujek

- Pewnie a jak tam nasz fan jedyny męski chyba? – spytał Bill

- Nie rozumiem…

- No biedny Lukas, pod sceną go zgniatają fanki hehe – powiedział Bill, wszyscy zaczęli się śmiać

- To co Olka, w tłum fanek?

- Standardowo… - powiedziałam

- Ten koncert będzie dla Ciebie – powiedział Bill puszczając mi oczko, Tom nic nie powiedział tylko patrzył na mnie

- Ubrałaś się jak na fankę przystało – powiedział Gustav, jedna pałeczka wypadła mu z rąk i poleciała w moją stronę, nachyliłam się szybko a ona walnęła w ścianę, popatrzyłam na niego

- Tej, jak tak każdą fankę będziesz chciał unicestwić to Ci pałeczek zabraknie na koncercie… - powiedziałam do Gustava śmiejąc się

- Przepraszam, nie chciałem… - przeprosił szybko

- Spoko… To co, na koncert?

- Pewnie, chodź do ochroniarza – powiedział wujek, wyszliśmy z garderoby, ten sam co zwykle czyli Derek zaprowadził mnie do pierwszego rzędu i wcisnął obok Lukasa

- Siema – powiedziałam do niego

- No siema… Uważaj bo krążyły plotki jak szłaś z tym gorylem że to ta co się z młodszym Kaulitzem dla odmiany bzyka – powiedział do mnie Lukas, spojrzałam na niego groźnie

- No nie patrz tak na mnie, ja tylko cytuję

- Nie musiałeś tak dosadnie… A zresztą, niech gadają co chcą, ja wiem lepiej że z nikim się nie bzykam a oni co chcą niech mówią… - gadałam ale nagle zgasły wszystkie światła i na hali zrobiła się cisza więc też zamilkłam.

 

Zaczęły mrugać światła jakby ktoś włączył stroboskop i było widać jak Tom, Georg i Gustav zajmują miejsca. Billa na razie widać nie było, dziewczyny zaczęły krzyczeć, Lukas zatkał uszy, o ja, współczuję mu, chyba nigdy nie był w miejscu gdzie tysiące dziewczyn piszczy, i to na widok jego kuzynów… Tom zaczął grać wstęp do Ubers Ende Der Welt, taka mała solówka, jeszcze większy krzyk, no i po chwili dołączył do niego Gustav i Georg a potem Bill wyskoczył na scenę i zaczął śpiewać. I to jest dobre, takie normalne wyjście na scenę, a nie jak wiara wjeżdża na jakich motocyklach czy też zlatuje z nieba na skrzydłach, to jest żałosne moim zdaniem, muzyk grający muzykę rockową powinien po prostu wyjść na scenę i zacząć grać… Chłopaki grali same swoje hiciory, wzięli na scenę jedną laskę, dobrze że nie mnie, ona prawie tam zemdlała jak Bill ją przytulił, uśmiechnęłam się sama do siebie. Fajnie że chłopaki mają tyle fanek i odnoszą sukcesy… Nad głową latały mi staniki i misie, ha, na stanikach numery telefonów, niech Tom sobie zadzwoni wybierając kobietę po rozmiarze biustu… Koncert był niesamowity, jak zawsze zresztą, Bill co chwila puszczał mi oczka i uśmiechał się do mnie, podczas niektórych piosenek nawet kucał przede mną czy klękał i śpiewał patrząc prosto w moje oczy. Przyznam szczerze fajnie jest mieć takiego kumpla hehe. A Tom? Tom latał po całej scenie z gitarą ale niestety co chwilę na mnie patrzył, zresztą ja nie byłam mu dłużna, też nie odrywałam od niego oczu, wyglądał cudownie tak wymiatając na gitarze z zamkniętymi oczami… Stop! Nie mogę się nim zachwycać bo to świnia! Po skończonym koncercie fanki zaczęły się rozchodzić, ja z Lukasem poczekałam aż ktoś przyjdzie i wciągnie nas za scenę. Różne laski dziwnie na mnie patrzyły, co najmniej jakby wiedziały że to ja jestem ta zła co chcę mieć braci Kaulitz tylko dla siebie. Ale miałam to ogólnie gdzieś… W końcu ochroniarz wyprowadził nas z tego tłumu. Bill siedział padnięty na kanapie z ręcznikiem na szyi a reszta chłopaków oglądała staniki i misie do których poprzyczepiane były zdjęcia, numery i napisane różne propozycje

 

- Tej, a zobacz tą, ta mogłaby dostać… - powiedział Gustav pokazując na fotę jednej laski

- Ej faktycznie, jest niezła! – powiedział Georg

- To sobie zadzwońcie, ja wolę czarnule – powiedział Tom trzymając w ręku zdjęcie blondyny i patrząc na mnie, udałam że tego nie słyszałam, podeszłam do Billa i klapnęłam obok niego na kanapie, oparłam głowę o jego ramię, Lukas dołączył do podniecania się fotkami

- Tej to może ja zadzwonię i powiem że jestem waszym kuzynem!

- Byłeś genialny – powiedziałam do Billa

- Wiem – walnął,  spojrzałam na niego wielkimi oczami, on buchnął śmiechem – Oj no, żartuję, cieszę że się podobało

- Rozwalasz mnie totalnie na łopatki… - powiedziałam

- I wzajemnie, tu masz torbę, Ralph Ci przyniósł z ciuchami

- O to super, dzięki

- Jakaś kieca? – zapytał zacierając rączki

- Zobaczysz, teraz muszę się przebrać – powiedziałam no i nagle cisza… Chłopaki nagle przestali się podniecać laskami tylko popatrzyli na mnie

- No co jest? – zapytałam

- My czekamy – powiedział Gustav

- Na co? – spytałam zdziwiona

- Aż się zaczniesz przebierać

- Nie tutaj świntuchu jeden! – powiedziałam, rzuciłam w niego tą nieszczęsną pałeczką która przez dwie godziny koncertu tak sobie przeleżała nieposprzątana pod ścianą garderoby i wyszłam do łazienki.

 

Ogarnęłam się odrobinę, poprawiłam szybko makijaż, rozpuściłam włosy, postawiłam je lekko i spryskałam lakierem, założyłam białą obcisłą sukienkę na ramiączkach, na biodra założyłam czarny pasek z wielką srebrną klamrą, do tego czarne wysokie szpilki no i oczywiście srebrna biżuteria. Wyszłam z łazienki, walnęłam torbę z ciuchami na korytarzu żeby mieć lepsze wejście i weszłam do szatni zakładając jedną rękę na biodrze

 

- I jak? – zapytałam, wszyscy na mnie spojrzeli, można powiedzieć że opadły im szczęki, Tom którego było słychać przed chwilą najgłośniej zamilkł, i wlepiał we mnie gały, zresztą nie on jeden, wzrok Lukasa przeszywał mnie na wylot

- Masz gdzieś tam pod kiecką na podwiązce chusteczki? – zapytał Bill

- Nie, nie mam… - powiedziałam patrząc na Billa

- W sumie nie, chusteczki nie… To się przyda taki ssak jak u dentysty, zamontujemy mojemu bratu i kuzynowi bo tak się ślinią że aż kałuża pod nimi jest hehe – powiedział Bill.

 

On, Gustav i Georg zaczęli się zaśmiewać, Lukas się zmieszał i spojrzał w inną stronę Tom natomiast patrzył na mnie wzrokiem mówiącym że jestem tylko jego…. O nie, na pewno nie, podeszłam do gotowego już Billa ubranego w fajną czarną koszulę i szare jeansy

 

- Mogę być dziś na imprezie Twoją partnerką? – zapytałam go specjalnie zerkając na Toma

- Będę zaszczycony – powiedział z wielkim bananem

- Pasujemy do siebie strojem, elegancko jak to na imprezę przystało a nie jakieś ogromne bluzy i spodnie za wielkie… - powiedziałam to specjalnie, każdy głupi wie że styl Toma mnie kręci ale chciałam mu w tym momencie dopiec…

- Jedziemy? – zapytał mój wujek wchodząc do garderoby

- Pewnie! – krzyknęli uradowani chłopcy, wyszliśmy z pomieszczenia i udaliśmy się do auta.

 

Chłopaki rozdali kilka autografów dzielnie wyczekującym fankom kilka godzin po koncercie pod hala. Pojechaliśmy autem na imprezę, wysiedliśmy przed hotelem prosto na czerwony dywan, flesze zaczęły błyskać tak mocno że aż musiałam zamknąć oczy, chłopaki natomiast szczerzyli te swoje białe ząbki, widać że byli w swoim żywiole, ja i Lukas trzymaliśmy się z tyłu za nimi. Dookoła było słychać znów krzyk fanek… Przeszliśmy przez pokaźnych rozmiarów ochronę i byliśmy już w środku bezpieczni od fanów i dziennikarzy. No no, fajny club muszę przyznać… Mój wujek zaprowadził nas na naszą lożę a on udał się pozałatwiać kilka spraw.

 

- To co, kulturalnie, nie? Bez piwa? – zapytał Georg

- Co proponujesz? – zapytał Lukas

- Jakąś wódeczkę, drinki czy coś…

- Z parasolką – dodałam, wszyscy zaczęli się śmiać

- Spoko, zamawiamy… - powiedział i po chwili już siedzieliśmy każdy z jakimś pysznym drinkiem

- Fajne miejsce, nie? – zapytał Bill

- Ujdzie… - powiedziałam, wszyscy na mnie spojrzeli - No co, nic nie przebije mojego Terminala kochanego!

- A no tak, i prawy podest nasz, co nie? – zapytał Bill mrugając do mnie

- Oczywiście… - powiedziałam i popatrzyłam na Toma. Byliśmy w tym clubie jak chłopaki byli w Polsce na dwa tygodnie, wtedy między mną a Tomem było wszystko ok… Boże, mam totalnie ochotę dolecieć do niego i wpić się w te jego usta! Ale nie mogę, za to co zrobił jest totalnie przegrany u mnie, o tak…

- Nie myślałaś o przeprowadzce na stałe do Niemiec? – zapytał mnie Lukas po jakimś czasie luźnej rozmowy

- Hmm… Ciekawe pytanie… Raczej nie, nic mnie tu specjalnego nie trzyma – powiedziałam, Bill na to nadął usta, oj to nie był udawany foch…

- Bill, wiesz że nie chodziło mi tu o Ciebie – powiedziałam szybko do niego

- No wiem, w końcu nie jestem nikim specjalnym… - powiedział obrażony

- Billuś, oj no to nie tak… Po prostu tam mam szkołę, i w ogóle…

- A tu masz rzekomo najlepszego przyjaciela

- Tak, mam i będę Cię odwiedzać, ale wiesz że chodzi mi tu o… - zaczęłam, spojrzałam na Toma i zamilkłam

- Dokończ – poprosił Bill

- Nie mam po prostu ochoty go cały czas oglądać – powiedziałam dosadnie

- Jest moim bratem

- Ale jest też świnią i nic tego nie zmieni, i… - zaczęłam ale Tom mi przerwał

- Moglibyście nie gadać o mnie tak jakby mnie tu nie było? – spytał wkurzony

- Przepraszam – bąknęłam tylko i zapadłam się w swoją kanapę nie odzywając się już słowem.

 

Teraz dwoje Kaulitzów patrzyło na mnie jakby chciało mnie zabić… Co mam począć? Kocham Toma ale boli mnie to co zrobił i nie dam rady z nim być dalej, Billa kocham jak brata, jest mi naprawdę bliski… Ale oglądanie ciągle Toma sprawia mi ból, nie ma tu dobrego rozwiązania w tej sytuacji… Dobrze że teraz się rozluźnia, a każdym drinkiem chłopcy byli coraz bardziej weseli więc jest dobrze. Po jakimś czasie dosiadły się do nas dwie laski, jedna wyraźnie zainteresowana Billem a druga Tomem. Niech się bawią, po to jest impreza… Tom ma wolną rękę, nie jesteśmy razem. Jednak widok jak flirtuje z tą laską wprawiał mnie w kiepski nastrój

 

- Ale mamy szczęście że nam się udało dostać na tę imprezę… - powiedziała ta co kleiła się do Toma

- Nooo… Wielkie… - potwierdziła ta wtulona w Billa

- Jesteście fankami Tokio Hotel? – zapytał Lukas

- I to wielkimi! A Ty też jesteś fanką? – zapytała mnie nagle ta od Billa, Boże nawet nie wiem jak ma na imię…

- Nie, nie jestem – powiedziałam do niej i dalej się nie odzywałam, obserwowałam jak ręka Toma gładzi tą drugą szczupłą brunetkę po nodze a on sam szeptał jej coś na ucho a ona uśmiechała się bardzo. Lecz gdy zaczęła go całować po szyi to nagle wstałam

- Co jest? – zapytał Georg

- Idę do toalety

- Poczekaj pójdę z Tobą! – powiedziała ta co siedziała z Tomem i wstała

- Wolę iść sama – bąknęłam ale nikt mnie nie dosłyszał i już maszerowałam do łazienki z laską której miałam ochotę wyrwać kudły a musiałam udawać że niewiele mnie obchodzi to co ona robi z Tomem

- Boże, jaki on jest boski… - powiedziała do mnie w toalecie gdy poprawiałyśmy przed lustrem makijaż

- Kto? – zapytałam

- No Tom! To cudownie że znów jest wolny…

- Możesz się przynajmniej za niego zabrać, co nie? – zapytałam uszczypliwie jednak ona nie skumała tego

- No tak, i obiecał mi że jak się zgodzi jego menager to mnie zabierze do siebie do domu a potem jutro odwiezie… - nawijała do mnie

- W sensie zapraszał Cię na seks? – zapytałam bez ogródek

- No co Ty! – oburzyła się – Ja taka łatwa nie jestem!

- Za to on jest łatwy…

- A coś Ci proponował? – zapytała podejrzliwie

- On mi? Pomijając fakt że przez rok byłam jego dziewczyną to nie, nic mi nie proponował… - powiedziałam i podłożyłam rękę pod kran specjalnie pod takim kątem że opryskało ją wodą całą od stóp do głów

- Co Ty robisz idiotko! – wydarła się na mnie

- Ojej, przepraszam, tak przypadkiem to się stało…

- Zrobiłaś to specjalnie! Pożałujesz! – krzyczała na mnie, podeszłam do niej, chwyciłam za bluzkę z przodu i docisnęłam do ściany

- To Ty pożałujesz jak się nie odpierdolisz od Toma! Łapy od niego z daleka bo Ci wyrwę te kudły i oczy wydrapię! – zagroziłam jej i wyszłam z toalety.

 

Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam, on nie jest moim chłopakiem i już nie będzie ale nie chciałam żeby miał inną, żeby się z nią ściskał, całował, kochał… Może byłam po prostu zazdrosna? Zapewne, i zakochana w nim… Wróciłam do chłopaków do stolika, patrzyli na mnie dziwnie

 

- Co jest? – zapytałam chłopaków

- Hmm… Moja nowa koleżanka otrzymała od swojej koleżanki telefon i wybiegła z clubu – powiedział Bill

- Tak, a dlaczego? – zapytałam chodź dobrze wiedziałam że z tamtej ciekło bo nie szczędziłam na nią wody

- Podobno opryskałaś tamtą laskę całą wodą… - powiedział podśmiechując się pod nosem

- Ja? Nie….! – zarzekłam się, wszyscy bez słowa na mnie patrzeli – No dobra, może odrobinkę mi się chlapnęło…

- Podobno była cała mokra włącznie z włosami – powiedział Bill

- Duże ciśnienie jest w kranach – powiedziałam – Trochę wody i uciekła…

- Nie dlatego

- Tak…?

- Podobno zagroziłaś jej że jak się nie odczepi od Toma to pożałuje – powiedział Bill patrząc na mnie

- Ja tak powiedziałam? O nie… - zaprzeczyłam, w tym momencie do rozmowy włączył się Tom

- Powiedziałaś tak na pewno

- A po czym tak wnioskujesz? – zapytałam

- Po tym że jesteś o mnie zwyczajnie zazdrosna i zrobisz wszystko żebym nie był z żadną inną kobietą

- To nie prawda… - powiedziałam, czułam jak robi mi się gorąco

- Prawda, a wiesz dlaczego? – zapytał pewny siebie

- Dlaczego?

- Bo mnie kochasz i chciałabyś być na miejscu tej laski w moich ramionach – walnął Tom i patrzył na mnie oczekując mojej reakcji, o ja, serce mi tak biło bo powiedział prawdę, on o tym wie, mogę zaprzeczać ile chcę ale to i tak nic nie da…

- Może i masz rację ale to nieistotne bo jesteś świnia i aktualnie Cię nienawidzę! – wykrzyczałam mu i odeszłam od ich stolika, poszłam prosto do baru się napić, zamówiłam na szybko dwie kolejki. Jasna cholera, jakie to ciężkie… Ja się chyba nigdy z niego nie wyleczę…

- Nie pij tyle – usłyszałam męski głos

- Nie Twoja sprawa – burknęłam

- Będziesz pijana

- No i chuj

- Taka piękna kobieta a tak brzydko mówi i tak pije na umór, straszne…

- Słuchaj koleś – powiedziałam i spojrzałam na niego – To nie Twój interes więc się z łaski swojej nie wpierdalaj bo dostaniesz w zęby!

- Lubię takie agresywne kobiety…

- No Ty jesteś jakiś trudny, opóźniony w rozwoju czy co? Zjeżdżaj!

- Spokojnie, chcę się tylko poznać…

- Ale ja nie chcę poznać Ciebie, spadaj! – wrzasnęłam na kolesia, aż barman spojrzał na to wszystko i kilka osób obok, barman podszedł do mnie

- Jakiś problem? Pomóc może? – zapytał mnie

- Nie trzeba – powiedziałam, wstałam od baru i poszłam potańczyć.

 

Te kilka kolejek na szybko tak mnie wzięło że miałam gdzieś że tańczę sama jak taki debil… Co chwila jakiś koleś na parkiecie się kręcił ale wszystkich spławiałam, tylko jednego bym teraz chciała… Po jakimś czasie na swoich biodrach poczułam znów dłonie, chciałam je zdjąć lecz były tak silne że nie dałam rady. Ok, zobaczymy, potańczymy… Bujałam się tak z tym kimś w rytm muzyki jednak po jakimś czasie miałam dość tej nieznajomej osoby i chciałam się odwrócić lecz on przylgnął do mnie mocno całym swoim ciałem żebym się tylko nie odwracała. Kurde no! Sięgnęłam rękami do tyłu, wymacałam fajnie zbudowane ciało ukryte pod obszerną bluzką, o nie… Bez ostrzeżenia, noga do góry i szpila wbita prosto w stopę!

 

- Auuuuaaaaa….! – usłyszałam wycie z bólu, odwróciłam się a tam… Jakiś koleś kulał się po podłodze, w wielgachnej koszulce coś w stylu Toma… O ja, myślałam że to Tom…

- Przepraszam – powiedziałam i uciekłam z parkietu

- Co tam się dzieje? – zapytał Lukas gdy podeszłam do ich loży z powrotem

- Jakaś laska znokautowała kolesia… - powiedziałam

- Ostre masz te szpilki, co nie? – zapytał Bill przychodząc skądś

- Eee… Widziałeś? – spytałam czerwona jak burak, Bill pokiwał twierdząco głową – No bo ja myślałam że to Tom…

- To dobrze że to nie był on, ominęło go sporo bólu… - powiedział Bill.

 

Potańczyliśmy sobie trochę wszyscy, od Toma trzymałam się z daleka, tańczyłam z każdym z chłopaków oprócz go, nie mogę darować sobie że przyznałam że go kocham, masakra… Ale on to wie, bo za dobrze mnie zna i po prostu to czuje. Zresztą czuć jak ktoś leci na Ciebie, widać to po takiej osobie… Po zakończonej imprezie pojechaliśmy do domu, była długa droga przed nami, wujek biedny prawie zasnął za kółkiem ale nikt go nie mógł zmienić bo każdy pił… Trochę spałam po drodze jednak w domu padłam jak mucha do łóżka w makijażu, bez kąpieli, tylko zdjęłam buty i mnie nie było… No cóż, czasem tak jest że człowieka tak chwyci spanie że jest koniec. Następny dzień zapowiadał się zwyczajnie, pomijając fakt że Lukas wciąż był, jakoś wczoraj mnie nie wkurzał ale ogólnie jakoś go niespecjalnie lubiłam… Jak byliśmy u nich na wsi to było inaczej, tutaj udaje takiego cwaniaczka. Zwlekłam się z łóżka i wciąż w kiecce i resztkach makijażu poszłam zrobić sobie kawę, wujek już siedział w kuchni i czytał poranną prasę

 

- Hej wujek, jak tam, jest coś ciekawego? – zapytałam

- A chcesz znów czytać o sobie i oglądać swoje zdjęcia w tej oto białej kiecce którą masz jeszcze na sobie?

- No, nie bardzo, ale jest coś złego?

- Nie no, złego nie, tylko takie tam że nie odstępujesz braci na krok i tak dalej…

- E tam, to bzdury… - powiedziałam opadając na krzesło w kuchni, nagle rozległ się dzwonek do drzwi, spojrzeliśmy w wujkiem po sobie i nim zdążyliśmy wymienić jakieś uwagi w stylu: „ciekawe kto to może być” to do kuchni wpadł uradowany Bill.

- Ale jaja, ale mam niespodziankę! – wrzasnął od progu

- A może tak dzień dobry? – zapytał mój wujek

- I nie patrz na mnie bo mam resztki wczorajszego melanżu na sobie… - powiedziałam

- Nie istotne, mam dla Ciebie niespodziankę!!! – krzyczał, jego głos dudnił po całej kuchni, byłam niewyspana i nie miałam zbytnio ochoty na jego schrei…

- Jaką niespodziankę? – zapytałam

- Oto ona! – powiedział i położył białą kopertę na stole

- Eee… Łapówek nie przyjmuję – powiedziałam patrząc na kopertę, kojarzyło mi się takie coś tylko z kasą

- To nie pieniądze, otwórz – powiedział, wzięłam kopertę, zajrzałam do środka, a tam….

 

 

 

C. D. N…

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
5
0

Fani Tokio Hotel (4) | Bądź fanem, wpisz się!

Oddcinek 130

środa, 09 lipca 2014 20:39

 

 

Hej! Przepraszam was za taką przerwę i za krótki odcinek ale nie mam czasu do kompa usiąść:( ale myślę cały czas o was o o nowych odcinkach :* 

Kto jeszcze nie był to zapraszam na mój drugi blog www.patrz-w-serce-th.blog.onet.pl pozdrawiam :*

 

Odcinek 130

 

Ciężko było mi iść do domu o własnych siłach, nie z powodu tego że wypiłam sobie czy coś… Z tego smutku, żalu… Ale muszę żyć dalej, sama wybrałam życie bez Toma odtrącając go teraz. Choć to bardziej on wybrał życie beze mnie idąc z Nicole do łóżka. Bill odprowadził mnie do domu, długo nie mogłam zasnąć lecz w końcu zmęczona ciągłym płaczem zasnęłam. Obudziłam się w niezbyt dobrym humorze ale postanowiłam się nie łamać. Nie będę z Tomem a muszę żyć dalej, jakoś sobie poradzę… Poszłam na dół do kuchni, wujek pił kawę i czytał gazetę, spojrzał na mnie jak weszłam

 

- Jak się spało? – zapytał

- Dobrze

- Płakałaś, słyszałem…

- To nic, tylko tak

- Znów przez Toma?

- Wujku, po prostu no… Ach, nie ważne…

- No powiedz proszę co się stało – dopytywał się wujek

- Spotkałam go po prostu wczoraj i chciał żebym mu wybaczyła, powiedziałam mu dosadnie że go już nie kocham i tyle…

- Dlaczego tak powiedziałaś? Przecież to nie prawda!

- No nie, ale jakoś musiałam zrobić żeby się ode mnie odczepił, co nie?

- Ale nie w taki sposób. Oj Olka, źle postąpiłaś… - skarcił moje postępowanie wujek

- A jak miałam się go pozbyć? – zapytałam

- Powiedzieć mu że ma spadać i tyle

- Myślisz ze nie mówiłam? Nie poskutkowało więc użyłam takiego sposobu…

- I dobrze Ci z tym?

- Źle bo kocham go nad życie…

- To może przestaniesz już rzucać fochami i wrócisz do niego? – zapytał wujek, spojrzałam na niego zdziwiona

- O nie, co to, to nie… Jak go widzę to wyobrażam go sobie w łóżku z tą zdzirą!

- To nie myśl o tym!

- Ta, łatwo mówić…

- Wiem że to trudne ale wy jesteście dla siebie stworzeni!

- Ja już wujku nie wierzę w takie coś że ktoś z kimś musi być bo to jest niby zapisane, na pewno nie…

- Olka, może kiedyś to zrozumiesz i wrócisz do Toma…

- Skończ ten temat, ok? – warknęłam na wujka

- No dobra, ok…

- Idę się ogarnąć i idę do Billa

- Na niego nie masz focha?

- Nie, Bill to mój najlepszy przyjaciel

- Chociaż jednego się trzymasz… - burknął mój wujek, spojrzałam na niego takim spojrzeniem że już nic nie powiedział, poszłam do siebie do pokoju.

 

Umyłam sobie włosy i związałam w kucyk, nie mam ochoty na prostowanie i układanie… No ale makijaż musi być, wciągnęłam na siebie jeansy i jakiś T-shirt bo było chłodno i wyszłam do Kaulitzów. Zadzwoniłam do drzwi, otworzył mi Bill

 

- O, hej Olka – powiedział i dał mi buziaka w policzek – Pięknie wyglądasz… - powiedział, popatrzyłam na siebie na lustro wiszące w przedpokoju, no fakt, nie biorąc pod uwagę zapuchniętych oczu, kitki, kiepskiego makijażu i ciuchów to jest ok

- Eee… Dzięki Bill… - bąknęłam – Mogę?

- No pewnie, głupio pytasz, właśnie pijemy kawkę

- Pijemy? To znaczy kto…? – zapytałam i weszłam do salonu, tam siedział nie kto inny jak Tom… Serce mi drgnęło – Cześć – powiedziałam do niego

- Cześć – odpowiedział mi, był spokojny

- Siadaj Olka – powiedział Bill, usiadłam na kanapie – Jak widzisz pogodziliśmy się z Tomem…

- No cóż, widzę – powiedziałam

- Mam nadzieję że nasze stosunki będą takie jak dawniej…

- Też mam taką nadzieję – powiedziałam, nie chciałam w końcu żeby Bill i Tom się kłócili pomimo że taka świnia z Toma

- Straciłem kobietę to nie chciałem stracić brata – odezwał się Tom, zignorowałam jego wypowiedź

- To dobrze że jest między wami ok – powiedziałam coś w stylu co powiedziałam przed chwilą ale inaczej to ujęłam

- Powiedziałem coś… - upomniał się Tom

- Ale to było bardzo nieistotne – powiedziałam

- Może pogadacie na spokojnie? – zaproponował Bill

- Bill, to że Ty się z nim pogodziłeś nie znaczy że masz nas godzić

- Nie będę was godzić, po prostu chciałbym żebyście zaczęli chociaż normalnie rozmawiać…

- Nie wiem czy to jest jeszcze możliwe

- Jest, trzeba tylko chcieć – powiedział Tom, spojrzałam na niego

- I czego Ty ode mnie oczekujesz? – zapytałam

- Po tym co wczoraj mi powiedziałaś już w sumie niczego… - powiedział Tom, fakt, powiedziałam mu że go nie kocham… - Ale chciałbym żebyś chociaż na mnie nie warczała za każdym razem jak się odezwę

- A mam być miła i kochana? – zapytałam

- W Twojej naturze to raczej nie leży… - zaczął Tom – Wiem że między nami już nic nie będzie, ale ze względu na Billa, on jest moim bratem, Twoim przyjacielem, nasze spotkania są nieuniknione

- No niestety wiem to… - powiedziałam – Co proponujesz?

- Żebyśmy po prostu zostali… Przyjaciółmi… - powiedział, wstał, podszedł do mnie i wyciągnął do mnie dłoń, popatrzyłam na nią, coś okropnie ściskało mnie w sercu

- Przyjaciółmi? – zapytałam

- Wiem, może to głupie ale nie chcę się kłócić cały czas, wiem, schrzaniłem wszystko dlatego to ja wyciągam pierwszy dłoń na zgodę… - powiedział, wstałam, uściskałam jego dłoń

- Przyjaciele, nic więcej – powiedziałam, totalnie czułam jak coś mnie ściska w sercu i chce mi się krzyczeć… Tom uśmiechnął się do mnie, jednak nie był to ten sam uśmiech co zawsze, ten był taki zimny, bez wyrazu… Ja zmusiłam się też do uśmiechu ale wyszedł mi chyba tylko jakiś grymas

- To mamy za sobą chyba najgorsze… - powiedział Bill dla rozładowania atmosfery

- Tak mi się wydaje – powiedziałam i usiadłam na kanapie

- To co Olka, też kawki? – zaproponował Bill

- Chętnie… - powiedziałam, ale kurde pożałowałam tych słów bo Bill zostawił mnie samą z Tomem. Zapadła niezręczna cisza, nie wiedziałam co mam powiedzieć…

- Nieciekawa dziś pogoda, co nie? – zagadnęłam go, Boże, mówię o pogodzie, najbardziej standardowy ze standardowych tematów, to straszne…

- Faktycznie, nie bardzo – odpowiedział mi, no i znów cisza…

- Macie w najbliższym czasie jakiś koncert?

- Tak, będzie, za dwa dni

- Aha… - bąknęłam, ja pierdolę, chłopak z którym planowałam przyszłość a teraz nie potrafię z nim normalnie rozmawiać…

 

Nie wiem o czym, nie mam pojęcia… Po długich oczekiwaniach na tą cholerną kawę w końcu przyszedł Bill, był wyraźnie zawiedziony że siedzimy w ciszy w tych samych miejscach, a co myślał, że będę Tomowi na kolanach siedziała? O nie, na pewno nie!

 

- Z mleczkiem? – zapytałam Billa

- Oczywiście… - powiedział mrugając do mnie i podając mi kawę

- O czym gadaliście?

- W sumie o niczym… Podobno macie jakiś koncert za dwa dni? – spytałam

- Tak, gramy w Berlinie, wiesz, wielka hala, pełno fanów, potem impreza dla vip-ów… Mam nadzieję że wpadniesz?

- Oczywiście, chętnie zobaczę jak śpiewasz… - powiedziałam do Billa, w tym momencie Tom wstał, spojrzeliśmy na niego

- Ja sobie pójdę, wy sobie pogadajcie… - powiedział Tom i ruszył w kierunku schodów, w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi, Tom poszedł otworzyć skoro już stał, otworzył, chwila ciszy, i…

- Lukas! Kupe lat! – krzyknął uradowany Tom, czy to jest ten Lukas o którym ja myślę? Patrzę, idzie Tom ze swoim kuzynem ze wsi…

- No cześć wam, widzę że już wszystko ok? – zapytał Lukas

- Hej Lukas, nam też Cię miło widzieć – powiedziałam do niego

- Siema! – Bill poszedł się z nim przywitać – Co Cię do nas sprowadza?

- No jak to co… Wy posiedzieliście u mnie kilka dni a teraz pokażecie mi jak się bawicie hehe – zaśmiał się Lukas, w tym momencie Tom popatrzył na mnie

- Byliście u ciotki i wujka na wsi? – zapytał mnie

- Nooo… Tak – powiedziałam, teraz to już w sumie nie istotne gdzie była nasza kryjówka

- No byli, nawywijałeś chłopie, tacy podłamani byli… - gadał Lukas, przerwałam mu

- Nie przypominam sobie żebyś taki wygadany był – powiedziałam, jakoś nie miałam ochoty żeby Tom słuchał jaka to ja załamana byłam po jego zdradzie, jednak wiem że Lukas na pewno mu opowie…

- Oj tam Olka… A tak poza tym to nową furą przyjechałem się pochwalić! – powiedział Lukas, wyszliśmy przed dom, tam na podjeździe stało zaparkowane Audi A3 – Nie jest to wprawdzie to co Twoje R8 Tom, ale też jeździ – mówił podniecony Lukas

- Co Ty, A3 to super auta… - powiedział Tom i ochoczo ruszyli z Billem oglądać srebrne audi, poszłam za nimi, Lukas się podniecał co to ono nie ma

- Stary, silnik 1.9 TDI, nie miałem pojęcia że ropniaki mają taki potencjał! Ale mówię Ci, idzie jak głupi! Te 110 koni da się odczuć! – gadał Lukas, obeszłam auto dookoła, no auto jak auto, ładne

- Nie no, super auto, to co, przejażdżka? – zapytał Tom

- Pewnie! A może panowie kobieta dla odmiany poprowadzi? – zapytał Lukas

- Lepiej nie bo jak Cię przewiezie to zawału dostaniesz hehe – powiedział Bill

- Co, aż tak źle? – spytał Lukas

- Powiedziałbym raczej że tak dobrze… - pochwalił mnie Bill

- Nie mam prawa jazdy, nie mogę – odezwałam się

- To skąd wiecie jak ona jeździ? – zapytał Lukas

- Prowadziłam Toma auto

- Stary, lasce bez prawka dałeś furę? Podziwiam… - powiedział Lukas mrugając do mnie

- Dobra, jedź już bo ja się za kierownicę właduję – powiedziałam wchodząc do tyłu auta.

 

Bill poszedł koło mnie a Tom z Lukasem do przodu. Lukas namiętnie się popisywał za kierownicą ale jakoś mnie to nie bawiło, jednak jak Tom wsiadł za kółko i zaczął się popisywać co to on nie potrafi za kierownicą to przed oczami stanął mi nasz wypadek, a dziś też pada… Jechaliśmy prostą drogą, Tom dusił do końca, prędkość… Zacisnęłam dłonie w pięści, zamknęłam szczelnie oczy

 

- Olka co jest? – zapytał nagle Bill który zauważył że coś ze mną nie tak. Ja nie wiem dlaczego, ale sparaliżowało mnie ze strachu…

- Tom zwolnij – powiedziałam nagle

- Dlaczego? – zapytał i jechał dalej tak szybko

- Do cholery jasnej zwolnij! – krzyknęłam na niego, przed oczami miałam nasz płonący samochód – Ja Cię drugi raz mogę nie zdążyć wyjąć z auta!!! – krzyknęłam, w tym momencie Tom zwolnił, zjechał na bok, odwrócił się i popatrzył na mnie

- Ola, co jest? – zapytał

- Nie wiem. Wtedy też padało… Jedź już, ale wolno – powiedziałam do niego, czułam że się zaraz na niego rzucę z radości że on żyje, a tego zrobić nie chciałam – Albo nie jedź Ty, ktoś inny…

- Ja poprowadzę – powiedział Bill, wysiadł i poszedł do przodu a koło mnie wsiadł na moje nieszczęście Tom… Bill ruszył, Tom patrzył na mnie

- Co się stało? – zapytał

- Nie wiem, ogarnął mnie niekontrolowany lęk, przed oczami miałam nasz wypadek… - powiedziałam, Lukas patrzył zdziwiony na całą sytuację, ja nie mogłam opanować drżenia rąk, Tom chwycił mnie za rękę, wyrwałam mu ją z uścisku

- Już jest ok, ale nie pędźcie tak w deszczu – powiedziałam.

 

Wszyscy byli jakby wystraszeni tym co się ze mną stało a mnie totalnie sparaliżowało, miałam przed oczami bezwładnie obijające się ciało Toma w aucie, jęzory ognia które trawiły auto Toma… To było straszne, wspomnienie tego, nie chcę żeby to do mnie wracało. Wtedy mogłam stracić Toma… Ba, ja już go straciłam, na własne życzenie, ale nie potrafię być z kimś kogo będę sobie wyobrażać w łóżku z inną, na pewno nie! Po przyjechaniu do domu szybko pożegnałam się z chłopakami i poszłam do siebie. Nie wiem dlaczego ale czuję że ten przyjazd Lukasa nie wróży nic dobrego. Najgorsze że moje przeczucia często się zgadzają… Przez okno widziałam że Kaulitzowie długo siedzieli bo świeciło się światło, audi stało na podjeździe więc znak że Lukas cały czas jest. Ciekawe na jak długo… Poszłam spać. Rano słonko zaglądało mi przez okno, nie zasłoniłam wieczorem rolet. Zeszłam na dół do kuchni, standardowo wujek przy gazecie

 

- Jak tam, jest coś ciekawego? – zapytałam robiąc sobie kawę

- To co zawsze, rozstania, powroty, wypadki. Niejaki Tom Kaulitz rozstał się ze swoją dziewczyną, jest wolny, fanki się cieszą, bla, bla, bla…

- Już doszło do prasy? – zapytałam zdziwiona biorąc gazetę od wujka i czytając w niej na swój temat

- Widzisz, to szybciej niż nowa suknia…

- O, widzę że już mam romans z Billem… - powiedziałam schodząc w dół artykułu, zniknęłam z nim w końcu na tydzień czasu…

- Nie przejmuj się, znudzi im się temat

- A niech piszą. Moja mama będzie na pewno szczęśliwa jak artykuł dojdzie do Polski – powiedziałam oddając wujkowi gazetę i pijąc swoją kawę

- Z pewnością… - powiedział mój wujek – A jak zareaguje na Twój romans z Billem?

- A nie dbam o to…

- I dobrze. Kto przyjechał do Kaulitzów? – zapytał nagle wujek

- A ten Lukas ze wsi, tam gdzie byliśmy z Billem odstresować się od tego wszystkiego… Przyjechał odwiedzić kuzynów

- Czy aby na pewno?

- No a do kogo?

- Bill mi mówił że wpadłaś mu w oko…

- Wujek, nie pierdol, dobra?

- Olka, co za ostre słowa… Mówię tylko, tak sobie insynuuję…

- To lepiej wujek za dużo nie myśl bo się przegrzejesz, a nic mądrego nie wymyślasz…

- Ale Bill mówił… - zaczął, przerwałam mu

- O Jezu, a to co Bill mówi to świętość? Dobra może i dawał mi jakieś propozycje Lukas i jakieś teksty, ale ja mam to w dupie, nie szukam związku.

- No i takiej odpowiedzi się spodziewałem, Ty masz Toma, co nie? – popatrzyłam na wujka groźnie

- Tom i ja zostaliśmy wczoraj oficjalnie przyjaciółmi

- Wy przyjaciółmi? – zapytał wujek patrząc na mnie jakoś krzywo

- No tak a co?

- Przecież wy przy pierwszej lepszej okazji się bzykniecie! – walnął mój wujek, popatrzyłam na niego jak na idiotę

- To żebyś się nie zdziwił…

 

 

C. D. N…

 

 


Podziel się
oceń
8
0

Fani Tokio Hotel (11) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 129

poniedziałek, 09 czerwca 2014 19:27

 

 

Odcinek 129

 

<<<pisząc cały odcinek słuchałam to>>>

 

 

Tak, tak, nasz pobyt na wsi się kończy a ja coraz bardziej się boję, nie chcę jeszcze spotkać Toma, to nie będzie łatwe… Oj tak, zdecydowanie Bill też się boi, widzę to po nim, no ale co począć, jakoś damy radę. Więc następnego dnia od rana zaczęliśmy się pakować, ciężko było mi stąd wyjeżdżać, bardzo mi się tu podobało, ale brakowało mi już wujka… Pożegnaliśmy się ze wszystkimi, ciocia nalegała żebyśmy jeszcze zostali no ale niestety czas wracać do rzeczywistości. Zapakowaliśmy się do auta wyściskani i wycałowani i ruszyliśmy do tego nieszczęsnego Loitsche.

 

- Boisz się? – zapytałam Billa

- Czego?

- Spotkania z Twoim bratem…

- Tak a Ty? – powiedział bez ogródek

- Ja też, ale mam nadzieję że nieprędko do niego dojdzie – powiedziałam to choć sama chyba w to nie wierzyłam, Bill to tylko potwierdził

- On jak zobaczy że ja jestem to poleci do Ciebie

- Niech leci, mam go w dupie

- To co Olka, czas włączyć telefony? – zaproponował Bill

- W sumie tak…

- To czekaj zjadę na bok, zapalimy sobie bo coś czuję że ta ilość wiadomości sprawi że nie dam rady prowadzić auta… - jak powiedział Bill tak zrobił, wyszliśmy z auta i zapaliliśmy sobie po fajce. Wyjęłam z dna torebki mój telefon, Bill swój też, spojrzeliśmy na siebie i włączyliśmy. No tak, Bill się nie mylił… Telefony oszalały, przyszło tyle esek że już miałam dość hałasu tego dźwięku sms-a więc wyłączyłam dzwięki

- Ile masz? – zapytał Bill

- 173 nieodebrane połączenia od Toma i 180 esek… A Ty?

- O, to ja jestem lepszy bo mam 130 nieodebranych od Toma, od Nicole 150 i od ich obu eski też po ponad stówce…

- Czy zrobisz to samo co ja? – zapytałam Billa zaznaczając opcje usuń wszystko

- Nie czytasz? – zapytał

- Po co, tam pewnie w każdym są te same pierdoły, mam to w dupie – powiedziałam i zaakceptowałam, sms-y zniknęły z mojego telefonu, Bill zrobił to samo

- Masz rację, olać ich. Chodź, jedziemy – powiedział, wsiedliśmy i ruszyliśmy dalej. Coraz bardziej się bałam jak widziałam że jesteśmy coraz bliżej Loitsche ale dam radę. W końcu dojechaliśmy, Bill zaparkował pod swoim domem, wyszłam z auta i złapałam za swoje walizki

- Zaniosę Ci – zaoferował się Bill

- Nie, ja idę bo jak on zauważy, a tak zdążę się zakluczyć – powiedziałam

- Nie możesz przed tym uciekać…

- Wiem, ale nie zapominaj że właśnie oboje wróciliśmy z ucieczki – powiedziałam, dałam mu szybkiego buziaka w policzek i pognałam do domu wujka, wpadłam do środka i od razu zakluczyłam drzwi od środka

- Kto to… - usłyszałam wujka jak idzie szybko w kierunku drzwi, spojrzał na mnie – Olka! Nareszcie! – krzyknął, dopadł do mnie i zaczął mnie ściskać

- Wujku, bo mnie udusisz – powiedziałam ledwo bo naprawdę mocno mnie ściskał

- Tak się za Tobą stęskniłem i nie marudź! – zbeształ mnie – Jak się czujesz?

- Tak wiesz, w miarę…

- No to dobrze bo bardzo się o was martwiłem

- Ale wiedziałeś gdzie jesteśmy, dobrze że mu nie powiedziałeś, dziękuję

- Było mi ciężko to ukrywać – powiedział wujek nawet nie pytając o kogo mi chodzi bo to trochę logiczne – Bo dzień w dzień tu przyłaził, zostawiał jakieś kwiaty, liściki…

- Co zostawiał? – zapytałam

- No kwiaty i tak dalej…

- Ale wywaliłeś to? – zapytałam

- Nie no, zostawiłem…

- A gdzie to niby jest?

- W Twoim pokoju…

- O nie… - zostawiłam walizki na dole i pobiegłam szybko do swojego pokoju, w środku stały trzy wielgachne bukiety czerwonych róż, moich ulubionych, w każdej był liścik, oprócz tego leżało kilka, nie wiem ile, kopert zamkniętych i pisało na nich „Ola”, wujek wszedł za mną do mojego pokoju, spojrzałam na niego i w jednej sekundzie chwyciłam jeden bukiet, podeszłam do okna

- Olka, nie rób tego… - powiedział wujek ale było za późno bo ja już wyskoczyłam na balkon i wyrzuciłam bukiet przez niego, rozpadł się w locie, część wpadła na nasz ogród a część na ogród Kaulitzów. To samo spotkało dwa pozostałe bukiety, listy też tam wylądowały

- No, teraz jest lepiej – powiedziałam, bez zbędnych pytań wzięłam puste wazony z wodą i poszłam zanieść je na dół do kuchni wylewając z nich wodę – Wujku, na przyszłość, nie marnuj wody na takie coś, oddawaj je mu albo bezczelnie wyrzucaj je przy nim

- Nie jestem tak wyrachowany jak Ty żeby mu je walnąć prosto pod nos – powiedział wujek patrząc na mnie krzywo

- O co Ci chodzi?

- On Cię kocha… - zaczął ale mu przerwałam

- Nie chcę słuchać tego, proszę Cię, nie bądź po jego stronie

- Nie jestem, ale nie widziałaś jego zachowania, widać po nim że mu zależy i żałuje…

- Szkoda że nie pomyślał o tym zanim wskoczył z tą idiotką do łóżka

- Olka, on żałuje

- Wujek! Daj mi spokój! – krzyknęłam na wujka i w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi, spojrzałam na nie niespokojnie – Jak to on to mnie nie ma – powiedziałam szeptem do wujka

- Ta, Bill wrócił a Ty nie a kwiaty same wyskoczyły przez okno… - powiedział wujek i doszedł do drzwi – Kto tam?

- To ja – usłyszałam głos Toma, o nie, nie chcę go widzieć!

- Nie otwieraj! – syknęłam do wujka ale było za późno on już otworzył drzwi i stanęłam z nim oko w oko.

 

Tak bardzo nie chciałam tego momentu a on nastał chwilę po moim powrocie. Tom spojrzał na mnie, coś mi się stało, nie wiem, nogi się pode mną ugięły, nie potrafiłam po prostu stamtąd spierdolić, stałam tam i patrzyłam na Toma. Jedno wiedziałam na pewno. Kochałam go, cały czas. Stęskniłam się za nim i z chęcią bym go przytuliła ale jednocześnie go nienawidziłam i bym go obiła. Dwa skrajne uczucia, jak można je czuć do jednej osoby w jednym momencie? A jednak można…

 

- Olka, nareszcie jesteś… - powiedział i dał krok w moją stronę

- Nie podchodź do mnie! – krzyknęła na niego

- Tak się stęskniłem, ja, tak mi ciężko…

- Ta, co Ty nie powiesz… - starałam silić się na lekceważący ton ale głos mi drżał

- Wyjechałaś, nie dawałaś znaku życia… - powiedział, Boże, jego głos, jego spojrzenie, sama obecność, działa na mnie jak narkotyk, ale nie mogę dać się złamać, o nie…

- Osoby które chciałam żeby wiedziały gdzie jestem poinformowałam, Ciebie nie powinno to obchodzić

- Ale obchodzi bo Cię kocham – powiedział patrząc wciąż w moje oczy, odwróciłam wzrok

- Mam to gdzieś, idź sobie do tej swojej dziwki

- Olka, ja nie pamiętam tego…

- Ale ja pamiętam jak przyłapałam Cię z nią w łóżku, to wystarczy – powiedziałam

- Zostawię was samych… - zaczął mój wujek ale mu przerwałam znowu

- Nie wujku, on właśnie wychodzi

- Nie, nie wychodzę, dobrze mi tutaj – powiedział i w najlepsze rozsiadł się na kanapie

- W takim bądź razie ja wychodzę… - powiedziałam i ruszyłam w kierunku drzwi, na to Tom wstał doleciał do mnie i chwycił mnie za ramię

- Nie dotykaj mnie! – krzyknęłam wyrywając mu się

- Musisz ze mną porozmawiać – powiedział

- Przecież rozmawiam – odpowiedziałam mu

- Ale nie tak, na osobności, na spokojnie

- Na osobności i na spokojnie to może pogadam z Tobą za kilka lat, na razie nie mam zamiaru

- Olka, Ty nie możesz, musisz mnie wysłuchać…

- Co, opowiesz mi jak Ci było z nią dobrze?

- Najlepiej mi z Tobą – powiedział

- Ooo dziękuję, co za łaska od wielkiego pana Kaulitza, ze mną Ci najlepiej? I co, mam Ci dziękować? – zapytałam kpiąco

- Olka, proszę, pogadaj ze mną – chwycił mnie za ramiona i popatrzył prosto w moje oczy, chwila moment i będzie po mnie

- Nie Tom, wyjdź, proszę – powiedziałam spokojnie

- Wysłuchaj mnie, to dla mnie nic nie znaczy, kocham tylko Ciebie… - mówił to i lekko mnie szarpał tak jakby chciał mi to wbić do głowy

- Nie, daj mi spokój… - powiedziałam

- Będzie lepiej jak sobie pójdziesz – do wszystkiego wtrącił się mój wujek i złapał Toma za ramię, Tom spojrzał na niego

- Wrócę tu, na pewno, a Ty musisz mi wybaczyć, wrócić do mnie… - powiedział puszczając mnie

- Zapomnij o mnie, tak będzie lepiej – powiedziałam, Tom spojrzał na mnie smutnym wzrokiem i wyszedł, spojrzałam na wujka

- Olka, proszę, nie płacz… - zaczął wujek

- Nie będę, na pewno nie. Zbyt dużo łez przez niego już wylałam… - powiedziałam i patrzyłam wciąż na drzwi którymi wyszedł. Cholera jasna jak to boli!

- On wie że źle zrobił…

- Nie broń go, błagam…

- Ok, nie będę, ale pogadaj z nim, dobrze?

- Jeszcze nie teraz, ok?

- No dobra, to siadaj i opowiadaj jak było na wsi – wujek zmienił temat, usiedliśmy sobie na sofie w salonie i zaczęliśmy gadać na luzie, powoli się uspokajałam, opowiadałam wujkowi co robiliśmy na wsi, jak Bill zaganiał krowy i takie tam. Wujek niedowierzał że Bill tak pomagał na gospodarstwie

- Mnie też to dziwiło, ale wiesz, w końcu to dzielny Bill Kaulitz hehe – powiedziałam i roześmiałam się

- W końcu się śmiejesz… - powiedział wujek

- Śmiech to zdrowie – nagle rozległ się dzwonek do drzwi, popatrzyłam z niepokojem na wujka, bałam się że Tom wrócił… Ale całe szczęście był to Bill

- Siemka, jak tam? – zapytał od razu od progu, usiadł koło mnie

- Dobrze, rozmawiamy sobie – powiedziałam do Billa

- A te latające kwiaty?

- Chciałam oddać je właścicielowi ale nie doleciały na balkon – powiedziałam

- A no tak, można się łatwo domyślić… Był tutaj, nie?

- Był…

- I co? – dopytywał się Bill

- Olka poradziła sobie z nim idealnie – odezwał się mój wujek

- Prawie idealnie… - powiedziałam

- Byłaś twarda!

- Na zewnątrz, ale a środku gotowa rzucić mu się w ramiona… - powiedziałam i spuściłam głowę na dół

- Nie możesz tego zrobić, musisz mu pokazać – powiedział Bill

- Wiem, i dlatego on nie ma na co liczyć. A z Tobą jak, gadał?

- Próbował… Ale też jestem twardy, powiedziałem mu że zranił mnie jak nikt inny i ma się ode mnie odczepić

- Ale wiecie… Nie widzicie w jakim on jest stanie? – zapytał wujek, no fakt, też mnie to trapiło bo widziałam po nim że kiepsko się czuje

- Widzę, ale co ja mam zrobić? Pogłaskać po główce i powiedzieć „braciszku nic się nie stało”?

- No nie Bill, ale chociaż Ty pogadaj z nim…

- Wujku, nie przekonuj go bo on z nim pogada i się pogodzą – powiedziałam

- Masz rację w sumie…

- A wy z mnie może nie mówcie, co? – zirytował się Bill

- O Jezu, znamy Cię i tyle, Ty bez brata żyć nie możesz…

- Może i tak, ale po takiej akcji… - zaczął Bill – Dobra, nieistotne, pogadajmy o czymś ciekawszym

- A mianowicie o czym?

- O tym że dzisiaj porywam Cię na balet!

- O nie Bill, to nie pora, i…

- Oj tam Olka gadasz głupoty, to jak najbardziej pora, popodrywasz sobie facetów, ja jakieś laseczki, odstresujemy się

- Póki co jedyny facet którego bym chciała to Twój brat… - powiedziałam

- To nieistotne. Musisz się zabawić!

- Bill ma dobry pomysł – powiedział mój wujek

- Nie mam nastroju… - jęknęłam

- Masz, ale Bill opiekuj się nią, ok?

- Tak jak Bill się mną zaopiekował w tym tygodniu tak chyba nie zrobił tego nikt – powiedziałam patrząc z wdzięcznością na Billa. Kurde, dlaczego ja się w nim nie zakochałam? Wyraziłam swój żal Na głos

- Wiecie co? Tak sobie teraz myślę że szkoda że ja się w Billu nie zakochałam… - walnęłam wujek i Bill spojrzeli na mnie co najmniej jakbym postradała zmysły

- Co Ty gadasz? – zapytał wujek

- No bo tak, Bill by mnie na pewno nie zdradził, a ja musiałam wybrać tego gorszego bliźniaka…

- Sądzę że dla Ciebie ten lepszy to Tom – powiedział Bill

- Nie, Ty jesteś lepszy, bo jesteś kochany i nie zdradzasz

- Mam Ci przypomnieć jak chciałem Cię odbić bratu? Olka ja szalałem za Tobą i byłem w stanie zrobić wszystko żebyś tylko była ze mną! Nie jestem taki święty!

- I mogłeś wtedy zrobić wszystko i teraz bym nie cierpiała przez Toma!

- Oj Olka, gadasz głupoty…

- Nie Bill, nie gadam głupot!

- Gadasz, bo kochasz Toma a takie coś opowiadasz!

- Wujku, może i kocham ale to bez znaczenia, dla niego miłość to puste słowa „kocham Cię”…

- Nie, mylisz się, to nie są puste słowa, on…

- Proszę, przestań go bronić przy mnie…

- Dobra ok, nie będę, ale musisz z nim pogadać

- Nic nie muszę!

- Dobra, bo zaraz się pokłócicie… To co na balety? – rzucił po raz kolejny Bill

- Nie, ja nie mam ochoty…

 

No ale na nic nie zdały się moje narzekania. Więc, chcąc nie chcąc Olka musiała iść na imprezę z Billem… Jakoś nie bardzo miałam na to ochoty przez jego brata w rzeczy samej no ale co zrobić, jak mus to mus, Billowi się nie odmawia bo bywa groźny jak coś jest nie po jego myśli… Bill przyszedł do mnie przed czasem no i miał nosa, bo nie wiedziałam kompletnie w co się ubrać… Nie chciałam wyzywająco ale też nie chciałam jak jakaś wieśniara czy coś

 

- Co jest Olka? Ja gotowy a Ty nie? – zapytał Bill

- Ty jak zwykle wyglądasz zajebiście… - powiedziałam patrząc na Billa który miał czarne jeansy i biały t-shirt z czarnym nadrukiem, do tego włosy lekko nie przesadnie postawione i makijaż, jak zwykle czarny, świetnie komponował się z jego włosami i ciemnymi elementami stroju

- Nie, mylisz się, to Ty wyglądasz zajebiście, zwłaszcza w takim wydaniu – powiedział z mega szyderczym uśmiechem mierząc mnie od góry do dołu, no tak, miałam krótkie spodenki takie na wygodnie w domu i byłam w samym staniku, bez bluzki…

- Świntuch z Ciebie! – pogroziłam mu palcem

- Ale za to mnie kochasz…

- W sumie… To co Bill, jak mam się ubrać?

- Jakaś kieca, co nie? – rzucił propozycję

- Nie, nie chcę wyglądać wyzywająco…

- Oj tam, nie musisz się niczego obawiać, idziesz ze mną to nic Ci nie grozi, a kobieta u mojego boku musi wyglądać pięknie

- Skoro mówisz że wyglądam zajebiście w takim wydaniu to może tak pójdę? – spytałam

- Nooo… Powiem Ci że na pewno miałabyś wtedy wieeelkie powodzenie hehe – zaczął się śmiać

- Na tym mi nie zależy, nie szukam faceta, na tą chwilę mam dość…

- To tak samo jak ja kobiet. Dobra, załóż tą tunikę – powiedział wyciągając nagle różową tunikę z mojej szafy – Do tego te czarne leginsy i te Twoje różowe szpile, pasi? – zapytał z wielkim bananem trzymając gotowy strój dla mnie

- Bill, ale… - zaczęłam ale mi przerwał

- Ubieraj się i idziemy

- No dobra… - powiedziałam, weszłam do łazienki by się ubrać

- Ej, ale za wybranie stroju w nagrodę powinnaś się przebrać przy mnie! – słyszałam jak krzyczy do mnie przez drzwi łazienki

- Zboczeniec! – odkrzyknęłam mu i zaczęłam się ubierać. Tak jak kazał, wyszłam gotowa, zaklaskał mi parę razy

- To lecimy… - powiedział, wyszliśmy z mojego pokoju, na dole spotkaliśmy mojego wujka

- No, jak wy pięknie wyglądacie… Jednak imprezka? – zapytał wujek

- Przepowiedz temu tu obok że czegoś nie chcesz. Nie da rady – powiedziałam wskazując na Billa który miał mega banana na twarzy

- Czyli jednak czujesz przede mną respekt, bo idziesz – powiedział Bill

- Przed Tobą respekt? Chłopcze…

- Dziewczynko… - przerwał mi Bill chichocząc

- Dobra, idźcie bo się zaraz pokłócicie – powiedział wujek

- Wujku, z kim jak z kim, ale nie z Billem… - powiedziałam chwytając Billa pod pachę, wyszliśmy z domu i ruszyliśmy na balety.

 

Po drodze oczywiście obowiązkowy papierosek, jakże by inaczej… Weszliśmy do clubu i poszliśmy usiąść do baru, Bill od razu zamówił dla nas po piwie, czułam spojrzenia na nas ludzi, irytowało mnie to…

 

- Co jest? – zapytałam Billa

- Chodzi Ci o to że jesteśmy obserwowani?

- No tak, rozumiem jesteś sławny, ale…

- To nie to. Mnie tu w większości znają więc mnie nie obserwują że jestem sławny. Po prostu huczy od plotek…

- Jakich plotek? – zapytałam

- Wiesz, kojarzą Cię, byłaś z Tomem, tu nagle wielkie rozczarowanie, zniknęliśmy a teraz się razem pokazujemy…

- A, kumam, czyli teraz gadają że się z Tobą bzykam? – walnęłam prosto z mostu

- No mniej więcej o to mi chodziło… Olka, za dużo przebywałaś z moim bratem, jego słownictwo Ci weszło… - powiedział Bill

- Wiem, czas się oduczyć…

- To za imprezkę? – zapytał Bill unosząc swój kufel piwa do toastu

- Za imprezkę – powiedziałam, stuknęłam się z nim i zaczęłam pić swoje piwo, oj jak dobrze wchodziło takie zimne, mmm…

 

Więc jak to z Billem bywa, jedno, drugie, trzecie i na parkiet. Miałam humorek po tym piwku więc poszłam bez oporu się bawić. Co jakiś czas tańczyłam z jakimiś facetami, jeśli jakiś zachodził mnie od tyłu wtedy Bill pokazywał mi albo kciuk w górę albo w dół. Jak był kciuk w dół to zaraz wiedziałam że się ulotnić. Oczywiście najwięcej tańczyłam z moim najserdeczniejszym przyjacielem Billem… Miałam wszystko w dupie, bawiłam się jak oszalała. W pewnym momencie ktoś złapał mnie z tyłu za biodra i przyciągnął do siebie, no zaczęłam bawić się z tą osobą lecz nie wiedziałam czy ok czy nie. Spojrzałam na Billa żeby dał mi jakąś wskazówkę ale on tylko wzruszył ramionami i zrobił dość dziwną minę. No cóż, pewnie koleś taki nijaki jest… Bawiłam się z tym kolesiem, on zaczął mnie mocniej obłapiać w pasie, popatrzyłam w dół na jego dłonie, zaraz, zaraz… W tym momencie zanim zaczęłam zareagować ten koleś odwrócił mnie do siebie przodem. O nie… Stanęłam oko w oko z Tomem. Takiego scenariusza to się nie spodziewałam… Chciałam zrzucić jego dłonie z siebie ale zbyt mocno mnie trzymał bym się mogła mu wyszarpnąć. O nie, tak to nie będzie…

 

- Puść mnie! – krzyknęłam na niego

- Nie, jesteś moja

- Twoja może być maszynka do golenia, ja jestem człowiekiem i nie jestem niczyją własnością! Puszczaj!

- Nie

- Bo zacznę krzyczeć że mnie chcesz zgwałcić! – krzyknęłam i zaczęłam mu się wyrywać, w tym momencie podszedł Bill

- Puść ją – powiedział spokojnie do Toma

- Bo co? – zapytał bojowo Tom

- Bo Ci każę, natychmiast – rozkazał Bill, nie wiedzieć dlaczego Tom go posłuchał i mnie puścił… Wściekła ruszyłam do wyjścia z dyskoteki, będąc na dworze momentalnie zapaliłam papierosa, byłam wściekła totalnie, za mną wybiegł Bill i Tom, Tom doleciał do mnie pierwszy

- A Ty to się do mnie nie zbliżaj! – wrzasnęłam na Toma, stanął kilka kroków przede mną

- Nie życzę sobie takich akcji! – powiedział nagle

- Że co…? – zapytałam w osłupieniu

- Jesteś moją kobietą i sobie nie życzę żeby jacyś obcy faceci Cię obłapiali!

- Tom, walnij się w głowę, jesteś żałosny… Ty mi nie możesz nic zabronić!

- Mogę, bo jesteś moja!

- Powiedziałam Ci przed chwilą co może być Twoje a mi daj święty spokój! – krzyczałam

- Nie! Ja… Ja nie mogę patrzeć jak Ty tańczysz z innymi, Olka, ja Cię kocham, nie możesz… - przerwałam mu

- Ja nie mogę? A Ty mogłeś bzyknąć tą zdzirę?

- To był błąd, nie pamiętam tego, mówiłem Ci… Kocham Cię…

- Tom, jakbyś mnie kochał to byś z nią tego nie zrobił, nawet po pijaku! A poza tym… Ja już Ciebie… Nie kocham… - mówiłam z przerwami nie patrząc na niego

- Że co…? – zapytał w osłupieniu – Jak to…?

- Tak to, nie chcę z Tobą być, minęło mi. Zdradziłeś mnie i tyle…

- Olka ale jak możesz mówić że mnie nie kochasz? Tyle ile razem przeszliśmy? – zapytał

- No właśnie, a Ty po tym wszystkim… - zaczęłam i urwałam

- Powiedz mi że mnie nie kochasz, prosto w oczy a wtedy odejdę i nie będę Cię już męczyć – powiedział, doszedł do mnie, chwycił mnie za ramiona i zmusił bym popatrzyła w jego oczy, mięknę totalnie jak w nie patrzę… Ale muszę być twarda!

- Odejdź Tom… - powiedziałam błagalnym tonem

- Powiedz to a obiecuję że dam Ci spokój, już nigdy nie będę Cię nękać – powtórzył swoje słowa

- Nie kocham Cię – powiedziałam patrząc mu prosto w oczy, w nich widziałam smutek, żal… Nie zająknęłam się ani odrobinkę. Puścił mnie i odszedł kilka kroków ode mnie

- Mam nadzieję że Ci się w życiu ułoży. Może kiedyś będziesz gotowa żebyśmy zostali tak zwanymi przyjaciółmi… Żegnaj. – powiedział, odwrócił się na pięcie i powoli odszedł.

 

Czułam jak drży mi broda, cała drżałam w środku. Gdy zginął mi z zasięgu wzroku to Bill wiedział co ma zrobić. Po prostu podszedł do mnie i przytulił mnie mocno. Tak mocno że myślałam że mnie udusi, ale potrzebowałam tego… Zaczęłam płakać jak dziecko. Nie wierzę że powiedziałam mu w oczy że go nie kocham co było rzecz jasna nieprawdą… Ale musiałam, żeby dał mi spokój. Kocham go nad życie i czuję że on jest tym jedynym mi pisanym, ale… Nie potrafię być z kimś kto mnie oszukuje, to za bardzo boli… A fakt iż nigdy go już nie przytulę, nie pocałuję? Boli chyba jeszcze bardziej…

 

 

C. D. N…

 


Podziel się
oceń
7
0

Fani Tokio Hotel (11) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 128

czwartek, 15 maja 2014 20:02

 

 

Hej kochani!

Przepraszam was za tak długi czas oczekiwania, ale miałam trochę problemów, nie chcę tu pisać na blogu o tym wszystkim, ale no niestety to wszystko sprawiło że nie miałam czasu a nawet ochoty włączać komputer... Także mam nadzieję że mnie zrozumiecie i jeszcze raz bardzo was przepraszam :*

 

 

Odcinek 128

 

Można by ten nasz pobyt na wsi uznać jako wspaniałe wakacje, gdyby nie nasze dwa złamane serca… Staraliśmy się zachowywać w miarę normalnie, pomagaliśmy cioci i wujowi, trochę w gospodarstwie, trochę w ogródku, robiłam przez cały dzień najwięcej jak mogłam bo wtedy mogłam zapomnieć o tym wszystkim co się wydarzyło. Jednak gdy nadchodził wieczór i nie miałam czym zająć myśli to znów pojawiał się w nich Tom… Widziałam że Billowi też było ciężko, byliśmy już tu prawie tydzień jednak ten żal wciąż dusił człowieka w sercu. Jakbym tą ladacznicę dorwała to chyba bym jej kudły wyrwała za to że śmiała tknąć mojego Toma! Hmm… Mojego… Już nie… Ale spójrzmy prawdzie w oczy, czy on kiedykolwiek do końca był mój? Tego nie wiem, już się nie dowiem i nawet nie chcę wiedzieć…

 

- Jak się czujesz? – zapytał mnie któregoś dnia Bill gdy szliśmy właśnie na pastwisko po krowy

- A wiesz, jakoś…

- Widzę że Ci ciężko…

- Owszem Bill, jest mi ciężko ale przynajmniej już każde wspomnienie Toma nie wywołuje u mnie ataku płaczu… - powiedziałam

- Cieszy mnie to, martwiłem się bardzo o Ciebie…

- A Bill Ty, jak tam? – zapytałam

- Ja? A ok…

- Widzę że jesteś strasznie przybity, nie wymyślaj że jest dobrze – powiedziałam

- No dobra no, jest kiepsko, o Nicole myślę że dam radę zapomnieć ale Tom, że zrobił mi takie świństwo to bym się nie spodziewał…

- No ja też nie, zwłaszcza po tym ile razem przeszliśmy…

- Otóż to. Oj Olka, to trudne…

- Wiem, mi też bardzo ciężko, ale tak jak już mówiłam, nie płaczę już

- Zaraz zaczniesz płakać, jak ta największa Cię nie posłucha – powiedział Bill wskazując na największą krowę która nigdy nie chciała wracać z pastwiska, mogłam ją wyganiać godzinami, podszedł Bill i od razu ruszyła. No i znowu ta sama sytuacja… Inne już dawno ruszyły a ta stała i dalej żuła tą trawę

- No dalej cholero jedno, rusz się! – wyzywałam ją

- Nie możesz tak do niej mówić… - powiedział Bill obserwując moje wysiłki z rozbawieniem

- Ale ona mnie nie słucha! – byłam poirytowana

- Mnie tam zawsze posłucha…

- Bo jesteś facetem a to jest krowa! Jakby był byk to by posłuchał mnie hehe – powiedziałam i zaczęliśmy się śmiać – No Ty głupia krowo! – krzyknęłam na nią jak nie chciała ruszyć

- Mówiłem Ci już, nie tak, bez wyżywania się na zwierzętach

- Bill, ja jej nie biję i nie mam zamiaru – powiedziałam od razu

- Ale ją wyzywasz. Popatrz na mnie – powiedział Bill, podszedł do krowy – Kochana krówko, mogłabyś już pójść do domu? – zapytał się krowy, patrzyłam na niego jak na idiotę bo kurde krowa nie rozumie, co nie? Machnął ręką w kierunku domu, patrzę, a ta krowa odwraca się i idzie do domu! No nie!

- Eee… - wymsknęło mi się

- Widzisz, tak to się robi – powiedział dumny z siebie

- Nie wiem czy wiesz, ale właśnie rozmawiałeś z krową – powiedziałam do Billa powstrzymując śmiech

- Wiesz, lepiej z nią niż nieraz z niektórymi ludźmi… - powiedział i buchnął śmiechem, no to ja z nim.

 

Ruszyliśmy za stadem, bo zaczęły się niebezpiecznie od nas oddalać. Ale wbrew pozorom to inteligentne zwierzęta i same wiedzą jak trafić do domu i do którego kojca wejść. Dlatego mogliśmy z Billem spokojnie za nimi iść… Potem jak zwykle przyglądaliśmy się jak ciocia i wuja podłączają dojarki i leci sobie mleczko. Oczywiście jak zwykle najwięcej miała ta ostatnia co nie chciała iść do domu…

 

- Bo ona tak długo zostaje i więcej zje! – powiedziałam patrząc jak zamykają kanki z mlekiem

- A co w tym złego że ktoś zostaje ostatni przy jedzeniu i najwięcej zje? – zapytał Bill

- No masz rację w sumie, bo Ty też ostatni odchodzisz od stołu… - powiedziałam, za to Bill mnie lekko pchnął czego się nie spodziewałam no i wylądowałam w kałuży na podwórku, padało dzisiaj…

- O nie, przegiąłeś pałkę… - powiedziałam do niego leżąc w tej wodzie

- To teraz się zacznie… - powiedział rozbawiony wuja patrząc na mnie jak jestem cała mokra

- Przepraszam, nie wiedziałem że tak to wyjdzie… - powiedział Bill podając mi rękę

- Nie? Oj, straszne… - powiedziałam chwytając tę jego rękę i wciągnęłam go do wody, teraz to nie wytrzymaliśmy i wszyscy, dosłownie wszyscy, ja, Bill, ciocia i wuja zaczęliśmy się śmiać, wygramoliliśmy się z Billem z tej kałuży w końcu

- Ciesz się że nie miałem ułożonych włosów! – powiedział oburzony Bill

- Ojej, a lakier z paznokcia nie odprysnął? – zakpiłam z niego

- Nienawidzę Cię – powiedział wyciągając na mnie język

- I vice versa – powiedziałam też wytykając na niego jęzor. Poszliśmy do domu się ogarnąć, dzisiaj wuja mówił że zrobi grilla, poszłam do łazienki jako pierwsza, a co, niech Bill czeka. Już ogarnięta wyszłam, pomalowałam sobie lekko oczy i wyprostowałam włosy, Bill spojrzał na mnie zdziwiony

- A Ty co? Na wsi i się stroisz na godzinę kolacji? – zapytał Bill

- Bo jestem kobietą i lubię dobrze wyglądać – odpowiedziałam

- Jak tak to spoko… - powiedział i poszedł do łazienki tym razem on. Długo nie wyłaził. Jak on w niej był to robiłam wszystko żeby nie myśleć o Tomie, sprzątałam pokój, układałam wszystkie rzeczy co chwila inaczej no i słuchałam mojego kochanego Green Day’a rzecz jasna

- Daj głośniej! – usłyszałam jak Bill krzyczy z łazienki, akurat zaczął się jego ulubiony kawałek, Boulevard of Broken Dreams, podkręciłam radio

- Aaaa, aaaa…. – słyszałam jak nuci sobie w łazience, a niech śpiewa, on ma piękny głos i może śpiewać ile chce

- Utopiłeś się tam czy co? – zapytałam go w końcu po jakimś czasie

- Tak, sedes mnie wciągnął – powiedział i wyszedł, popatrzyłam na niego

- A my idziemy na balety? – zapytałam, włosy miał postawione, zrobiony pełny makijaż

- No co, jestem facetem i lubię dobrze wyglądać – powiedział

- Oj nie zadzieraj ze mną… - powiedziałam, zaczął się śmiać – Teraz będę się źle czuła bo nie odstawiłam się tak jak Ty…

- Przecież to tylko grill… - powiedział

- Właśnie Bill, właśnie – powiedziałam rzucając spojrzeniem na jego postawione włosy, uniknęłam ciosu bo rzucił we mnie swoją mokrą bluzką od kałuży i wyszłam z pokoju, poszłam do kuchni. Ogólnie u cioci Clary i wuja Klausa czułam się jak u siebie w domu, panowała tu tak świetna rodzinna atmosfera że po prostu przekraczając próg tego domu czuło się te pozytywne wibracje

- Ale pięknie pachnie… - powiedziałam wchodząc do kuchni i wąchając piersi kurczaka w marynacie

- To moje dzieło! – powiedziała Heidi

- Zobaczymy na grillu jak będą smakować, heh – powiedziałam mrugając do niej, ona właśnie kroiła kiełbasę

- Olka, zrobisz jakąś lekką sałatkę? – zapytała ciocia

- Oczywiście! – powiedziałam, poszłam do ogródka po świeżą sałatę, pomidory i ogórki. Podarłam sałatę, polałam ją sosem sałatkowym greckim, na to pokroiłam pomidory, ogórki, i na wszystko ser feta. Niestety ciocia nie miała kukurydzy, szkoda, bo jest jeszcze lepsza z kukurydzą… No tak, kobiety w kuchni a Bill, wujek i Lukas w ogrodzie już pili piwko, wyszłyśmy z jedzeniem na dwór

- No nie, leniuchy, wy tu piwo a kto grilla rozpali? – zapytała ciotka Clara

- Zajmę się tym – powiedział Lukas i zerwał się od razu z ławki lecąc do grilla, usiadłyśmy przy stole, ja oczywiście obok Billa

- Nie mogę się doczekać tych smakołyków… - powiedział Bill patrząc na stół zastawiony jedzeniem

- Mogłeś rozpalić grilla to byłoby szybciej – powiedziałam do niego

- Jestem zmęczony… - walnął Bill, popatrzyłam na niego z politowaniem

- Proszę Cię, czym…? Układaniem włosów? – zapytałam, wujek i ciocia wybuchli śmiechem, Heidi milczała, w końcu uwielbiała Tokio Hotel hehe

- Nie pogrążaj się – powiedział do mnie Bill z przymrużonymi oczami

- Ach no tak, przecież on zaganiał największą krowę do obory, zapomniałam… - powiedziałam co wywołało jeszcze większe salwy śmiechu cioci i wuja, Heidi nie wytrzymała i też zaczęła się śmiać

- Bo Ty nie umiałaś, ha! – odgryzł się Bill

- Bo ona mnie nie słucha! I nie bądź taki do przodu bo Ci tyłu zabraknie!

- Nie potrafisz się opiekować zwierzakami ha! – nabijał się ze mnie Bill

- To mówi ten który pewnie by założył krowie dojarkę na ogon, haha! – nabijałam się z Billa, ciocia, wuja i Heidi prawie kulali się ze śmiechu po podłodze

- Ej, ja nie jestem taki zacofany!

- Nie no Billi, ja wiem że nie, jesteś właśnie bardzo do przodu… A mleko jest ze sklepu, co nie? – zapytałam go, no i Bill walnął focha a my śmialiśmy się dalej z niego

- A tutaj co tak wesoło? – zapytał Lukas podchodząc do nas, grill stał dalej i zapewne nie słyszał o czym rozmawiamy

- A tak nabijamy się z Twojego kuzyna… - powiedziałam do niego

- A ja taki śmieszny jestem? – spytał Bill z wyrzutem

- Nooo…. – zaczęła ciocia

- Jakby Ci to powiedzieć… - kontynuowałam

- Tak – zakończył debatę Lukas, zaczęliśmy się wszyscy znowu śmiać, rzecz jasna oprócz Billa

- Bo Cię stłukę! – zagroził Bill Lukasowi

- Nie no, Ciebie to się nie boję, Tom mnie już nie raz zlał, ale… - zaczął Lukas i urwał, wiedział że poruszył drażliwy temat. Powiedział to imię – TOM. Zrobiło mi się głupio i nic już nie powiedział

- To ja może włożę mięso na grilla… - powiedziałam szybko, porwałam tacę z kiełbaskami i pobiegłam w kierunku grilla, dopadł mnie tam Lukas trzymając talerz z piersiami w marynacie

- Przepraszam – powiedział w pewnym momencie układając ze mną mięso na grillu

- Za co? – zapytałam

- Bo wspomniałem o Tomie a nie powinienem, wiem…

- Lukas, Tom to Twój kuzyn, ja nie mogę mieć do Ciebie za złe że o nim mówisz…

- Wiem, no ale w tej sytuacji to trochę głupio wyszło… - zaczął się tłumaczyć

- Nie no, to że jest skurwielem to już zostawmy, to moja sprawa. Jest Twoim kuzynem i masz prawo o nim mówić także spoko

- Ale nie gniewasz się mnie? – zapytał

- No co Ty Lukas, na Ciebie? Nie da rady… - powiedziałam uśmiechając się do niego, widziałam że jemu kamień spadł z serca, no ale ja…

 

Nie dałam po sobie poznać ale wspomnienie Toma znowu wywołało u mnie nieprzyjemne skurcze żołądka i serca. Cholera jasna, ja go wciąż tak kocham! Kocham i jednocześnie nienawidzę. Nienormalne, wiem… Ale takie uczucia teraz do niego żywię. Podejrzewam że Bill takie same. Bo w końcu to jego ukochany brat, wolał wyjechać niż pobić się z nim i pokłócić na amen. Naprawdę podziwiam za to Billa…  Położyliśmy mięsko na grillu i poszliśmy usiąść do wszystkich, Lukas co chwilę chodził i obracał wszystko żeby równo się upiekło z każdej strony. A my sobie przyjemnie gawędziliśmy z rodzinką…

 

- Nowa płyta była po prostu nieziemska! – mówiła Heidi bo rozmawialiśmy o muzyce i zespole Billa

- Heh, miło mi to słyszeć… Staraliśmy się, siedzieliśmy po nocach w studio żeby wyszło idealnie – powieział Bill

- No i wyszło… - powiedziałam

- A co z trasą, nie kontynuujecie? – zapytała Heidi

- No w sumie nie, trasa się zakończyła, teraz to tylko takie małe koncerty, choć no w obecnej sytuacji jest to niemożliwe…

- Dlaczego? – zapytał wujek

- Bo ja z chęcią bym jednej osobie z zespołu wsadził mikrofon w dupę a ta osoba by mi roztrzaskała gitarę na głowie… - powiedział Bill zerkając na mnie, no tak, nie trzeba być debilem żeby wiedzieć że mówi o Tomie

- No ale jak, to teraz co, koniec zespołu? – zapytał Lukas, Heidi spojrzała na niego jakby postradał zmysły

- Nie no, bez przesady, to jest to co kocham a że mam brata debila to już szczegół… Zawsze mogę zmienić gitarzystę

- Albo gitarzysta wokalistę… - dodał Lukas

- I to już wtedy by tylko zależało od Georga i Gustava którego z nas by wybrali. Ale nie, spokojnie, nie mam zamiaru rozbijać zespołu, na razie po prostu nie chcę Toma widzieć na oczy… - powiedział Bill

- Fanki by się załamały jakbyście się rozpadli – powiedziałam

- Ale teraz są za to szczęśliwe…

- Jak to? – zapytałam Billa

- No jak, w końcu ich ukochany Tom został sam i nie ma tej okropnej, brzydkiej i głupiej laski która go im zabrała… - powiedział Bill, wszyscy na niego popatrzeliśmy w ciszy

- Jezu, nie patrzcie tak na mnie, to ich słowa a nie moje! – obronił się szybko Bill

- No, bo tak też słucham, przecież Olka jest przeciwieństwem tego co powiedziałeś – powiedział Lukas

- To znaczy…? – zapytała ciocia

- To znaczy że piękna i fajna… - powiedział Lukas – Naprawdę dziwię się mojemu kuzynowi, ja na jego miejscu… - zaczął, spojrzałam na niego i urwał. O co mu chodzi? Bill ze zmarszczonymi brwiami przyglądał mu się, widziałam jak gorączkowo myśli

- No to miło mi że tak sądzisz… - powiedziałam bo nastała jakaś dziwna niezręczna cisza

- Poznałem Cię po prostu. A Tom jest głupi, i gdybym był nim…

- Też tak sądzę, ale Olka chyba nie szuka teraz nowego chłopaka, co nie? – przerwał Bill Lukasowi patrząc na mnie pytająco

- Nooo… Nie… Dość związków na tą chwilę… - wydukałam z siebie, nie wiedziałam co tak nagle napadło Billa, znów zapadła cisza – To ja pójdę obrócić kiełbaski! – zerwałam się

- Pójdę z Tobą – powiedział Bill i poszedł ze mną, gdy już byliśmy daleko od wszystkich i nie mogli nas dosłyszeć to Bill zaczął

- Uważaj na niego

- Na kogo? – zapytałam

- Na Lukasa…

- Dlaczego…?

- Bo widzę że wpadłaś mu w oko

- A przestań Bill, naprawdę…

- Ja nie jestem ślepy. Uważaj, takie same ziółko z niego jak z Toma…

- Bill, ale ja nie jestem nim zainteresowana ani on mną!

- Nie, naprawdę gość ma tupet… - kontynuował Bill nie zważając na to co powiedziałam – Dopiero co rozstałaś się z chłopakiem a on startuje do Ciebie…

- Ej, ale Ty mnie słuchasz?

- No tak, słucham, ale Olka, ja widzę, dziś jeszcze jak wyjechał z tym tekstem…

- Nie gadaj głupot, poza tym nie szukam miłości… A jedyny facet z którym mogłabym się teraz związać bo mam do niego bezgraniczne zaufanie to Ty – powiedziałam do Billa bez ogródek

- Eee… - wymsknęło się Billowi, spojrzał na mnie zdziwiony

- Ale jesteś moim najlepszym przyjacielem i nie chcę tego zaprzepaścić. A poza tym kocham… - urwałam, spuściłam głowę w dół, Bill wziął mnie w ramiona

- Olka, musisz się trzymać i kiedyś stanąć z nim twarzą w twarz

- Bill, nie, ja nie dam rady, to za trudne…

- Wiem, mnie także to boli ale no… Musimy. I musimy być twardzi, on nie może widzieć naszego żalu

- Łatwo Ci mówić… - powiedziałam

- Nie, mylisz się, jest mi tak samo ciężko jak Tobie, ale…

- Jak tam kiełbaski? Głodni jesteśmy! – ciocia Clara krzyknęła do nas

- Już wyciągamy! – odkrzyknęłam jej, wyłożyliśmy z Billem wszystko na talerz i poszliśmy zanieść. Nie było już żadnych dziwnych rozmów, zwykła kolacja ze wszystkimi w miłym towarzystwie. Lukas już nie rzucał dziwnych tekstów w moją stronę, no i dzięki Bogu… Położyliśmy się grzecznie do łóżka wszyscy spać. Następnego dnia wstałam dość późno. Zeszliśmy na śniadanie, nagle zadzwonił telefon domowy, spojrzałam na Billa. On pomyślał to samo co ja, że dzwoni znowu Tom. Heidi odebrała

- Halo? Dzień dobry. Tak, już proszę. Olka, to do Ciebie – powiedziała do mnie Heidi

- Kto dzwoni? – zapytałam jej ruszając bezgłośnie ustami

- Twój wujek Ralph – odpowiedziała

- Dzięki bogu to nie Tom… - wzięłam od niej słuchawkę – No hej wujek! – przywitałam się

- Cześć Olka, jak tam się macie? – zapytał

- No nawet dobrze, dajemy radę…

- Obijacie się cały dzień?

- No co Ty, pewnie że nie, pomagamy w gospodarstwie, ogrodzie…

- Bill i gospodarstwo? – zapytał z niedowierzaniem wujek

- No tak, a co?

- No w sumie nic, ale on chyba pierwszy raz ma z czymś takim kontakt…

- Wujku, dobrze że on Cię nie słyszy hehe – powiedziałam i spojrzałam na Billa

- No fakt, pewnie była by obraza hehe

- A u Ciebie co tam wujku słychać? – zapytałam

- A nudno, tak smutno bez Ciebie w domu…

- Aż tak brakuje mojej obecności?

- No tak, i jeszcze… - chwila ciszy w słuchawce – Tom mnie strasznie męczy…

- Jak to męczy? – zapytałam

- Przychodzi parę razy dziennie, wydzwania i pyta o Ciebie, o Billa…

- Ale chyba mu nie powiedziałeś gdzie jesteśmy?

- Nie no co Ty, ale bardzo chce wiedzieć, ogólnie jest w ciężkim stanie…

- Jak to…? – zapytałam i pomimo że byłam na niego wściekła to poczułam niepokój

- Jest załamany, mówi że żałuje bo nie pamięta tego i nie wie jak się to stało…

- Ta, teraz załamany, a tak to mógł iść do łóżka z inną… - powiedziałam

- Olka, on naprawdę żałuje, widać że Cię kocha…

- Jeśli jesteś po jego stronie, to…

- Nie Olka, nie jestem po jego stronie bo uważam że bardzo źle zrobił ale po prostu widzę że on naprawdę żałuje

- Niech cierpi, my z Billem też cierpimy i to bardzo

- Wiem, bardzo dobrze to wiem… Opowiadałem Ci co mi się przytrafiło, prawda? Także bardzo dobrze wiem co czujecie…

- Cieszę się wujku że mnie rozumiesz

- A kiedy wracacie?

- Bill mówił że może jutro

- No to super! – słyszałam po wujka głosie że się ucieszył

- Zadzwonię do Ciebie jeszcze, dobrze?

- Dobrze, daj znać jak będziecie wracali, zrobię coś dobrego do jedzenia

- Oj wujku, tutaj to oni mnie tak karmią że jeszcze miesiąc i bym musiała poważnie pomyśleć o diecie – powiedziałam

- Przecież jesteś szczupła

- Przytyłam! – powiedziałam załamana

- Parę kilogramów Ci nie zaszkodzi…

- Wujek!

- Oj dobra już dobra. Bawcie się dobrze, pa

- No pa wujku – odłożyłam telefon na miejsce

- Coś się stało? – zapytał Bill który z napięciem przysłuchiwał się mojej rozmowie z wujkiem

- Nie, tylko… Mówi że Tom jest w ciężkim stanie, jest załamany… - powiedziałam

- Wiem, czuję to…

- Jak to?

- Czuję taki wewnętrzny niepokój, trudno mi to Tobie opisać, my bliźniacy tak mamy, po prostu czuję kiedy mu jest źle… - powiedział Bill

- To Tom powinien dostawać rozstrojów żołądka przez Ciebie w ostatnie dni… - powiedziałam

- Dlaczego…? – zapytał Bill

- No chyba mi nie powiesz że byłeś szczęśliwy przez ostatnie dni…

- W sumie nie. Ale niech on cierpi, my też cierpimy

- I to samo powiedziałam wujkowi – powiedziałam.

 

No i po zjedzonym śniadanku Bill poszedł wujkowi pomóc przynieść siano do stodoły, ja natomiast poszłam do cioci pomóc jej w ogródku. Dzień jak co dzień. Ogólnie wspaniale czuję się na wsi, taka cisza spokój… Ale z napięciem czekam jak stanę oko w oko z Tomem bo wiem że ta chwila nastąpi niebawem, bardzo się tego boję. Wiem że Bill też się boi, ale wiem też że on się z nim na pewno szybko pogodzi, oni bez siebie nie mogą żyć. Bill kocha brata ponad życie… Ja Toma także, ale za bardzo mnie zranił, wiem na pewno że to definitywny koniec nas. I tak mnie nic już nie zatrzymuje w Niemczech… No nie, nie powinnam tak mówić, jest wujek którego bardzo kocham, jest Bill mój najlepszy przyjaciel z którym nie mam zamiaru zerwać kontaktu, jest Georg, Gustav, fajni kumple, to dla nich wszystkich chcę tu być. Kiedyś najbardziej trzymał mnie tu Tom, no ale, skoro wolał Nicole to widocznie coś mu brakowało u mnie. Niech ma ją, ja jego już nie chcę…

 

 

C. D. N… 


Podziel się
oceń
13
1

Fani Tokio Hotel (11) | Bądź fanem, wpisz się!

INFORMACJA

wtorek, 01 kwietnia 2014 20:00

 

WAŻNA INFORMACJA!

 

UWAGA! UWAGA! UWAGA!

 

Postanowiłam zawiesić bloga… Skończyła mi się totalnie wena na odcinki, nie wiem co mam dalej pisać. Poza tym Tokio Hotel mnie w ogóle nie kręci, żadne piosenki, ani nowsze, ani starsze, wypaliłam się po prostu w tej kwestii. Nie potrafię pisać o kimś kogo nie lubię. Także to w sumie nie zawieszenie bloga tylko zakończenie. Żegnam was kochani moi, miło mi że byliście ze mną, czytaliście moje wypociny i żegnam was!!!

To już koniec…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PRIMA APRILIS HAHAHAHHA!!!! 

Mam nadzieję że udało mi się was nabrać choć troszkę hehe, to wszystko rzecz jasna nie prawda bo wciąż lubię TH i pisać będę dalej hehe, zapraszam na kolejny odcinek i proszę o komentarze :* Mam nadzieję że będziecie ze mną cały czas, buziaki kochani :*

 

 

ODCINEK 127

 

Przebudziłam się w nocy, strasznie mnie piekły oczy, obok mnie spał zwinięty w kulkę Bill, odkryty. Przykryłam go żeby nie zmarzł, wyszłam po cichu z pokoju i poszłam do salonu, otworzyłam barek, wyjęłam butelkę wódki, jeden kieliszek i usiadłam sobie na sofie, nalałam sobie jednego i wypiłam duszkiem. Po tym nalałam drugiego i zrobiłam to samo. Bez popitki, a co… Gdy tak wypiłam już kilka kieliszków to usłyszałam jak ktoś schodzi po schodach, nie wiele sobie robiąc z tego wlałam sobie kolejnego

                                                                     

- To nie jest lekarstwo na smutki – usłyszałam głos wujka, nie popatrzyłam na niego tylko łyknęłam ten kieliszek

- Tylko to mi pozostało… - powiedziałam nalewając kolejny, gdy chciałam go wypić to wujek wyjął mi kieliszek z ręki

- Po co to robisz, będziesz miała niepotrzebnie kaca

- Za późno, już mam w czubie – powiedziałam

- No nie dziwię się, ta butelka była cała… - powiedział wujek patrząc na butelkę w której trzy czwarte zginęły…

- No i co, trudno się mówi…

- Olka, proszę Cię, idź spać…

- Wujku, wiesz jak to cholernie boli? – zapytałam wujka

- Wiem, ale przypomnij sobie jak przespałaś się z Billem…

- Ale… On w tym samym czasie zrobił to z Milicą, więc wtedy byliśmy kwita w sumie! A teraz ja byłam z Billem u jego rodzinki, grzecznie!!! A Tom mi zrobił takie świństwo!

- To już teraz wiesz jak to boli, go też bolało…

- Bronisz go? – zapytałam bojowo wujka

- Nie, ale próbuję podać Ci przykład że Ty go tak samo skrzywdziłaś…

- No to ja Ci mówię że wtedy on też mnie skrzywdził i byliśmy kwita, a teraz Bill kocha Nicole, ja Toma a on… - głos mi się załamał, wyjęłam wujkowi kieliszek z ręki szybkim ruchem i go wypiłam, chciałam wlać kolejny ale wujek wziął mi butelkę i kieliszek

- Widocznie nie możecie być razem… - powiedział mój wujek

- Widocznie nie. Nie pasujemy do siebie z Tomem skoro on szuka innej a i ja z Billem niestety… Widocznie czas na definitywne rozstanie… - powiedziałam

- Chcesz tego? – zapytał wujek

- Tak – powiedziałam twardo

- Przecież Ty go kochasz…

- Odkocham się – powiedziałam

- Oj Olka, teraz tak mówisz… Wy pasujecie do siebie…

- Nie, nie pasujemy skoro szukamy pocieszenia u innych

- Idź spać, pogadamy jutro

- Nie zasnę…

- Po tej ilości alkoholu na pewno zaśniesz. Idź, dalej. Współczuję jedynie Billowi jak będzie wdychać teraz…

- On śpi… - powiedziałam i grzecznie poszłam do swojego pokoju, położyłam się obok Billa i niemal momentalnie zasnęłam. No i na rano obudziłam się z kacem. Bill leżał i wpatrywał się w sufit pustym wzrokiem

- Dzień dobry – powiedziałam do niego i zaczęłam szukać butelki z wodą obok łóżka

- Ty chyba całą cysternę wypiłaś, jedna gorzelnia… - powiedział Bill machając sobie ręką obok nosa

- Tylko trzy czwarte butelki… - powiedziałam pijąc łapczywie wodę, strasznego miałam kaca

- Tylko? Kobieto, ja bym padł…

- Nie padłbyś, jakbyś pił za taką, eee, okazję to byś nie padł…

- Oj Olka, nie pij przez niego, po co…

- Na smutki… - powiedziałam ocierając łzę która właśnie spłynęła mi po policzku

- Oni nie są tego warci… - powiedział Bill

- Olka, Bill, śniadanie!!! – usłyszeliśmy wołanie wujka z dołu, poszliśmy na dół, trochę kręciło mi się w głowie, wujek usmażył pięknie pachnącą jajecznicę z cebulką, zaczęliśmy jeść, zbytnio nie miałam ochoty na jedzenie ale jeść muszę…

- Czy on dzwonił? – zapytałam wujka, nie musiałam używać imienia, wiedział doskonale że chodzi o Toma

- Żeby tylko… Był tu nawet

- Ale nie wpuściłeś go chyba? – zapytałam od razu

- No nie, bo wiem że by poleciał do was na górę a jak się domyślam nie chciałabyś go widzieć…

- Ja go już nigdy nie chcę widzieć… - powiedziałam z głową spuszczoną

- Ja go też na razie nie chcę widzieć… - odezwał się nagle Bill

- Na razie? – zapytał wujek

- Wiesz, to nie dość że mój brat to jeszcze gitarzysta w moim zespole, nie jesteśmy w stanie się nie widywać… Ale na razie nie chcę go widzieć na oczy

- Czasem mogłoby się to źle skończyć… - powiedział wujek

- Tak, siniakiem na jego twarzy… - powiedziałam

- No Ty go już wczoraj mocno walnęłaś… - powiedział Bill

- Mam nadzieję że go bolało – dotknęłam swojej dłoni którą wczoraj trzasnęłam Toma

- Ja mam mu taką ochotę przydzwonić że to się w pale nie mieści… - powiedział Bill

- Szkoda wysiłku na niego… - rzekłam, no i nagle dzwonek do drzwi, wujek podszedł do nich

- Kto tam? – zapytał

- To ja, wpuść mnie – pod drzwiami stał Tom

- Nie, odejdź Tom

- Wpuść mnie, muszę porozmawiać z Olą i Billem

- Nie ma ich – skłamał mój wujek

- To skoro ich nie ma to czemu mnie nie chcesz wpuścić? – zapytał Tom

- Odejdź, proszę… - powiedział wujek

- Nie odejdę dopóki oni do mnie nie wyjdą! – krzyknął Tom, na to ja się zerwałam z krzesła, doleciałam do drzwi i je otworzyłam szybkim ruchem, Tom spojrzał na mnie z nadzieją w oczach

- Olka, całe szczęście, słuchaj, to wszystko nie tak, musisz mnie wysłuchać, ja… - zaczął gadkę

- Zamknij się! Nie rozumiesz że masz stąd spadać?! – krzyknęłam na niego

- Nie, nie rozumiem, kocham Cię i nie odejdę dopóki mnie nie wysłuchasz i nie zrozumiesz!

- Co mam zrozumieć, co? Że jeden dzień mnie nie było i już ci zbrakło seksu?!

- To nie o to chodzi, ja nic nie pamiętam, ja byłem pijany…

- To po co mi facet który mnie zdradza po alkoholu, co?! Zjeżdżaj stąd!

- Nie bo Cię kocham!

- Ty mnie kochasz? Jakbyś mnie kochał to byś mnie nie zdradził! – krzyczałam

- Ale Ty mnie z Billem też wtedy zdradziłaś! – krzyknął

- Jaja sobie robisz? Ty masz teraz czelność mi to wygadywać…?! Mam Ci przypomnieć że wtedy przespałeś się z Milicą?

- No tak, ale…

- Ja Cię zdradziłam wtedy raz, Ty zrobiłeś to drugi raz, drugi i ostatni, nie chcę Cię znać!

- Olka, ja nie pozwolę Ci odejść!

- Daj jej spokój, dobra? – do rozmowy wtrącił się nagle Bill

- Bill, braciszku, przepraszam, chociaż Ty pogadaj ze mną… - prosił Tom brata

- Braciszku? Jesteś żałosny… Nie mam ochoty na rozmowy z Tobą… Odejdź i tyle bo Ci krzywdę zrobię – powiedział Bill starając się silić na spokojny ton

- Bill, zrozum że to wyszło nawet nie wiem jak bo nie pamiętam…

- I taki Ty jesteś wierny, zarówno swojej dziewczynie jak i bratu. Dać Ci alkohol i pójdziesz do łóżka z każdą, nic się nie zmieniłeś, nawet posiadanie takiej kobiety nic Ci nie pomoże…

- Bill ja taki nie jestem, ja nie pamiętam…

- A odpuściłem, dałem spokój, pozwoliłem wam być razem, znalazłem sobie inną. Ale wiesz co? Żałuję, bo ja bym jej nie zdradził! Jesteś debilem że zdradzasz Olkę i to jeszcze z moją dziewczyną! – krzyknął Bill na brata, wypchnął go i zatrzasnął mu drzwi przed nosem.

 

Tom jeszcze się dobijał ale nikt go nie wpuścił już. Ja natomiast znów zaniosłam się płaczem. To jest tak cholernie trudne, po prostu coś mnie ściska tak mocno w sercu. Kochany Bill, sam cierpi ale mnie pociesza i stara się podnieść na duchu choć to jest teraz niemożliwe, minie jakiś czas zanim się po tym podniosę… Kurna, jakby się z nią całował to też byłoby to dla mnie trudne ale do przełknięcia, ale pójść od razu do łóżka? No śmieć no! Bill spędził u nas cały dzień, naprawił mój telefon bo był w częściach, po włączeniu go dostałam od razu pełno nieodebranych połączeń od Toma i sms-ów których nie czytałam, usunęłam od razu. Wyłączyłam telefon, nie chciałam żeby do mnie dzwonił, nie chciałam z nim gadać… Wieczorem Bill udał się do domu bo stwierdził że nie może nam siedzieć na głowie a i potrzebuje rzeczy nowych i tak dalej, w końcu od wczoraj był w tym samym… Mi nie przeszkadzała obecność Billa, przynajmniej miałam z kim pogadać, przytulić się i tak dalej… Nie mogłam zasnąć wieczorem, wciąż miałam przed oczami Toma w łóżku z tą zdzirą… Następnego dnia stwierdziłam że trzeba się ogarnąć trochę, umyć włosy bo wyglądam jak jakaś zmora… Tom przychodził parę razy ale mój kochany wujek go nie wpuszczał całe szczęście. Jakoś po południu przyszedł Bill

 

- Cholera jasna ja nie wytrzymam! – zaczął od progu

- Co się stało…? – zapytałam

- Tom za mną łazi cały dzień, ja go nie chcę teraz słuchać ani oglądać a on tego nie rozumie! Jak się zamknę w pokoju to stoi mi pod nim i ględzi, tylko słuchawki na uszy ale ile mogę słuchać tej muzyki!

- A… Nicole? Odzywała się? – zapytałam

- Dzwoniła, pisała, ale nie odbierałem, esek nie czytałem tak jak Ty od Toma, nie chcę mieć z nią nic wspólnego… Chciałbym wyjechać stąd, otrząsnąć się, nie mieć pod nosem Toma ani jej…

- Oj ja też Bill bym chciała teraz stąd się wyrwać, mam dosyć totalnie… - powiedziałam, jakoś nie miałam ochoty przebywać teraz blisko Toma

- To wyjedźmy – rzucił Bill

- Nie wiem gdzie…

- No nie wiem… A jakbyśmy tak wyjechali na kilka dni do cioci i wujka na wieś? – zaproponował

- Do tych u których teraz byliśmy? No byłoby wspaniale ale nie możemy im się zwalać na głowę…

- Co Ty, oni będą szczęśliwi, a my tam odpoczniemy od tego wszystkiego, zapomnimy…

- Bill, ja nie wiem czy jestem w stanie to zapomnieć – powiedziałam spuszczając głowę na dół

- Olka, ja wiem że Ci ciężko, mi też, ale ja nie chcę teraz tu zostać, Ty jesteś w lepszej sytuacji, ja mieszkam z Tomem i bym musiał go znosić na co nie mam ochoty. Kocham go jako mojego brata ale muszę od niego odpocząć… Dzwonię

- Ale Bill… - chciałam zaprotestować ale Bill już rozmawiał ze swoją ciotką

- Bardzo się ucieszyła – powiedział po tym jak się rozłączył

- Tobie wypada, mi nie, to nie moja rodzina…

- To Twoja niedoszła rodzina… - powiedział

- Och Bill… - jęknęłam, zaraz stanęły mi przed oczami wizje mnie i Toma na ślubnym kobiercu, po policzku spłynęła mi łza

- Przepraszam. Spakuj się, ja też się spakuję, wieczorem pojedziemy – powiedział i wyszedł. Wrócił wieczorem z torbą i Tomem na karku, mój wujek miał nas zawieźć

- Bill co Ty robisz, wyprowadzasz się? – pytał Tom wciąż brata

- Nie Twoja sprawa – powiedział Bill, ja wyszłam z domu też z walizką, za mną mój wujek

- Co Ty, też wyjeżdżasz? Olka, nie możesz, zostań, proszę… Gdzie wy jedziecie? – pytał Tom, doleciał do mnie i chwycił mnie za ramiona – Nie zostawiaj mnie!

- Ja już Cię zostawiłam, zejdź mi z drogi – powiedziałam do Toma

- Olka, nie możesz mi tego zrobić…

- A Ty mogłeś mi zrobić takie świństwo? – zapytałam patrząc prosto w jego oczy, tak bardzo mi ich brakowało, tego spojrzenia ciepłego…

- Ja Cię kocham i kochać będę, zostań!

- Ale ja już Cię nie kocham – powiedziałam zimnym tonem.

 

Wyminęłam zdezorientowanego Toma, szybkim ruchem wrzuciłam walizkę do bagażnika i wsiadłam do auta bo nie chciałam żeby widział moje łzy. Bill usiadł z przodu, wujek ruszył. Obejrzałam się do tyłu, Tom stał i patrzył za nami. Znów mnie coś ściskało w sercu, Boże jakie to trudne… Zajechaliśmy późnym wieczorem na miejsce. Oczywiście ciotka nas wyściskała i wycałowała ciesząc się że tak szybko ich odwiedziliśmy, namawiała wujka żeby został na noc ale się wywinął

 

- A gdzie macie Toma? I Twoją dziewczynę Bill? – zapytała ciocia gdy siedzieliśmy przy gorącej herbacie

- No właśnie, mieliście z nimi przyjechać… - przytaknął wujek Klaus

- Oni nie mogli – powiedział zdawkowo Bill

- No ale dlaczego? Tak samych ich zostawiacie, nie boicie się że coś zmajstrują? – zapytała ciocia i zaczęła się śmiać sądząc że powiedziała świetny żart, byłoby to śmieszne gdyby nie to że oni coś zmajstrowali…

 

Ja po tych słowach wstałam i wyszłam na dwór, nie wytrzymałam. Usiadłam w altanie i zaczęłam płakać. Tom do jasnej cholery dlaczego? Dlaczego Ty mi to zrobiłeś? Ja nie wytrzymam, nie dam rady, to za trudne… Po chwili wyszła do mnie ciocia Clara, usiadła obok mnie i mnie przytuliła

 

- Nie płacz dziecko, przepraszam, ja nie wiedziałam, Bill nam teraz powiedział… - powiedziała

- To ja przepraszam że tak szybko wyszłam ale ja nie wytrzymałam po prostu tego napięcia…

- Ja nie powinnam tak mówić, wybacz…

- No nie wiedziała pani, także…

- Nie pani, mówiłam Ci ciocia – poprawiła mnie

- No dobrze, także ciocia nie wiedziała że zaistniała taka sytuacja… - mówiłam przez łzy

- Nic się nie martw, wszystko się ułoży. Możecie zostać u nas z Billem tak długo jak chcecie

- Dziękuję, bardzo dziękuję, to dobrze nam zrobi… - porozmawiałam jeszcze chwilę z nią i poszliśmy wszyscy spać, było już dość późno. Ja poszłam z Billem do tego jednego pokoju, Bill dostał materac ale oczywiście po zamknięciu drzwi i wykąpaniu się bez pytania wskoczył do mnie do łóżka

- A Ty co? – zapytałam

- No wiesz, na podłodze jest zimno, a zresztą teraz mi to wisi czy ktoś nas przyłapie czy nie… - powiedział Bill

- Masz w sumie rację Bill… Kładź się i przytul mnie bo mi smutno – powiedziałam, wtuliłam się w niego i tak zasnęliśmy.

 

Liczyłam na to że kolejnego dnia jakoś minie ten żal ale nie, wciąż przed oczyma miałam Toma, to było straszne… Mieliśmy wyłączone telefony z Billem, wujek wiedział że żeby się z nami skontaktować to wystarczy zadzwonić na domowy do wuja i cioci Billa. Tom nie wiedział gdzie jesteśmy, i święty spokój… Po dwóch dniach przy obiedzie zadzwonił telefon, ciotka odebrała

 

- Halo? A dzień dobry… - powiedziała do słuchawki i popatrzyła na mnie i Billa przestraszona

- Coś się stało? – zapytałam po cichu bo wystraszyłam się mówiąc szczerze

- A co u Ciebie słychać Tom? – zapytała do słuchawki dając nam do zrozumienia że Tom dzwoni, popatrzeliśmy z Billem po sobie, ciocia kontynuowała rozmowę z Tomem

- Ola i Bill? A dlaczego mieliby być u nas? – zapytała Toma, zaczęliśmy z Billem machać do niej żeby powiedziała że nas tu nie ma

- Ach pokłóciliście się troszkę… No ale nie Tom przykro mi, nie ma ich u nas… - skłamała dla nas ciocia, pogadała jeszcze chwilę z Tomem i się pożegnali, usiadła przy stole

- Oj dzieci, ja nie mam nic przeciwko temu że jesteście u nas ale długo macie zamiar się ukrywać?

- Ciociu, jeszcze kilka dni, musimy się jakoś otrząsnąć… - powiedział Bill

- No ja wiem, ja rozumiem, to straszne co oni zrobili…

- Co mówił Tom? – zapytałam

- Że macie małe spięcie i gdzieś wyjechaliście z Billem i on nie wie gdzie i myślał że może tutaj jesteście…

- Dziękuję że ciocia nie powiedziała prawdy – powiedziałam

- Nie powiedziałam i źle mi z tym, nie lubię kłamać… - powiedziała

- Jeszcze trochę – poprosił Bill.

 

No tak, zarówno on jak i ja potrzebowaliśmy trochę czasu żeby móc stanąć twarzą w twarz z Tomem i, tak jak w moim przypadku, nie zacząć płakać. A Bill żeby po prostu nie dał mu w zęby… Choć ja Tomowi dłuższy czas w oczy nie spojrzę, zresztą nie chcę go znać! Zobaczymy, posiedzimy kilka dni u ciotki i wuja i może jakoś wszystko wróci do normy…

 

 

C. D. N… 


Podziel się
oceń
22
0

Fani Tokio Hotel (18) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 126

poniedziałek, 17 marca 2014 21:33

 

 

Hej kochani!!!

Ten odcinek chciałabym zadedykować Nataśce która dała mi kopa w dupę i przekonała mnie do wstawienia odcinka Billowym "Und... Ehm... Ja", każdy wie o co chodzi a Ty kochana najlepiej :)

 

Proszę was o komentarze bo załamuje mnie taka mała ilość ich :(((

 

Odcinek 126

 

Coś o godzinie 6 rano obudziły mnie hałasy w domu, ja nie mogę, ale wcześnie… Odwróciłam się na drugą stronę żeby spojrzeć na Billa, też już nie spał i patrzył na mnie

 

- Dzień dobry – powiedziałam do niego

- No hej…

- Co to, wszyscy już nie śpią? – zapytałam

- No wiesz jak to jest na wsi, zwierzaki rano się budzą i chcą jeść…

- No racja, nie pomyślałam…

- Wstajemy?

- Już? Tak fajnie się leży… - powiedziałam zatapiając się w poduszkę

- Wiem, mi też, ale im prędzej wstaniemy to dojedziemy do domu i Ty wpadniesz w ramiona swojego Toma hehe

- Dobra Bill, przekonałeś mnie – powiedziałam ale jeszcze i tak poleżeliśmy w łóżku i pogadaliśmy trochę.

 

O ja, jakby teraz tu wszedł Tom to żadne przekonywania by nie zdały egzaminu, uznałby że uprawialiśmy seks i tyle… A my tylko grzecznie spaliśmy w jednym łóżeczku. W końcu wstaliśmy, Bill dzielnie stał odwrócony gdy ja się ubierałam a ja się odwróciłam gdy on się ubierał, żeby nie było hehe. Poszliśmy do kuchni, tak jak stwierdził Bill śniadanko było już na stole, cała rodzinka siedziała już i zajadała

 

- O Olka, Bill, myśleliśmy że pośpicie dłużej… - powiedziała ciotka Clara

- Taka ładna pogoda, żal spać… - powiedział Bill

- I to mówi największy śpioch świata hehe – zażartował Lukas, wszyscy zaczęliśmy śmiać się z Billa, udał że ma focha i usiadł przy stole i zaczął jeść śniadanie

- Chyba przesadziłeś, bo wielki pan Kaulitz się obraził – powiedziałam do Lukasa mrugając do niego, znowu wszyscy wybuchli śmiechem

- Ooo nie moja droga, teraz to Ty przesadziłaś – powiedział Bill i zaczął mnie łaskotać

- Nie, Bill, proszę, przestań… - prosiłam go a on mnie trzymał mocno bym nie mogła mu uciec i mnie łaskotał, jednak po chwili przestał, dokończyliśmy jeść śniadanie no i przyszła pora pożegnania

- Ale obiecajcie że wpadniecie w najbliższym czasie – powiedziała ciocia ściskając nas

- Zabierz Bill swoją dziewczynę a Ty Ola Toma – powiedział wujek

- Z pewnością nie zapomnimy ich zabrać – powiedziałam, wszyscy wyściskali mnie i Billa, zapakowaliśmy się do audi, pokiwaliśmy i ruszyliśmy do Loitsche

- Dziękuję Bill – powiedziałam do Czarnego po jakimś czasie

- Za co…? – zapytał

- Za to że mnie tam zabrałeś, strasznie pozytywni ludzie, aż dziwne że Tom mnie nigdy tam nie zabrał…

- Tom, no wiesz, ja też tam nie byłem dawno, ostatnio byliśmy razem w końcu, trochę czasu minęło…

- Nie rozumiem dlaczego ich nie odwiedzacie, są świetni

- Wiem, dlatego śmiało tam Cię zabrałem, Ty jesteś też świetna i wiedziałem że się polubicie

- No już nie przesadzaj bo się rozpłynę… - powiedziałam

- Ale taka prawda, jesteś zajebista

- I wzajemnie

- Co, ja też jestem „zajebista”? – zapytał Bill śmiejąc się

- Haha… Zajebisty Billuś jesteś, po prostu zajebisty

- O jak miło… - no i tak gadaliśmy sobie całą drogę. Ogólnie byliśmy w bardzo dobrych humorach, i on i ja, szkoda że ta podróż tak szybko minęła bo fajnie się tak jechało z Billem i gadało… Wjechaliśmy na podjazd domu Kaulitzów, wysiedliśmy z auta

- Ciekawe czy Tom zauważył że przyjechaliśmy… - pomyślałam na głos

- Raczej nie, jest przed 10:00, na pewno jeszcze śpi śpioch jeden

- Ohoho, ranny ptaszek się odezwał, mam Ci przypomnieć co powiedział Lukas? – droczyłam się z nim

- Może lepiej nie… - powiedział, odkluczył dom i weszliśmy do środka – Oj Tom na pewno jeszcze śpi… - skomentował Bill rozglądając się po całym domu. Wyglądał jakby przeszedł przez niego tajfun. Ale jak się nie trudno domyślić ktoś tu urządził „małą” libację alkoholową, a kto to mógł zrobić jak nie mój inteligentny Tom…

- Wasza mama zawału dostanie jak to zobaczy – powiedziałam do Billa

- I zmusi Toma do sprzątania, ale raczej prędzej on sam wstanie i to ogarnie właśnie dlatego żeby tego zawału nie dostała hehe – zaśmiał się Bill

- To ja idę go obudzić, pewnie ma mega kaca…

- Coś gadał że zaprosi Georga i Gustava… Ja idę wprowadzić auto do garażu- przypomniał sobie Bill

- No i jak widać zaprosił. Ok, to idę do niego – powiedziałam do Billa i jak na skowronkach pobiegłam do swojego Toma.

 

Obudzić go pocałunkiem, mocnym szarpaniem czy wiadrem wody na głowę? Hmm, kusi mnie to ostatnie ale chyba zrobię to pocałunkiem a jak nie zareaguje to poszarpię, woda w ostateczności hehe. Weszłam do góry po schodach, otworzyłam drzwi od jego pokoju, i… Zamurowało mnie, totalnie mnie zamurowało. Stałam tak i patrzyłam nie wierząc własnym oczom. Po całym pokoju były porozrzucane ciuchy Toma łącznie z damskimi ciuchami, w swoim łóżku spał Tom i przytulona do niego Nicole. Nago. Oboje. Stałam tak i patrzyłam nie wiedząc co zrobić, czułam jak we mnie narasta adrenalina, w końcu się odezwałam…

 

- Co tu się do jasnej cholery dzieje?!!! – wrzasnęłam na całe gardło, oboje drgnęli, Tom przetarł oczy i spojrzał na mnie nieprzytomnie, chciał coś powiedzieć ale spojrzał na Nicole obok niego i totalnie zbladł, ona spojrzała tak samo nieprzytomnie na niego

- Pytam się po raz kolejny, co tu się dzieje?! – zapytałam trochę ciszej

- Olka, to nie tak, ja nie wiem co się stało, ja nic nie pamiętam… - powiedział Tom łapiąc się za głowę i patrząc z przerażeniem na Nicole i na mnie

- Ty nie wiesz kurwa co się stało?!!! Bzykałeś zapewne całą noc Nicole i nic nie pamiętasz???!!! – krzyczałam na niego

- Ale my naprawdę nic nie pamiętamy… - odezwała się nagle Nicole

- Z Tobą nie rozmawiam dziwko!!! Co Ty sobie wyobrażasz, co?!!! Mi wmawiasz jak to wielce mnie kochasz a tylko czyhasz żeby poruchać inne?!!! – krzyczałam

- Olka, ale daj mi wytłumaczyć, był alkohol wczoraj i to tak poszło, ja nie wiem co się stało, jak, nie pamiętam… - zaczął się tłumaczyć Tom

- W ogóle nie mów do mnie bo w dupie mam Twoje żałosne tłumaczenia Ty cholerny śmieciu! Jesteś zerem, totalnym zerem!!!

- Daj nam wytłumaczyć może, co? – powiedziała do mnie z jakąś pretensją Nicole, o nie, nie do mnie takim tonem…

- Nie do mnie takim tonem szmato!!! – powiedziałam na głos to co pomyślałam – Jesteś zwykłą puszczalską zdzirą i z chęcią bym Cię wytargała za te kudły ale nie chcę oglądać Cię nago dziwko!!!

- Ola, proszę, porozmawiajmy… - powiedział Tom i szukał na podłodze swoich majtek by się ubrać i wstać

- Nie mam o czym z Tobą gadać gnoju jeden!!! Nie chcę Cię znać!!! – krzyknęłam i wybiegłam z jego pokoju, wpadłam na schodach na zdziwionego Billa, gotowało się we mnie totalnie

- Co jest Olka, kto jest taką szmatą i dziwką? Słyszałem jak krzyczałaś… - zapytał mnie Bill

- Kto? Twoja zasrana Nicole!!! Dla mnie jest zwykłą dziwką, rozumiesz Bill? Dziwką!!!

- Ej, Olka, ale bez przesady, rozumiem że jej nie lubisz ale nie pozwolę Ci tak obrażać mojej dziewczyny… - powiedział oburzony nie na żarty

- Tak, nie jest dziwką? To chodź! – złapałam Billa na rękę i pociągnęłam do pokoju Toma, stanęliśmy w progu w momencie gdy Nicole chciała wciągnąć na siebie spódniczkę, poza tym to była w samej bieliźnie a Tom przewijał na prawą stronę swoją koszulkę akurat. Billa zamurowała tak samo jak mnie, zresztą ich też bo zastygli w bezruchu

- Że co…? – zapytał Bill z niedowierzaniem

- Bill, posłuchaj, daj mi wszystko wytłumaczyć… - pierwsza odezwała się Nicole, wciągnęła na siebie tę spódniczkę i zaczęła podchodzić do Billa, cofnął się gwałtownie jak oparzony

- Co Ty mi chcesz tłumaczyć? Że pieprzyłaś się z moim bratem…? – zapytał Bill, jego głos był niby spokojny bez krzyku jednak cały drżał, czułam że zaraz wybuchnie

- Bill, to nie tak, my nic nie pamiętamy… - odezwał się Tom, Bill spojrzał na niego powoli

- Ty masz jeszcze czelność się do mnie odzywać? – zapytał Bill – Ty? Mój ukochany brat…?

- Bill, to nie tak jak myślicie, pogadajmy wszyscy, wytłumaczymy…

- Że niby co? Że bzykacie się wzajemnie? Chcecie mi kurwa relację zdać jak było fajnie??!!! – Bill stopniowo zaczynał coraz bardziej krzyczeć

- Nie! My nie pamiętamy, nie wiemy jak się to stało… - odezwała się Nicole

- Co, taki kurwiszon jak Ty już nie wie z iloma się bzykało?! – krzyknęłam na Nicole

- Olka kochanie, posłuchaj… - zaczął Tom

- Kochanie? Nie waż się tak do mnie więcej mówić!!! – krzyknęłam na Toma

- Ola, proszę, daj mi powiedzieć… - powiedział Tom i chwycił mnie za ramię, nie zdążyłam go odtrącić bo Bill był szybszy, odepchnął go

- W ogóle jej nie dotykaj! – krzyknął Bill na brata, Tom odsunął się posłusznie – Czy wy wiecie… Jak… Jak wy to mogliście nam zrobić? Największe świństwo jakie mogliście!!!

- To tak samo jakoś poszło, nawet nie wiemy jak to się zaczęło… - odezwała się Nicole, Bill popatrzył na nią

- Olka nie myliła się co do Ciebie, nie jesteś tego warta… - powiedział, wyjął pierścionek zaręczynowy który dla niej kupił i rzucił nim ją, pudełeczko odbiło się od jej piersi, spadło i otwarło się, widniał w nim przepiękny pierścionek

- Udław się nim – powiedział Bill do niej, ona patrzyła na niego i oczy otwierały się jej coraz szerzej

- Bill, ale to jest… - zaczęła

- Gówno to jest w tym momencie!!! Wiesz co chciałem zrobić? Największą głupotę życia! Oświadczyć się takiej puszczalskiej szmacie jak Ty!!! W tym momencie to ja nie chcę Cię znać!!! – krzyknął Bill na nią, ona w tym momencie zaczęła płakać, Tom natomiast patrzył na mnie

- Olka, ale Ty… Nie możemy tak stracić tej miłości… - powiedział do mnie Tom, spojrzałam na niego najbardziej zimnym spojrzeniem jakie byłam w tym momencie zrobić

- Straciliśmy ją w momencie gdy poszedłeś z Nicole do łóżka – powiedziałam, czułam że muszę stąd jak najszybciej wyjść

- Ola, proszę… - zaczął Tom i zbliżył się do mnie, w tym momencie bez zastanowienia trzasnęłam go mocno w twarz z otwartej, ale to tak mocno że aż mnie zapiekło, jego policzek był cały czerwony, złapał się na niego

- Zapomnij o mnie, ja nie chcę Cię znać – powiedziałam i wyszłam z pokoju

- Poczekaj, porozmawiajmy!!! – krzyczał za mną i wybiegł z pokoju, płacząca Nicole za nami, Bill ich zatrzymał

- Wracajcie do łóżka na poranny seks – powiedział Bill do nich bardzo drżącym głosem

- Bill, przestań… My przecież… - zaczął Tom ale Bill mu przerwał

- Zamknij się, nie chcę Cię znać a na pewno nie słuchać! – krzyknął Bill i poszedł za mną, widziałam że Nicole i Tom idą za nami więc zaczęłam biec, Bill też, pobiegliśmy do domu wujka i zakluczyliśmy szybko drzwi, wpadłam do salonu i zauważyłam wujka który wyszedł zdziwiony z kuchni, rozległo się pukanie i dzwonienie do drzwi

- Co jest, kto tak wali… - powiedział wujek i chciał ruszył w kierunku drzwi

- Nie! – krzyknęliśmy oboje z Billem

- To Tom, nie wpuszczaj go wujku… - powiedziałam łamiącym się głosem, dopiero wtedy emocje zaczęły mnie puszczać i do oczu zaczęły napływać łzy

- Co on znowu zmajstrował… - zapytał wujek ignorując pukanie do drzwi i krzyki Toma.

 

Ja oparłam się o ścianę i obsunęłam się po niej, kucałam opierając się o nią i zaczęłam beczeć jak dziecko ukrywając twarz w dłoniach, Bill podszedł do mnie, ukucnął przede mną i chwycił mnie za dłonie, odsunął je od mojej zapłakanej twarzy, spojrzałam w jego oczy, te piękne orzechowe oczy tak smutne jak nigdy… Były strasznie szkliste, po jego policzku spłynęła łza, zamknął oczy i mocno mnie do siebie przytulił, ja płakałam dalej, nie mogłam się uspokoić, Bill nic nie mówił tylko mnie mocno przytulał, ja przytulałam jego bo wiedziałam że on też tego potrzebuje. Był w takiej samej sytuacji jak ja. Bill położył twarz na moim ramieniu bo chciał ukryć łzy jednak ja czułam jak ramię robi mi się mokre… Może to że on płacze wydaje się być dziwne, ale zdradziły go dwie ukochane osoby, to straszny cios… Jeszcze to wołanie Toma zza drzwi i Nicole, masakra…

 

- Niech oni sobie pójdą, ja nie chcę ich słuchać… - wydukałam z siebie przez łzy – Natychmiast! – krzyknęłam, Bill podniósł głowę i spojrzał na mojego wujka

- Ralph, proszę, powiedz im że mają iść – powiedział Bill do wujka

- Dzieci, ale co się stało? – zapytał wujek, no tak, on totalnie nie wiedział co jest grane

- Proszę – powtórzył Bill.

 

Wujek poszedł i przez zamknięte drzwi przekonał ich że mają sobie pójść, Bill zmusił mnie żebym wstała i poprowadził mnie na sofę, usiadłam na niej i dalej płakałam. Boże, jak to bolało, dlaczego on to zrobił? Wyjechałam na jedną noc a on już poszedł do łóżka z inną! I on był mi wierny jak byłam w Polsce? Jasne… Totalnie czułam że serce mi pękło… Wujek usiadł naprzeciwko nas i wpatrzył się w nas pytająco. Ja schowałam twarz w Billa ramieniu i nie byłam w stanie nic powiedzieć, szlochałam cichutko, nawet nie patrzyłam na wujka

 

- Więc… - zaczął Bill drżącym głosem – Tom przespał się z Nicole

- Że co…? – zapytał mój wujek z niedowierzaniem – To niemożliwe!

- A jednak… Ja nie wiem jak oni… Jak oni mogli to zrobić… - powiedział Bill, głos mu się na chwilę załamał

- Bill, ja nie wiem co mam powiedzieć… - zaczął mój wujek

- Nie mów nic, po prostu nie wiem jak to skomentować… Zdradziła mnie dziewczyna którą kochałem, chciałem jej się oświadczyć, ale to jest nic… Zdradził mnie mój ukochany brat, bliźniak, mój Tom, mój braciszek. Zrobił mi takie świństwo, i to podwójne, bo nie dość że skrzywdził mnie to jeszcze moją najlepszą przyjaciółkę – mówił Bill i zrobił pauzę, wiedziałam że w tym momencie spojrzał na mnie

- Ja nie mogę patrzeć jak ona cierpi… Ja też cierpię ale serce mi się kraja jak na nią patrzę…

- Bill, to straszne, ja nie wiem jak oni mogli tak postąpić… Boże, jak mi was żal… - wujek podszedł i nas przytulił, bardzo mocno.

 

Dobrze że z nami teraz jest. Bill widzę że potrzebuje się wygadać, ja nie jestem teraz odpowiednim towarzystwem do rozmowy. Ja nie mogę wydusić z siebie słowa, jestem totalnie załamana… Coś tylko tak mocno mnie ściska w środku… To serce? Wątpliwe, serca nie mam, Tom wyrwał mi je i podeptał… Tak się czuję w tym momencie… Po jaką cholerę on gadał bzdury że tak mnie kocha, co? No po co? Skoro tylko czekał na to aż będzie mógł przelecieć Nicole! Nagle rozdzwonił się mój telefon, spojrzałam na wyświetlacz, pisało na nim „Tomuś :-*”, odrzuciłam, zaczął dzwonić po raz kolejny i kolejny, za którymś razem zamiast odrzucać cisnęłam telefonem o ścianę, rozpadł się, wyleciała bateria, tylna klapka. Nieważne że rozwaliłam swój telefon. Ważne że przestał dzwonić. Wujek wstał, pozbierał go i położył na szafce niezłożony, bylebym go nie widziała. Bill swój wyjął i wyłączył bo też mu wibrował cały czas, do niego na zmianę dzwoniła Nicole i Tom.

 

- Zabije tę małą dziwkę – odezwałam się nagle

- Co…? – zapytał wujek

- Zabije, totalnie zabiję. Jak ją spotkam, i jego też, gnoje cholerne… - wydukałam z siebie i znowu zaczęłam beczeć, nie było w tym momencie ze mną jakiejś mądrej konwersacji. Pogrążyłam się w bólu, nie wiedziałam co mam z sobą zrobić. Cholera jasna jak to boli!!!

- A wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? – zapytałam po jakimś czasie milczenia

- Co? – zapytał po raz kolejny wujek

- Że ja go tak cholernie kocham… - powiedziałam no i znowu płacz w Billa koszulkę, niedługo będzie ją miał całą mokrą.

 

Trzymał mnie za dłoń, czułam totalnie jak mocno mnie za nią ściska. To była ta dłoń którą trzasnęłam Toma. Piekła mnie, ale nie żałowałam tego że go uderzyłam, zrobiłabym to z chęcią jeszcze raz za to co mi zrobił. Mi i Billowi, tak, bo skrzywdził mojego najlepszego przyjaciela, a Bill to złoty człowiek… Nie można go krzywdzić…

 

- W takich chwilach żałuję – powiedziałam po jakimś czasie

- Czego żałujesz? – spytał tym razem Bill

- Że was poznałam, że tu przyjechałam… - powiedziałam, Bill mnie mocno przytulił

- Nie mów tak, nie miałbym teraz Ciebie, mojej najlepszej przyjaciółki…

- I ja bym tu był sam… - powiedział mój wujek

- Ale on by mnie tak nie skrzywdził! – użyłam formy „On” bo nie chciałam w ogóle wspominać jego imienia, nic co jest z nim związane… No tak, a tulę się do jego brata… Ale to jest Bill, niby bliźniacy a zupełnie inni…

- Olka, ja wiem że to boli, ale zapomnisz… - zaczął wujek, przerwałam mu

- Proszę, nie mów mi teraz o takich rzeczach, to oczywiste że chcę zapomnieć, nie chcę znać tego śmiecia!!!

- Ok Olka, spokojnie…

- Jak ja mam być spokojna?! Chłopak którego kocham zdradził mnie bo widocznie mnie nie kocha i ma mnie w dupie!!!

- Masz coś na uspokojenie? – zapytał Bill wujka ignorując mnie, wujek wstał i poszedł do kuchni, po chwili wrócił z tabletkami i szklanką wody

- Nie chcę żadnych tabletek, nie jestem jakąś wariatką!

- Weź to proszę – powiedział Bill podając mi dwie tabletki

- Nie chcę, sam je sobie weź!

- Weź, proszę – poprosił mnie Bill, w końcu po jego namowach je wzięłam. Powyzywałam jeszcze trochę ale poczułam jak robię się jakaś senna po jakimś czasie i nieobecna…

- One działają usypiająco, są dość mocne – powiedział mój wujek, ale jego głos słyszałam jakby z oddali

- Położę ją do łóżka – powiedział Bill, poczułam jak mnie wziął na ręce ale byłam jakaś taka nieobecna. Wszedł ze mną do góry po schodach i położył mnie na łóżku

- Zostań ze mną, proszę… - powiedziałam do niego – Nie odchodź…

- Zostanę, obiecuję – powiedział i położył się obok mnie głaszcząc mnie po głowie, nawet nie wiem kiedy zasnęłam…

 

 

 

 

C. D. N… 


Podziel się
oceń
20
0

Fani Tokio Hotel (12) | Bądź fanem, wpisz się!

Odcinek 125

środa, 05 marca 2014 20:22

 

 

 

 

 

 

Hejka, po raz kolejny przepraszam za długi czas oczekiwania, staram się ogólnie poprawić... W odpowiedzi na komentarze to po prostu bardzo chciałam przedstawić rodzinkę Billa i Toma w pozytywnym świetle, nie chciałam żeby wypadli przesadnie mili, po prostu chciałam aby każdy kojarzył ich sobie z osobami bardzo przyjaźnie nastawionych do życia :) A co do nierealistyczności tego opowiadania... Czyż to wszystko nie jest nierealistycznie, nie do spełnienia? Właśnie, bo to wymyślone opowiadanie, czasem trzeba trochę posłodzić hehe :D Pozdrawiam was i zapraszam do czytania kolejnego odcinka i proszę oczywiście o komentarze :)

 

 

Odcinek 125

No i stało się, śpimy u rodzinki Billa. Ale oni są tacy sympatyczni że nie sposób im odmówić… Ale do Toma muszę zadzwonić bo kurde on sobie naprawdę pomyśli Bóg wie co. Po kilku kieliszkach wstałam i wyszłam na dwór zapalić i zadzwonić do Toma

 

- Halo?

- Hej kochanie, słuchaj no bo jest taka sprawa… - zaczęłam

- Coś się stało? – zapytał

- No bo spotkaliśmy w mieście Twoją ciotkę Clarę i wuja Klausa i właśnie u nich jesteśmy…

- Łe kurde ale wam zazdroszczę, oni są po prostu rewelacyjni… - usłyszałam zawód w jego głosie

- Hehe wiem, zdążyłam to zauważyć. No ale Twoja ciocia ma taki dar przekonywania, że no…

- No co, mów – ponaglił mnie

- Oj, Twój wuja po obiedzie wyjął naleweczkę no i zostajemy u nich na noc… - nie wiem dlaczego ale bałam się reakcji Toma, w słuchawce zabrzmiała cisza – Tom, ale nie bądź zazdrosny, my nic nie robimy ze sobą z Billem, naprawdę…

- Heh, wujek Klaus i te jego słynne nalewki… - zaśmiał się – Ale śpicie osobno, tak?

- No co Ty Tom, oczywiście że tak! – oburzyłam się

- Oj Olka, Olka, co ja z Tobą mam… I co ja mam teraz zrobić?

- Podejrzewam że mnie zwyzywasz…

- Nie, nie zrobię tego bo wiem jaka ciotka z wujem jest przekonująca i nie można im odmówić…

- Jezu a nie jesteś zły?

- Jestem – odpowiedział bez ogródek

- Ale o co Tom? Mówiłam Ci już że z Billem mnie już nic nie łączy!

- Jestem zły o to że wy tam jesteście a ja nie… - powiedział załamany, no nie, ale mnie wziął a ja się wystraszyłam że on sobie coś wyobraża że ja i Bill!

- Oj Tom, a ja już się bałam że jesteś zazdrosny o Billa!

- No co Ty, ma swoją Nicole, wiem że już mi Ciebie nie zabierze…

- I dobrze kochanie że w końcu o tym wiesz. A co Ty teraz biedny będziesz sam robić?

- A nie wiem, zaproszę może Georga i Gustava, dawno u mnie nie byli, wypijemy sobie może…

- No, no, żeby się to tylko źle nie skończyło…

- Nie, spoko, najwyżej będę latać w staniku po Loitsche

- Tom!

- Hehe żartowałem, nie gramy w butelkę bez kobiet. Ok bawcie się dobrze…

- Ty też. To pa – pożegnałam się z nim, wyrzuciłam papierosa i chciałam wejść do domu gdy…

- Zazdrosny chłopak? – usłyszałam pytanie, ale się wystraszyłam, podskoczyłam i odwróciłam się szybko. Za mną stał Lukas i też palił papierosa

- Boże Lukas, ale mnie przestraszyłeś… - powiedziałam łapiąc się za serce

- Przepraszam, nie chciałem… Zapalisz? – poczęstował mnie fajką

- W sumie dopiero skończyłam ale w obecnej sytuacji zapalę jeszcze – wzięłam od niego papierosa

- To jak, mój kuzyn Tom zazdrosny?

- Eee… No wiesz, jak chyba każdy o swoją drugą połówkę… - powiedziałam zaciągając się dymem tytoniowym, ech, płucko dostaje

- No, ale z tego co słyszałem to on jest zazdrosny o Billa…

- Długo tu stałeś? – zapytałam od razu

- No dość długo… - powiedział i walnął zabójczy uśmiech – Romansik z Billem?

- Ej, nie bądź bezczelny, dobra? – zapytałam go, wkurzył mnie trochę

- Jezu przepraszam, pytam tylko czy to prawda że miałaś z Billem romans…

- Nie Twoja sprawa a poza tym nie ładnie tak podsłuchiwać! – no nie, przesadził, nie będę obcemu człowiekowi się spowiadać z mojego życia intymnego z Kaulitzami

- Oj Ola, nie obrażaj się, ja tylko tak pytam i przepraszam że podsłuchiwałem, po prostu przechodziłem i tak raz na jakiś czas wpadło kilka słów do mojego ucha…

- To niech lepiej one wypadną i zapomnij o nich

- Ej, nie chciałem Cię urazić, ok? Tak tylko chciałem zapytać, wszystkie fanki Tokio Hotel ogólnie Cię nienawidzą… No, może oprócz Heidi bo Tom i Bill to jej kuzyni i nie buja się w nich jak większość populacji damskiej…

- Nienawidzą mnie?

- No wiesz, wyszło że jesteś dziewczyną Toma a dziewczyny w nim zabujane i już Cię nie lubią, no a jak potem prasa wyskoczyła z rewelacjami że masz romans z Billem to te zabujane w nim też Cię zaczęły nie lubić…

- Wiesz, ja nic na to nie poradzę… Nie zależy mi żeby mnie nie lubiły, ważne żeby dalej lubiły chłopaków bo Tokio Hotel bez fanów by nie istniało

- I słusznie…

- Tylko żeby mnie nie dopadły gdzieś w ciemnej uliczce – mrugnęłam do niego

- No racja… I no sorry Olka, tak jakoś niefartownie wyszło to, nie chciałem żebyś myślała że jestem wścibski…

- Jesteś ale ok, spoko, chodźmy do domu – wyrzuciłam kipa i weszłam do domu, Lukas za mną

- A wy gdzie byliście? – zapytał wuj Klaus, ciotka właśnie robiła zdjęcie Billowi z Heidi

- Nie czujesz? Dokarmić raka – powiedziała ciocia

- Ej, mendy i mnie nie zawołaliście? – zapytał Bill z fochem

- Bill, nie strzelaj min bo brzydko na zdjęciu wychodzisz! – powiedziała ciotka

- A co to za sesja zdjęciowa? – zapytał Lukas

- Bo mi w szkole nikt nie wierzy że Bill i Tom to moi kuzyni, myślą że to sobie wymyśliłam, a jak im pokażę zdjęcia z Billem w moim domu to mi uwierzą! – powiedziała podekscytowana Heidi

- Siostra, to dziwne – powiedział Lukas

- Ale co? – zapytała

- Że taka jesteś zafascynowana muzyką Tokio Hotel, kurde no, znasz ich od dziecka…

- Sam jesteś dziwny! – powiedziała Heidi

- Nie, to Ty masz jakieś urojenia, bo…

- Dzieci, mamy gości, opanujcie się! – skarciła ciocia swoje dzieci, przestali się kłócić ale tylko rzucali sobie spojrzenia zawistne

- Ok, siadajcie kochani… - powiedział wujek.

 

Usiedliśmy przy stole, już po sesji zdjęciowej, ha, Bill lubi zdjęcia, no i rzecz jasna rewelacyjnie na nich wychodzi. Był wykonać krótki telefon do Nicole, chyba była wściekła że jest ze mną gdzieś sobie bez jej wiedzy ale miałam to gdzieś, nie zależało mi na jej sympatii. Po jakiejś godzince wujek i ciotka wstali

 

- A teraz wybaczcie, obowiązki wzywają… - powiedział wuj i wyszli z pokoju

- Co się stało? – zapytałam

- Gospodarstwo, wiesz, zwierzaki nakarmić, pooprzątać… - mówił do mnie Lukas – Eee, pooprzątać to znaczy…

- Jezu, wiem co to znaczy, nie jestem panienką z miasta z długimi tipsami która nie wie jak zająć się świniami i tym podobne… - powiedziałam bo byłam tym cholernie zdziwiona że on chce mi tłumaczyć co to znaczy

- A no wybacz, myślałem że no…

- Spoko, nie jestem taką pustą lalką

-  I za to Cię uwielbiam. Ale w mieście mieszkasz… - powiedział Bill

- No w sumie tak…

- A gdzie mieszkasz? – zapytała Heidi

- No aktualnie w Loitsche na czas wakacji no ale na stałe mieszkam w Poznaniu, dość duże miasto w Polsce

- Oooo… Jesteś polką? – zapytała podekscytowana Heidi

- Tak

- No widzisz, to dlatego Twój akcent wydał mi się jakiś inny! – powiedział Lukas

- Fakt, Olka świetnie mówi po niemiecku ale jednak akcent pozostaje polski – powiedział Bill

- A powiedz coś po polsku! – poprosiła mnie Heidi

- A co mam powiedzieć? – zapytałam po niemiecku, resztę już powiedziałam po polsku – Może to że Tokio Hotel jest najlepszym zespołem pod słońcem i cieszę się że ich poznałam. A poza tym to chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie o

- Ja pierdole, co Ty powiedziałaś? – zapytał Bill

- A takiego łamańca językowego… Powiedz „chrząszcz” – powiedziałam do Billa żeby powtórzył po polsku chrząszcz

- Eee… Jak?

- No chrząszcz, bardzo łatwe słowo

- Chąszcz… Cząszc… Kurde, za trudne!

- Haha, widzisz Bill jaki polski język jest trudny?

- Umiem powiedzieć coś po polsku, słuchaj… Eee, zaraz, jak to leciało… Ahoj Waszawa, jak leci!!! Haha, widzisz, umiem! – powiedział Bill, no to ja nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać, ale to taki atak śmiechu dostałam że masakra…

- No Bill, muszę przyznać, rewelka, jeszcze trochę i możesz zostać rasowym Polakiem

- Ej no co, a źle? – zapytał z oburzeniem

- No mówię że dobrze, na koncercie fankom się bardzo podobało

- A Tobie nie…?

- No mi też, zwłaszcza że was widziałam od jakiś 8 miesięcy pierwszy raz…

- Jak to…? – zapytał Lukas

- No wiesz, mieszkam cały rok szkolny w Polsce, tylko na wakacje tutaj przyjeżdżam, z chęcią bym nie wracała po Polski w ogóle…

- A nie kochasz swojej ojczyzny? – spytał Lukas

- Kocham i to bardzo. Ale jeszcze bardziej kocham Toma… - powiedziałam, tak, byłam tego pewna bardzo, kochałam Toma ponad życie… Nagle do pokoju wpadła ciotka Clara

- Heidi, Lukas, szybko, króliki pouciekały! – krzyknęła, no to Heidi i Lukas zerwali się na równe nogi i wybiegli z pokoju, ja popatrzyłam na Billa, Bill na mnie, dosłownie ułamek sekundy, zerwaliśmy się i pobiegliśmy za nimi na dwór. Ukazała nam się strasznie zabawna scena, wujek szybko zmykał bramę a ciotka, Heidi i Lukas zaczęli ganiać po ogrodzie i łapać małe króliczki, o ja, dawno nie widziałam takiej ilości królików…

- Chyba nie będziemy tak stać i patrzeć, co nie? – zapytałam Billa

- No jasne że nie! – krzyknął i rzucił się nagle szczupakiem na jednego bezbronnego małego króliczka który biegł sobie w naszą stronę.

 

Ja pierdzielę, one były młode, więc szybkie i zwinne. No to ja nie czekając długo także zaczęłam ganiać po podwórku i łapać małe króliczki, musiałam wyglądać komicznie bo miałam buty na obcasie, widziałam jak Bill się z mnie zaśmiewa, no to długo nie czekając ściągnęłam jednego buta i cisnęłam nim w Billa, on chciał się zasłonić więc niestety umknęły mu dwa króliczki które trzymał już na rękach, ha, a masz! No i Olka zaczęła ganiać po ogrodzie i po podwórku boso, po prostu boso. Pogoda była piękna, gorąco, miałam tylko nadzieję że nie wdepnę w nic niefajnego… No nie, można uznać to za świetną zabawę gdy tak biegaliśmy i łapaliśmy te króliki! Super! O, jest kolejny! Zapuściłam się za małym króliczkiem, zwinnie mi umykał, biegłam za nim pochylona po trawie w ogromnym sadzie i nagle… Bam!!!

 

- Ała! – krzyknęłam i obaliłam się na plecy, popatrzyłam przed siebie z kim strzeliłam barana, patrzę a naprzeciwko mnie leży Bill i też masuje sobie zapewne powstającego wielkiego guza, w jednym momencie oboje zaczęliśmy się śmiać

- No nie, ładnie widzę, haha! – usłyszałam śmiech wujka który przemknął obok nas za króliczkiem

- Nic Ci nie jest? – zapytał Bill, wstał i podał mi rękę żebym wstała

- Nie no co Ty… O, patrz, skubany! – nachyliłam się szybko i złapałam małego szaraczka, ale był słodki!

- Zobacz Bill jaki słodki! – powiedziałam do niego

- No faktycznie, ten jest wyjątkowo śliczny… - powiedział Bill i pogłaskał tego małego króliczka

- Idę go zanieść do klatki, a Ty łap dalej – powiedziałam do Bill i udałam się żeby wrzucić go do innych. Po jakiejś godzince wszystkie króliczki były złapane i siedziały grzecznie w klatce zajadając sałatę, mlecz i trawkę. Ja usiadłam w ogrodzie na trawce po turecku

- A teraz panie Kaulitz poproszę o coś do picia – powiedziałam do Billa, ale nie musiałam długo czekać, w naszą stronę już zmierzała ciotka z tacą na której były szklanki i dzbanek soku

- Dziękuję wam bardzo za pomoc, naprawdę nie było trzeba! – powiedziała ciotka

- Ale naprawdę to nic takiego, a dla nas to była świetna zabawa, prawda Bill? – zapytałam Billa

- Prawda, nigdy tak się nie ubawiłem!

- Zwłaszcza chyba jak się zderzyliście, co nie? – zapytał wuj Klaus siadając obok mnie na trawce

- No, barana totalnego strzeliliśmy haha – powiedziałam pijąc sok

- A gdzie Ty masz buty? – zapytał nagle Lukas

- A, wiesz… - powiedziałam i spojrzałam na swoje stopy totalnie czarne od spodu

- Jezu, coś Ty zrobiła z tymi nogami! – zaczęła się śmiać ciotka

- Biegałam boso… - powiedziałam, wszyscy wybuchli śmiechem – No co, miałam w korkach biegać?

- No w sumie trochę niewygodnie… - powiedziała Heidi.

 

No i tak sobie siedzieliśmy na tej trawce, ciotka z wujem poszli dokończyć tam ze zwierzakami, poszliśmy z Billem sobie zobaczyć trochę jak pracują. Heidi dała mi jakiejś swoje klapki żebym nie chodziła boso a przedtem poszłam do łazienki wyszorować stopy bo miałam dosłownie czarne haha. Popatrzeliśmy trochę jak ciotka z wujem karmią zwierzaki, heh, aż mi się przypomniało jak to było jak ja w Polsce jeździłam do rodzinki na wieś, uwielbiałam biegać w zbożu jak wyrosło takie długie a oni mnie zawsze wyzywali żebym tego nie robiła bo je połamię i nie będzie chleba, ciotka powiedziała mi że tam jest dużo pająków a ja biegałam dalej aż pewnego dnia wybiegłam ze zboża na drodze i na bluzce miałam ogromnego pająka a że mam arachnofobię także zaczął się krzyk, trzaskanie siebie gdzie popadnie żeby tylko zabić tego pająka bądź zwalić go z siebie, skończyło się na tym że pająk w końcu poległ rozduszony przeze mnie na ziemi butem na miazgę a ja już nigdy nie weszłam w zboże. Pająk? Po co to cholerstwo w ogóle istnieje, dostaje zawału jak je widzę!

 

- A co powiecie na grilla? Jest taka piękna pogoda… - zaproponowała ciotka

- Świetny pomysł! – ucieszył się Lukas

- Ale trzeba iść do sklepu, nie mamy kiełbasy… - powiedziała ciotka

- Ja pójdę! – powiedziała Heidi

- O, możemy iść z Tobą? – zapytał Bill

- No pewnie!

- O super, to kupicie jeszcze piwo, lubię tak sobie do grilla wypić… - powiedział wujek

- Mi nie sprzedadzą – powiedziałam od razu

- I od tego masz mnie smarkulo haha – ucieszył się Bill

- Dorosły się odezwał… - burknęłam do Billa. Wzięliśmy kasę i poszliśmy do sklepu. Pojechalibyśmy autem ale no każdy z nas sączył nalewkę także sorry memory… Gdy szliśmy ulicą z Heidi to wszyscy dziwnie na nas patrzyli. To zapewne za sprawą Billa, cóż był sławny w końcu…

- Hej Heidi! – usłyszeliśmy krzyk, odwróciliśmy się, tam stała jakaś dziewczyna na oko w wieku Heidi i właśnie patrzyła oniemiała na Billa – Bill Kaulitz!!!! – krzyknęła

- A nie mówiłam Ci że to mój kuzyn? – zapytała dumna Heidi z tego że może się pochwalić że zna Billa

- No mówiłaś, ale myślałam że ściemniasz… O Boże, Bill… - przeżywała tamta dziewczyna

- Spoko, ja nie gryzę – powiedział Bill z wielkim bananem na twarzy.

 

Jak się okazało było to koleżanka z klasy Heidi, dostała autograf, zrobiła sobie fotę z Billem, na mnie popatrzyła jakbym jej ojca skarpetką zabiła (jak potem się okazało jest zakochana w Tomie) i poszła sobie. W sklepie oczywiście nie obyło się bez spojrzeń na Kaulitza. No cóż, takie życie… Dziwię mu się że on tak daje radę jak każdy na niego patrzy. No ale od jest do tego przyzwyczajony w sumie… Zrobiliśmy zakupy, kiełbasa, przyprawa do grilla, piwo, musztarda, ketchup. Piersi z kurczaka nie braliśmy ani żadnej karkówki bo wiadomo, gospodarstwo, Heidi powiedziała że pewnie już się moczy w marynacie no i nie myliła się. W kuchni pachniało niesamowicie marynatą z mięskiem, ja pokroiłam pomidory i ogórki w plasterki na talerz a następnie pomogłam Heidi zrobić lekką sałatkę, trochę podartej sałaty, kukurydza, pomidorek, ogórek, rzodkiewka, sos sałatkowy… Jednym słowem pycha, Lukas i wuj niechętnie spoglądali na zieleninę i stwierdzili że królikami nie są, ale no ja bardzo lubię zielone, Heidi, ciotka Clara no i Bill oczywiście który woli zielone niż mięso… Wynieśliśmy wszystko na tył domu do ogrodu. Świetne miejsce, altanka z drewna postawiona, w środku drewniany stół i ławki a obok wymurowany grill, taki z prawdziwego zdarzenia. Lukas już stał przy nim i rozpalał ogień. Świetny klimat tu jest, naprawdę, oni są tak pozytywnymi ludźmi że przy nich chce się żyć…

 

- No, to siadajcie – zaprosiła nas do stołu ciotka Clara, ja stanęłam trochę z boku z Billem bo paliliśmy

- Wiesz co Ci powiem? – zapytałam

- Co?

- Zajebistą masz rodzinkę – powiedziałam, na Billa twarzy pojawił się ogromny uśmiech

- Tego się mogłaś spodziewać patrząc na dwóch zajebistych bliźniaków Kaulitz…

- Bill, mówiłam Ci już że jesteś mega skromny? – zapytałam

- Oj tak, i to nieraz… - powiedziałam

- Dalej, nie palcie tego świństwa, chodźcie do stołu! – zawołała nas ciotka, no to posłusznie z Billem skończyliśmy palić i poszliśmy usiąść ze wszystkimi do altanki.

 

Ale było super, Lukas piekł kiełbaski i mięsko, rozkoszny zapach roznosił się po całym ogrodzie, sączyliśmy sobie wszyscy piwko, oprócz Heidi rzecz jasna bo ona miała w końcu dopiero 14 lat… Ale tu było pięknie, tyle kwiatów wszędzie, krzewów, drzewka, ta zieleń totalna, super…

 

- Mocno spieczone? – zapytał Lukas

- Oczywiście! – powiedziałam, po jakimś czasie już pałaszowaliśmy na kolację pyszności z grilla i sałateczki.

 

Mmm, to jest klimat… Gdy się trochę ochłodziło i ściemniło to Heidi mi przyniosła swoją bluzę a Lukas dał swoją Billowi  i tak dalej siedzieliśmy na dworze cały czas. Ostatni żarek wypalał się w grillu a my gadaliśmy o wszystkim, dosłownie. Oczywiście był temat że jestem z Polski bo wujek i ciocia nie wiedzieli o tym, temat trasy, koncertów, fanów no i oczywiście planowanych oświadczyn Billa. Nie podobało mi się to, za każdym razem gdy wchodził ten temat to rzucałam Billowi ostre spojrzenia ale on je ignorował. Widział je i wiedział że jestem niezadowolona z jego decyzji ale nie dał tego po sobie poznać. Chciał żebym zaakceptowała tę wydrę, no sorry, Nicole, ale ja nie potrafiłam, no nie i tyle… Gdy zrobiła się nieprzyzwoicie późna pora to ciotka oznajmiła że pora spać

 

- No tak, ale… Hmm… Bill, możesz spać z Lukasem a Ola z Heidi bo mamy tylko jeden wolny pokój, albo Ty Heidi z Lukasem a wy w osobnych… - zaczęła ciotka

- Ja nie będę spać z tym idiotą! – burzyła się Heidi

- Ani ja z tą gówniarą!

- Lukas! – skarciła matka syna

- No co? – zapytał niewinnie

- Ale ciociu, to wystarczy jakiś materac i możemy z Olą spać w jednym pokoju bez problemów, w tym wolnym, ja mogę iść na materac – zaproponował Bill, spojrzałam na niego z totalnym wytrzeszczem oczu. Ale musiałam chyba wyglądać totalnie bo wszyscy na mnie spojrzeli

- Spokojnie, nic Ci nie zrobię – powiedział szybko Bill, wszyscy zaczęli się śmiać

- Ja o tym wiem – powiedziałam

- Ale no nie wiem, nie wypada żebyście razem spali…

- Ciociu, spokojnie, jesteśmy dorośli. A poza tym jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi także nieraz spaliśmy w jednym pokoju – powiedział Bill.

 

Ciotka się zgodziła no i zaczęła z Heidi szykować nam pokój, mi ścielić łóżko a Billowi na materacu na podłodze, ja natomiast zastanawiałam się kiedy to ja spałam z Billem w jednym pokoju ale jakoś nic nie mogłam sobie przypomnieć, i w mojej pamięci była jedynie scena z pokoju na imprezie gdy myślałam że się z nim przespałam, i tylko wtedy chyba spaliśmy w jednym pokoju… Powiedzieliśmy wszystkim ładnie dobranoc i poszliśmy spać. Poszłam do łazienki się ogarnąć, trochę wykąpać, Heidi mi dała ręcznik, Bill też się wykąpał. Wróciłam z łazienki, Bill już leżał i patrzył na mnie jak weszłam do pokoju.

 

- Ok Kaulitz, a teraz zamkniesz ładnie oczy a ja się rozbiorę i pójdę do łóżka

- Sama? To tak pięknie zabrzmiało że aż nie mam ochoty zamykać tych oczu… - powiedział Bill bezczelnie i zaczął się śmiać

- Bill… - jęknęłam

- Oj no żartowałem, dalej rozbieraj się – zasłonił sobie oczy, ja ściągnęłam stanik spod bluzki, spodenki i szybko wskoczyłam do łóżka – A tak poza tym to ja przecież widziałem Cię nago więc…

- Bill, zaczynasz się robić bezczelny

- Jezu Olka, żartowałem…

- Wiem, haha! – zaczęłam się śmiać, pogadaliśmy chwilę i postanowiliśmy zasnąć. Jakoś nie mogłam, Bill chyba też nie bo słyszałam jak się wierci na tej podłodze cały czas… Po jakiejś godzinie

- Śpisz? – zapytał

- Nie a Ty?

- Też nie. Zimno mi – powiedział

- Sam wybrałeś podłogę to teraz cierp… - powiedziałam bez ogródek

- Bardziej się spodziewałem jakiejś propozycji że mam przyjść do Ciebie czy coś… - powiedział śmiejąc się

- No i co jeszcze, co? – zapytałam rozbawiona

- Oj Olka, mi naprawdę zimno…

- To chodź tu zmarzluchu – powiedziałam odkrywając lekko kołdrę, Bill od razu wyskoczył z materaca i wskoczył do mnie pod kołdrę, położył się obok mnie bez ruchu, wstrzymał oddech

- Czuję się dziwnie – powiedziałam

- Ja też… - powiedział, buchnął śmiechem, ja także

- Dobra Billosław, to idziemy spać naprawdę, wpuściłam Cię do łózka żebyś mi nie zmarzł a teraz spać

- Tom i Nicole by nas zabili – powiedział Bill po chwili

- Wiem, dlatego lepiej żeby nic nie wiedzieli bo my nic nie robimy a oni by sobie wyobrażali Bóg wie co…

- Masz rację…

- To dobranoc Bill – dałam mu buziaka w policzek, odwróciłam się tyłkiem do niego i postanowiłam zasnąć, a on? Czuję a on nagle przytula się do mnie od tyłu obejmując mnie ręką! – Nie przeginasz? – zapytałam

- Nie. Zimno mi, grzeję się – powiedział bezczelnie

- Ok, ale śpij już, dobranoc – powiedziałam i tak zasnęliśmy przytuleni do siebie. Heh, fajnie tak ze swoim najlepszym przyjacielem przytulić się i sobie zasnąć. O ja, Tom i Nicole by zawału dostali hehe…

 

 C. D. N... 

 


Podziel się
oceń
12
0

Fani Tokio Hotel (5) | Bądź fanem, wpisz się!

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 19 grudnia 2014

Tyle osób tu zajrzało:  150 828  

Który dzisiaj mamy...?

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj, co chcesz...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Jak oceniasz moego bloga...?






Na ile lubią mojego bloga?

Jeśli ciekawią Cię nowe wpisy...

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione stronki...

Związane z Tokio Hotel

Co przygotowałam dla Was...

Na moim blogu znajduje się opowiadanie o Tokio Hotel, czasamy wesołe, czasami smutne :) Zapraszam :)

Troszeczke o mnie...

imię: Ola
nazwisko: po tacie :)
data urodzenia: 26.09.1990
moje adresy e-mail: ola1663@wp.pl
nr gg: 1297004
kolor włosów: granatowa czerń
kolor oczu: piwne
wzrost: 173 cm
waga: 60 kg
ulubiony kolor: czarny, niebieski, rożowy
hobby: muzyka, pisanie opowiadań, moda, imprezy
ulubiony rodzaj muzyki: house, trance, punk-rock, hip-hop
ulubione zespoły: Tokio Hotel, Green Day, Paktofonika
ulubieni wykonawcy: Eminem, Bill Kaulitz, PittBull
ulubieni dj: David Guetta, Dj Antoine, Tiesto
ulubiony aktor: Maciek Zakościelny, Filip Bobek, Will Smith
ulubiona aktorka: Anna Mucha
ulubione seriale: "Skazany na śmierc", "Na Wspólnej", "Brzydula"
ulubione filmy: wszystie cześci "Piratów z Karaibów", "Titanic", "Bad Boys"
ulubione piosenki Tokio Hotel: Der Letzte Tag, Durch den Monsun, An deiner Seite (Ich bin da), Wo sind sure Hande, Reden, Automatisch, Lass Uns Laufen, Geisterfahrer, That day

Statystycznie

Tyle osóbek mnie odwiedziło: 150828
Tyle się wpisalo
  • liczba: 166
  • komentarze: 1801
Galerie
  • liczba zdjęć: 236
  • komentarze: 482
Punkty konkursowe: 2080
Od tego czasu mam bloga...: 2789 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl